Obsługiwane przez usługę Blogger.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dopłaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dopłaty. Pokaż wszystkie posty

Czy inflacja może być skutkiem ubocznym pandemii Covid-19? Ekonomiści na świecie są zaniepokojeni brakiem odpowiedzialności w emisji pieniądza w niektórych krajach europejskich uważanych dotąd jako wiarygodne gospodarczo. Najbardziej nieodpowiedzialna ekonomicznie jest ekipa rządząca w Polsce, gdzie inflacja w styczniu tego roku osiągnęła 3,6 % w skali rok do roku. Drugie miejsce zajmują Węgrzy z inflacją 2,9 %, Czechy 2,2 % oraz Rumunia 2 %. Piąte miejsce zajmuje Szwecja, w której inflacja jest o połowę niższa niż w Polsce. Co ciekawe Grecja, w której rządy populistów kilka lat tema doprowadziły do silnego kryzysu finansowego ma deflację na poziomie 2,4 %. Jak to się ma do pandemii i nieodpowiedzialnych rządów narodowo-socj alistycznych, które w imię "patriotyzmu" rujnują gospodarkę w swoich krajach? 


Rządy na Węgrzech

Rząd Węgier oprócz haseł populistycznych bazuje na bliskiej przyjaźni między Orbanem i Putinem. Związki gospodarcze między tymi krajami są najsilniejsze od krwawej rewolucji w 1956 roku. Orban jak hybrydowy wojownik bez skrupułów niszczy Unię Europejską od środka. Nie boi się konsekwencji bo ma zapewnione wpływy finansowe z Rosji. Premie za swoją działalność zbiera na każdym kroku. To wymierna pomoc Rosji. Widać ją od kredytów na budowę rosyjskich elektrowni atomowych, po szczepionki Sputnik, która mają uchronić węgierskie społeczeństwo przed pandemią. Jednak polityka przekupstwa elektoratu kosztuje, a do tego dochodzi izolacja od inwestycji europejskich. Dlatego nie dziwi druga co do wielkości inflacja w Europie.


Inflacja największym sukcesem Polski

W Polsce PiS nie ukrywa, że podąża drogą Węgier. Bez skrupułów kupujemy od Rosji węgiel kradziony na Ukrainie. Dla ogłupienia elektoratu prowadzono w Polsce politykę miłości do Trampa, ale szybko okazało się że Kaczyński ma jedynego prawdziwego przyjaciela na Kremlu. Propaganda PiS ukrywa największą w Europie inflację nazywając ją sukcesem w walce z mafią VAT-owską. Ogłosił to w dniu 24 lutego 2021 roku premier Morawiecki, bankier, milioner, twarz dobrej zmiany PiS. Struktura kłamstwa jest prosta. 
 
 
To nie JPK i inflacja, a "Walka z mafią VAT-owską" daje coraz większe wpływy z podatku VAT. Gdy okazuje się, że jedynymi skazanymi przestępcami karuzeli VAT są członkowie rządu Morawieckiego i prominenci partyjni, premier kontratakuje kłamstwem. Nie może inaczej bo jedynym "odzyskiem" z przestępstw VAT-owskich są "zabezpieczenie" środków należących do nielicznych zatrzymanych. Środki te są na poziomie kilkudziesięciu milionów i nie mają żadnego udziału w zasileniu budżetu państwa, nie mówiąc o jakichkolwiek źródłach dofinansowania wydatków celowych, o których Morawiecki kłamał w kampanii wyborczej. Może się okazać, że ubiegłoroczna afera respiratorowa, bezprawny drukiem kart wyborczych, zakup maseczek, czy organizacja szpitali narodowych z których nikt nie może skorzystać dają większe straty niż wirtualne osiągnięcia z walki z mafią VAT-owską. Do tego wychodzą na jaw kolejne afery dotyczące chociażby prezesa Orlenu.
 
 

Większe wpływy z podatku VAT

Kłamstwo Morawieckiego dotyczące wysokiej ściągalności VAT jest szczytem hipokryzji. Premier zamiast odpowiedzieć na jasno postawione pytanie odnośnie ilości pieniędzy "zabranych" mafiom VAT-owskim mówi o tym, że do budżety wpływa więcej pieniędzy z podatków. W ten sposób ukrywa oczywiste czynniki wzrostu przychodów z podatku VAT, którymi jest wprowadzenie JPK i coraz większa inflacja. To zwykła kreatywna księgowość PiS-owskiego premiera, typowa dla nieuczciwych bankierów. Przede wszystkim wyższe wpływy z VAT są dzięki uszczelnieniu systemu poprzez wprowadzenie JPK. Ciężko jest o tym mówić bo uszczelnienie VAT wprowadzono we wrześniu 2015 roku za rządów koalicji PO i ZSL. PiS, którego członkowie trudnią się karuzelami wyłudzeń VAT był wówczas przeciw wprowadzeniu Jednolitego Systemu Kontrolnego. Dla Kaczyńskiego JPK był osobistym zagrożeniem jego wpływów finansowych. Teraz Morawiecki sobie przypisuje zasługi poprzedników, co jest typową obłudą tego człowieka.

 

Wzrost cen to wyższe wpływy do budżetu

Wzrost inflacji to coraz wyższe ceny różnych dóbr. Tylko w ubiegłym roku energia elektryczna zdrożała w Polsce o 10,5 - 13 % dla firm i 20 % dla odbiorców indywidualnych. Ceny energii jako pierwsze przekładają się na wzrost ceny produktów. Skoro wzrost cen prądu jest o 13 % to idąc tokiem myślenia Morawieckiego wpływy z VAT do budżetu powinny wzrosnąć więcej niż 8 %. Do tego dochodzi upolitycznienie głównego producenta paliw i prądu, który aktywnie zaczął wspierać PiS realizując polecenia zakupowe prezesa Kaczyńskiego. W ten sposób płacąc za energię elektryczną robimy prezent PiS w postaci zawłaszczenia wolnych mediów, na razie lokalnych. To model żywcem przeniesiony z Rosji.


Metody pobierania podatków przed sprzedażą towarów

Ludzie, którzy przeżyli wojnę często opowiadają dowcip o dobrym tacie. Tata gdy, zdobył chleb kładł go na stole i zaczął swoim dzieciom opowiadać o kiełbasie, baleronie, szynce... Gdy ich oczy zaczęły wypełniać smakowe marzenia podsuwał im suchy chleb, żeby nie jedli wirtualnej wędliny bez pieczywa.


