Obsługiwane przez usługę Blogger.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emerytury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emerytury. Pokaż wszystkie posty

Kreatywna księgowość to cecha lichwiarzy i bankierów. Nic wiec dziwnego, że najbardziej doświadczony w tej materii jest  PiS-owski premier. Tak dużo naobiecywał polskim rodzinom, a tak mało są warte jego słowa. Najlepiej to widać w Polskim (nie)Ładzie. Teraz od 1 stycznia bańka mydlana pękła. Pojawiły się pierwsze wypłaty u górników, nauczycieli i lekarzy i kurtyna kłamstw opadła. Okazało się, że pensje wypłacane w styczniu za grudzień ubiegłego roku są znacznie niższe niż w 2021 roku. Dodatkowo liczy im się lichwiarskie podatki w Polskim Ładzie, a płaci według pensji minimalnej z roku 2021. Oczywiście PiS-owscy oszuści rządzący Polską zaraz znaleźli winnych. Są nimi księgowi, którzy robią "dywersję" Polskiego Ładu, bo "nie zależy im na dobrobycie Polaków". W ten sposób reżimowa propaganda TVP zrobiła z księgowych antypolską, piątą kolumnę. 
 

Polski Ład program propagandystów i etatowych hejterów

Źródłem obecnych problemów jest niedostosowanie Polskiego Ładu do obowiązujących od lat przepisów podatkowych. Widać wyraźnie, że propagandyści i politycy, którzy są twórcami programu nie wiele wiedzą o prawie podatkowym i ordynacji podatkowej obowiązującej w Polsce. Kierowali się jedynie propagandą i zaklinaniem rzeczywistości. Miliony złotych wydano na wycieczki Morawieckiego po Polsce, który tłumaczył PiS-owskiemu elektoratowi jakie to szczęście ich spotka wraz z Polskim Ładem. Ile zarobią na wspaniałomyślności rządu na który głosowali. To miał być miód lejący się strumieniami w ich serca. Coś co pozwoli im zapomnieć, że brak jakiejkolwiek pomocy państwa w zwalczaniu pandemii powoduje w Polsce najwyższą śmiertelność na świecie. W tym zakresie wyprzedziliśmy nawet najbiedniejsze kraje afrykańskie. Jednocześnie płatni hejterzy PiS-u otworzyli nową kampanię informacyjną, że nareszcie w Polsce zwolennicy Tuska dostaną po kieszeni. W imię zasady nie szkodzi, że Polacy będą chorować, umierać i mieć mniej pieniędzy. Ważne, że ci co głosują na PO będą mieć mniej pieniędzy. Skoro Polski Ład obniżył im pensje to widać na to zasłużyli (tekst jednego z płatnych hejterów na blogu TVP). Tymi co zasłużyli na niższe pensje są oczywiście pracownicy służby zdrowia i nauczyciele.

źródło: www.wykop.pl

Polski Ład w wypłatach Polaków

Uniemożliwienie odliczania ubezpieczenia zdrowotnego od dochodu w połączeniu z przesunięciem do końca roku możliwości skorzystania z kwoty wolnej od dochodu spowodowało u znaczniej części społeczeństwa zarabiającego niewiele więcej ponad płacę minimalną, obniżkę wynagrodzeń o 200-700 zł miesięcznie. Z jednej strony znacznie wzrosły rachunki za gaz i prąd, z drugiej zabrano Polakom środki do ich opłacenia. Sytuacja jest tak poważna, że wkrótce większości Polaków braknie pieniędzy na życie. Przyczyną problemów jest ordynacja podatkowa, która nakazuje głównemu pracodawcy odebrania prawa do zastosowania kwoty wolnej od podatków pracownikom, którzy poza swoją główną pracą są dodatkowo zatrudnieni, bądź prowadzą działalność gospodarczą. Szczytem chamstwa w tym kontekście jest wypowiedź ministra Czarnka. Stwierdził on z rozbrajającą szczerością, że jego kuratorzy zarabiają więcej w Polskim Ładzie. PiS-owskie rodziny pewnie też, ale nie zwykli Polacy. Przecież to minister Czarnek spowodował, że nauczyciele muszą pracować w kilku szkołach jednocześnie. Teraz dochodzi do tego, że w każdej szkole płacą osobne zdrowotne, a kwotę wolną od opodatkowania przenosi się do odliczenia na przyszły rok, o ile państwo nie zbankrutuje, a wszystko na to wskazuje. Jeszcze gorzej jest wśród pracowników służby zdrowia. Tu liczba miejsc zatrudnienia jest dużo większa, a większość medyków jest zatrudniona na umowę-zlecenie, jako niezależne podmioty gospodarcze. Tak działa cała służba zdrowia. To jest przerażające, że państwo polskie nie sprawdziło się nawet jako pracodawca.  
 

Pensja, a własna działalność gospodarcza

Od początku nowego roku najgłośniej jest o obniżkach pensji górników, pracowników służb mundurowych, nauczycieli i lekarzy. Jednak sprawa dotyczy wszystkich Polaków, którzy przy rozpoczęciu pracy, lub do końca ubiegłego roku, nie złożyli u swojego pracodawcy oświadczenia PIT-2. Takie zeznanie nie składali wszyscy uczciwi obywatele, którzy chcieli oficjalnie dorobić. Nie ma tam aferzystów chronionych przez układ rządzący. Emeryt, rencista, czy pracownik, który po pracy chce uzupełnić swój domowy budżet kilkugodzinną pracą w miesiącu nie składali PIT-2 uprawniającego pracodawcę do uwzględnienia kwoty wolnej od podatku. Do tej pory nie miało to większego znaczenia, bo odliczało się ubezpieczenie zdrowotne, a kwota wolna od podatku w wysokości 8000 zł nie robiła dużej różnicy w zarobkach. Teraz jest inaczej. Co gorsza Morawiecki traktuje tych ludzi jak milionerów, których trzeba puścić w skarpetkach. Kwota wolna od podatku w wysokości 30 tys zł nie jest dla nich. Muszą płacić co miesiąc podatki w w swoim podstawowym miejscu pracy w wysokości 500-600 zł, plus dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. W efekcie ich miesięczny dochód w znacznej części zabierze im państwo. To razem około 1200 zł. Czyli wysokość minimalnej renty, czy emerytury. Oczywiście będzie mógł odzyskać zwrot w 2023 roku przy rozliczeniu rocznym, pomniejszony o inflację i o ile przeżyje, a państwo nie zbankrutuje. Dlatego od 1 stycznia chcąc dorobić sobie do pensji, emerytury czy renty najlepiej oszukiwać fiskusa. W innym przypadku Morawiecki zedrze ostatnią koszulę.
 

 

Czy można złożyć PIT-2 po 1 stycznia 2022 roku ?

Podobno ustawodawca na cito pracuje nad tym, żeby nie było przeciwwskazań do złożenia oświadczenia PIT-2 przez pracownika w jego podstawowym miejscu pracy po 1 stycznia 2022 roku. Powinni z tego skorzystać wieloetatowcy, wybierając najbardziej korzystne rozwiązanie i pamiętając, że kwotę wolną od podatku dochodowego można odliczyć jedynie w jednym miejscu pracy. Jednak eksperci podatkowi wskazują, że na chwilę obecną w Polskim Ładzie nie ma do tego podstaw prawnych. Z pewnością nie jest to możliwe w przypadku przychodów z dodatkowej działalności gospodarczej. Nawet gdy działalność ta jest niskodochodowa, czy zawieszona. Dopiero całkowite zlikwidowanie działalności gospodarczej uprawnia pracownika do złożenia oświadczenia PIT-2. To niezwykle zidiociały pomysł, aby zakładać, że pracownik po godzinach pracy, poświęcając kilkadziesiąt minut na własną działalność gospodarczą miał więcej zarabiać niż przez 8 godzin pracy pełnoetatowej.

Przykład

Pracownik zarabia minimalne wynagrodzenie w wysokości 3050zł brutto. Gdy prowadzi dodatkowo działalność gospodarczą jego pracodawca nie odliczy nie tylko ubezpieczenia zdrowotnego, ale i kwoty wolnej od podatku w efekcie zapłaci od pensji podatki i składki ubezpieczeniowe w wysokości 1060 zł. Bez względu na to ile dorobi sobie na prowadzonej po pracy działalności gospodarczej będzie płacił nie odliczalne ubezpieczenie zdrowotne w kwocie 270,90 zł. To daje nam kwotę danin w wysokości 1331 zł. Jeżeli wyrejestruje działalność gospodarczą, a dodatkowo będzie pracować na czarno zostanie mu w kieszeni 676 zł. Na tyle pan Morawiecki wycenił uczciwość biednych ludzi, uczciwie płacących podatki. Teraz to od nich ten lichwiarz pożycza na rok nadpłacony podatek dochodowy w wysokości 5100 zł od każdej osoby prowadzącej dodatkowo działalność gospodarczą na niewielką skalę. To się jemu opłaca bo ma darmowy kredyt nie uwzględniający inflacji. 
Ot taki Polski Ład i kreatywna księgowość lichwiarza.
 

Tarcza przeciwinflacyjna

Retoryka członków PiS, śmiejących się z biedy Polaków i obarczanie księgowych za wszystkie błędy Polskiego Ładu, byłoby niesmacznym żartem, gdyby nie fakt, że mamy do czynienia z galopującą inflacją. Najwyższą od ponad 20 lat i czasu reform Balcerowicza. Ceny gazu, prądu i paliw rosną wielokrotnie, pociągając za sobą ogólną drożyznę. Nawet pan Glapiński, zauważył, że w "najlepszej gospodarcze od czasów zaborów" mamy do czynienia z 9 % inflacją, której kulminacja będzie w czerwcu br. Do tego antyinflacyjna tarcza osłonowa jest tak symboliczna, że nie będzie mieć żadnego znaczenia dla zachowania wypłacalności Polaków. Przypominamy, że rewaloryzacja rent i emerytur to 3 %. Dzięki temu ich pobory nie wystarczą do opłacenia rachunków. Podobnie dzieje się z budżetami samorządów i różnego rodzaju fundacji. Jak nie zmieni się rząd lub jego polityka to wiele domów opieki społecznej zbankrutuje, a ich podopieczni będą umierać z zimna i głodu na ulicach. 
Ot takie wypychanie najuboższych na ulicę, jak imigrantów za druty kolczaste.
Oczywiście ta bieda nie dotyczy prezydenta Polski, rządu, członków PiS i ich rodzin.
Tylko skąd oni będą brać pieniądze na kolejne oszustwa wyborcze jak przestaniemy płacić podatki?
 

