Obsługiwane przez usługę Blogger.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podatek dochodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podatek dochodowy. Pokaż wszystkie posty
Najwięcej zamieszania w 2022 roku związanego z Polskim Ładem było z zaliczkami pobieranymi na podatek dochodowy. Deklaracja PIT 2 (7) uniemożliwiała składanie wniosku o odliczanie kwoty wolnej od podatku w miejscu zatrudnienia pracownikom prowadzącym dodatkowo działalność gospodarczą. Jak w czasach komuny, każdy kto miał zarejestrowaną własną działalność gospodarczą był przez Polski Ład traktowany jak bogacz, któremu nie przysługiwała kwota wolna od podatku w jego podstawowym miejscu pracy. Tak jak mówił Kaczyński o lekarzach. Każdy kto pracuje w więcej niż jednym miejscu jest pazerny na kasę! I takie przepisy podatkowe w 2022 roku wprowadził PiS, żeby okraść tych co pracują dodatkowo i się do tego przyznają. 
 
 

PIT 2 (9)

Ponieważ w partii rządzącej mało kto zna się na konstytucji i prawie, zwłaszcza na ordynacji podatkowej. Winą za zamieszanie jakie wprowadził Polski Ład w styczniu 2022 roku obarczono "złośliwych" księgowych. Dopiero po kilku miesiącach rząd zorientował się, że cały ten bałagan wynikał z niekompetencji twórców Polskiego Ładu, a zwłaszcza nieprzystosowanie zmian do obowiązujących deklaracji, w tym przypadku deklaracji PIT 2 (7). Dlatego z początkiem 2023 roku ministerstwo finansów wprowadza nam nowy bardziej ogólny wzór deklaracji PIT 2 (9).      
 

"Niskie Podatki"

Zmiany w PIT 2 wprowadzono pod hasłem "Niskie Podatki". Tak propagandowo nazwano korektę naprawiającą "Polski Ład". Rządzący Polską lichwiarz najpierw zabrał Polakom pieniądze w formie zaliczek na podatek dochodowy, a teraz odda je na skutek rozliczeń rocznych pod hasełkiem "Niskie Podatki". Oczywiście wszystkie te zmiany służą głównie obniżeniu dochodów samorządom lokalnym. Obniżenie pierwszego progu podatku dochodowego z 17 do 12 %, zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 30000 zł to dla samorządów dużo niższe wpływy. Mniej będzie pieniędzy na szkoły, służbę zdrowia, przedszkola, pomoc najbiedniejszym, oświetlenie ulic itd. Jednocześnie w naszych kieszeniach jest mniej pieniędzy. W 2021 roku pierwsza skala podatkowa wynosiła 17 % z tym że dodatkowo odliczaliśmy pieniądze wpłacane na ubezpieczenie zdrowotne. W 2023 roku będziemy płacić 21 %. 12 % podatku dochodowego i 9 % podatku zwanego "składką zdrowotną". Przy czym w podatku dochodowym mamy kwotę wolną 30 000 zł, a w składce zdrowotnej nie! Dodatkowo nawet jak nic nie zarabiamy mamy psi obowiązek płacenia 270,90 zł co miesiąc! Zdrowotne zabiera nam rząd żeby je wydawać na co chce, a dochodowy idzie na naszą gminę.

 

Błędy w PIT 2

Jak zwykle rząd nie uniknął błędów w nowym PIT 2. W punkcie "J" możemy zadeklarować, że w 2023 roku nie przekroczymy kwoty wolnej od podatku, tj 30 000 zł. Wówczas w ogóle nie będzie pobierany podatek. Jednak przy konstruowaniu tego punktu deklarowano uwzględniać również opcję wspólnego rozliczenia z małżonkiem. Czyli kwota ta powinna być rozszerzona na 60 000 zł łącznie. Niestety nie jest to jasno sprecyzowane w opisach do deklaracji PIT 2. Urzędy skarbowe ciągle nie wiedzą jak interpretować ten punkt, a przecież styczeń jest za kilka dni.
 

Co daje nam nowy PIT 2?

