Obsługiwane przez usługę Blogger.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samochód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samochód. Pokaż wszystkie posty

Samochody elektryczne, hybrydowe są od lat dotowane w Unii Europejskiej, również w krajach byłego bloku wschodniego. Najlepszym przykładem jest Estonia, gdzie od lat jest prowadzona stała wymiana taboru wykorzystywanego przez jednostki samorządowe i rządowe. W Estonii samochody elektryczne kupiono ze sprzedaży kwoty emisji spalin jakie przyznała im Unia Europejska. Do tego kilka lat temu pokryto kraj gęstą siecią stacji do ładowania samochodów elektrycznych. Odległość między nimi wynosi maksymalnie 60 km. Estonia mogła sobie na to pozwolić ponieważ ich  elektrownie nie emitują gazów cieplarnianych, więc było ich na to stać. Czechy w tym roku wprowadzają na rynek własny samochód - elektryczna Skodę. Proponowana przez nich cena to ok. 60 tys. zł i jest porównywalna z innymi samochodami benzynowymi z tym samym wyposażeniem.

Wizja premiera Polski

W 2016 roku pan premier Morawiecki obiecał Polakom milion samochodów elektrycznych do roku 2025. Wizja była na tyle barwna, że spora część elektoratu "dobrej zmiany" uwierzyła w to, podobnie jak różne inne opowieści z krainy PR i kreatywnej księgowości. Na potrzeby kampanii wyborczej w 2019 roku podano nieco zmodyfikowaną wersję tej wizji. Tym razem wydano ją w formie dokumentu - "Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu do 2030 roku". Zgodnie z tym dokumentem w 2030 roku po naszych ulicach będzie jeździć nieco mniej bo tylko 600 tys. aut elektrycznych. Mimo, że to niezwykle ambitna wizja to i tak auta te stanowić będą zaledwie 2% w ogólnej liczbie samochodów osobowych. To mniej więcej tyle, ile dziś jeździ po naszych drogach aut z napędem hybrydowym. 

Do tego dochodzi fakt, że o ile samochody elektryczne są ekologiczne to produkcja energii elektrycznej w Polsce jest bardzo szkodliwa dla środowiska. Co z tego, że samochody nie będą emitować spalin skoro prąd do ich uruchomienia pochodzi z elektrowni węglowych, głównie starego typu. Emitują one duże ilości tlenku węgla, a dodatkowo pochłaniają one bezpowrotnie wodę, której i tak nie mamy.


Wirtualna ekologia

W ten sposób dochodzimy do clou problemu. Wynika z tego, że w bilansie ogólnym, bez likwidacji elektrowni węglowych i tak nie będzie zmiany stopnia zanieczyszczenia w Polsce. Od lat był u nas budowany program modernizacji elektrowni węglowych. Stawiano na stopniowe przechodzenie na odnawialne źródła energii. Niestety, wizja to nie była zgodna z polityką "dobrej zmiany". Lobby węglowe ma dziś zbyt silną pozycję i cały ten proekologiczny system został zniszczony, a zgromadzone środki finansowe przeznaczono na dofinansowanie nierentownego węgla, aby utrzymywać sztucznie niskie ceny energii elektrycznej w Polsce. Jednocześnie wprowadzono restrykcyjne przepisy dotyczące ferm wiatrowych i fotowoltaiki. W ten sposób przywrócono politykę energetyczną jak za czasów Gierka, a PiS, jak dawniej PZPR dla dobra narodu dba o to żeby prąd nie drożał, tworząc ceny urzędowe dla odbiorców indywidualnych. 

Jednocześnie propaganda udowadnia - na wielu różnych płaszczyznach, że w energetyce ze względów patriotycznych najlepszy jest węgiel, nawet jeżeli pochodzi on z kopalni w Donbasie okupowanych przez Rosjan. Ekologiczne wytwarzanie prądu jest ciągle sabotowane przez "dobrą zmianę". To powoduje, że w technologii energetycznej Polska cofa się w rozwoju, a ceny prądu będą rosły w postępie geometrycznym, gdy tylko będą uwolnione. Jedyną szansą "dobrej zmiany" aby kontynuować taki stan jest wyjście Polski z Unii Europejskiej. Tylko wówczas nasz kraj nie będzie płacił kar za niszczenie środowiska i zabijanie społeczeństwa smogiem, tak jak to się dzieje w krajach na wschód od naszej granicy.

Komunikacja e-mobilna

W tej sytuacji jedynym propagandowo polem do działań pozorowanych może być dla rządu walka o komunikację ekologiczną. Czy ingerencja państwa w transport nisko emisyjny jest pożądana? Przecież w liberalnej gospodarce wolnorynkowej najlepszym sposobem na szybki rozwój w dziedzinie ekologii mobilnej wydaje się pozostawienie jej samej sobie. Podobnie jak w przypadku elektrowni z odnawialnych źródeł wystarczy nie przeszkadzać

Sami producenci urządzeń opartych o ekologiczne technologie zadbają, aby były one powszechne i tanie. Poza tym zgodnie z oczekiwaniem społeczeństwa, Unia Europejska w uchwalanym obecnie budżecie stawia duży nacisk na ekologię. Przykładem rozwoju ekologicznego transportu bez ingerencji państwa są skutery elektryczne, rowery i hulajnogi. Nikt tego nie dotuje a stają się one coraz bardziej powszechne, podobnie jak rowery miejskie. O dziwo i one stają się dla władz niepożądanymi środkami lokomocji. Zamiast dostosować nasze przepisy ruchu drogowego do tych ekologicznych alternatywnych środków lokomocji (hulajnogi elektryczne) wprowadza się zakazy w ich stosowaniu. To nie ułatwia dbania o środowisko.