Od zdobycia władzy przez PiS, Morawiecki wprowadził szereg przepisów opóźniających zwrot nadpłaconego podatku VAT. Dodatkowo wprowadzono odwrócone obciążenie i subkonto VAT-owskie. Dzięki temu w sposób naturalny państwo polskie żyje na kredyt podatników, a premier może po raz kolejny ogłupiać swój elektorat wyższymi wpływami ze ściągalności podatków. Niezrozumiane jest również pobieranie od branży gastronomicznej opłaty za koncesje na alkohol. Lokale są od dawna zamknięte, ale Morawiecki jak herszt mafii ciągle pobiera od nich haracz za wirtualne prawo do sprzedaży alkoholu. 
 
 

Inflacja, a płace

Z kłamstwem rządu "o mafii VAT-owskiej", inflacji i niespotykanym wzroście wpływów z podatków wiąże się jeszcze jedno kłamstwo. To kłamstwo o opiekuńczym państwie, wzroście płac, zasiłków dla bezrobotnych i świadczeń emerytalnych i rentowych. Coraz więcej z tych środków zabiera inflacja. W przypadku najniższych świadczeń podwyżka nie pokryje nawet wzrostu cen odbioru nieczystości. Opłacenie podwyżki wody, ścieków, prądu, będzie wiązało się z rezygnacją z zakupu lekarstw, czy żywności. Jak mówią najubożsi coraz więcej artykułów, zwłaszcza warzywa i owoce stają się luksusem. To jest wynik inflacji.  
 

Inflacja w historii gospodarczej

Od początku, gdy wymyślono pieniądz jako środek płatniczy pojawiło się ryzyko inflacji. Pieniądz był wyższą formą wymiany towarowej. Ludzie pierwotni dzieląc się obowiązkami w systemie współistnienia wymieniali się dobrami. Rolnicy, rybacy, myśliwi specjalizowali się w pozyskiwaniu różnych dóbr, które potem wystawiali do wymiany z innymi. Wartość towarów była kształtowana przez popyt i podaż. Pieniądz był podniesieniem kultury wymiany. Nie zmuszał do wymiany bezpośredniej. Umożliwiał kumulację środków. W celu uniknięcia niekontrolowanej podaży środków płatniczych pieniądze wytwarzano z metali szlachetnych, głównie srebra i złota. Gdy emisję pieniądza ograniczono do banków centralnych, powiązano wytwarzanie środków płatniczych z parytetem złota. W ten sposób banki centralne gwarantowały zdolność płatniczą swoich pieniędzy.
 
 

Hiperinflacja

W XX wieku emisja pieniądza stała się sposobem walki o utrzymanie władzy, czy ratowanie pozycji gospodarczej kraju. Jedna z najbardziej znanych inflacji jaka wydarzyła się w historii miała miejsce w Niemczech po I Wojnie Światowej w latach 1918-1923. Niemcy były zmuszone do wypłaty odszkodowań i reparacji wojennych. Najprostszym wyjściem by ograniczyć wysokość spłaty była hiperinflacja, która prowadziła do chaosu walutowego. W efekcie doszło do rozkładu gospodarki niemieckiej. Również przedsiębiorcy niemieccy nie byli zainteresowani wzmocnieniem marki. Większość z nich korzystała z kredytów o stałym oprocentowaniu zaciągniętych w bankach państwowych. Inflacja ułatwiała im spłatę zadłużenia. W 1922 roku reparacje wojenne jakie mieli zapłacić Niemcy przeliczono na złoto. W ten sposób skończyła się hiperinflacja w Niemczech.
 

Inflacja w historii Polski

Również Polska doświadczyła galopującej inflacji w latach 1980-1990. Przed wojną reforma walutowa Grabskiego wprowadzona w 1924 roku uratowała nasz kraj przed transferem hiperinflacji z Niemiec. Za to okres PRL-u poza krótkim epizodem z Oskarem Lange w czasach rządów Gomułki był całkowicie podporządkowany polityce PZPR. Pieniądze drukowano w zależności od ilości protestów społecznych. Nie obowiązywały żadne zasady ekonomiczne.
 

Inflacja negatywna i pozytywna

Przez dziesiątki lat inflacja była postrzegana jako zjawisko negatywne prowadzące do kryzysu ekonomicznego. Funkcjonowało pojęcie "gorącego pieniądza", czyli takiego, który gwałtownie tracił na wartości. W efekcie tego tracą niemal wszyscy, ale najbardziej najubożsi i gospodarka. Przykładem pozytywnej inflacji są Włochy. W latach 1960-1980 prowadzono tam kontrolowaną inflację w celu pobudzenia konsumpcji i inwestycji. Ciągły wzrost cen powodował, że gromadzony kapitał musiał być szybko inwestowany by nie tracił na wartości. W efekcie państwo było biedne, ale społeczeństwo pomnażało swój majątek. Oczywiście by taki układ funkcjonował potrzeba stworzyć podaży odpowiedni popyt. Nieco inne były powody zwiększonej emisji środków płatniczych w Szwajcarii i USA. W tych przypadkach dodruk pieniędzy służył zrównoważeniu bilansu handlowego na rynku zewnętrznym. Fran szwajcarski, czy dolar stał się pożądanym produktem inwestycyjnym. To doprowadziło do wzrostu kursu tych walut, a w efekcie do spadku opłacalności eksportu i zahamowania produkcji na rynku wewnętrznym. W przypadku Szwajcarii dodatkowo obniżyło ściągalność kredytów, a banki utraciły wiarygodność dla kredytobiorców.
 


Inflacja, a pandemia

Lockout  z pewnością przyczynił się do problemów z utrzymaniem dotychczasowej działalności wielu firm. Ucierpiały niemal wszystkie sektory działalności gospodarczej. Firmy zajmujące się produkcją, handlem, usługami mają realne widmo bankructwa. Dochodzi do całkowitej likwidacji działalności. Najgorsza jest niepewność, czy to już jest koniec? Czy kiedykolwiek będzie tak jak dawniej? W tej perspektywie rządy wielu pastw walczą o utrzymanie gospodarki. Robią tak poprzez dotacje i obniżki podatków. Rządy dbając o swoich podatników mają świadomość, że dodruk pieniądza może wywołać impuls inflacyjny. Decydują się na te działania by ratować fundamenty państwa. Niestety rząd w Polsce nie dba o Polaków i ich dalszy byt. Jedynymi inwestycjami PiS jest propaganda i przekupstwo wyborcze swojego elektoratu. To powoduje utratę siły nabywczej pieniądza i brak poszanowania pracy jako źródła dochodu. 
 