Nowy PIT 2 daje nam możliwość obniżenia, bądź zaniechania poboru zaliczek na podatek dochodowy w 2023 roku w zakładzie lub zakładach pracy w których jesteśmy zatrudnieni. To my decydujemy w ilu miejscach będą pobierane zaliczki i czy w ogóle będą pobierane. W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej oprócz zatrudnienia w zakładzie pracy będziemy mogli poprosić zakład pracy o zaniechanie poboru zaliczek na podatek dochodowy w wysokości 1/12, 1/24 lub 1/36 co obniża naszą zaliczkę o 300, 150 lub 100 zł miesięcznie (punkt C deklaracji). Oczywiście dotyczy to osób, których dochody z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej są niskie, uniemożliwiające odliczanie kwoty wolnej. Jednak to jest już naszą deklaracją, z której w każdej chwili możemy się wycofać składając kolejną deklarację PIT 2. Punkt C dotyczy tak samo umowy o pracę, umowy zlecenia, czy umowy o dzieło. Wówczas w punkcie C możemy zaznaczyć w każdym miejscu, gdzie jesteśmy zatrudnieni, zdeklarować jaką zaliczkę chcemy żeby od nas pobierano. Pamiętajmy jednak, że jeżeli przesadzimy za rok będziemy musieli zapłacić wyższy podatek przy rozliczeniu rocznym. Jednak uwzględniając inflację nie jest to nasz problem.

Dlaczego należy złożyć PIT 2 przed końcem roku?

PIT 2 powinniśmy złożyć przed końcem roku. Zmiany w tym zakresie wchodzą z dniem 1 stycznia, więc jeżeli mamy wypłatę na początku miesiąca należy tę deklarację złożyć jak najszybciej.


PIT 2. Zmiany podatkowe w 2023 roku

Kreatywna księgowość to cecha lichwiarzy i bankierów. Nic wiec dziwnego, że najbardziej doświadczony w tej materii jest  PiS-owski premier. Tak dużo naobiecywał polskim rodzinom, a tak mało są warte jego słowa. Najlepiej to widać w Polskim (nie)Ładzie. Teraz od 1 stycznia bańka mydlana pękła. Pojawiły się pierwsze wypłaty u górników, nauczycieli i lekarzy i kurtyna kłamstw opadła. Okazało się, że pensje wypłacane w styczniu za grudzień ubiegłego roku są znacznie niższe niż w 2021 roku. Dodatkowo liczy im się lichwiarskie podatki w Polskim Ładzie, a płaci według pensji minimalnej z roku 2021. Oczywiście PiS-owscy oszuści rządzący Polską zaraz znaleźli winnych. Są nimi księgowi, którzy robią "dywersję" Polskiego Ładu, bo "nie zależy im na dobrobycie Polaków". W ten sposób reżimowa propaganda TVP zrobiła z księgowych antypolską, piątą kolumnę. 
 

Polski Ład program propagandystów i etatowych hejterów

Źródłem obecnych problemów jest niedostosowanie Polskiego Ładu do obowiązujących od lat przepisów podatkowych. Widać wyraźnie, że propagandyści i politycy, którzy są twórcami programu nie wiele wiedzą o prawie podatkowym i ordynacji podatkowej obowiązującej w Polsce. Kierowali się jedynie propagandą i zaklinaniem rzeczywistości. Miliony złotych wydano na wycieczki Morawieckiego po Polsce, który tłumaczył PiS-owskiemu elektoratowi jakie to szczęście ich spotka wraz z Polskim Ładem. Ile zarobią na wspaniałomyślności rządu na który głosowali. To miał być miód lejący się strumieniami w ich serca. Coś co pozwoli im zapomnieć, że brak jakiejkolwiek pomocy państwa w zwalczaniu pandemii powoduje w Polsce najwyższą śmiertelność na świecie. W tym zakresie wyprzedziliśmy nawet najbiedniejsze kraje afrykańskie. Jednocześnie płatni hejterzy PiS-u otworzyli nową kampanię informacyjną, że nareszcie w Polsce zwolennicy Tuska dostaną po kieszeni. W imię zasady nie szkodzi, że Polacy będą chorować, umierać i mieć mniej pieniędzy. Ważne, że ci co głosują na PO będą mieć mniej pieniędzy. Skoro Polski Ład obniżył im pensje to widać na to zasłużyli (tekst jednego z płatnych hejterów na blogu TVP). Tymi co zasłużyli na niższe pensje są oczywiście pracownicy służby zdrowia i nauczyciele.