Fundusz Niskoemisyjnego Transportu

W styczniu 2018 roku powstała ustawa obejmująca Plan Rozwoju Elektromobilności w Polsce. Ustawa ta zmieniała między innymi poprzednią ustawę o biokomponentach i biopaliwach ciekłych.W jej ramach w czerwcu 2018 roku powstał Fundusz Niskoemisyjnego Transportu (FNT). Zgodnie z ustawą przychody Funduszu będą pozyskiwane z budżetu państwa w ramach wpływów z podatku akcyzowego, z tytułu dopłaty zastępczej oraz ze środków przekazywanych przez operatora systemu przesyłowego elektroenergetycznego. Notabene system ten wymaga znacznych nakładów inwestycyjnych na modernizację linii przesyłowych. Pozbawianie ich środków spowoduje kompletny paraliż w energetyce.

Dopłaty z FNT dotyczą 11 obszarów organizacji transportu nisko emisyjnego. Chodzi między innymi o wsparcie dla rozwoju transportu opartego o instalacje gazowe CNG i LPG, samochody elektryczne oraz pojazdy wykorzystujące wodór jako paliwo. Dofinansowanie ma się odbywać na podstawie ogłaszanych cyklicznych konkursów ofert, a środki mają być rozdysponowane do wyczerpania zgromadzonych środków. Zgodnie z ogłoszeniem FNT pierwszy konkurs ma się odbyć w III kwartale 2019 roku.

Dopłaty na zakup samochodów elektrycznych i wodorowych

Od ponad roku, kiedy to powołano FNT powstawały różne szczegółowe rozporządzenia dotyczące dotacji przyznawanych przez Fundusz. W listopadzie 2019 roku ustępujący ministrowie: energii Krzysztof Tchórzewski i finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński, podpisali dokument dotyczący szczegółów dopłat do zakupu samochodów elektryczny i napędzanych wodorem. Zgodnie z podpisanym dokumentem dotacją będą objęte samochody elektryczne w cenie do 125 tys. zł, oraz samochody z napędem wodorowym w cenie nie przekraczającej 900 tys. zł. Dotacja będzie wynosić 30 % ceny samochodu. Samochody elektryczne w tej cenie należą do segmentu małych samochodów miejskich, typu; Opel Corsa, Skoda Citygo, Smart, Peugeot 208, Renault Zoe, Volkswagen up. Można więc sądzić, że skorzysta z niej niewielki segment użytkowników, którym samochód służy jedynie do dojazdu do pracy.

stacja ładowania pojazdów elektrycznych centrum handlowe M1 Łódź

Jak otrzymać dotację?

Osoby które chciałyby otrzymać dotację muszą poczekać na ogłoszenie naboru wniosków o przyznanie dopłaty. Ma to się stać do końca 2019 roku. Gdy taki konkurs zostanie ogłoszony należy złożyć wniosek o wsparcie. W ciągu ośmiu miesięcy od daty złożenia wniosku, należy dołączyć kopię faktury zakupu nowego pojazdu, oraz kopię dowodu rejestracyjnego i dokumentu ubezpieczenia. Po złożeniu wszystkich dokumentów rozpocznie się rozpatrywanie wniosków, przy czym dotacja będzie wypłacana do wyczerpania się środków przeznaczonych na ten cel w FNT. Wnioski rozpatrzone pozytywnie, na które braknie środków będą dotowane w pierwszej kolejności w następnej edycji konkursu. Należy pamiętać, że dotacja ma charakter uznaniowy. O tym komu zostaną przyznane środki będą decydować urzędnicy "dobrej zmiany". Zgodnie z ustawą dysponentem Funduszu, z którego będą wypłacane dotacje jest Minister Energii.

Źródła napędu samochodów w Polsce

Przeciętny samochód w Polsce ma 14 lat. Większość z nich nie spełnia żadnych norm ekologicznych. Z powodów ekonomicznych stare auta są powszechnie sprowadzane z zagranicy. Do tego wiele z nich często nie ma katalizatorów.  Ponad połowa auta poruszających się po naszych drogach to samochody z silnikami benzynowymi. Diesle stanowią 1/3 ogółu samochodów. Zaledwie 17% samochodów posiada nisko emisyjne źródła napędu z czego większość - 3 mln to samochody napędzane gazem. Z napędem hybrydowym  po naszych drogach jeździ 406 tys. aut, a samochodów z napędem elektrycznym jest zaledwie 3700 szt. Jeżeli chodzi o napęd wodorem to pierwszy samochód pojawił się w marcu 2019 roku.  Niestety nadaje się on jedynie na rekwizyt do muzeum, bo brak jest w Polsce stacji umożliwiających jego zasilanie.