Z ostatniej chwili:

Bałagan jaki w Polskim Ładzie wywołało niedostosowanie go do obowiązującej ordynacji podatkowej, zwłaszcza braku oświadczeń PIT- 2 spowodował, że rząd na szybko zaczął szukać rozwiązań naprawczych. Główny ekonomista Ministerstwa Finansów Łukasz Czernicki stwierdził, że być może oświadczenie PIT-2 w ogóle nie będzie potrzebne. Regulacja zaniechania poboru zaliczek do kwoty wolnej 30 000 zł ma "przebiegać automatycznie". Wypowiedź Czernickiego była emitowana 7 stycznia 2022 roku w TVP Info, więc trudno przesądzać, czy miała jakiekolwiek znaczenie merytoryczne, czy jedynie propagandowe. 
 
#Polski Ład #PIT 2 #PIT-2 #kwota wolna od dochodu #ubezpieczenie zdrowotne #inflacja  

Szara strefa jedynym sposobem na Polski Ład


Wszystko wskazuje na to, że opieszałość rządu w walce z pandemią, inflacja i rewolucja podatkowa związana z wprowadzeniem Polskiego Ładu przyczynią się do tego, że tegoroczne święta będą najgorsze od czasu reformy prof. Balcerowicza. Rząd stał się zakładnikiem narodowców w nadziei, że ich głosy pozwolą im dalej rządzić. To bezpośrednio przekłada się na kompletną niemoc rządu w walce z pandemią i inflacją. Dzięki temu ponownie Polska ma największą umieralność na świecie w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Jednocześnie bajki Glapińskiego o polskiej potędze i gospodarce, która jest najbogatsza od czasów zaborów stały się tragiczną farsą, a inwestorzy zastanawiają się czy to nie jest już ostatni moment, aby opuścić nasz kraj. 
 
Mimo tych faktów przedstawiciele PiS nie czują swojej odpowiedzialności za działania niezgodne z polską racja stanu. Wszystko co się złego dzieje to wrogie działania Unii Europejskiej. Coraz więcej ekonomistów uważa, że grozi nam dwucyfrowa inflacja i długookresowa zapaść gospodarcza.

Przyczyny (hiper)inflacji

Prezes Glapiński i premier Morawiecki, oceniając inflację w Polsce posługują się określeniem "inflacja importowana". To określenie pochodzi z czasów schyłku rządów Gierka. Gdy strajki wywołały galopującą inflację, tłumaczono to ludziom, że jest ona wynikiem drożejącej na świecie ropy naftowej. Podobnie jest teraz. Tylko, że jest to takie samo kłamstwo jak w PRL-u. Przy globalizacji i wspólnej walucie, czynnik inflacyjny jest niemal taki sam w całej Unii Europejskiej. Po to istnieje wspólna waluta. Korzysta z tego nawet Czarnogóra. Tylko w Polsce inflacja jest wyższa i to trzykrotnie. Nawet na Ukrainie nie ma tak dużej inflacji jak w Polsce. W kraju w który nie korzysta z przywileju bycia członkiem Unii Europejskiej, prezydent Zełeński mówi o planowanym zamachu stanu, gdzie jest prawdziwa wojna na granicy z Rosją, szaleje pandemia, a palec na kurku z ropą i gazem ma Putin. 
 
 

Zła polityka monetarna od 2015 roku

Na obecny stan polskiej gospodarki PiS pracuje od 2015 roku. To zwykły sabotaż. W imię walki o wzrost dzietności wprowadzono programy socjalne (m.in. 500+), przez co Polacy przejedli i przepili całą rezerwę finansową wypracowaną przez rządy PO-PSL. Rozdawnictwo pieniędzy nic nie dało w zakresie zwiększenia dzietności. 500+, przełożyło się jedynie na zwiększenie alkoholizmu i na powstanie rynku pracownika. 
 
W efekcie znacznie spadła efektywność pracy, o którą walczono od 1989 roku. Pracownicy mają wygórowane roszczenia finansowe, które nie przekładają się na ich wydajność. Jednocześnie wysokie średnie wynagrodzenie niewspółmiernie zawyżają duże zakłady państwowe, które nie są rentowne i w większości są dotowane przez państwo. Pracownicy tych spółek nie są wynagradzani za efekty pracy i wypracowany zysk, ale za polityczną dyspozycję względem rządu. To pracownicy tych zakładów są zapleczem związków zawodowych których przywódcy są w Zjednoczonej Prawicy. W tym samym czasie przedsiębiorstwa, które uczciwie płacą podatki (wykazują dochody) i utrzymują budżet są karane przez rząd płacą minimalną co bezpośrednio wpływa na inflację.




Polska nieprzyjazna przedsiębiorcom

Od 2015 roku Polska stała się krajem nieprzyjaznym przedsiębiorcom. Bezprawie. Aresztowania na polityczne zamówienia. Policja "zabezpiecza" dokumenty i aresztuje komputery firmy bez żadnego powodu. Najpierw zabierają potem szukają co można na nich znaleźć. Do inwigilacji poszukiwawczej wykorzystuje się najnowocześniejsze systemy szpiegujące, w tym Pegasus. Niemal wszyscy traktowani są jak złodzieje. Do tego wymusza się na nich haracz za prowadzenie działalności. Na tych zasadach są skłaniani do ponoszenia nieuzasadnionych wydatków. Mają kupować różnego rodzaju media, finansować partie polityczne, zatrudniać rodziny polityków i radnych. To są koszty, za które na końcu i tak płacą wszyscy konsumenci. Panuje przekonanie, że PiS jest jak mafia. Kto nie płaci na PiS będzie zlikwidowany, lub jak Discovery wypychany z naszego kraju jak migranci na granicy są wypychani do lasu, lub na bagna. Wprowadzenie za miesiąc, bez jakiegokolwiek vacatio legis, Polskiego Ładu jest najlepszym przykładem jak Państwo PiS traktuje Polaków - płatników podatków. Tym razem będzie to atak na wszystkich Polaków. 
 
Przecież podniesienie kosztów fiskalnych również odbije się na wzrost cen i wzrost inflacji nawet do 20 %. To się PiS-owi po prostu opłaca, a prezes Glapiński stwierdził, że jest zadowolony z takiej deprecjacji złotówki. Przypomina to samopoczucie ministra zdrowia, który jak widać również jest zadowolony z najwyższej umieralności Polaków od czasów II Wojny Światowej, najwyższej na całym Świecie. 
Tylko dlaczego oni niszczą Polskę?
 

NBP na usługach rządu

Art. 227 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej punkt 1 mówi: 
Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza. 
Miesiąc temu prezes Glapiński przyznał się, że NBP celowo wywołał inflację już pod koniec 2020 roku. Zrobił tak żeby na tym zarobić. W ten sposób kolejny przedstawiciel PiS łamie prawo i konstytucję. Zarządzając w sposób nieodpowiedzialny bankiem centralnym doprowadził do anarchii fiskalnej, a Polskę na skraj ruiny gospodarczej. W konstytucji nie ma nic o tym, że NBP jest własnością Kaczyńskiego do zarabiania pieniędzy.Teraz robiąc dobrą minę do złej gry Glapiński w TVP tłumaczy swojemu elektoratowi że hiperinflacja to nic złego i powinni się z tego cieszyć, bo będą coraz więcej zarabiać. Przypominamy, że emeryci i renciści dostali z powodu inflacji 3 % podwyżki, ale tylko ci najbiedniejsi.  
 
Na inflacji bezpośrednio zarabia prezes Glapiński i jego pracownicy, bo "zarabia" NBP. Sporo pieniędzy zarobiły również SKOK-i, ściśle powiązane z członkami PiS. 

 

III wojna światowa

Kolejnym powodem braku zaufania do Polski jest straszenie polexitem. Już w 2015 roku forsowano hasło że flaga Unii Europejskiej to szmata. Przez kolejne lata dominowała antyunijna i antydemokratyczna retoryka. Teraz gdy rządy Zjednoczonej Prawicy opierają się na faszyzujących narodowcach, retoryka Bąkiewicza stała się obowiązującą wszystkich członków PiS. Mamy do czynienia z wyścigiem kłamstw i kalumnii wylewanych na Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Biorą w tym udział nie tylko etatowi szczekacze, ale nawet PiS-owscy marszałkowie Sejmu, prezes Glapiński, premier Morawiecki. Od dawna słyszymy, że oni już nie chcą być w Europie.Teraz informują swój elektorat, że Polska jest okupowana przez Unię Europejską, a Bruksela doprowadziła do III Wojny Światowej z Polską. 
 
Podkreśla się przy tym słabości USA. Do połowy listopada 2021 roku nic złego nie mówiło się o Putinie i Łukaszence, mimo że już wcześniej działy się różne niepokojące wydarzenia na granicy z Białorusią. Swojej sympatii do tych dyktatorów nie kryje główny kastet Kaczyńskiego - Bąkiewicz. Coraz więcej dziennikarzy porównuje struktury polskich nacjonalistów do zielonych ludzików organizowanych przez OMON. Imponuje im w jaki sposób rozprawiają się oni z każdym przejawem sprzeciwu władzy. Bąkiewicz, który jest utrzymywany przez PiS z pieniędzy polskiego podatnika, ma coraz więcej do powiedzenia w Zjednoczonej Prawicy.
To źle wpływa na postrzeganie Polski przez inwestorów.


Ustawka na granicy?  

Wojna PiS z Niemcami, Czechami, Unią Europejską jest sygnałem dla Rosji i Białorusi. Przypomina to okres przed zaborami. Z zewnątrz widać, że Polska to słaby kraj, w którym panuje bezprawie. Władzę sprawuje nieodpowiedzialny rząd, a do tego jest osamotniona i bezbronna, z uwagi na brak sojuszy. Taka jest optyka naszego kraju na wschodzie. Można powiedzieć, że PiS świadomie sprowokował Łukaszenkę do burd na granicy z Polską. To przez rząd Morawieckiego Polska stała się państwem poza Unią Europejską. Do tego doszły ataki słowne na członków NATO - Niemcy i USA, a aktyw bojowniczy PiS-u po raz kolejny pokazał, tym razem w Kaliszu, swoją nienawiść do Żydów. Pokłosiem tej sytuacji wokół Polski stała się ustawka graniczna z Białorusią. Nie pomogli "sprzymierzeńcy" Kaczyńskiego - Erdogan i Orbán, którzy mają świetne interesy z Rosją i Białorusią. 
 