źródło: www.wykop.pl

Polski Ład w wypłatach Polaków

Uniemożliwienie odliczania ubezpieczenia zdrowotnego od dochodu w połączeniu z przesunięciem do końca roku możliwości skorzystania z kwoty wolnej od dochodu spowodowało u znaczniej części społeczeństwa zarabiającego niewiele więcej ponad płacę minimalną, obniżkę wynagrodzeń o 200-700 zł miesięcznie. Z jednej strony znacznie wzrosły rachunki za gaz i prąd, z drugiej zabrano Polakom środki do ich opłacenia. Sytuacja jest tak poważna, że wkrótce większości Polaków braknie pieniędzy na życie. Przyczyną problemów jest ordynacja podatkowa, która nakazuje głównemu pracodawcy odebrania prawa do zastosowania kwoty wolnej od podatków pracownikom, którzy poza swoją główną pracą są dodatkowo zatrudnieni, bądź prowadzą działalność gospodarczą. Szczytem chamstwa w tym kontekście jest wypowiedź ministra Czarnka. Stwierdził on z rozbrajającą szczerością, że jego kuratorzy zarabiają więcej w Polskim Ładzie. PiS-owskie rodziny pewnie też, ale nie zwykli Polacy. Przecież to minister Czarnek spowodował, że nauczyciele muszą pracować w kilku szkołach jednocześnie. Teraz dochodzi do tego, że w każdej szkole płacą osobne zdrowotne, a kwotę wolną od opodatkowania przenosi się do odliczenia na przyszły rok, o ile państwo nie zbankrutuje, a wszystko na to wskazuje. Jeszcze gorzej jest wśród pracowników służby zdrowia. Tu liczba miejsc zatrudnienia jest dużo większa, a większość medyków jest zatrudniona na umowę-zlecenie, jako niezależne podmioty gospodarcze. Tak działa cała służba zdrowia. To jest przerażające, że państwo polskie nie sprawdziło się nawet jako pracodawca.  
 

Pensja, a własna działalność gospodarcza

Od początku nowego roku najgłośniej jest o obniżkach pensji górników, pracowników służb mundurowych, nauczycieli i lekarzy. Jednak sprawa dotyczy wszystkich Polaków, którzy przy rozpoczęciu pracy, lub do końca ubiegłego roku, nie złożyli u swojego pracodawcy oświadczenia PIT-2. Takie zeznanie nie składali wszyscy uczciwi obywatele, którzy chcieli oficjalnie dorobić. Nie ma tam aferzystów chronionych przez układ rządzący. Emeryt, rencista, czy pracownik, który po pracy chce uzupełnić swój domowy budżet kilkugodzinną pracą w miesiącu nie składali PIT-2 uprawniającego pracodawcę do uwzględnienia kwoty wolnej od podatku. Do tej pory nie miało to większego znaczenia, bo odliczało się ubezpieczenie zdrowotne, a kwota wolna od podatku w wysokości 8000 zł nie robiła dużej różnicy w zarobkach. Teraz jest inaczej. Co gorsza Morawiecki traktuje tych ludzi jak milionerów, których trzeba puścić w skarpetkach. Kwota wolna od podatku w wysokości 30 tys zł nie jest dla nich. Muszą płacić co miesiąc podatki w w swoim podstawowym miejscu pracy w wysokości 500-600 zł, plus dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. W efekcie ich miesięczny dochód w znacznej części zabierze im państwo. To razem około 1200 zł. Czyli wysokość minimalnej renty, czy emerytury. Oczywiście będzie mógł odzyskać zwrot w 2023 roku przy rozliczeniu rocznym, pomniejszony o inflację i o ile przeżyje, a państwo nie zbankrutuje. Dlatego od 1 stycznia chcąc dorobić sobie do pensji, emerytury czy renty najlepiej oszukiwać fiskusa. W innym przypadku Morawiecki zedrze ostatnią koszulę.
 

 

Czy można złożyć PIT-2 po 1 stycznia 2022 roku ?

Podobno ustawodawca na cito pracuje nad tym, żeby nie było przeciwwskazań do złożenia oświadczenia PIT-2 przez pracownika w jego podstawowym miejscu pracy po 1 stycznia 2022 roku. Powinni z tego skorzystać wieloetatowcy, wybierając najbardziej korzystne rozwiązanie i pamiętając, że kwotę wolną od podatku dochodowego można odliczyć jedynie w jednym miejscu pracy. Jednak eksperci podatkowi wskazują, że na chwilę obecną w Polskim Ładzie nie ma do tego podstaw prawnych. Z pewnością nie jest to możliwe w przypadku przychodów z dodatkowej działalności gospodarczej. Nawet gdy działalność ta jest niskodochodowa, czy zawieszona. Dopiero całkowite zlikwidowanie działalności gospodarczej uprawnia pracownika do złożenia oświadczenia PIT-2. To niezwykle zidiociały pomysł, aby zakładać, że pracownik po godzinach pracy, poświęcając kilkadziesiąt minut na własną działalność gospodarczą miał więcej zarabiać niż przez 8 godzin pracy pełnoetatowej.