Samochody z napędem wodorowym

Szukanie alternatywnych źródeł napędu służących komunikacji mobilnej jest spowodowane nie tylko z emisją spalin i ekologią. Za 40-50 lat wyczerpią się źródła ropy naftowej i konieczne będzie zastąpienie czymś tradycyjnej benzyny i oleju napędowego. Alternatywą byłyby samochody elektryczne. Co ciekawe indukcyjne silniki elektryczne jak jednostki napędowe dla samochodów były wcześniej używane niż silniki spalinowe. Pewnie przyjęłyby się od początku, gdyby nie ich krótki zasięg i długotrwałe uzupełnianie stanu naładowania akumulatorów. Przy obecnej technologi jest to minimum jedna godzina. Wykorzystanie w samochodach wodoru jako paliwa umożliwiłoby eksploatację i zasięg przypominający zasilanie benzyna, czy olejem napędowym.

Wodór może być napędem dla samochodu w sposób pośredni w ogniwach paliwowych do energii wykorzystywanej w silniku elektrycznym, jak i bezpośredni w silniku, gdzie będzie spalany. Silniki spalinowe napędzane wodorem nie są zbyt ekologiczne bo podczas spalania wytwarzany jest tlenek azotu. Trudne jest też magazynowanie wodoru na potrzeby silnika spalinowego. Samochody musiałyby być niemal ciągle używane. Kilkunastodniowy postój uniemożliwiłby dalszą eksploatację paliwa.

Ogniwa paliwowe na wodór

Na dzień dzisiejszy najlepszym rozwiązaniem wykorzystania wodoru w pojazdach są ogniwa paliwowe. Ogniwa paliwowe używane w samochodach wodorowych to urządzenia elektrochemiczne, w których w wyniku reakcji chemicznej wodoru z tlenem wytwarzana jest energia (elektryczną i cieplną) wykorzystywana w indukcyjnych silnikach elektrycznych służących do jego napędu. Są to więc samochody elektryczne z własnym systemem zasilania w prąd z pominięciem akumulatorów o dużej pojemności. 

Zbiorniki na wodór przypominają nieco zbiorniki LPG, ale mają kilka dodatkowych warstw ochronnych, złożonych z aluminium i kompozytów. Ich standardowa wielkość umożliwia zasięg samochodów wodorowych  nawet do 700 km. Czas tankowania wodoru wynosi 3 minuty. Z uwagi na platynowe części ogniwa paliwowego są to samochody bardzo drogie. Wielkość zbiornika jest wyłącznie uwarunkowana miejscem, bo wodór jest lekki - czternastokrotnie lżejszy od powietrza. Pierwsze samochody napędzane ogniwem paliwowym na wodór, przykładowo Peugeot Partner H2Origin miał zasięgu 300 km. Jego jedyną wadą jest to, że nie można go eksploatować w temperaturze poniżej -20 °C.

źródło: YouTube - InfoBus TV

Pozyskiwanie wodoru

Wodór jest gazem, który łatwo pozyskuje się z węgla. Obecnie 94 % wodoru jest produkowane w ten sposób. Potentatem w jego produkcji jest obecnie Australia, która w postaci skroplonej eksportuje go tankowcami do wielu krajów, głównie do Japonii. Zwiększone zapotrzebowanie na wodór, związane z wykorzystywaniem go w transporcie to nadzieja na rozwój dla naszych spółek węglowych i importerów tego surowca. Dlatego polskie spółki węglowe są zainteresowane rozwojem transportu opartego o wodór. Zachęcona polityką rządu Jastrzębska Spółka Węglowa brała aktywny udział w pracach nad powstaniem polskiego autobusu napędzanego wodorowym ogniwem paliwowym.

Niestety na świecie już trwają wysoce zaawansowane prace nad wytwarzaniem wodoru na skalę przemysłową przy pomocy elektrolizy wody, z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii. To znacznie obniży cenę wytwarzanego wodoru. Źle to wróży polskiej produkcji wodoru z węgla. Cena jednego kilograma wodoru wytwarzanego podczas elektrolizy wody może spaść do 80 groszy.  Cena wodoru otrzymywane z węgla, w zależności od kosztów jego wydobycia waha się od 6 do 3 zł.

Polskie samochody zasilane wodorem

Mówienie o dotacjach do samochodów napędzanych wodorem nie jest bajkopisarstwem. Rok 2019 jest przełomowym w tej dziedzinie dla naszego rodzimego przemysłu samochodowego. Poznański producent autobusów Solaris w tym roku wprowadził do swojej oferty autobus Solaris Urbino 12 hydrogen napędzany wodorem. Swoją oficjalną premierę autobus miał w dniach 9-12 czerwca 2019 roku w Sztokholmie podczas pokazów organizowanych przez UITP - Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Publicznego. Jednak już w maju, w przeddzień premierowego pokazu, pierwszą partię 12 autobusów zamówiło włoskie Bolzano. 