Dopiero włączenie się w konflikt Unii Europejskiej zaczęło łagodzić sytuacje.Oczywiście PiS chce na tym jak najwięcej  zyskać. Chcą nadal zarządzać tym kryzysem. Nie pozwalają, aby na granicy, od strony Polski byli obecni dziennikarze i organizacje charytatywne. Nie chcą też mieć obserwatorów z Frontexu i z NATO. Jednocześnie na spotkaniu grupy Wyszehradzkiej na Węgrzech bezkrytyczne przysłuchują się wypowiedzi Orbana, który zgodnej z wytycznymi od Putina, winą za ustawkę graniczną obarcza Unię Europejską i NATO. Od tygodnia do działań rządu doszło żądanie od Brukseli, aby "zapomnieli" o łamaniu prawa w Polsce i działaniach niezgodnych z prawem Unijnym, nawet o katastrofie ekologicznej w kopalni Turów. PiS jakby nic się nie stało, chce w dalszym ciągu wyciągać rękę do Brukseli po pomoc i opluwać ją umizgując się do Putina. Zgodnie z ostatnimi relacjami CNN od strony Białoruskiej, coraz więcej analityków widzi, że w tej ustawce, oprócz interesów Łukaszenki i Kaczyńskiego, chodzi głównie działania odciągające uwagę od sytuacji na granicy Rosyjsko - Ukraińskiej. 
Taki obraz Polski i wokół niej nie zachęca do prowadzenia interesów w tej części Europy. 


Badania wzrostu cen

Oczywiście oprócz kosztów związanych ze wzrostem cen prądu, gazu i paliwa, przeciętnego Kowalskiego interesują ceny artykułów spożywczych w sklepach. Również dla analityków rynku okres wzrostu inflacji daje sporo informacji o sprzedawcach. Można zauważyć, że pogłębia się coraz bardziej rozbieżność cenowa oferty miedzy drobnym handlem lokalnym, a siecią dyskontów. To oni wyraźnie wykorzystują inflację do podnoszenia cen i marży sprzedawanych produktów. Nic dziwnego robią to żeby zachować rentowność i pokryć ciągle rosnące koszty prowadzenia działalności. Koszyk zakupowy jest w nich o wiele droższy niż w marketach, a nawet w sklepach internetowych. Mimo możliwości handlu w niedzielę sklepy osiedlowe są coraz częściej likwidowane. W to miejsce pojawiają się sklepy w ramach franczyzy, głównie sklepy sieci Żabka, w których ceny są niewiele niższe od sklepów osiedlowych. Analiza cen w sklepach wielkopowierzchniowych pokazuje, że starają się one maksymalnie opóźniać wzrost cen związanych z inflacją.

 

Koszyk cenowy

Z uwagi na koszy logistyki i dowozu internetowe sklepy spożywcze mają zdecydowanie najwyższe ceny. Wyselekcjonowany przez ASM Sales Force Agency koszyk zakupowy kosztował u nich w październiku 2021 roku 255,92 zł. Wśród marketów w ubiegłym miesiącu najniższe ceny odnotowano w sieci Auchan. Koszyk zakupowy był tam tańszy o 22 % i kosztował 198,04 zł. Co ciekawe ceny towarów, które były w koszyku zakupowym w Auchan były w październiku 2021 roku niższe o 13,94 zł od tych z października 2020 roku i o 6,43 zł w porównaniu z wrześniem 2021 roku. Kolejne miejsca zajmują Lidl 218,45zł, Biedronka 219,59 zł, Makro C&C 220,05 zł, Carrefour 223,97 zł, Kaufland 225,25 zł. Pozostałem markety miały ceny powyżej średniej wartości koszyka, który w październiku 2021 roku wynosił 226,81 zł. Licząc rok do roku największy spadek cen odnotowano w Makro i wynosił 17 zł. Z tej analizy wynika, że markety chcą najniższymi cenami przyciągnąć do siebie klientów. W imię zasady: klient zadowolony poleci sklep pięciu następnym. Niską marżę na podstawowych artykułach zaliczanych do koszyka cenowego markety rekompensują na innych towarach.
Na 41 badanych produktów, aż 19 miało najniższą cenę w Auchan. 5 było w Makro, 4 w Biedronce, 2 w E.Leclerc. Najwyższe ceny odnotowano: 14 w sklepach internetowych, 10 w E.Leclercu, 8 w Tesco. 
 
Z tej analizy wynika, że jedynie wielkopowierzchniowe supermarkety dają szansę na złagodzenie skutków inflacji.
 

 

Metodologia

Badaniu poddano 41 produktów w 10 kategoriach asortymentowych: chemia domowa i kosmetyki, mrożonki, wędliny, nabiał, mięso, produkty tłuszczowe, słodkie, używki, alkohol, dodatki. Badano po 5 sklepów z każdej sieci w 12 miastach w Polsce.
 
 
 

Jak GUS mierzy się inflację

GUS mierzy inflację podobnie jak to jest w przypadku koszyka zakupowego ASM Sale Force Agency. 
Miernikiem inflacji jest w tym przypadku wskaźnik cen konsumpcyjnych. Zasady metodologii wyznacza ONZ. W Polsce to GUS dokonuje weryfikacji, opracowuje listę towarów i usług analizowanych w badaniu. Typuje obszary, gdzie będą badane ceny. Wyznacza punkty zbierania notowań: sklepy, markety, centra handlowe, apteki, stacje benzynowe, punkty usługowe itp. GUS sporządza listę 340 elementarnych wydatków konsumpcyjnych składających się na koszyk inflacyjny, obejmujących 12 działów: żywność i napoje bezalkoholowe, napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe, odzież i obuwie, koszty użytkowania mieszkania lub domu i nośniki energii, zakupy związane z wyposażeniem mieszkania i prowadzeniem gospodarstwa domowego, wydatki na zdrowie, transport, łączność, rekreacja i kultura, koszty związane z edukacją, wydatki na restauracje i hotele, inne towary i usługi.
 
Koszyk inflacyjny przygotowywany przez GUS ulega corocznym zmianom. To w przypadku podporządkowania jego struktur partii rządzącej jest z pewnością obszarem ułatwiającym dokonywanie manipulacji. Dla rządu jest to ważne, bo w oparciu o inflację wyliczoną przez GUS dokonywane są rewaloryzacje rent i emerytur. W 2021 roku rewaloryzacja rent i emerytur wyniosła 3,84 %, a w 2022 ma wynieść 4,89 %. Tym czasem inflacja w 2021 roku ma wynieść około 9 %, a w 2022 około 20 %. Przypomnijmy, że same koszty utrzymania mieszkania prąd i gaz zdrożały i zdrożeją ponad 20 %.  
To dla rządu kolejny czysty zysk, z postępującej inflacji. Mogą swobodnie dzięki polityce NBP i GUS okradać najsłabszych.
Z pewnością Boże Narodzenie 2021 roku będzie wyjątkowo smutne. 

 #inflacja #inflacja importowana #koszyk inflacyjny #koszyk zakupowy #GUS #denominacja złotego
 
 

Inflacja importowana, koszyk zakupowy

Lato 2021 roku to okres kiedy PiS, partia rządząca Polską postanowiła wykorzystać na wyprowadzenie naszego kraju z Unii Europejskiej i NATO. Prokurator stanu wojennego, aktywny działacz PZPR, Stanisław Piotrowicz, który z uwagi na swój życiorys nie dostał się nawet do Sejmu i został członkiem pseudo Trybunału Konstytucyjnego. Właśnie w lipcu jednoosobowo wykreślił Polskę z Unii Europejskiej wypowiadając obowiązek przestrzegania prawa unijnego. Stało się to 15 lipca 2021 roku o 9:30. W ten sposób Polska przestała być demokratycznym państwem prawa, a PiS oficjalnie stał się partią putinowską, z czego co prawda nie cieszą się tak jak Orban, ale tak samo jak on podporządkowują się poleceniom Putina. Celem partii putinowskich jest rozbiór Unii Europejskiej. Oczywiście nie jest to możliwe bez wyprowadzenia Polski z NATO. Pierwszy krok w tym kierunku dokonano 11 sierpnia 2021 roku dzięki prostytucji politycznej do jakiej doszło w Sejmie. Tak proceder korumpowania przekupnych posłów określił Szymon Hołownia. W ten sposób, dzięki marszałek Witek, a poprzez reasumpcję - czyli głosowanie do skutku - doszło do legalizacji prostytucji politycznej w PiS-owskim Sejmie. 

Partie putinowskie w Europie

Zanim ustawy pisane w Moskwie trafiły pod obrady polskiego Sejmu prezes Kaczyński podpisał międzypartyjny układ, włączający PiS do partii putinowskich. Układ ten możemy porównać jedynie z paktem Ribbentrop - Mołotow. Agenci Putina od lat prowadzą starania o tworzenie w Europie bloku partii przychylnych ekspansywnej polityce Kremla. 2 lipca 2021 roku PiS oficjalnie dołączył do putinowskich partii (EKR) złożonych z węgierskiego Fideszu Viktora Orbana, francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, włoskich partii Bracia Włosi i Liga oraz skrajnie prawicowej hiszpańskiej Vox. 
 
 
W Parlamencie Europejskim w koalicji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR) są jeszcze faszyści - Szwedzcy Demokraci. Marine Le Pen przywódczyni EKR, chce, aby do tej koalicji dołączyła jeszcze niemiecka nacjonalistyczna partia AfD. Dzięki temu powstanie oś Paryż - Rzym - Berlin - Moskwa, która będzie zmieniać porządek z granicami w przyszłej, poUnijnej Europie. To z pewnością będzie nowe otwarcie dla Niemiec, a udział w tej inicjatywie Kaczyńskiego jasno pokazuje, że jest on bardziej zdrajcą, niż patriotą. Ani Rosja, ani Włosi, ani Francuzi, a tym bardziej Niemcy nie będą zainteresowani istnieniem "kłopotliwej" dla Europy Polski. 
 
 
Tym bardziej, że "Polsza to nie zagranica" jak często podkreśla Putin. Nawet Orban często mówi o tym, że Słowacja i polski Spisz, w tym tereny Podhala powinny wrócić do Węgier. Przecież zaraz po "zdobyciu" władzy przez PiS, Orban zaprosił Kaczyńskiego do "swojego" zamku w Nidzicy, tymczasowo znajdującego się na terenie Polski, jak to często podkreślają węgierscy i słowaccy nacjonaliści. No ale, aby realizować ukazy z Moskwy Polska musi wyjść z NATO, a przede wszystkim zerwać dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.