Przykład

Pracownik zarabia minimalne wynagrodzenie w wysokości 3050zł brutto. Gdy prowadzi dodatkowo działalność gospodarczą jego pracodawca nie odliczy nie tylko ubezpieczenia zdrowotnego, ale i kwoty wolnej od podatku w efekcie zapłaci od pensji podatki i składki ubezpieczeniowe w wysokości 1060 zł. Bez względu na to ile dorobi sobie na prowadzonej po pracy działalności gospodarczej będzie płacił nie odliczalne ubezpieczenie zdrowotne w kwocie 270,90 zł. To daje nam kwotę danin w wysokości 1331 zł. Jeżeli wyrejestruje działalność gospodarczą, a dodatkowo będzie pracować na czarno zostanie mu w kieszeni 676 zł. Na tyle pan Morawiecki wycenił uczciwość biednych ludzi, uczciwie płacących podatki. Teraz to od nich ten lichwiarz pożycza na rok nadpłacony podatek dochodowy w wysokości 5100 zł od każdej osoby prowadzącej dodatkowo działalność gospodarczą na niewielką skalę. To się jemu opłaca bo ma darmowy kredyt nie uwzględniający inflacji. 
Ot taki Polski Ład i kreatywna księgowość lichwiarza.
 

Tarcza przeciwinflacyjna

Retoryka członków PiS, śmiejących się z biedy Polaków i obarczanie księgowych za wszystkie błędy Polskiego Ładu, byłoby niesmacznym żartem, gdyby nie fakt, że mamy do czynienia z galopującą inflacją. Najwyższą od ponad 20 lat i czasu reform Balcerowicza. Ceny gazu, prądu i paliw rosną wielokrotnie, pociągając za sobą ogólną drożyznę. Nawet pan Glapiński, zauważył, że w "najlepszej gospodarcze od czasów zaborów" mamy do czynienia z 9 % inflacją, której kulminacja będzie w czerwcu br. Do tego antyinflacyjna tarcza osłonowa jest tak symboliczna, że nie będzie mieć żadnego znaczenia dla zachowania wypłacalności Polaków. Przypominamy, że rewaloryzacja rent i emerytur to 3 %. Dzięki temu ich pobory nie wystarczą do opłacenia rachunków. Podobnie dzieje się z budżetami samorządów i różnego rodzaju fundacji. Jak nie zmieni się rząd lub jego polityka to wiele domów opieki społecznej zbankrutuje, a ich podopieczni będą umierać z zimna i głodu na ulicach. 
Ot takie wypychanie najuboższych na ulicę, jak imigrantów za druty kolczaste.
Oczywiście ta bieda nie dotyczy prezydenta Polski, rządu, członków PiS i ich rodzin.
Tylko skąd oni będą brać pieniądze na kolejne oszustwa wyborcze jak przestaniemy płacić podatki?
 

Z ostatniej chwili:

Bałagan jaki w Polskim Ładzie wywołało niedostosowanie go do obowiązującej ordynacji podatkowej, zwłaszcza braku oświadczeń PIT- 2 spowodował, że rząd na szybko zaczął szukać rozwiązań naprawczych. Główny ekonomista Ministerstwa Finansów Łukasz Czernicki stwierdził, że być może oświadczenie PIT-2 w ogóle nie będzie potrzebne. Regulacja zaniechania poboru zaliczek do kwoty wolnej 30 000 zł ma "przebiegać automatycznie". Wypowiedź Czernickiego była emitowana 7 stycznia 2022 roku w TVP Info, więc trudno przesądzać, czy miała jakiekolwiek znaczenie merytoryczne, czy jedynie propagandowe. 
 
#Polski Ład #PIT 2 #PIT-2 #kwota wolna od dochodu #ubezpieczenie zdrowotne #inflacja  

Szara strefa jedynym sposobem na Polski Ład

Tematem lipca 2021 roku powinien być projekt "Polskiego" Ładu, wyjście z Unii Europejskiej za sprawą TK i prokuratora stanu wojennego, aktywisty PZPR - Stanisława Piotrowicza oraz zamach na wolne media poprzez ustawę anty-TVN. Ponieważ sytuacja wciąż jest dynamiczna, a nie chcemy uprawiać propagandy. Zachowajmy więc dystans i zwrócimy uwagę na "sukces rządu PiS" jakim miał być jedyny w pełni zrealizowany projekt socjalny: 500+.