 
Galopujący wzrost cen energii w związku zakupem lokalnych mediów i brakiem spójnej polityki energetycznej opartej o źródła odnawialne wywołał inflację na skalę nie spotykaną od lat. Nie jest to inflacja związana z pandemią, czy ratowaniem przedsiębiorców. To typowa inflacja wywołana działaniami zmierzającymi jedynie do pozostania PiS przy władzy. Kolejne marnotrawienie naszych pieniędzy na szkodę Polski. Takie głosy już płyną do Polski i Węgier ze strony senatorów USA i to nie tylko demokratycznych. Taka polityka z pewnością cofnie rozwój gospodarczy naszego kraju o 30-40 lat. Do tego zniszczenie gospodarki ograniczy ilość środków finansowych niezbędnych służbie zdrowia.
 
#inflacja #hiperinflacja #pandemia #koronawirus #lockout

Inflacja, skutek uboczny pandemii?


Dziś rano (14 kwietnia 2020 roku) rząd ogłosił, że liczba wniosków o wsparcie w ramach tarczy antykryzysowej wyniosła już niemal 640 tys. W większości, ok. 460 tys. przedsiębiorców wnioskowało o zwolnienie ze składek ZUS za okres od marca do maja. Mali przedsiębiorcy na tak zwanym samozatrudnieniu liczą na pomoc w formie "świadczenia postojowego" - ok. 100 wniosków. Z wnioskiem o bezzwrotne pożyczki, wystąpiło 58 tys. mikrofirm. To pożyczka, którą wdrożono dopiero od 1 kwietnia. W tarczy 1,0 nie obejmowała wszystkich przedsiębiorców. Dotyczyła jedynie firm, które zatrudniały minimum jednego pracownika. W tarczy 2.0 rozszerzono ją również do samozatrudnionych i do większych firm zatrudniających ponad 9 pracowników. Warunkiem jest nieredukowanie zatrudnienia przez okres 3 miesięcy.

Wnioski do ZUS

Żeby uzyskać pomoc w związku z przymusowym przestojem związanym z koronawirusem wnioski o dofinansowanie składamy w ZUS. Możemy to zrobić wypełniając stosowne druki, pobrane ze strony ZUS lub za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych  ZUS, gdzie w zakładce Płatnik znajdziemy gotowe do wygenerowania interaktywne dokumenty, które możemy wypełnić i wysłać korzystając z podpisu zaufanego


Jak wypełnić wnioski do ZUS?

O tym jak prawidłowo wypełnić wnioski dowiecie się z instrukcji przygotowanych przez pracowników ZUS. By uzyskać 3 miesięczne zwolnienie z płacenia składek trzeba złożyć wniosek RDZ . By uzyskać świadczenie postojowe składamy wniosek RSP-D . Jeżeli ubiegamy się pożyczkę bezzwrotną dokumenty składamy w Powiatowym Urzędzie Pracy. W tym przypadku pożyczka jest wypłacana z Funduszu Pracy. 


Co dalej?

Spadająca liczba przeprowadzanych testów na obecność koronawirusa usypia naszą czujność. Rządzący ostentacyjnie lekceważą zasady bezpieczeństwa podczas meetingów wyborczych prowadzonych przy okazji składania kwiatów na Powązkach, czy pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. By zrekompensować społeczeństwu tę manifestację arogancji władzy, na 19 kwietnia, rząd zapowiada się poluźnienie ograniczeń związanych z epidemią. Podobno mają być zlikwidowane mandaty za wejście do parku, czy lasu. Przewiduje się wpuszczanie większej ilości kupujących do sklepów wielkopowierzchniowych. Oczywiście wszyscy jesteśmy zmęczeni tym stanem przymusowego aresztu domowego. Czy jednak warto trwającą od ponad miesiąca ogólnopolską kwarantannę zniweczyć pragnieniami przeprowadzenia wyborów?

Ile potrwa epidemia?

Decydenci na całym świecie pytają naukowców jak długo jeszcze potrwa epidemia?
Niektórzy liczyli na to, że wirus wyjedzie od nas w wakacje. Niestety informacje z krajów, gdzie jest bardzo ciepło nie potwierdzają tych oczekiwań. Wirusa nie zabija podwyższona temperatura powietrza. Coraz więcej jest też informacji o reaktywacji wirusa u osób, które już przeszły chorobę. Co najmniej 2 % ludzi choruje ponownie. To oznaczałoby, że walka z pandemią koronawirusa potrwa do momentu wynalezienia skutecznego lekarstwa na tę zarazę. To będzie trwało  co najmniej kilkanaście miesięcy, od momentu jego wynalezienia.


Dlatego dla nas, przedsiębiorców, liczy się każda złotówka jaką może zaoferować nam rząd, zwłaszcza, że są to nasze pieniądze, które wcześniej wpłacaliśmy w podatkach. Może dzięki tym działaniom uda nam się nadal prowadzić swoją działalność, a może nawet utrzymać dotychczasowe zatrudnienie.

#postojowe #koronawirus #koronakryzys #COVID-19 #SARS-CoV-2 #tarcza antykrysysowa #wybory prezydenckie 2020 #epidemia #wniosek do ZUS #zwolnienie z ZUS #świadczenie postojowe z ZUS

Koronawirus. Pieniądze z ZUS



Zazwyczaj na początku roku piszemy o zmianach w podatkach, które uchwalone kilka miesięcy wcześniej wchodzą w życie z nowym rokiem, kształtując nową ordynację podatkową. W ten sposób mogliśmy starać się nakreślić Państwu zasady gry jakimi mielibyśmy posługiwać się prowadząc działalność gospodarczą podczas roku podatkowego. Nasze prawo do stabilnych przepisów podatkowych zostało utracone wraz z nastaniem rządów PiS. Przepisy od kilku lat uchwalane są na kolanie, bez wymaganego okresu vacatio legis, a nawet wstecz. Zniszczenie demokracji przez likwidację trybunału konstytucyjnego, wprowadzenie anarchii do sądownictwa i paraliż KAS i NIK przez rozgrywki personalne i mianowanie na stanowiska kierownicze osób z zarzutami łamania prawa daje pełen obraz w jakich przyszło nam pracować w Polsce od początku 2020 roku.

 

COVID-19 wydarzeniem stulecia

Wkrótce okazało się, że populistyczne, nieodpowiedzialne rządy w Polsce, hojne rozdawnictwo pieniędzy wpłacanych przez nas do budżetu to nie jedyny problem 2020 roku. Od stycznia serwisy informacyjne zaczęły wypełniać relacje o pandemii wywołanej przez wirusa SARS-CoV-2 (od ang. Severe acute respiratory syndrome coronavirus 2). Początkowo epicentrum problemu było miasto Wuhan w prowincji Hubei w Chinach. To tu w listopadzie 2019 roku pojawiła się nowa choroba wywołana tym wirusem. Traktowano ją jako odmianę grypy zastanawiając się czy dotychczasowe szczepionki będą na nią skuteczne. Wkrótce okazało się, że COVID-19 (od ang. Coronavirus Disease 2019) to niebezpieczna choroba całego organizmu przypominająca przewlekłe zapalenie płuc, wywołująca w nich poważne i trwałe zmiany, uniemożliwiające samodzielne oddychanie. Śmiertelna choroba, na którą nie ma lekarstwa. Mimo to, wiele ośrodków decyzyjnych bagatelizowało zagrożenie. 