Źródło: TVN24

Abramsy za TVN

Jedną z pierwszych ustaw "Polskiego" Ładu skopiowanych z Kremla jest ustawa anty-TVN. Czystkę w niezależnych mediach Putin zrealizował w 2014 roku. W ten sposób usunął z Rosji wszelkie nieprzychylne mu media demokratyczne. W Polsce, po zawłaszczeniu trybunału konstytucyjnego, sądownictwa, prokuratorów, wojska i policji, wolne media są ostatnia ostoją demokratycznego państwa. Aby zrealizować ten pomysł Kaczyński obiecał Trampowi kupienie 250 czołgów Abrams. Za ten kontrakt PiS chciał, aby Discovery sprzedało TVN któremuś z oligarchów wskazanych przez prezesa. Niestety proputinowski Trump przegrał wybory w demokratycznych i liberalnych Stanach Zjednoczonych. To jest problem w który ciągle nie mogą uwierzyć członkowie PiS. 
 
 

Dlaczego Amerykanie zrozumieli prawdziwe intencje Trumpa i odsunęli go od władzy? 

Dochodzi wręcz do wyparcia faktów przez nasz rząd. PiS ciągle nie wierzy, że w Stanach Zjednoczonych prezydentem jest demokrata Joe Biden, jakby ciągle liczył, że Trump wróci na białym koniu. Co do Abramsów to pomysł jest jak najbardziej dziwny. To prawda, że czołgi należą do najwyższej generacji uzbrojenia. Jednak czy nasze drogi są przystosowane dla pojazdów ważących 72 tony. Ile mostów trzeba byłoby przebudować, żeby mogły poruszać się po Polsce? Poza tym, czy Biden zgodzi się na sprzedaż swojego najnowocześniejszego uzbrojenia Polsce rządzonej przez proputinowski rząd? Już w kontekście lexTVN amerykanie mówili o zerwaniu współpracy wojskowej i gospodarczej z Polską z Kaczyńskim w roli dyktatora. Do tego dochodzi konflikt z Izraelem i nie przestrzeganie prawożądności wynikającej z naszej obecności w Unii Europejskiej. Poza tym braki w uzbrojeniu naszej armii są największe w innych dziedzinach. Po wstrzymaniu zakupu helikopterów przez Macierewicza nadal nie mamy ich. Brak jest też podstawowej floty morskiej. Dlatego kupno Abramsów ma jedynie wymiar propagandowy. Białoruś i Rosja mają tysiące nowoczesnych czołgów. 250 chociażby najnowocześniejszych jednostek jest kompletnie bez znaczenia militarnego. Należy też wspomnieć, że polski producent czołgów Bumar Łabędy za czasów rządów PO podpisał umowę na produkcję we Polsce dużej ilości nowych jednostek bojowych. Nie wiadomo dlaczego PiS tę inwestycję zatrzymał. Przypadkowo? Czy na życzenie Kremla? 
Jak odczytać te wszystkie anty-Polskie działania PiS?
Sabotaż?


Założenia "Polskiego" Ładu

W skrócie cały ten "Polski" Ład miał być PR-owskim oszustwem dotyczącym pieniędzy z Unii Europejskiej. Propagandowo Fundusz Europejski, który ma służyć odbudowie Europy po pandemii nie może zaistnieć w świadomości PiS-owskiego elektoratu. Chodzi o to, aby pieniądze z UE były utożsamiane z dobrodusznością i hojnością Kaczyńskiego i jego politycznej sekty*.  Dlatego pieniądze płynące z Europy należało nazwać "Polskim" Ładem. Niestety niszczenie praworządności w Polsce, województwa wolne od LGBT, nieprzestrzeganie prawa unijnego, likwidacja wolnych mediów, w końcu zerwanie traktatów gospodarczych ze Stanami Zjednoczonymi i polityka dyskryminacji mniejszości może skutecznie zablokować środki, które ma dostać Polska. Do tego dochodzi niezrozumienie celu odbudowy po pandemii. Unia Europejska chce nowego otwarcia, odbudować przemysł z uwzględnieniem ekologicznych technologii. W Brukseli nazywają to Zielonym Ładem. Nowe ekologiczne wymogi Funduszu Europejskiego mają uderzyć w przestarzały przemysł rosyjski oparty technologię z wysoką emisją dwutlenku węgla. Polska torpedując Zielony Ład wypełnia kolejne zlecenie Putina.

 


Prostytuowanie zasadami rozdziału środków Unijnych

Zgodnie z tym co dowiedzieliśmy się od polityków podczas sejmowego posiedzenia hańby 11 sierpnia 2021 roku, jednym z elementów korumpowania posłów głosujących jak PiS była obietnica przyznania im decydującego głosu w rozdziale środków Unijnych, w ich okręgach wyborczych. Przyznanie takiego przywileju ma im uratować twarz za uczestnictwo w zdradzie fundamentalnych zasad wolności mediów i interesów Polski. To typowa hipokryzja Kaczyńskiego. Za pieniądze z Unii Europejskiej chce stworzyć wierny elektorat walczący o Polexit. To jak utrzymywanie PiS-owskich szczujni TVP i PR z pieniędzy abonamentowych płaconych przez wszystkich Polaków.

Główne kierunki programu "Polskiego" Ładu

Przede wszystkim wszelkie przepisy "Polskiego" ładu są pisane palcem po wodzie. Co prawda premier jeździ po Polsce mówiąc różne mniej lub bardziej głupie kłamstwa, ale brak większości w Sejmie i otwarty konflikt z Unią Europejska dowodzi, że cały Polski Ład jest zwykłym bajkopisarstwem...

"Obniżka" podatków

Głównym hasłem propagandowym "Polskiego" Ładu jest obniżka podatków dla najuboższych. To podstawowe kłamstwo premiera Morawieckiego. Wyłączenie składki zdrowotnej z odliczenia od podatku dochodowego to po prostu wprowadzenie obowiązkowego opodatkowania na poziomie 9 % od dochodu. Emeryt, który ma emeryturę w wysokości do 2500 zł ma na tym zyskać! Jego zysk polega na tym, że gmina w której mieszka nie dostanie pieniędzy z jego podatku dochodowego, bo od przyszłego roku swoje pieniądze da państwu w formie składki zdrowotnej potrącanej z jego emerytury. Oczywiście jego pieniądze rząd wyda na kolejne wirtualne maseczki, respiratory i szpitale rządowe, w których nikt się nie leczy. Natomiast gmina, która utrzymuje szpitale samorządowe, przychodnie, szkoły, odbiór nieczystości, oświetlenie ulic itd. będzie pozbawiona środków z podatku dochodowego. Dlatego w przyszłym roku jak w tym ponownie podniesie opłaty lokalne w kwocie dużo wyższej niż wirtualny zysk jaki uzyska emeryt z kwoty wolnej od podatku. Już podwyżka emerytur o 3 % w 2021 roku w żadnym stopniu nie zrekompensowała podwyżki ceny prądu, wody, wywozu śmieci itd. W efekcie w 2022 roku po raz kolejny emeryci będą wykiwani przez rząd i będą mieć coraz mniej pieniędzy. Poza tym jak widać z braku rozporządzeń państwo w przyszłym roku nie przewiduje już 14 emerytury, a i 13 emerytura jest zagrożona. W tym samym czasie podwyżki dla polityków idą w tysiące, zwłaszcza dla członków ich rodzin zatrudnionych w spółkach skarbu państwa. Również prezydent RP przyznał sobie 40 % podwyżkę, a radni w sejmikach wojewódzkich będą zarabiać 60 % więcej! 
To jest Kaczyńskiego Ład.

 

 

Składka zdrowotna dla osób prowadzących działalność

Oficjalnie obowiązkowa składka zdrowotna w 2021 roku (na respiratory od handlarza bronią) ma wynieść 9 % od dochodu. Jednak małym druczkiem dopisane jest w ustawie, że ma to być nie mniej niż 270 zł miesięcznie. W tym roku jest to 381,81 zł. Nie oznacza to, że jest to obniżka składki jak to mówi premier Morawiecki. Większość osób, które mają niskie dochody, czy straty, realnie płaciły dużo niższą składkę, bo odliczały je od dochodu w zeznaniu rocznym. Składkę zdrowotną muszą płacić wszyscy, bez względu na to czy mają duże firmy, czy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. Płacą ją również osoby, dla których działalność gospodarcza jest zajęciem dodatkowym. Rolnicy, emeryci, renciści, osoby zatrudnione na pełen etat będą musieli płacić ten haracz w wysokości minimum 3240 zł rocznie, bez względu na to czy udało im się cokolwiek zarobić. Płacili również w okresie lockdownu, ale do tej pory mogli tę składkę odliczyć. Można stwierdzić, że dla wielu podatników prowadzących działalność gospodarczą jest to podwyżka podatku zdrowotnego (na respiratory od handlarza bronią) z 53,03 zł (część składki zdrowotnej, której nie można odliczyć w 2021 roku) na 270 zł.
 

Pensja minimalna

Powyższe przykłady dotyczyły osób najbiedniejszych. Tych których dochodu zbliżone są do kwoty dochodu wolnego od opodatkowania. Jednak już minimalne wynagrodzenie w wysokości 3000 zł daje nam 36 tys. zł dochodu rocznie. Od tego zapłacimy 1100 zł podatku dochodowego + 3240 zł na ubezpieczenie zdrowotne + 4935 zł na pozostałe ubezpieczenia. To daje miesięczne obciążenie pensji w kwocie 523 zł. Czyli statystycznie jako grupa zaszeregowania najbiedniejsi będą płacić najwyższe podatki.