Autobusy nie są drogie. Ich koszt jest porównywalny do autobusu elektrycznego tej samej wielkości. Jego zaletą jest to, że nie wymaga ciągłego doładowania baterii na pętlach. Jego zasięg to 350 km. Może więc poruszać się na dłuższych trasach. Poza tym waga baterii jest dużo wyższa od zbiorników z wodorem. To obniża wagę pojazdu, przez co zwiększona jest jego dynamika. Autobus jest przy tym w stu procentach ekologiczny. Nie emituje żadnych spalin. Solaris to od lat znana marka. Ich autobusy jeżdżą w wielu krajach. Od początku były to samochody ekologiczne. W 2005 roku powstał ich pierwszy autobus hybrydowy, w 2013 r. pierwszy autobus elektryczny, a w 2019 roku autobus napędzany wodorem. Przy takim tempie rozwoju produkcja polskiego samochodu osobowego z napędem wodorowym może być niezbyt odległa. Wystarczy by w biznesie nie przeszkadzali politycy, jak to było z grafenem.

Solaris w Krakowie

#samochód elektryczny #dopłaty #dofinansowanie #samochód hybrydowy #samochód na wodór #napęd wodorowy #ogniwo paliwowe #Strategia Zrównoważonego Rozwoju Transportu #Fundusz Niskoemisyjnego Transportu #innowacje #FNT #dotacje

Samochody elektryczne. Dopłaty. Napęd wodorowy


Przez niemal cały okres III RP ustawodawca starał się by zmiany w systemie podatkowym wprowadzane były w sposób rozważny, z dużym wyprzedzeniem. To umożliwiało podatnikom na zapoznanie się ze zmianami na tyle wcześniej by nie ponieść niezamierzonych konsekwencji. Jest to logiczne. Grając w szachy nie chcemy by w trakcie gry, ktoś stwierdził, że zmienia zasady i odtąd gramy w warcaby. Niestety "dobra zmiana" tego nie rozumie i stara się traktować przepisy jako formę wojny, którą prowadzi z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą. Do tego dochodzi zmiana profilu działalności Ministerstwa Finansów. Funkcję nadzoru poszanowania przepisów podatkowych zamieniono na typową propagandę wszelkich działań ekipy rządzącej Polską.


Jak informuje nas dziennik Rzeczpospolita, Ministerstwo Finansów nie jest w stanie wydać objaśnienia do zmian w ordynacji podatkowej na 2019 rok. Zmian, które wprowadziło Ministerstwo. Mamy końcówkę kwietnia, a ciągle nie wiadomo jak prawidłowo rozliczać samochód prywatny używany w firmie, niektóre transakcje z zagranicznymi kontrahentami, jak naliczać  podatek od wyjścia (exit tax), daniny solidarnościowej, czy na czym polegają obostrzenia  klauzuli do walki z podatkową optymalizacją.


OFE

Na wiecach wyborczy pojawiają się coraz to dziwniejsze informacje i wrzutki. Wypowiadają je działacze PiS, ministrowie i sam premier. Niedawno pojawiła się wrzutka o zwrocie prawa do dysponowania własnymi pieniędzmi jakie zgromadziliśmy w OFE. Wiele osób zniechęciło się do poprzedniej ekipy rządzącej, gdy ta znacjonalizowała nasze oszczędności gromadzone w ramach OFE. Rząd PO tłumaczył nam, że w ten sposób uchronił nasze pieniądze przed nadmiernie rozbudowanymi kosztami prowadzenia rachunków.  Wirtualnie poprzedni rząd przeniósł nasze konta indywidualne do ZUS. Teraz pan Morawiecki używając słowa "prywatyzacja", chce oddać nam kontrolę nad naszymi oszczędnościami. Za fatygę pobierze przy tym opłatę w wysokości 15 %. Tłumaczenie skąd się wzięła ta opłata manipulacyjna jest kompletnie niezrozumiałe. Chodzić ma o to, że świadczenia w ZUS są opodatkowane, w IKE nie. Tyle tylko, że w OFE też nie były.



W ten sposób pan Morawiecki zagrał jak typowy bankier. Niby nie ma opodatkowania, ale jest opłata lichwiarska w wysokości 15 %. Opłata od naszych oszczędności. Premier nawet nie zająknął się o tym, że podatek od świadczeń w ZUS płacimy w chwili ich otrzymania. Tu mamy płacić z góry, za nasze wirtualne konta indywidualne.
Pomyśleć, że 20 lat temu mówiono, że to będą bezpieczne pieniądze, na naszych kontach indywidualnych.


Poruszanie na wiecach wyborczych tematu OFE jest o tyle ważne, że od lipca wchodzą w życie przepisy odnośnie PPK. Zakłady i pracownicy nie chcą ponownie dać się wykiwać przez rząd. Być może, że cały plan PPK skończy się totalną klapą.