Opierano się o dane statystyczne, które dowodziły, że śmiertelność koronawirusa jest dużo niższa od zwykłej grypy. Jedynym niepokojącym sygnałem była jego dużo większa zdolność zarażania, oraz wysoka śmiertelność w przypadku osób starszych powyżej 75 roku życia, zwłaszcza osób z chorobami towarzyszącymi (onkologicznymi, pulmonologicznymi, cukrzycy insulinowej, wysokiego ciśnienia, z osłabionym układem immunologicznym i schorzeniami wynikającymi z zaburzeń pracy serca), oraz u kobiet w ciąży i noworodków do 2 miesiąca życia.

 

Szybka nauka chińskiego

Doświadczenia z Wuhan wkrótce stały się wykładnią postępowania z zarazą dla wszystkich państw na całym świecie. Podstawowym działaniem ograniczającym epidemię stała się masowa kwarantanna ludności, blokada przemieszczania się między miastami, zakaz organizowania zgromadzeń, zamykanie miejsc, gdzie ludzie mogą mieć kontakt ze sobą. Zwrócono uwagę na zachowanie dwu metrowej odległości między ludźmi, konieczność posiadania środków ochrony osobistej w postaci rękawic jednorazowych, maseczek do ochrony górnych dróg oddechowych, a w przypadkach silnych zagrożeń przyłbic ochronnych zakrywających oczy i całą twarz. Zakaz przebywania w dużych zbiorowościach spowodował odwołanie imprez kulturalnych, sportowych. Potem zamknięto szkoły, uczelnie, sklepy, punkty usługowe i zakłady pracy. Doszło do drastycznego zahamowania obrotów firm zajmujących się handlem, czy usługami. Zamknięcie ludzi w domach, przerwanie możliwości wykonywania pracy przez wiele firm bezpośrednio wpłynęło na powstanie  kryzysu ekonomicznego jaki objął całą światową gospodarkę. W efekcie ludzie masowo tracą pracę, a inflacja i pauperyzacja społeczeństwa jest bezpośrednim efektem koronawirusa. Tylko w marcu 2020 roku w USA pracę straciło 10 mln ludzi co nie ma żadnego odniesienia do całej historii Stanów Zjednoczonych.




Izolacja

W pierwszym okresie epidemii drastyczna izolacja całego społeczeństwa jest podstawową walką z koronawirusem. Zbyt późne wprowadzenie masowej kwarantanny, bagatelizowanie zagrożeń przez młodych ludzi przyniosło tragiczne skutki w Chinach, Włoszech, Hiszpanii, czy w Stanach Zjednoczonych. Wyjątkiem od drakońskich przepisów epidemicznych jest Szwecja, gdzie jedynie apeluje się do społeczeństwa o zachowanie ostrożności. Efekt tego może być tragiczny. Już teraz w liczącej blisko 4 razy mniej ludności Szwecji, liczba zgonów z powodu koronawirusa jest sześciokrotnie większa niż w Polsce.

Brak bezpośredniego kontaktu miedzy ludźmi nie tylko hamuje przenoszenie choroby, ale samoczynnie gasi źródła choroby. Osoba zarażona o ile nie wystąpią objawy chorobowe zazwyczaj ma wirusa jedynie przez 15 dni. Najbardziej rozsiewa go, gdy występują objawy choroby (u 20 % populacji) ale rozwój choroby jest zazwyczaj bezobjawowy. W okresie infekcji osoba może zarażać dlatego najprościej nakazać ludziom zostać w domu, a niezbadanym, gdy wychodzą z domów nakazać nakładać maseczki i rękawiczki ochronne.

 

Skutki ekonomiczne koronakryzysu

O ile przymusowa izolacja społeczeństwa ułatwia walkę z zarazą, to jednocześnie przynosi nieodwracalne zmiany w gospodarce. Drobni przedsiębiorcy z dnia na dzień są pozbawieni źródeł przychodów. Tracą zdolność spłacania zobowiązań. Nie płacą pensji pracownikom, czynszu, rachunków za prąd, podatków, ubezpieczeń społecznych. Muszą zwolnić pracowników i zaprzestać prowadzenia działalności. W efekcie stają się bankrutami bez środków do życia. Również duże przedsiębiorstwa wpadają w kryzys. Globalizacja procesów produkcyjnych wpływa na przerwanie dostaw. Zostają zerwane więzi kooperacyjne, a brak płynności finansowej pociąga za sobą dramatyczne działania. W efekcie mimo zapowiadanej od połowy marca "tarczy antykryzysowej" tylko w marcu swoją działalność zawiesiło 50 tysięcy przedsiębiorstw, a pierwszych dniach kwietnia złożono 30 tys. wniosków o odroczenie płatności składek na ZUS. Przewiduje się że liczba bezrobotnych w kwietniu wzrośnie o 3 mln ludzi, a w czerwcu łączna liczba bezrobotnych dojdzie do 10 mln. To z pewnością rozłożyłoby polską gospodarkę.



 

Spektakl antykryzysowy

Pierwsze informacje o tarczy, która miałaby ochronić miejsca pracy Polaków pojawiły się podczas kampanii wyborczej prezydenta Dudy. Przypominało to sprawdzone elementy propagandy stanu wojennego z czasów PRL-u. Były niczym wizyty gospodarskie generała Jaruzelskiego w zakładach pracy i denerwujące normalnych ludzi wypowiedzi rzecznika ówczesnego rządu Jerzego Urbana. Spektakl trwał od 10 marca. Przedstawiano w nich coraz to nowsze obietnice, hojnego i dobrotliwego gospodarza zarządzającego krajem. Gdy tarczę antykryzysową podpisał prezydent 31 marca br. wyszło na jaw, że nie ma tam większości rozwiązań postulowanych przez przedsiębiorców i opozycję, które mogłyby realnie zapobiec katastrofie na rynku pracy. Można wręcz uznać, że cała tarcza antykryzysowa to był jedynie element propagandowy przed wyborami, które nie wiadomo czemu mają się odbyć w maju mimo braku normalnej kampanii wyborczej i zmianami w ordynacji wyborczej wprowadzanymi z pogwałceniem prawa i konstytucji. 