Klasa średnia

Klasę średnią czeka w przyszłym roku duży bałagan związany z optymalizacją podatkową. Możliwe, że jak za komuny będzie się znowu opłacać zakładanie spółdzielni produkcyjnych zrzeszających drobnych przedsiębiorców, albo do łask wrócą spółki prawa handlowego. Bycie w Unii Europejskiej wciąż daje nam prawo na rejestrowanie działalności gospodarczej za granicą. To przykładowo zapowiada już TVN. Wiele państw w Unii Europejskiej ma dużo niższe i przyjazne podatki. Na wniosek prezesa Glapińskiego, pan prezydent Duda podpisał ustawę puszczającą oko do szarej strefy. Zgodnie z nią płatności do 5 500 zł będą zwolnione z obowiązku dokonywania ich za pośrednictwem rachunków bankowych. Mimo pandemii wierzyciel nie będzie mieć możliwości odmówić przyjęcia gotówki. W sumie jest to jakieś rozwiązanie. Wystarczy zwiększyć fundusz reprezentacyjny, czy odpisy na promocje i reklamę. Z pewnością czeka nas ciekawa końcówka roku, tym bardziej, że rząd chwilowo znudził się wprowadzaniem "Polskiego" Ładu i otworzył nową wojnę tym razem z Izraelem o możliwość przedawnienia w zakresie prawa własności. 15 sierpnia 2021 roku premier mówiąc o "Polskim" Ładzie wspomniał również o "polskiej pomocy humanitarnej dla Afgańczyków". Pan premier chwalił się decyzją o wydaniu Afgańczykom współpracującym z naszymi służbami blisko 50 polskich wiz. "- To wielka pomoc naszego rządu dla naszych przyjaciół Afgańczyków".  Nie dodał, że wizy będą do odebrania w polskiej ambasadzie w New Delhi, oddalonej o 1400 km od Kabulu otoczonego  i kontrolowanego przez Talibów. Niestety LOT tam nie lata, a z Amerykanami i Europą jesteśmy pokłóceni. Putin pewnie też nie pomoże, no chyba, że w zabijaniu naszych afgańskich przyjaciół (czytaj zwerbowanych agentów).
 

Deklaracja prezydenta Dudy

15 sierpnia 2021 roku w przemówieniu na placu Piłsudskiego w Warszawie pan prezydent Duda podkreślił, że odtąd będzie stał na straży zasad konstytucyjnych. Zapewnił, że będzie walczył o wolność słowa i  swobodę działalności gospodarczej, w tym o przestrzeganie prawa własności. To bardzo dziwna deklaracja, zważywszy na dotychczasową działalność prezydenta. Co warte są te słowa, gdy w perspektywie, za 4 miesiące ma dojść do rewolucji w podatkach i zasadach prowadzenia działalności gospodarczej, a ciągle nie wiemy na czym mają polegać te zmiany. Co warte są te słowa, gdy państwo może nawet tak wielkiej firmie jak Discovery odebrać bezprawnie koncesję. Dziś nie wiemy nawet jaki system opodatkowania będziemy musieli wybrać od 1 stycznia. Przecież uruchomienie spółki prawnej nie jest możliwe z dnia na dzień. To samo dotyczy rejestracji firmy za granicą. To panie prezydencie jest już dla pana pole do potwierdzenia swoich słów. Może należałoby wystąpić w obronie praw osób, które prowadzą działalność gospodarczą? Zasadą Polskich rządów od 1989 roku było, że zmiany podatkowe dokonywano z uwzględnieniem vacatio legis. Czasu niezbędnego na dostosowanie działalności gospodarczej do nowych przepisów. Może czas o tym przypomnieć twórcom "Polskiego Ładu". Może warto też zagwarantować, że nikt bezprawnie nie odbierze nam naszych firm, tak jak to teraz rząd robi z Discovery.

 

Tonący brzydko się chwyta

Tonący brzydko się chwyta. Takie określenie użył przed laty Antoni Słonimski parafrazując znany powszechnie aforyzm. Polityczna sekta stojąc pod ścianą odpowiedzialności za swoje czyny zrobi wszystko żeby się ratować. Ludzie związani z PiS nie mają już wyjścia. Gdy zrozumieli, że nie mają szans w demokratycznych wyborach zrobią wszystko, żeby je sfałszować, lub do nich nie dopuścić. Wybory prezydenta w 2020 były na pograniczu fałszerstwa. Głównie ze względu na to co robiła telewizja TVP -  "państwowa", a w zasadzie partyjna. Teraz oglądalność programów propagandowych w tej telewizji spadła do zera i potrzebne jest "nowe" otwarcie. Pomysł padł na likwidację TVN. Chodzi o to by nie było informacji o przekrętach i kradzieżach członków tej władzy. Zastanawiają jednak ciągłe prowokacje jakie na narodzie polskim dokonuje PiS. Jak wynika z ujawnionych maili Dworczyka już protesty kobiet przeciw nakazowi rodzenia chorych i uszkodzonych płodów dawało Kaczyńskiemu pomysł do wprowadzenia stanu wojennego z czołgami strzelającymi do ludzi na ulicach polskich miast.
 
 
A może teraz też o to chodzi?
Może rządzący chcą na tyle sprowokować Polaków, aby PiS mógł zmienić rząd mniejszościowy na rządy kontrolowanej przez siebie junty wojskowej. Tak przecież było w wielu krajach Ameryki Łacińskiej. Czy nie po to powołano wojsko terytorialne? Sytuacja przypomina tę w Argentynie w 1982 roku. Wówczas rząd wojskowy, żeby utrzymać się przy władzy, wywołał wojnę przeciw Wielkiej Brytanii o liczące 1950 osób Falklandy.
 

Norman Davies

*) Polityczna sekta to określenie Normana Daviesa. Ten doświadczony analityk historii współczesnej, profesor Uniwersytetu Londyńskiego już dawno tak nazywał PiS. Otwarcie porównuje pomysły Kaczyńskiego z działaniami dyktatorów państw Ameryki Łacińskiej udającymi państwa "zaprzyjaźnione" z USA. Norman Davies od początku wiązał deklarację zakupu Abramsów z niszczeniem demokracji w Polsce. To było jeszcze zanim Suski złożył swoją putinowską ustawę lexTVN w Sejmie. Zwrócił uwagę na goebbelsowską propagandę partii rządzącej. Ustawę, której pierwowzór napisano na Kremlu 20 lat temu, Suski nazywa ustawą "chroniącą" Polskę przed Rosją i Chinami. Rosją od której kupujemy na dużą skalę węgiel z Donbasu kradziony Ukrainie. Chinom z którymi mamy wspaniałe stosunki gospodarcze, a "Jedwabny szlak" jest wizytówką tego rządu. Do tego pan prezydent Duda jest zagorzałym lobbystą chińskiego Tik Toka, społecznościowej aplikacji szpiegującej, zakazanej w wielu krajach.
Tylko niezwykle zaślepiony elektorat PiS może nie zauważyć, że wszystkie te działania łączy przemyślane działanie przenoszące Polskę do sfery wpływów Rosji.

#Polski Ład #prostytucja polityczna #lexTVN #wolność gospodarcza #wolność mediów

'Polski Ład', czyli legalizacja prostytucji

Tematem lipca 2021 roku powinien być projekt "Polskiego" Ładu, wyjście z Unii Europejskiej za sprawą TK i prokuratora stanu wojennego, aktywisty PZPR - Stanisława Piotrowicza oraz zamach na wolne media poprzez ustawę anty-TVN. Ponieważ sytuacja wciąż jest dynamiczna, a nie chcemy uprawiać propagandy. Zachowajmy więc dystans i zwrócimy uwagę na "sukces rządu PiS" jakim miał być jedyny w pełni zrealizowany projekt socjalny: 500+.

Pogłębiający się spadek dzietności

Okazuje się, że rządy PiS i ich sztandarowy projekt 500+ nie tylko nie przyczyniły się do wzrostu urodzeń w Polsce, ale go zahamowały. Do tego sabotaż w służbie zdrowia, z jakim mamy do czynienia od początku pandemii przyczynił się do największej śmiertelności wśród Polaków od czasu II Wojny Światowej. Sygnały są niepokojące. Liczba Polaków spada w tak szybkim tempie, że za 10 - 20 lat spowoduje to trwały kryzys gospodarczy. Zerwane zostaną solidarnościowe więzy międzypokoleniowe w społeczeństwie. System świadczeń społecznych załamie się z powodu znacznego przekroczenia ilości świadczeniobiorców w stosunku do ilości osób czynnych zawodowo. Obniżenie wieku emerytalnego i zwolnienie młodych ludzi z płacenia podatków jedynie przyspiesza ten moment.
 

Europejska zima demograficzna 

Nieuczciwością byłoby obarczanie rządów PiS za wywołanie efektu zimy demograficznej. Ze spadkiem dzietności mamy do czynienia od lat 60-tych XX wieku. To trwała tendencja, która trwa już dwa pokolenia. Na początku XXI wieku doszło do tak drastycznego spadku urodzeń, że doszło do przekroczenia progu zastępowalności pokoleń. W efekcie tempo spadku urodzeń wśród Europejczyków będzie się gwałtownie zwiększać, a imigranci z Azji i Afryki wyprą ludność etniczną, w sposób naturalny przejmując nad nimi władazę. 
 
 


Zima demograficzna

Pojęcie zima demograficzna zaczęło funkcjonować w przestrzeni analizy statystycznej w latach 70-tych. Niestety publikacje z tego okresu nie przebiły się do szerszego odbioru. Spadek dzietności upatruje się w podniesieniu świadomości kobiet. Wydłużył się znacznie okres w jakim kobieta się kształci. To otwiera przed nimi niedostępne do tej pory zawody. Zwiększa ich zarobki i uaktywnia pęd do kariery. Z jednej strony kobiety stały się równoprawnymi partnerami dla mężczyzn na rynku pracy, z drugiej wprowadzenie nowoczesnych i łatwych w użyciu środków antykoncepcyjnych ułatwiło świadome planowanie potomstwa. Ideologia Kościoła katolickiego tłumaczy to oddzieleniem u kobiet seksualności od prokreacji. Wyznawcy tej ideologii nie zauważyli nawet, że wraz z podniesieniem świadomości seksualnej naturalnie zmniejszyła się ilość przeprowadzanych aborcji. Zaczęli więc ich szukać w wadach prenatalnych, u kobiet gwałconych i chorych, u których ciąża jest bezpośrednim zagrożeniem życia matki i płodu. 
 

Choroby cywilizacyjne

Oprócz przyczyn natury cywilizacyjnej mamy do czynienia z chorobami społecznymi powodującymi obniżenie płodności. Przede wszystkim zdolność rozrodczą obniża zanieczyszczenie przemysłowe środowiska. Od połowy XX wieku smog na Śląsku przyczyniał się do znacznie wyższej liczby poronień. Teraz dochodzi do tego powszechny wszędzie mikro plastik. Badania butelek dla niemowląt używanych od lat jasno wykazały, że zawarty w nich bisfenol A (BPA) powoduje niepłodność u mężczyzn. W czasach, gdy woda i większość dostępnych w sklepach napoi i produktów spożywczych sprzedawana jest w opakowaniach plastikowych to może potęgować zagrożenie dla ludzi. Wprawdzie oficjalnie mówi się o wycofaniu z produkcji tworzyw z zawartością bisfenolu A, to zauważmy, że gdy go używano też twierdzono, że jest nieszkodliwy.    