Optymalizacja podatkowa

Dużo bardziej mogą niepokoić wiecowe wypowiedzi na temat zwalczania kontrabandy. Na początku kwietnia ukazała się wypowiedź premiera dotycząca zwalczania wykorzystywania przepisów podatkowych przez osoby samozatrudnione. Dotyczy to osób, które płacą podatek liniowy, który jest dla nich korzystniejszym rozwiązaniem. 
To według premiera rządu jest nieuczciwe!?
Taka wypowiedź przy braku objaśnienia zmian w klauzuli wykorzystywania przepisów w celu optymalizacji podatkowej ma wyraźny sens i kierunek restrykcji. Osoby samozatrudnione nie dość, że nie mają urlopów, nie nalicza im się stażowe, nie mają szans na zasiłek dla bezrobotnych, gdy utracą pracę, to teraz są jeszcze zakwalifikowani jako kontrabanda!

W euforii wiecowej pojawiają się również instrukcje dla osób "wykrywających" taką kontrabandę. Pracownicy urzędów skarbowych mają szukać osoby opodatkowane podatkiem liniowym, które wystawiają co miesiąc jedną lub kilka faktur dla tego samego zleceniodawcy. Dodatkowo takie osoby mają być karane w przypadku wykrycia braku ewidencji czasu pracy. Nie wiadomo jak będą naliczane kary za optymalizację podatkową. Pewnie różnica między podatkiem liniowym, a progresywnym będzie stanowić o wielkości uszczuplenia podatkowego. To będzie pewnie kolejna afera na miarę afery VAT-owskiej.




Wiece wyborcze są świetnym źródłem informacji o tym co nas będzie czekać w najbliższym czasie. Dotyczy to zarówno tych co rządzą, jak i tych co dopiero aplikują do rządzenia. Najgorsze jest to, że my ciągle za to wszystko płacimy.
Dochodzi jeszcze to od czego zaczęliśmy ten artykuł. Mija nam czwarty miesiąc roku, a ordynacja podatkowa 2019 ciągle nie doczekała się przejrzystych objaśnień Ministerstwa Finansów. Podobno 60 % telefonów do Informacji Podatkowej pochodzi od pracowników urzędów skarbowych, którzy pracują w niepewności swoich decyzji.

Jak się w tym wszystkim połapać?  


#kontrola skarbowa #optymalizacja podatkowa #OFE #Ministerstwo Finansów #kampania wyborcza #wiece wyborcze #interpretacja podatkowa #objaśnienia zmian w podatkach

OFE. Optymalizacja podatkowa. Objaśnienia zmian w ordynacji podatkowej



Kosztami uzyskania przychodu są wszelkie wydatki związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Jest to logiczne i oczywiste. Niestety prawo tworzą nam politycy, których zadaniem jest obdarowywanie swojego elektoratu pieniędzmi z naszych podatków. To główne zadanie polityków, zwłaszcza obozu władzy. Ich celem jest, aby wszelkimi sposobami ograniczyć możliwość zaliczenia w koszty uzyskania przychodu wydatków, które my ponosimy. Najbardziej restrykcyjne są przepisy dotyczące kosztów wykorzystywania samochodu w firmie.Ciągle panuje przekonanie, że samochód to nie jest narzędzie pracy, ale luksus. Do tej pory można było znaleźć jakąś korelację między popytem na samochody, a liberalizacją przepisów dotyczących możliwości rozliczenia kosztów zakupu i eksploatacji samochodów.

Eksploatacja samochodu w firmie

Niestety od kiedy do władzy doszła grupa osób, dla której koszty eksploatacji pojazdu są jednym ze źródeł przychodu restrykcyjnie traktują nas podatników za to, że w firmach wykorzystujemy nasze samochody. Oni ciągle pobierają hojne dodatki do pensji za wyjazdy samochodem prywatnym. Nie stoi na przeszkodzie, że nie mają ani samochodu, ani prawa jazdy. Nie muszą sporządzać żadnych kilometrówek. Natomiast my podatnicy jesteśmy traktowani jak złodzieje. Pisaliśmy o tym, że zlikwidowano nam wspaniałomyślnie konieczność prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu, w zamian za to, że nie możemy w pełni rozliczyć kosztów eksploatacji samochodu prywatnego używanego w firmie. Tak jakby osoby prowadzące działalność gospodarczą były tak nieuczciwi jak politycy i ministrowie, którzy nami rządzą. Zamiast 100 % VAT odliczamy jedynie 50 %, a w KPiR zaliczamy w kosztach 25 lub 75 %. Pisaliśmy o tym w artykule Ordynacja podatkowa w pigułce .  Nie jest istotne, że osoby prowadzące własną działalność gospodarczą zazwyczaj pracują 12-16 godzin na dobę. Politycy ustalili, że w koszty działalności możemy zakwalifikować jedynie 25 % wydatków ponoszonych na samochód bez którego nie dałoby się prowadzić firmy.

Przyczepa samochodowa w firmie

Teraz zwrócimy uwagę na inne konsekwencje tego oderwanego od rzeczywistości przepisu.
Każdy z nas prowadząc firmę musi czasem coś przewieźć, coś co nie zmieści się w samochodzie osobowym. Utrzymanie samochodu dostawczego nie jest logiczne, gdy nie musimy przewozić takich rzeczy zbyt często. Dlatego wiele firm rozważa zakup przyczepy samochodowej.