 

Unikanie odpowiedzialności przez rząd

To, że rząd powinien pomagać przedsiębiorcom nie wynika z dobrej woli rządzących, ale z konsekwencji wprowadzonych przez nich przymusowej kwarantanny i ograniczeń działalności gospodarcze, a w efekcie zamrożenia niemal całego rynku pracy. Niewprowadzenie stanu wyjątkowego tak jak to zrobiono w większości państw na świecie nie zwalnia polskiego rządu z odpowiedzialności materialnej za skutki swoich decyzji. O ile w przypadku klęski żywiołowej można odpowiedzialnością obarczyć przeciwności losu jako te, od których można się ubezpieczyć, to od decyzji rządu ubezpieczyć się nie można. Oczywiście rząd by uniknąć dochodzenia odszkodowań ze strony przedsiębiorców wprowadzone restrykcje nazywa "zjawiskami przyrodniczymi"! Jednak za ograniczenie swobód obywatelskich i zamkniecie wielu przedsiębiorstw rząd i tak poniesie odpowiedzialność materialną w postaci wypłacanych zasiłków dla bezrobotnych, których liczba będzie szła w miliony.  



Pomoc, czy propaganda?

Główną wadą tarczy antykryzysowej jest jej zawiłość. Ciężko jest znaleźć w niej jasne przepisy uprawniające przedsiębiorcę do uzyskania jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa. Bełkot propagandowy jaki stosowano w kampanii wyborczej przez prezydenta Dudę ma się nijak do uchwalonych przepisów. W efekcie bez wynajęcia prawnika ciężko będzie skorzystać z jakiejkolwiek pomocy. Wydaje się, że z tarczy zadowolone będą jedynie banki, firmy leasingowe i doradcy podatkowi. Wzrosła też rola związków zawodowych bez których zgody przedsiębiorstwa nie będą mogły skorzystać z "przestojów ekonomicznych". To z pewnością wpłynie bezpośrednio na bankructwa większych firm.

Działania tymczasowe

Wykorzystanie tarczy do gaszenie pożaru związanego z koronakryzysem u osób prowadzących działalność gospodarczą powoduje jedynie panikę. Widać wyraźnie, że działania są chaotyczne i tymczasowe. Obliczone jedynie na czas do wyborów prezydenckich, a potem wszystko może się walić. Wiadomo, że niezadowolenie społeczne zs rządów PiS pojawi sie dopiero na rzełomie maja i czerwcza gdy ludzie będą skazani jedynie na zasiłki dla bezrobotnych. Dlatego organizacja wyborów jest dla nich ważniejsza niż walka z kryzysem wywołanym przez koronawirus. Sami twórcy tarczy zdając sobie sprawę, że stworzyli bubel prawny, który nikomu nie pomoże, zaraz po uchwaleniu ustawy zapowiedzieli jej aktualizację. Oznacza to, że praktycznie tarcza antykryzysowa jest nieskończona i będzie podlegała jak serial wyborczy ciągłym modernizacjom. Planowane są już kolejne aktualizacje pod nazwą tarcza 1.0, tarcza 2.0 tarcza 3.0 itd. To wywołuje jedynie panikę wśród osób, które nie wiedzą co będzie dalej, a przecież nie mają żadnych przychodów. Oni potrzebują konkretnych rozwiązań. Rząd nie może w swoich działaniach ograniczać się jedynie do majowej ustawki wyborczej. Również społeczeństwuskończy się kiedyś cierpliwość, zwłaszcza, że zaczyna brakować personelu medycznego do obsługi chorych, i to nie tylko zarażonych koronawirusem.



Tarcza, nie starcza

Obecny obraz tarczy zakłada odsunięcie płatności ZUS na trzy miesiące, świadczenie w wysokości 2000 zł dla samozatrudnionych, dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników w wysokości do 40% przeciętnego wynagrodzenia. Pakiet ratunkowy składa się z: ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (specustawa); ustawy o zmianie ustawy o systemie instytucji rozwoju (PFR); jak również ustawy o udzielaniu pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców (polityka nowej szansy). Ta ostatnia nie została jeszcze uchwalona! Brak jest również aktów wykonawczych, rozporządzeń szczegółowych, uściślających stosowanie niektórych przepisów.

Już pobieżna lektura ustawy antykryzysowej wskazuje, że cała pomoc rządu przedsiębiorcom jest taka sama jak pomoc szpitalom. Symboliczna i niepełna. Tak jak medycy są głównie ofiarami koronawirusa, tak ofiarami będą przedsiębiorstwa, a przede wszystkim zatrudnieni.


Zwolnienie z płatności w ZUS

Odnośnie składek na ZUS to są trzy warianty, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy. Przede wszystkim samozatrudnieni i mikrofirmy zatrudniające do 9 pracowników mogą na 3 miesiące (marzec-maj) uzyskać zwolnienie z płacenia składek w ZUS za siebie i za pracowników. Co ważne nie utracą oni w tym okresie przywilejów wynikających z płacenia składek, o ile opłacali oni wcześniej składki w pełnym wymiarze (z chorobowym). Trzeba jednak spełnić kilka warunków. Nie można być zadłużonym w ZUS. W 2019 roku składki powinny być płacone regularnie. Wyjątkiem są zadłużenia do których doszło przed 2019 rokiem i na spłatę ratalną została spisana ugoda z ZUS-em.
By skorzystać z tej opcji firma musi być zarejestrowana przed 1 lutym 2020 roku. Samozatrudnieni nie mogą mieć przychodów powyżej 15 681 zł miesięcznie.


Zniesienie opłaty prolongacyjnej

Mniej ograniczeń dotyczy firm, które na skutek koronakryzysu utracą zdolność opłacania składek ZUS. Jeżeli opłaty te zostaną odroczone, lub rozłożone na raty, nie będzie pobierana opłata prolongacyjna za wydłużenie terminu spłaty zadłużenia. Ulga ta nie zależy od wielkości przedsiębiorstwa, a prolongata za opóźnione płatności dotyczy składek na ZUS od 1 stycznia 2020 roku.


Świadczenia postojowe

Tarcza antykryzysowa przewiduje możliwość wypłacenia świadczenia postojowego dla osób samozatrudnionych oraz pracujących w oparciu o umowy cywilnoprawne (umowy zlecenia, umowy o dzieło). Warunkiem jest spadek przychodów w wysokości 15 %. Świadczeniem objęte osoby, których przychody nie były większe niż 15 681 zł miesięcznie. Warunkiem jest prowadzenie działalności przed 1 lutego 2020 roku. Co ważne zawieszenie działalności nie ogranicza możliwości korzystania ze świadczenia postojowego! Świadczenie będzie wypłacane w kwocie do 2000 zł.