Obniżenie ilości i wieku zawieranych małżeństw

Skoro dla ideologii Kościoła katolickiego nierozerwalność małżeństwa jest tak ważna, akt ślubu stał się czymś niepotrzebnym dla młodych ludzi. Poza tym chcą wejść w dorosłe życie z dobrą pracą i mieszkaniem. Małżeństwo stało się niepotrzebnym luksusem! Nie chcą narażać się Kościołowi katolickiemu ewentualnym rozwodem. W efekcie małżeństwa są zawierane coraz później lub wcale.

Strategia demograficzna w Polsce

Zmiany w ilości urodzeń najlepiej widać w Polsce. Kiedy na zachodzie ostrzegano przed starzeniem się społeczeństwa w komunistycznej Polsce mieliśmy najwyższą ilość urodzeń. Mimo że nie było 500+, nie było agresywnej ideologii Kościoła katolickiego rodziły się rekordowe ilości dzieci. Jedyne co dał młodym małżeństwom Jaruzelski był kredyt dla Młodych Małżeństw. Wynika z tego, że przeciętni ludzie w stanie wojennym czuli się mniej zagrożeni niż dziś. Może dlatego, że ZOMO nie biło kobiet metalowymi pałkami jak to widzieliśmy w tym roku na Żoliborzu. W Polsce prawa kobiet zamieniono na wyssane z palca zasady jakie dyktuje ideologia Kościoła katolickiego, która nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. Kobiety i ich dziećmi są zabawkami w rękach duchownych i nawiedzonych polityków. Eksperymentują z nimi jakby byli ich właścicielami. Odebrano im wszelkie prawa i ochronę chociażby przed biciem i gwałceniem (wypowiedzenie konwencji stambulskiej). Zabrano im program in vitro dzięki któremu co roku rodziło się blisko 30 tys. dzieci. 
Taka ideologia nie służy świadomemu macierzyństwu. 
 

Wysoka umieralność w okresie pandemii

Drugą przyczyną ujemnego przyrostu ludności jest katastrofalny stan służby zdrowia. Od początku pandemii brak spójnej polityki ochrony zdrowia przyczynił się w Polsce do najwyższej śmiertelności na świecie. W tym czasie rząd PiS zajmował się jedynie łamaniem prawa w zakresie ograniczenia swobód obywatelskich Polaków. Niszczono przedsiębiorców i osoby protestujące na ulicach. Poszczególni politycy robili majątki na przekrętach związanych z "ochroną zdrowia". Maseczki, respiratory, budowanie pustych szpitali zajmujących się jedynie szczepieniami, to tylko najważniejsze afery tego rządu w okresie pandemii. W tym czasie umierały tysiące Polaków. Zamknięcie przez ministra zdrowia dostępu do innych świadczeń medycznych, nie związanych z epidemią pociągnęło ze sobą kolejne nadliczbowe zgony z powodu nie leczonych chorób serca, krążenia i nowotworów. Kolejni Polacy będą umierać jesienią, bo rząd zamiast szczepić Polaków wysyła szczepionki do zaprzyjaźnionych krajów na wschód. Nie wprowadza obowiązkowych szczepień, a wręcz wspiera antyszczepionkowców. Przykładem takiej działalności jest atak przedstawicieli rządu na pracowników domu dziecka z którego inicjatywy zaszczepiono przebywające tam dzieci. Chciano niemal publicznie zlinczować w obecności TVP-is pracujący tam personel. Dopiero prośba o pomoc TVN uratowała sytuację. Przypominamy, że to TVP dostało miliony złotych od PiS na propagowanie programu szczepień, a TVN nie dostało ani złotówki. Chociaż to TVN propaguje szczepienia. TVP-is z wielomiliardowym budżetem nie wspiera nawet służące społeczeństwu działania WOŚP.
 
 

Niewolnicza praca personelu medycznego

Największą zbrodnią polityków PiS jest oszustwo finansowe dokonane na pracownikach służby zdrowia. To jest tak jak z projektem wież Kaczyńskiego. Robotę zlecono, ale za to nie zapłacono. Za całodobową pracę personelu medycznego, z poświęceniem własnego życia lekarze dostali 17 zł podwyżki. Jednocześnie za bycie w pracy bez żadnych pacjentów w szpitalach "narodowych" wybrańcy PiS-u dostawali trzykrotnie wyższe wynagrodzenie. Jednocześnie ratownikom medycznym pensje obniżono. Dodatkowo przejęto dobrze funkcjonujące szpitale miejskie, aby je jak w PRL-u przekształcić w szpitale dla swoich. Skandalem jest przykład z Warszawy, gdzie wojewoda od miasta żąda pieniędzy na szpital, który wcześniej ukradł warszawiakom. To czarno rysuje widok na jesienną falę pandemii, tym bardziej, że chorować będą głównie młodzi ludzie w wieku produkcyjnym. 

Skutki gospodarcze zimy demograficznej

Agresywna polityka rządu PiS wobec kobiet nie wróży nic dobrego na najbliższe lata. Ministerstwo oświaty już zapowiedziało wdrożenie dla szkół programu cnót niewieścich. To ma oznaczać ogłupianie dzieci. Brak przepisów antysmogowych, wypowiedzenie ustawy antyprzemocowej, brak mieszkań, pauperyzacja społeczeństwa, upadek służby zdrowia, czy agresywna ideologia Kościoła katolickiego powodują, że niechęć młodych ludzi do zakładania trwałych związków będzie narastać. Rok 2020 był rekordowy pod względem zmniejszenia ludności w Polsce. Poprzez nieodpowiedzialną politykę PiS-u ubyło w Polsce 122 100 obywateli (urodziło się 355,3 tys, zmarło 477,4 tys.). To tak jakby z mapy Polski zniknął Wałbrzych, Elbląg, Płock czy Opole. Zmniejszona liczba ludności to kolejny krok do starzenia się społeczeństwa. Oznacza to, że osoby czynne zawodowo muszą płacić wyższe podatki i daniny społeczne, żeby utrzymać przekupstwo swoich działaczy i elektoratu przez PiS. To już teraz widać w "Polskim" Ładzie. Grupą uprzywilejowaną są w Polsce pracownicy spółek skarbu państwa. Ich zarobki są wielokrotnie wyższe od płacy minimalnej. Jednak państwo ciągle najwięcej zarabia na najuboższych. Zabiera się im prawo do odliczania od dochodu ubezpieczenia zdrowotnego ( w tym emerytom i rencistom) i bezrobotnym. W ten sposób zapowiadana już teraz 3 procentowa (?!) rewaloryzacja rent i emerytur jest co najmniej dziwnym posunięciem, tym bardziej, że w przyszłym roku odebrane będzie prawo do 13 i 14. Jak ci ludzie opłacą drożejący o 15 % prąd i gaz? Niewspółmiernie drożeje również paliwo. Ceny w sklepach z każdym dniem są coraz wyższe. 
 

Skutki zimy demograficznej dla osób prowadzących działalność gospodarczą

Kryzys gospodarczy wywołany zimą demograficzną odbije się przede wszystkim na osobach prowadzących własną działalność gospodarczą. Rok 2022 będzie rokiem rekordowego wzrostu składek na ZUS. Przyczyną jest rekordowy wzrost wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa zarządzanych przez rodziny działaczy PiS. Do tego będą to składki płacone bez możliwości odliczenia co w większości małych firm przekroczy płacony do tej pory podatek dochodowy, a straty nie będą refinansowane. Obniżka podatków, czy zwiększenie kwoty wolnej od opodatkowania, de facto nie będzie miała jakiegokolwiek znaczenia w ich portfelach. W efekcie wiele drobnych firm upadnie, co dodatkowo przyczyni się do kolejnych podwyżek podatków. Kolejne lockdown'y pogrzebią całkowicie chęć do prowadzenia własnych firm.
Ostatni gasi światło.

#demografia #kryzys gospodarczy #zima demograficzna #Polski Ład #polityka PiS #nepotyzm #Strajk Kobiet #inflacja #przyrost ludności #śmiertelność Polaków

Demografia wyznacza trwały kryzys gospodarczy


Ubezpieczenie zdrowotne to zupełnie coś innego niż ubezpieczenie chorobowe. Warto o tym wiedzieć podejmując się pracy nakładczej, na własny rachunek. Ubezpieczenie zdrowotne finansuje poprzez NFZ naszą służbę zdrowia, natomiast ubezpieczenie chorobowe ma na celu wspierać ubezpieczonych zasiłkami chorobowymi, czy macierzyńskimi.

Teoria, a praktyka

Koronawirus obnażył kondycję naszej służby zdrowia. Niedofinansowana, źle zarządzana. Najgorsze, że PiS niszcząc poprzednie reformy zdrowia chciał wprowadzić zasady PRL-u i ręcznie zarządzać wszystkim. W efekcie wprowadził korupcję i niekompetencje kolejnych ministrów. Przykładem może być rewolucja w zarządzaniu Warszawskim, czy Płockim oddziałem pogotowia ratunkowego na przełomie 2020 i 2021 roku. Nowe kierownictwo całkowicie się pogubiło. Na ratunek zamiast dystrybutorów przyjęto terytorialsów, a ludzie umierali przed szpitalami lub z braku karetek. Poprzez złą organizację służby zdrowia, sanepidu, który zawiesił dochodzenia covidowe doprowadzono do śmierci 80 tys. Polaków, zmarłych na COVID-19 i co najmniej 40 tys. osób zmarłych z powodu blokady możliwości leczenia na inne choroby. W tym czasie setki milionyów złotych poszły na "maseczki", których nikt nie widział, respiratory, które najprawdopodobniej były urządzeniami do podsłuchów, i szpitale narodowe, które nie przyjmowały chorych, a jedynie co robiły to podkradały szczepionki przychodniom i wyspecjalizowanym punktom szczepień organizowanych przez samorządy lokalne. Na to rząd Morawieckiego wydał co najmniej 850 milionów złotych. Teraz PiS wykonał PR-owski krok wyprzedzający by odrzucić uwagę od korupcji i niegospodarności swoich ministerstw. Nazwał go Polskim Ładem. Brak tylko stalinowskich piosenek.
 