Własna przyczepa samochodowa to wygodne rozwiązanie. Nie musimy polować na przyczepę z wypożyczalni. Wiemy w jakim jest stanie technicznym, a przywieziony ładunek nie musimy naprędce rozładowywać by zwrócić przyczepę do firmy prowadzącej wypożyczalnię. Z pewnością dużo czasu ona stoi, ale za to możemy na niej umieścić naszą reklamę i w ten sposób mamy mobilny bilbord reklamowy.


Przyczepy specjalistyczne

Poza tym przyczepa bagażowa może pełnić funkcje specjalistyczne. Prowadząc schronisko dla zwierząt, czy usługi weterynaryjne przydałaby się nam przyczepa do przewozu zwierząt. Sprzedając używane samochody musimy mieć lawetę, a prowadząc wypożyczalnię kajaków specjalną przyczepę do ich przewozu. Nawet w małej firmie handlowej przyczepa jest potrzebna, chociażby by nie niszczyć wnętrza samochodu, który czasami służy nam również w życiu prywatnym. W większości firm udział wyjazdów prywatnych do służbowych ma się jak 5 do 95 %. Jednak obecny rząd ustalił że jest to 75 do 25 %.

To, że taka przyczepa nie służy nam w życiu prywatnym jest oczywiste. Nie będziemy podpinać przyczepy, gdy samochód wykorzystujemy do celów nie związanych z prowadzoną działalnością. Odwożąc dzieci do szkoły nie przypniemy lawety do przewozu samochodów, a jadąc na zakupy, czy do kościołą nie weźmiemy na przejażdżkę przyczepki do przewozu kajaków. Poza tym, gdy na przyczepie będzie reklama, to nawet każdy wyjazd mógłby służyć firmie z uwagi na cele reklamowe. Dlatego oczywiste jest, że powinien stanowić koszt uzyskania przychodu. Niestety to co jest oczywiste dla osób prowadzących działalność gospodarczą nie jest oczywiste dla Urzędów Skarbowych, których zadaniem jest ściągnąć jak najwięcej pieniędzy do budżetu na obietnice wyborcze kolejnych rządów.


Jakie przysługuje nam odliczenie VAT od zakupu przyczepy?

Problem pojawia się z tym jak zaksięgować zakup przyczepy samochodowej. Teoretycznie powinno się go księgować jako wydatek w koncie artykuły pomocnicze.
Ale co z VAT?
Okazuje się, że urząd skarbowy jasno precyzuje, że przyczepa nie może jeździć sama tylko jest przypisana do konkretnego samochodu, który jest aktualnie wykorzystywany w firmie. Jeżeli samochód ten jest częściowo wykorzystywany w celach prywatnych (50 % odliczenia VAT) to i przyczepa będzie wykorzystywana tak samo. Urzędu nie interesuje, że przyczepę można przypinać do dowolnego samochodu, a umieszczona na niej reklama w sposób oczywisty ma służyć osiąganiu przychodu. Jeżeli samochód wykorzystywany w firmie nie jest środkiem trwałym firmy, nie złożono deklaracji VAT-26 umożliwiającej odliczenie VAT w wysokości 100 % i nie prowadzi się ewidencji przebiegu pojazdu, to wówczas VAT przy zakupie przyczepy podlega odliczeniom w wysokości 50 %, tak jak samochód prywatny wykorzystywany w firmie.

Kuriozum tej interpretacji dopełnia przykład zakupu przyczepy do przewozu minikoparki. Jeżeli firma nie posiada samochodu ze 100 % odliczeniem VAT może odliczyć jedynie 50 % podatku. Jednocześnie minikoparka służąca w firmie będzie mieć pełne 100 % odliczenie w przypadku wykorzystywania jej w firmie.

Zmiana samochodu, a koszty rozliczenia przyczepy

Żywotność przyczepy samochodowej jest bardzo długa. Przeżyje nie jeden samochód, który najczęściej eksploatujemy nadmiernie. Co się stanie z VAT od zakupu i eksploatacji przyczepy, gdy do firmy kupimy samochód ze 100 % odliczeniem VAT? Okazuje się, że wówczas możemy dokonać korekty VAT z faktury zakupu. Praktycznie, przy każdej zmianie samochodu służącego nam w firmie z prywatnego na firmowy lub odwrotnie, będziemy korygować VAT odliczonego z faktury zakupu przyczepy z 50 na 100 % lub odwrotnie.
Jak długo ?
Tego nie wiedzą nawet w urzędach skarbowych.

Zaznaczam, że zmiana stawki odliczonego VAT pociągnie ze sobą wartość netto przy odliczeniu w podatku dochodowym. Przez to może zmienić się status poniesionego wydatku z wyposażenia, na zwykły koszt. Obecnie jest to 1500 zł. Patrz niżej przykład 1. Czyli każda korekta będzie wiązać się z koniecznością wciągnięcia zakupionej przyczepy do wyposażenia bądź nie.
Jak to zrobimy po pięciu latach od zakupu przyczepy?

Przyczepa do przewozu zwierząt

 

Jak księgować koszt zakupu przyczepy w podatku dochodowym?