Dofinansowanie do wynagrodzenia pracowników

By pomóc pracodawcom utrzymać pracowników, tarcza antykryzysowa przewiduje uelastycznienie czasu pracy i dofinansowanie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) w wysokości do 40 % miesięcznego wynagrodzenia. To najbardziej zagmatwany element pomocy dla firm. Znajduje się w nim konieczność spełnienia i udokumentowania szeregu warunków, które wymagają pomocy prawników, księgowych i doradców finansowych. Analizy finansowe muszą być przedstawione na przestrzeni dwu lat. Pracodawca musi utrzymać zatrudnienie i wynagrodzenie przez określony okres. Wysokość naliczanego wynagrodzenia też jest określona. Po złożeniu dokumentów w wojewódzkim urzędzie pracy pracodawca może liczyć na dofinansowanie w wysokości do 1 533,09 zł na jednego pracownika (na pełen etat) przez okres 3 miesięcy. Przypominam, że zasiłek dla bezrobotnych kosztuje budżet państwa średnio 861,40 zł plus ubezpieczania społeczne.   


Dodatkowe ustalenia w tarczy antykryzysowej

Tarcza antykryzysowa obejmuje również inne postanowienia. Wzorem dekretów jakie wprowadzono w okresie stanu wojennego w czasach PRL, wprowadza się przepisy ograniczające nadmierny wzrost cen. Umożliwia się odliczanie od dochodu darowizn przekazanych na przeciwdziałanie COVID-19. Straty ponoszone przez przedsiębiorstwa mają być szybciej uwzględniane w rozliczeniach z urzędami skarbowymi. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) ma pomóc w refinansowaniu umów leasingowych. W niedziele objęte zakazem handlu właściciele sklepów będą mogli zatrudniać pracowników do rozładunku towarów i rozmieszczania go na półkach sklepowych.

 Wprowadzono szereg ułatwień dla branży turystycznej. Między innymi zwolniono firmy turystyczne z obowiązku zwrotu zaliczek za niewykorzystane usługi. Okres spłaty zaliczek wydłużono do 6 miesięcy. Spłata może być w postaci voucherów do wykorzystania przez rok po zniesieniu ograniczeń związanych z koronawirusem. Praktycznie oznacza to przepadek pieniędzy klientów wpłaconych firmom turystycznym. Przedłużono również możliwość legalnego pobytu i zezwoleń na pracę obcokrajowców. Zwolniono przedsiębiorstwa z naliczania kar umownych za nieterminowe realizacje wywołane epidemią. Pozwolono radom gminnym na odstąpienie od pobierania od bankrutujących firm podatku od nieruchomości. Przesunięto termin rozliczeń składania JPK, deklaracji podatkowych, jak również płatności zaliczek do czerwca, a niektórych zobowiązaniach do lipca. Sygnalizowaną wcześniej zmianę stawek VAT przesunięto z 1 kwietnia na 1 lipca 2020 roku. Termin składania rocznych rozliczeń podatkowych przesunięto na 31 maja. Dotyczy to zarówno PIT jak i CIT.Organizacje pozarządowe mają czas na złożenie rozliczeń do 31 lipca. Przystępowanie przedsiębiorstw do PPK przesunięto do 1 października 2020 roku.

Pełne informacje na temat tarczy są dostępne na stronie https://www.gov.pl/web/tarczaantykryzysowa.

Lista firm prawniczych oferującą darmowa pomoc dla biznesu jest dostępna na stronie #ratuj biznes.


#koronawirus #koronakryzys #COVID-19 #SARS-CoV-2 #tarcza antykrysysowa #wybory prezydenckie 2020 #epidemia

Ordynacja podatkowa w perspektywie pandemii koronawirusa


Samochody elektryczne, hybrydowe są od lat dotowane w Unii Europejskiej, również w krajach byłego bloku wschodniego. Najlepszym przykładem jest Estonia, gdzie od lat jest prowadzona stała wymiana taboru wykorzystywanego przez jednostki samorządowe i rządowe. W Estonii samochody elektryczne kupiono ze sprzedaży kwoty emisji spalin jakie przyznała im Unia Europejska. Do tego kilka lat temu pokryto kraj gęstą siecią stacji do ładowania samochodów elektrycznych. Odległość między nimi wynosi maksymalnie 60 km. Estonia mogła sobie na to pozwolić ponieważ ich  elektrownie nie emitują gazów cieplarnianych, więc było ich na to stać. Czechy w tym roku wprowadzają na rynek własny samochód - elektryczna Skodę. Proponowana przez nich cena to ok. 60 tys. zł i jest porównywalna z innymi samochodami benzynowymi z tym samym wyposażeniem.

Wizja premiera Polski

W 2016 roku pan premier Morawiecki obiecał Polakom milion samochodów elektrycznych do roku 2025. Wizja była na tyle barwna, że spora część elektoratu "dobrej zmiany" uwierzyła w to, podobnie jak różne inne opowieści z krainy PR i kreatywnej księgowości. Na potrzeby kampanii wyborczej w 2019 roku podano nieco zmodyfikowaną wersję tej wizji. Tym razem wydano ją w formie dokumentu - "Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu do 2030 roku". Zgodnie z tym dokumentem w 2030 roku po naszych ulicach będzie jeździć nieco mniej bo tylko 600 tys. aut elektrycznych. Mimo, że to niezwykle ambitna wizja to i tak auta te stanowić będą zaledwie 2% w ogólnej liczbie samochodów osobowych. To mniej więcej tyle, ile dziś jeździ po naszych drogach aut z napędem hybrydowym. 

Do tego dochodzi fakt, że o ile samochody elektryczne są ekologiczne to produkcja energii elektrycznej w Polsce jest bardzo szkodliwa dla środowiska. Co z tego, że samochody nie będą emitować spalin skoro prąd do ich uruchomienia pochodzi z elektrowni węglowych, głównie starego typu. Emitują one duże ilości tlenku węgla, a dodatkowo pochłaniają one bezpowrotnie wodę, której i tak nie mamy.


Wirtualna ekologia

W ten sposób dochodzimy do clou problemu. Wynika z tego, że w bilansie ogólnym, bez likwidacji elektrowni węglowych i tak nie będzie zmiany stopnia zanieczyszczenia w Polsce. Od lat był u nas budowany program modernizacji elektrowni węglowych. Stawiano na stopniowe przechodzenie na odnawialne źródła energii. Niestety, wizja to nie była zgodna z polityką "dobrej zmiany". Lobby węglowe ma dziś zbyt silną pozycję i cały ten proekologiczny system został zniszczony, a zgromadzone środki finansowe przeznaczono na dofinansowanie nierentownego węgla, aby utrzymywać sztucznie niskie ceny energii elektrycznej w Polsce. Jednocześnie wprowadzono restrykcyjne przepisy dotyczące ferm wiatrowych i fotowoltaiki. W ten sposób przywrócono politykę energetyczną jak za czasów Gierka, a PiS, jak dawniej PZPR dla dobra narodu dba o to żeby prąd nie drożał, tworząc ceny urzędowe dla odbiorców indywidualnych. 