Ukryte oszustwo

Niedawno zaczepił mnie podniecony sąsiad-rencista, słowami, że nam, osobom pracującym na własny rachunek, Morawiecki daje coraz więcej pieniędzy. Według niego co chwila płyną nam do kieszeni kolejne pieniądze. Najpierw z tarcz kryzysowych, a teraz zwalnia się nas z płacenia podatków. Dyskusja z sąsiadem nie ma sensu. Nie zrozumie on, że jego 13. i 14. renta nie pokryje galopującej inflacji, a jego kwota wolna od podatku to jedynie zamiana podatku dochodowego na podatek zdrowotny. Nieświadomy swojej sytuacji sąsiad-rencista nie jest zauważył, że organ rentowy z jego renty brutto zapłacił w ubiegłym roku ponad 1257 zł na jego ubezpieczenie zdrowotne. W tym czasie pobrano od niego tylko 975 zł zaliczek na podatek dochodowego. Z tego co mówił Morawiecki w przyszłym roku ubezpieczenie zdrowotne zdrożeje o 20 % i będzie wynosić 9%.  Czyli na ZUS sąsiad zapłaci 1508 zł i nie będzie mógł ich odliczyć od podatku dochodowego. W ten sposób sąsiad rocznie "zarobi" więcej 723 zł. Niestety sąsiad to złota rączka i ma zarejestrowaną działalność gospodarczą. Zarabia na usługach, grosze, które ledwo co pokrywają składkę zdrowotną. Co roku po rozliczeniu rocznego PIT dostaje zwrot nadpłaconej składki zdrowotnej. W przyszłym roku nie wiadomo ile będą płacić na ubezpieczenie zdrowotne osoby, które dorabiają sobie poza pracą, lub świadczeniem emerytalnym czy rentowym. Wiadomo jednak, że coś zapłacą. Z tego co mówił Gowin będzie to ryczałt taki jak przypadku podatku liniowego i płatników rozliczających się kartą podatkową. Pewnie będzie 9 % ale nie mniej niż tak jak dziś 381,81 zł. Co gorsza kwota ta nie będzie podlegać odliczeniu w zeznaniu rocznym. W ten sposób sąsiad zamiast zyskać 723 złote, straci rocznie blisko 3 860 zł.
 
 

Likwidacja składek na ZUS

Należy przypomnieć, że jak PiS doszedł do władzy zapowiedział dobrowolne składki na ZUS dla wszystkich. Pisaliśmy o tym wcześniej, podobnie jak o niesprawiedliwym wyliczeniu wysokości składek na ZUS dla przedsiębiorców według średniej pensji Obajtków, zatrudnionych w spółkach skarbu państwa. Już samo postawienie na jednym przeliczniku pensji oligarchów PiS z dochodami fryzjerki, która niemal cały rok miała zamknięty salon jest przestępstwem do jakiego dopuścił się rząd Morawieckiego. Oczywiście nie jesteśmy za niepłaceniem składek na ubezpieczenie zdrowotne, czy chorobowe, ale w czasach koronawirusa i postpandemicznych należy skupić się na radowaniu skarbu narodowego jakim są Polacy płacący podatki. Oczywiście rozumiemy intencję prawodawców by skończyć z umowami śmieciowymi, ale nie można przy okazji niszczyć drobnych przedsiębiorców.

Czemu służy ubezpieczenie zdrowotne?

Sami pracownicy ZUS mówią, że ubezpieczenie zdrowotne nie jest składką ZUS-owską. Również ludzie często mylą składkę na ubezpieczenie zdrowotne ze składką chorobową. Nieświadomość tej różnicy może okazać się bolesna, zwłaszcza dla pracowników pracujących na śmieciówkach, którzy zapominają że ich obowiązkiem jest skorzystać z dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. Ubezpieczenie chorobowe to nie jest ubezpieczenie zdrowotne! W uproszczeniu ubezpieczenie zdrowotne daje możliwość bezpłatnego leczenia się w refundowanej służbie zdrowia. Ubezpieczony może korzystać za darmo z przychodni NFZ, opieki ambulatoryjnej i szpitalnej. Wprawdzie składki na ubezpieczenie zdrowotne pobiera ZUS, ale przekazuje je w całości do NFZ.
 

Ubezpieczenie chorobowe

Ubezpieczenie chorobowe, które pobiera ZUS jest gromadzone na indywidualnym koncie ubezpieczonego. Zabezpiecza ono środki na utrzymanie ubezpieczonego podczas jego choroby, czyli w czasie wypłacania mu zasiłku w okresie zwolnienia lekarskiego, jak również zasiłku macierzyńskiego. Każdy, kto opłaca składki na ubezpieczenie chorobowe, zapewnia sobie prawo do płatnego zwolnienia lekarskiego. Zasiłek chorobowy przysługuje również rodzicom chorego dziecka, jak również współmałżonkowi w przypadku, gdy taka opieka jest niezbędna. W przypadku dłuższej choroby z ubezpieczania chorobowego jest wypłacany dodatkowo świadczenie rehabilitacyjne. Zasiłek macierzyński jest wypłacany na każde urodzone dziecko, lub dziecko przyjęte na wychowanie.
 

 

Ubezpieczenie chorobowe obowiązkowe i dobrowolne

O ile składka na ubezpieczenie zdrowotne jest zawsze obowiązkowa, to z ubezpieczenia chorobowego już teraz mogą niektórzy zrezygnować. W przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę ubezpieczenie chorobowe jest zawsze obowiązkowe. Prawo wyboru mają osoby zatrudnione na umowę-zlecenie lub prowadzące własną działalność. Takie osoby muszą same zadbać o przyłączenie się do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego lub pogodzić się z ponoszeniem ryzyka braku takiego ubezpieczenia. Wówczas nie będzie im przysługiwał zasiłek chorobowy, czy macierzyński. Nie jest to dobry pomysł, bo składka na ubezpieczenie chorobowe w 2021 roku wynosi zaledwie 77,31 zł. 
 

Co zrobić, aby nie korzystać z ubezpieczenia zdrowotnego?

Ubezpieczenie zdrowotne płacą niemal wszyscy w Polsce. Płacą samemu lub jest za nich opłacane przez pracodawców lub innych płatników. Emeryci, renciści, osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę i umopwę-zlecenie, rolnicy, więźniowie, bezrobotni, studenci wszyscy są ubezpieczeni zdrowotnie. Trzeba się postarać by nie być ubezpieczonym. Nawet osoby, które nie chcą się zarejestrować w Rejonowym Urzędzie Pracy mogą bezskładkowo dopisać się do ubezpieczenia zdrowotnego małżonka. Dodatkowo ZUS umożliwia dobrowolne przystąpienie do ubezpieczenia zdrowotnego. O ubezpieczenie zdrowotne trzeba zadbać! Tylko tak będzie można skorzystać ze służby zdrowia w ramach NFZ, mimo że polega ona na rozmowie z Call Center, czy innej formie zdalnego "leczenia".
 
#ubezpieczenie zdrowotne #ubezpieczenie chorobowe #zwolnienie lekarskie

Ubezpieczenie zdrowotne, a zwolnienie lekarskie

Czy inflacja może być skutkiem ubocznym pandemii Covid-19? Ekonomiści na świecie są zaniepokojeni brakiem odpowiedzialności w emisji pieniądza w niektórych krajach europejskich uważanych dotąd jako wiarygodne gospodarczo. Najbardziej nieodpowiedzialna ekonomicznie jest ekipa rządząca w Polsce, gdzie inflacja w styczniu tego roku osiągnęła 3,6 % w skali rok do roku. Drugie miejsce zajmują Węgrzy z inflacją 2,9 %, Czechy 2,2 % oraz Rumunia 2 %. Piąte miejsce zajmuje Szwecja, w której inflacja jest o połowę niższa niż w Polsce. Co ciekawe Grecja, w której rządy populistów kilka lat tema doprowadziły do silnego kryzysu finansowego ma deflację na poziomie 2,4 %. Jak to się ma do pandemii i nieodpowiedzialnych rządów narodowo-socj alistycznych, które w imię "patriotyzmu" rujnują gospodarkę w swoich krajach? 


Rządy na Węgrzech

Rząd Węgier oprócz haseł populistycznych bazuje na bliskiej przyjaźni między Orbanem i Putinem. Związki gospodarcze między tymi krajami są najsilniejsze od krwawej rewolucji w 1956 roku. Orban jak hybrydowy wojownik bez skrupułów niszczy Unię Europejską od środka. Nie boi się konsekwencji bo ma zapewnione wpływy finansowe z Rosji. Premie za swoją działalność zbiera na każdym kroku. To wymierna pomoc Rosji. Widać ją od kredytów na budowę rosyjskich elektrowni atomowych, po szczepionki Sputnik, która mają uchronić węgierskie społeczeństwo przed pandemią. Jednak polityka przekupstwa elektoratu kosztuje, a do tego dochodzi izolacja od inwestycji europejskich. Dlatego nie dziwi druga co do wielkości inflacja w Europie.


Inflacja największym sukcesem Polski

W Polsce PiS nie ukrywa, że podąża drogą Węgier. Bez skrupułów kupujemy od Rosji węgiel kradziony na Ukrainie. Dla ogłupienia elektoratu prowadzono w Polsce politykę miłości do Trampa, ale szybko okazało się że Kaczyński ma jedynego prawdziwego przyjaciela na Kremlu. Propaganda PiS ukrywa największą w Europie inflację nazywając ją sukcesem w walce z mafią VAT-owską. Ogłosił to w dniu 24 lutego 2021 roku premier Morawiecki, bankier, milioner, twarz dobrej zmiany PiS. Struktura kłamstwa jest prosta. 
 
 
To nie JPK i inflacja, a "Walka z mafią VAT-owską" daje coraz większe wpływy z podatku VAT. Gdy okazuje się, że jedynymi skazanymi przestępcami karuzeli VAT są członkowie rządu Morawieckiego i prominenci partyjni, premier kontratakuje kłamstwem. Nie może inaczej bo jedynym "odzyskiem" z przestępstw VAT-owskich są "zabezpieczenie" środków należących do nielicznych zatrzymanych. Środki te są na poziomie kilkudziesięciu milionów i nie mają żadnego udziału w zasileniu budżetu państwa, nie mówiąc o jakichkolwiek źródłach dofinansowania wydatków celowych, o których Morawiecki kłamał w kampanii wyborczej. Może się okazać, że ubiegłoroczna afera respiratorowa, bezprawny drukiem kart wyborczych, zakup maseczek, czy organizacja szpitali narodowych z których nikt nie może skorzystać dają większe straty niż wirtualne osiągnięcia z walki z mafią VAT-owską. Do tego wychodzą na jaw kolejne afery dotyczące chociażby prezesa Orlenu.
 