Nieco skomplikowanie wygląda księgowanie kosztów zakupu przyczepy w podatku dochodowym.  Wydatek możemy zaksięgować na kilka sposobów. Sposób księgowania zależy od ceny netto jaką za nią zapłaciliśmy i naszej woli, czy uznamy przyczepę jako wyposażenie, czy jako środek trwały firmy. Cenę netto uzyskujemy odejmując od ceny zakupu brutto VAT. W przypadku posiadania samochodu osobowego wykorzystywanego w firmie odliczamy połowę VAT i w ten sposób uzyskujemy koszt zakupu przyczepy.

Teoretycznie, gdy koszt zakupu przyczepy nie przekroczy 1500 zł netto nie musimy jej wciągać do ewidencji.  Radzimy jednak by przyczepa figurowała w jednej z tych ewidencji z uwagi na opłaty związane z rejestracją, ubezpieczeniem i kosztami napraw w przyszłości.


Przykłady księgowania:

1. Na rynku najtańsze nowe przyczepy samochodowe lekkie są w cenie 1700 zł brutto. To daje 1382,11 zł netto + 317,89 zł VAT. Jednak odliczamy jedynie połowę VAT, dlatego wartość netto przyczepy będzie powyżej 1500 zł. Przyczepę księgujemy jako wydatek na podstawie faktury i dodajemy do ewidencji wyposażenia.

2. Możemy również wpisać przyczepę do ewidencji środków trwałych i odliczenie dokonać dowodem wewnętrznym jednorazowej amortyzacji. Możliwość ta dotyczy wszystkich środków trwałych o wartości do 10 tys. zł.

3. Gdy przyczepa przekroczy wartość netto o wysokości 10 tys. zł. Wprowadzamy przyczepę do ewidencji środków trwałych i naliczamy amortyzację na poziomie 14 % rocznie.

Pamiętajmy, że przy wprowadzeniu przyczepy do ewidencji środków trwałych należy rozliczyć w przyszłości odsprzedaż środka trwałego. Jeżeli przyczepa będzie na wyposażeniu nie jest konieczne rozliczenie odsprzedaży o ile nie nastąpi ona przed upływem roku.

Musimy również pamiętać, że przyczepa musi służyć uzyskaniu przychodu. Kupno przyczepy do przewozu kładów, łodzi, czy motocykla może być uzasadnione jedynie w przypadku, gdy kład, łódź, czy motocykl będzie wykorzystywany w firmie do osiągnięcia przychodu.

Pamiętajmy również, że zawsze w sytuacjach, gdy mamy poczucie, że został naruszony nasz interes, możemy poprosić Urząd Skarbowy o indywidualną interpretację przepisów podatkowych. 


#koszty uzyskania przychodu #samochód prywatny w firmie #zakup przyczepy bagażowej #przyczepa samochodowa #przyczepa lekka #przyczepy specjalistyczne #amortyzacja #VAT #podatek dochodowy

Koszty uzyskania przychodu. Przyczepa samochodowa

Jednym z podstawowych kosztów prowadzonej działalności są środki trwałe, a zwłaszcza samochód firmowy. Dotyczy to zarówno osób zatrudnionych na umowę-zlecenie, jak i prowadzących rozbudowaną działalność gospodarczą. Pisaliśmy już o wykorzystywaniu samochodu prywatnego do celów służbowych. Teraz zajmijmy się samochodem firmowym zakupionym jako środek trwały.

Samochód jest podstawowym narzędziem umożliwiającym wykonywanie działalności gospodarczej. W zależności od potrzeb jest on samochodem osobowym, dostawczym ciężarowym, czy specjalistycznym. Kupno samochodu i wciągnięcie go do ewidencji środków trwałych zazwyczaj nie przysparza problemów. Zazwyczaj naliczamy 5-cio letni okres amortyzacji, zazwyczaj liniowy.

Więcej problemów pojawia się, gdy chcemy pozbyć się samochodu uwzględnionego w środkach trwałych, przed końcem okresu objętym jego amortyzacją. Mało kto wie, że zbycie nie w pełni zamortyzowanego środka trwałego, w tym samochodu pozwala na ujęcie jednorazowo w kosztach tej części jego wartości początkowej, która nie została umorzona. To bardzo ważna informacja szczególnie dla tych którzy chcą zamknąć swoją działalność z powodu braku dochodów. Osoby na samozatrudnieniu wahały się przed sprzedażą środka trwałego nie chcąc stracić na różnicy jego wartości przy zakupie i sprzedaży, bo amortyzacja tego nie uwzględniała. Ciągną nadal działalność na stratach tylko po to by odpisywać amortyzację. Nie jest to rozsądne zwłaszcza, że koszty prowadzenia działalności gospodarczej mają służyć uzyskiwanym przychodom. To może skłonić urząd skarbowy do podważenia ich celowości. Takie osoby czasem zawieszają działalność i przyglądają się z niewiedzy stojącemu samochodowi firmowemu zamiast go po prostu zbyć. Odpis jednorazowy kwoty nie zamortyzowanej przysługuje w miesiącu zbycia środka trwałego.