Jednocześnie propaganda udowadnia - na wielu różnych płaszczyznach, że w energetyce ze względów patriotycznych najlepszy jest węgiel, nawet jeżeli pochodzi on z kopalni w Donbasie okupowanych przez Rosjan. Ekologiczne wytwarzanie prądu jest ciągle sabotowane przez "dobrą zmianę". To powoduje, że w technologii energetycznej Polska cofa się w rozwoju, a ceny prądu będą rosły w postępie geometrycznym, gdy tylko będą uwolnione. Jedyną szansą "dobrej zmiany" aby kontynuować taki stan jest wyjście Polski z Unii Europejskiej. Tylko wówczas nasz kraj nie będzie płacił kar za niszczenie środowiska i zabijanie społeczeństwa smogiem, tak jak to się dzieje w krajach na wschód od naszej granicy.

Komunikacja e-mobilna

W tej sytuacji jedynym propagandowo polem do działań pozorowanych może być dla rządu walka o komunikację ekologiczną. Czy ingerencja państwa w transport nisko emisyjny jest pożądana? Przecież w liberalnej gospodarce wolnorynkowej najlepszym sposobem na szybki rozwój w dziedzinie ekologii mobilnej wydaje się pozostawienie jej samej sobie. Podobnie jak w przypadku elektrowni z odnawialnych źródeł wystarczy nie przeszkadzać

Sami producenci urządzeń opartych o ekologiczne technologie zadbają, aby były one powszechne i tanie. Poza tym zgodnie z oczekiwaniem społeczeństwa, Unia Europejska w uchwalanym obecnie budżecie stawia duży nacisk na ekologię. Przykładem rozwoju ekologicznego transportu bez ingerencji państwa są skutery elektryczne, rowery i hulajnogi. Nikt tego nie dotuje a stają się one coraz bardziej powszechne, podobnie jak rowery miejskie. O dziwo i one stają się dla władz niepożądanymi środkami lokomocji. Zamiast dostosować nasze przepisy ruchu drogowego do tych ekologicznych alternatywnych środków lokomocji (hulajnogi elektryczne) wprowadza się zakazy w ich stosowaniu. To nie ułatwia dbania o środowisko.



Fundusz Niskoemisyjnego Transportu

W styczniu 2018 roku powstała ustawa obejmująca Plan Rozwoju Elektromobilności w Polsce. Ustawa ta zmieniała między innymi poprzednią ustawę o biokomponentach i biopaliwach ciekłych.W jej ramach w czerwcu 2018 roku powstał Fundusz Niskoemisyjnego Transportu (FNT). Zgodnie z ustawą przychody Funduszu będą pozyskiwane z budżetu państwa w ramach wpływów z podatku akcyzowego, z tytułu dopłaty zastępczej oraz ze środków przekazywanych przez operatora systemu przesyłowego elektroenergetycznego. Notabene system ten wymaga znacznych nakładów inwestycyjnych na modernizację linii przesyłowych. Pozbawianie ich środków spowoduje kompletny paraliż w energetyce.

Dopłaty z FNT dotyczą 11 obszarów organizacji transportu nisko emisyjnego. Chodzi między innymi o wsparcie dla rozwoju transportu opartego o instalacje gazowe CNG i LPG, samochody elektryczne oraz pojazdy wykorzystujące wodór jako paliwo. Dofinansowanie ma się odbywać na podstawie ogłaszanych cyklicznych konkursów ofert, a środki mają być rozdysponowane do wyczerpania zgromadzonych środków. Zgodnie z ogłoszeniem FNT pierwszy konkurs ma się odbyć w III kwartale 2019 roku.

Dopłaty na zakup samochodów elektrycznych i wodorowych

Od ponad roku, kiedy to powołano FNT powstawały różne szczegółowe rozporządzenia dotyczące dotacji przyznawanych przez Fundusz. W listopadzie 2019 roku ustępujący ministrowie: energii Krzysztof Tchórzewski i finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński, podpisali dokument dotyczący szczegółów dopłat do zakupu samochodów elektryczny i napędzanych wodorem. Zgodnie z podpisanym dokumentem dotacją będą objęte samochody elektryczne w cenie do 125 tys. zł, oraz samochody z napędem wodorowym w cenie nie przekraczającej 900 tys. zł. Dotacja będzie wynosić 30 % ceny samochodu. Samochody elektryczne w tej cenie należą do segmentu małych samochodów miejskich, typu; Opel Corsa, Skoda Citygo, Smart, Peugeot 208, Renault Zoe, Volkswagen up. Można więc sądzić, że skorzysta z niej niewielki segment użytkowników, którym samochód służy jedynie do dojazdu do pracy.

stacja ładowania pojazdów elektrycznych centrum handlowe M1 Łódź

Jak otrzymać dotację?

Osoby które chciałyby otrzymać dotację muszą poczekać na ogłoszenie naboru wniosków o przyznanie dopłaty. Ma to się stać do końca 2019 roku. Gdy taki konkurs zostanie ogłoszony należy złożyć wniosek o wsparcie. W ciągu ośmiu miesięcy od daty złożenia wniosku, należy dołączyć kopię faktury zakupu nowego pojazdu, oraz kopię dowodu rejestracyjnego i dokumentu ubezpieczenia. Po złożeniu wszystkich dokumentów rozpocznie się rozpatrywanie wniosków, przy czym dotacja będzie wypłacana do wyczerpania się środków przeznaczonych na ten cel w FNT. Wnioski rozpatrzone pozytywnie, na które braknie środków będą dotowane w pierwszej kolejności w następnej edycji konkursu. Należy pamiętać, że dotacja ma charakter uznaniowy. O tym komu zostaną przyznane środki będą decydować urzędnicy "dobrej zmiany". Zgodnie z ustawą dysponentem Funduszu, z którego będą wypłacane dotacje jest Minister Energii.

Źródła napędu samochodów w Polsce

Przeciętny samochód w Polsce ma 14 lat. Większość z nich nie spełnia żadnych norm ekologicznych. Z powodów ekonomicznych stare auta są powszechnie sprowadzane z zagranicy. Do tego wiele z nich często nie ma katalizatorów.  Ponad połowa auta poruszających się po naszych drogach to samochody z silnikami benzynowymi. Diesle stanowią 1/3 ogółu samochodów. Zaledwie 17% samochodów posiada nisko emisyjne źródła napędu z czego większość - 3 mln to samochody napędzane gazem. Z napędem hybrydowym  po naszych drogach jeździ 406 tys. aut, a samochodów z napędem elektrycznym jest zaledwie 3700 szt. Jeżeli chodzi o napęd wodorem to pierwszy samochód pojawił się w marcu 2019 roku.  Niestety nadaje się on jedynie na rekwizyt do muzeum, bo brak jest w Polsce stacji umożliwiających jego zasilanie.