 

Większe wpływy z podatku VAT

Kłamstwo Morawieckiego dotyczące wysokiej ściągalności VAT jest szczytem hipokryzji. Premier zamiast odpowiedzieć na jasno postawione pytanie odnośnie ilości pieniędzy "zabranych" mafiom VAT-owskim mówi o tym, że do budżety wpływa więcej pieniędzy z podatków. W ten sposób ukrywa oczywiste czynniki wzrostu przychodów z podatku VAT, którymi jest wprowadzenie JPK i coraz większa inflacja. To zwykła kreatywna księgowość PiS-owskiego premiera, typowa dla nieuczciwych bankierów. Przede wszystkim wyższe wpływy z VAT są dzięki uszczelnieniu systemu poprzez wprowadzenie JPK. Ciężko jest o tym mówić bo uszczelnienie VAT wprowadzono we wrześniu 2015 roku za rządów koalicji PO i ZSL. PiS, którego członkowie trudnią się karuzelami wyłudzeń VAT był wówczas przeciw wprowadzeniu Jednolitego Systemu Kontrolnego. Dla Kaczyńskiego JPK był osobistym zagrożeniem jego wpływów finansowych. Teraz Morawiecki sobie przypisuje zasługi poprzedników, co jest typową obłudą tego człowieka.

 

Wzrost cen to wyższe wpływy do budżetu

Wzrost inflacji to coraz wyższe ceny różnych dóbr. Tylko w ubiegłym roku energia elektryczna zdrożała w Polsce o 10,5 - 13 % dla firm i 20 % dla odbiorców indywidualnych. Ceny energii jako pierwsze przekładają się na wzrost ceny produktów. Skoro wzrost cen prądu jest o 13 % to idąc tokiem myślenia Morawieckiego wpływy z VAT do budżetu powinny wzrosnąć więcej niż 8 %. Do tego dochodzi upolitycznienie głównego producenta paliw i prądu, który aktywnie zaczął wspierać PiS realizując polecenia zakupowe prezesa Kaczyńskiego. W ten sposób płacąc za energię elektryczną robimy prezent PiS w postaci zawłaszczenia wolnych mediów, na razie lokalnych. To model żywcem przeniesiony z Rosji.


Metody pobierania podatków przed sprzedażą towarów

Ludzie, którzy przeżyli wojnę często opowiadają dowcip o dobrym tacie. Tata gdy, zdobył chleb kładł go na stole i zaczął swoim dzieciom opowiadać o kiełbasie, baleronie, szynce... Gdy ich oczy zaczęły wypełniać smakowe marzenia podsuwał im suchy chleb, żeby nie jedli wirtualnej wędliny bez pieczywa.


Od zdobycia władzy przez PiS, Morawiecki wprowadził szereg przepisów opóźniających zwrot nadpłaconego podatku VAT. Dodatkowo wprowadzono odwrócone obciążenie i subkonto VAT-owskie. Dzięki temu w sposób naturalny państwo polskie żyje na kredyt podatników, a premier może po raz kolejny ogłupiać swój elektorat wyższymi wpływami ze ściągalności podatków. Niezrozumiane jest również pobieranie od branży gastronomicznej opłaty za koncesje na alkohol. Lokale są od dawna zamknięte, ale Morawiecki jak herszt mafii ciągle pobiera od nich haracz za wirtualne prawo do sprzedaży alkoholu. 
 
 

Inflacja, a płace

Z kłamstwem rządu "o mafii VAT-owskiej", inflacji i niespotykanym wzroście wpływów z podatków wiąże się jeszcze jedno kłamstwo. To kłamstwo o opiekuńczym państwie, wzroście płac, zasiłków dla bezrobotnych i świadczeń emerytalnych i rentowych. Coraz więcej z tych środków zabiera inflacja. W przypadku najniższych świadczeń podwyżka nie pokryje nawet wzrostu cen odbioru nieczystości. Opłacenie podwyżki wody, ścieków, prądu, będzie wiązało się z rezygnacją z zakupu lekarstw, czy żywności. Jak mówią najubożsi coraz więcej artykułów, zwłaszcza warzywa i owoce stają się luksusem. To jest wynik inflacji.  
 

Inflacja w historii gospodarczej

Od początku, gdy wymyślono pieniądz jako środek płatniczy pojawiło się ryzyko inflacji. Pieniądz był wyższą formą wymiany towarowej. Ludzie pierwotni dzieląc się obowiązkami w systemie współistnienia wymieniali się dobrami. Rolnicy, rybacy, myśliwi specjalizowali się w pozyskiwaniu różnych dóbr, które potem wystawiali do wymiany z innymi. Wartość towarów była kształtowana przez popyt i podaż. Pieniądz był podniesieniem kultury wymiany. Nie zmuszał do wymiany bezpośredniej. Umożliwiał kumulację środków. W celu uniknięcia niekontrolowanej podaży środków płatniczych pieniądze wytwarzano z metali szlachetnych, głównie srebra i złota. Gdy emisję pieniądza ograniczono do banków centralnych, powiązano wytwarzanie środków płatniczych z parytetem złota. W ten sposób banki centralne gwarantowały zdolność płatniczą swoich pieniędzy.
 
 

Hiperinflacja

W XX wieku emisja pieniądza stała się sposobem walki o utrzymanie władzy, czy ratowanie pozycji gospodarczej kraju. Jedna z najbardziej znanych inflacji jaka wydarzyła się w historii miała miejsce w Niemczech po I Wojnie Światowej w latach 1918-1923. Niemcy były zmuszone do wypłaty odszkodowań i reparacji wojennych. Najprostszym wyjściem by ograniczyć wysokość spłaty była hiperinflacja, która prowadziła do chaosu walutowego. W efekcie doszło do rozkładu gospodarki niemieckiej. Również przedsiębiorcy niemieccy nie byli zainteresowani wzmocnieniem marki. Większość z nich korzystała z kredytów o stałym oprocentowaniu zaciągniętych w bankach państwowych. Inflacja ułatwiała im spłatę zadłużenia. W 1922 roku reparacje wojenne jakie mieli zapłacić Niemcy przeliczono na złoto. W ten sposób skończyła się hiperinflacja w Niemczech.
 

Inflacja w historii Polski

Również Polska doświadczyła galopującej inflacji w latach 1980-1990. Przed wojną reforma walutowa Grabskiego wprowadzona w 1924 roku uratowała nasz kraj przed transferem hiperinflacji z Niemiec. Za to okres PRL-u poza krótkim epizodem z Oskarem Lange w czasach rządów Gomułki był całkowicie podporządkowany polityce PZPR. Pieniądze drukowano w zależności od ilości protestów społecznych. Nie obowiązywały żadne zasady ekonomiczne.
 

Inflacja negatywna i pozytywna

Przez dziesiątki lat inflacja była postrzegana jako zjawisko negatywne prowadzące do kryzysu ekonomicznego. Funkcjonowało pojęcie "gorącego pieniądza", czyli takiego, który gwałtownie tracił na wartości. W efekcie tego tracą niemal wszyscy, ale najbardziej najubożsi i gospodarka. Przykładem pozytywnej inflacji są Włochy. W latach 1960-1980 prowadzono tam kontrolowaną inflację w celu pobudzenia konsumpcji i inwestycji. Ciągły wzrost cen powodował, że gromadzony kapitał musiał być szybko inwestowany by nie tracił na wartości. W efekcie państwo było biedne, ale społeczeństwo pomnażało swój majątek. Oczywiście by taki układ funkcjonował potrzeba stworzyć podaży odpowiedni popyt. Nieco inne były powody zwiększonej emisji środków płatniczych w Szwajcarii i USA. W tych przypadkach dodruk pieniędzy służył zrównoważeniu bilansu handlowego na rynku zewnętrznym. Fran szwajcarski, czy dolar stał się pożądanym produktem inwestycyjnym. To doprowadziło do wzrostu kursu tych walut, a w efekcie do spadku opłacalności eksportu i zahamowania produkcji na rynku wewnętrznym. W przypadku Szwajcarii dodatkowo obniżyło ściągalność kredytów, a banki utraciły wiarygodność dla kredytobiorców.
 


Inflacja, a pandemia

Lockout  z pewnością przyczynił się do problemów z utrzymaniem dotychczasowej działalności wielu firm. Ucierpiały niemal wszystkie sektory działalności gospodarczej. Firmy zajmujące się produkcją, handlem, usługami mają realne widmo bankructwa. Dochodzi do całkowitej likwidacji działalności. Najgorsza jest niepewność, czy to już jest koniec? Czy kiedykolwiek będzie tak jak dawniej? W tej perspektywie rządy wielu pastw walczą o utrzymanie gospodarki. Robią tak poprzez dotacje i obniżki podatków. Rządy dbając o swoich podatników mają świadomość, że dodruk pieniądza może wywołać impuls inflacyjny. Decydują się na te działania by ratować fundamenty państwa. Niestety rząd w Polsce nie dba o Polaków i ich dalszy byt. Jedynymi inwestycjami PiS jest propaganda i przekupstwo wyborcze swojego elektoratu. To powoduje utratę siły nabywczej pieniądza i brak poszanowania pracy jako źródła dochodu. 
 
 
Galopujący wzrost cen energii w związku zakupem lokalnych mediów i brakiem spójnej polityki energetycznej opartej o źródła odnawialne wywołał inflację na skalę nie spotykaną od lat. Nie jest to inflacja związana z pandemią, czy ratowaniem przedsiębiorców. To typowa inflacja wywołana działaniami zmierzającymi jedynie do pozostania PiS przy władzy. Kolejne marnotrawienie naszych pieniędzy na szkodę Polski. Takie głosy już płyną do Polski i Węgier ze strony senatorów USA i to nie tylko demokratycznych. Taka polityka z pewnością cofnie rozwój gospodarczy naszego kraju o 30-40 lat. Do tego zniszczenie gospodarki ograniczy ilość środków finansowych niezbędnych służbie zdrowia.
 
#inflacja #hiperinflacja #pandemia #koronawirus #lockout

Inflacja, skutek uboczny pandemii?