Odpis taki możemy dokonać nawet gdy zbyt środka trwałego nastąpił w pierwszym dniu miesiąca. Wynika to bezpośrednio z zasady prowadzenia amortyzacji środków trwałych. Pierwszy odpis jest w miesiącu następującym po miesiącu zakupu środka trwałego, a ostatni, jednorazowy w miesiącu w którym nastąpił jego zbyt zbyt. Końcowy odpis amortyzacyjny wyliczamy odejmując wartość początkową pojazdu pomniejszoną o sumę dokonanych odpisów amortyzacyjnych. Dzięki temu sprzedawany środek trwały, w tym przypadku samochód jest całkowicie zamortyzowany, a wartość uzyskana podczas jego sprzedaży stanowi rzeczywisty zysk podlegający opodatkowaniu. To wyraźnie dowodzi, że kupno nowego samochodu bardziej się opłaca. Przyjmując że jego awaryjność jest mniejsza i możemy z niego korzystać więcej czasu to i tak nie stracimy na spadku jego wartości. Poza tym nowy samochód wpływa bezpośrednio na wizerunek i wiarygodność firmy.


Reguluje to art. 24 ust. 2 ustawy o PIT dotyczący dochodu związanego z odpłatnym zbyciem składników majątku trwałego wykorzystywanych na potrzeby działalności gospodarczej. Nie dotyczy to składników majątku trwałego wykonanego we własnym zakresie.

Przykładowo: jeżeli będąc na samozatrudnieniu dokonaliśmy zakupu samochodu na firmę, księgując go w środkach trwałych  to nawet po krótkim okresie użytkowania, gdy sytuacja zmusiła nas do zamknięcia działalności i sprzedaży samochodu możemy w miesiącu sprzedaży uwzględnić w kosztach różnicę między fakturą zakupu, a dotychczasowymi odpisami amortyzacyjnymi. Oczywiście sprzedając taki samochód członkowi rodziny lepiej tego dokonać za pośrednictwem  niezależnej instytucji tak by nie zarzucono nam że wartość odsprzedaży była zaniżona.




Sprzedając samochód osobie nie prowadzącej działalność gospodarczą nie ma potrzeby dokonywania transakcji przy użyciu kasy fiskalnej, nawet jeżeli wartość sprzedaży przekracza 20 tyś złotych. Zbyt środków trwałych w myśl przepisów nie podlega rejestracji przy pomocy kas rejestrujących (DzU poz. 2177 z grudnia 2016 r.) . Zwolniona od obowiązku ewidencjonowania za pomocą kasy jest dostawa towarów i świadczenie usług, które na podstawie przepisów o podatku dochodowym są zaliczane przez podatnika do środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych podlegających amortyzacji. 

Jaki VAT od sprzedaży samochodu firmowego.
Sprzedaż samochodu będzie podlegała opodatkowaniu w wysokości 23 %, chyba że samochód był wykorzystywany wyłącznie do prowadzenia działalności zwolnionej od podatku VAT. Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 2 ustawy o VAT. Gdyby pojazd służył podatnikowi wyłącznie do wykonywania czynności zwolnionych z opodatkowania VAT-em może on wystawić fakturę nie uwzględniającą tego podatku. 

Jeżeli sprzedaż samochodu nastąpi w okresie tak zwanej korekty - pięć lat od daty oddania 
pojazdu do użytkowania w firmie, to wówczas przedsiębiorca ma obowiązek wykonania jednorazowej korekty podatku naliczonego z tytułu sprzedaży środka trwałego (na podstawie art. 91 ust. 4 i 6 ustawy o VAT). Taką korektę należy wykonać w deklaracji podatkowej za okres rozliczeniowy, w którym nastąpiła sprzedaż. Wysokość korekty jest naliczana w systemie rocznym w wysokości 1/5 za każdy rok. 

Przykładowo: sprzedając samochód w 2017 roku, który kupiliśmy w 2014 roku musi skorygować 2/5 VAT jaki odliczyliśmy w momencie zakupu. Dotyczy to zarówno przypadków gdy odliczyliśmy 50, czy 100 % VAT.



Obowiązek skorygowania VAT odliczonego przy nabyciu środka trwałego wystąpi również w sytuacji, gdy sprzedaż tego środka jest zwolniona z VAT. W tym przypadku przyjmuje się bowiem, że środek trwały będzie wykorzystywany wyłącznie do czynności zwolnionych z VAT. Podatnik zachowuje więc prawo do odliczenia VAT, ale tylko w części, która dotyczy okresu wykorzystywania towaru/usługi do celów związanych z czynnościami opodatkowanymi.

Przedsiębiorca może przyjąć płatność za samochód w gotówce, gdy nabywcą jest osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej. Jest to możliwe nawet jeśli transakcja przekracza kwotę 15 000 zł. Jednak gdyby nabywcą pojazdu jest inny przedsiębiorca, sprzedawca musi pamiętać o obowiązku przyjęcia płatności w formie przelewu. 

#sprzedaż samochodu, #samochód w firmie, #amortyzacja jednorazowa, #sprzedaż środków trwałych

Sprzedaż samochodu firmowego