Samochody z napędem wodorowym

Szukanie alternatywnych źródeł napędu służących komunikacji mobilnej jest spowodowane nie tylko z emisją spalin i ekologią. Za 40-50 lat wyczerpią się źródła ropy naftowej i konieczne będzie zastąpienie czymś tradycyjnej benzyny i oleju napędowego. Alternatywą byłyby samochody elektryczne. Co ciekawe indukcyjne silniki elektryczne jak jednostki napędowe dla samochodów były wcześniej używane niż silniki spalinowe. Pewnie przyjęłyby się od początku, gdyby nie ich krótki zasięg i długotrwałe uzupełnianie stanu naładowania akumulatorów. Przy obecnej technologi jest to minimum jedna godzina. Wykorzystanie w samochodach wodoru jako paliwa umożliwiłoby eksploatację i zasięg przypominający zasilanie benzyna, czy olejem napędowym.

Wodór może być napędem dla samochodu w sposób pośredni w ogniwach paliwowych do energii wykorzystywanej w silniku elektrycznym, jak i bezpośredni w silniku, gdzie będzie spalany. Silniki spalinowe napędzane wodorem nie są zbyt ekologiczne bo podczas spalania wytwarzany jest tlenek azotu. Trudne jest też magazynowanie wodoru na potrzeby silnika spalinowego. Samochody musiałyby być niemal ciągle używane. Kilkunastodniowy postój uniemożliwiłby dalszą eksploatację paliwa.

Ogniwa paliwowe na wodór

Na dzień dzisiejszy najlepszym rozwiązaniem wykorzystania wodoru w pojazdach są ogniwa paliwowe. Ogniwa paliwowe używane w samochodach wodorowych to urządzenia elektrochemiczne, w których w wyniku reakcji chemicznej wodoru z tlenem wytwarzana jest energia (elektryczną i cieplną) wykorzystywana w indukcyjnych silnikach elektrycznych służących do jego napędu. Są to więc samochody elektryczne z własnym systemem zasilania w prąd z pominięciem akumulatorów o dużej pojemności. 

Zbiorniki na wodór przypominają nieco zbiorniki LPG, ale mają kilka dodatkowych warstw ochronnych, złożonych z aluminium i kompozytów. Ich standardowa wielkość umożliwia zasięg samochodów wodorowych  nawet do 700 km. Czas tankowania wodoru wynosi 3 minuty. Z uwagi na platynowe części ogniwa paliwowego są to samochody bardzo drogie. Wielkość zbiornika jest wyłącznie uwarunkowana miejscem, bo wodór jest lekki - czternastokrotnie lżejszy od powietrza. Pierwsze samochody napędzane ogniwem paliwowym na wodór, przykładowo Peugeot Partner H2Origin miał zasięgu 300 km. Jego jedyną wadą jest to, że nie można go eksploatować w temperaturze poniżej -20 °C.

źródło: YouTube - InfoBus TV

Pozyskiwanie wodoru

Wodór jest gazem, który łatwo pozyskuje się z węgla. Obecnie 94 % wodoru jest produkowane w ten sposób. Potentatem w jego produkcji jest obecnie Australia, która w postaci skroplonej eksportuje go tankowcami do wielu krajów, głównie do Japonii. Zwiększone zapotrzebowanie na wodór, związane z wykorzystywaniem go w transporcie to nadzieja na rozwój dla naszych spółek węglowych i importerów tego surowca. Dlatego polskie spółki węglowe są zainteresowane rozwojem transportu opartego o wodór. Zachęcona polityką rządu Jastrzębska Spółka Węglowa brała aktywny udział w pracach nad powstaniem polskiego autobusu napędzanego wodorowym ogniwem paliwowym.

Niestety na świecie już trwają wysoce zaawansowane prace nad wytwarzaniem wodoru na skalę przemysłową przy pomocy elektrolizy wody, z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii. To znacznie obniży cenę wytwarzanego wodoru. Źle to wróży polskiej produkcji wodoru z węgla. Cena jednego kilograma wodoru wytwarzanego podczas elektrolizy wody może spaść do 80 groszy.  Cena wodoru otrzymywane z węgla, w zależności od kosztów jego wydobycia waha się od 6 do 3 zł.

Polskie samochody zasilane wodorem

Mówienie o dotacjach do samochodów napędzanych wodorem nie jest bajkopisarstwem. Rok 2019 jest przełomowym w tej dziedzinie dla naszego rodzimego przemysłu samochodowego. Poznański producent autobusów Solaris w tym roku wprowadził do swojej oferty autobus Solaris Urbino 12 hydrogen napędzany wodorem. Swoją oficjalną premierę autobus miał w dniach 9-12 czerwca 2019 roku w Sztokholmie podczas pokazów organizowanych przez UITP - Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Publicznego. Jednak już w maju, w przeddzień premierowego pokazu, pierwszą partię 12 autobusów zamówiło włoskie Bolzano. 

Autobusy nie są drogie. Ich koszt jest porównywalny do autobusu elektrycznego tej samej wielkości. Jego zaletą jest to, że nie wymaga ciągłego doładowania baterii na pętlach. Jego zasięg to 350 km. Może więc poruszać się na dłuższych trasach. Poza tym waga baterii jest dużo wyższa od zbiorników z wodorem. To obniża wagę pojazdu, przez co zwiększona jest jego dynamika. Autobus jest przy tym w stu procentach ekologiczny. Nie emituje żadnych spalin. Solaris to od lat znana marka. Ich autobusy jeżdżą w wielu krajach. Od początku były to samochody ekologiczne. W 2005 roku powstał ich pierwszy autobus hybrydowy, w 2013 r. pierwszy autobus elektryczny, a w 2019 roku autobus napędzany wodorem. Przy takim tempie rozwoju produkcja polskiego samochodu osobowego z napędem wodorowym może być niezbyt odległa. Wystarczy by w biznesie nie przeszkadzali politycy, jak to było z grafenem.

Solaris w Krakowie

#samochód elektryczny #dopłaty #dofinansowanie #samochód hybrydowy #samochód na wodór #napęd wodorowy #ogniwo paliwowe #Strategia Zrównoważonego Rozwoju Transportu #Fundusz Niskoemisyjnego Transportu #innowacje #FNT #dotacje

Samochody elektryczne. Dopłaty. Napęd wodorowy