Pogłębiający się spadek dzietności

Okazuje się, że rządy PiS i ich sztandarowy projekt 500+ nie tylko nie przyczyniły się do wzrostu urodzeń w Polsce, ale go zahamowały. Do tego sabotaż w służbie zdrowia, z jakim mamy do czynienia od początku pandemii przyczynił się do największej śmiertelności wśród Polaków od czasu II Wojny Światowej. Sygnały są niepokojące. Liczba Polaków spada w tak szybkim tempie, że za 10 - 20 lat spowoduje to trwały kryzys gospodarczy. Zerwane zostaną solidarnościowe więzy międzypokoleniowe w społeczeństwie. System świadczeń społecznych załamie się z powodu znacznego przekroczenia ilości świadczeniobiorców w stosunku do ilości osób czynnych zawodowo. Obniżenie wieku emerytalnego i zwolnienie młodych ludzi z płacenia podatków jedynie przyspiesza ten moment.
 

Europejska zima demograficzna 

Nieuczciwością byłoby obarczanie rządów PiS za wywołanie efektu zimy demograficznej. Ze spadkiem dzietności mamy do czynienia od lat 60-tych XX wieku. To trwała tendencja, która trwa już dwa pokolenia. Na początku XXI wieku doszło do tak drastycznego spadku urodzeń, że doszło do przekroczenia progu zastępowalności pokoleń. W efekcie tempo spadku urodzeń wśród Europejczyków będzie się gwałtownie zwiększać, a imigranci z Azji i Afryki wyprą ludność etniczną, w sposób naturalny przejmując nad nimi władazę. 
 
 


Zima demograficzna

Pojęcie zima demograficzna zaczęło funkcjonować w przestrzeni analizy statystycznej w latach 70-tych. Niestety publikacje z tego okresu nie przebiły się do szerszego odbioru. Spadek dzietności upatruje się w podniesieniu świadomości kobiet. Wydłużył się znacznie okres w jakim kobieta się kształci. To otwiera przed nimi niedostępne do tej pory zawody. Zwiększa ich zarobki i uaktywnia pęd do kariery. Z jednej strony kobiety stały się równoprawnymi partnerami dla mężczyzn na rynku pracy, z drugiej wprowadzenie nowoczesnych i łatwych w użyciu środków antykoncepcyjnych ułatwiło świadome planowanie potomstwa. Ideologia Kościoła katolickiego tłumaczy to oddzieleniem u kobiet seksualności od prokreacji. Wyznawcy tej ideologii nie zauważyli nawet, że wraz z podniesieniem świadomości seksualnej naturalnie zmniejszyła się ilość przeprowadzanych aborcji. Zaczęli więc ich szukać w wadach prenatalnych, u kobiet gwałconych i chorych, u których ciąża jest bezpośrednim zagrożeniem życia matki i płodu. 
 

Choroby cywilizacyjne

Oprócz przyczyn natury cywilizacyjnej mamy do czynienia z chorobami społecznymi powodującymi obniżenie płodności. Przede wszystkim zdolność rozrodczą obniża zanieczyszczenie przemysłowe środowiska. Od połowy XX wieku smog na Śląsku przyczyniał się do znacznie wyższej liczby poronień. Teraz dochodzi do tego powszechny wszędzie mikro plastik. Badania butelek dla niemowląt używanych od lat jasno wykazały, że zawarty w nich bisfenol A (BPA) powoduje niepłodność u mężczyzn. W czasach, gdy woda i większość dostępnych w sklepach napoi i produktów spożywczych sprzedawana jest w opakowaniach plastikowych to może potęgować zagrożenie dla ludzi. Wprawdzie oficjalnie mówi się o wycofaniu z produkcji tworzyw z zawartością bisfenolu A, to zauważmy, że gdy go używano też twierdzono, że jest nieszkodliwy.    

Obniżenie ilości i wieku zawieranych małżeństw

Skoro dla ideologii Kościoła katolickiego nierozerwalność małżeństwa jest tak ważna, akt ślubu stał się czymś niepotrzebnym dla młodych ludzi. Poza tym chcą wejść w dorosłe życie z dobrą pracą i mieszkaniem. Małżeństwo stało się niepotrzebnym luksusem! Nie chcą narażać się Kościołowi katolickiemu ewentualnym rozwodem. W efekcie małżeństwa są zawierane coraz później lub wcale.

Strategia demograficzna w Polsce

Zmiany w ilości urodzeń najlepiej widać w Polsce. Kiedy na zachodzie ostrzegano przed starzeniem się społeczeństwa w komunistycznej Polsce mieliśmy najwyższą ilość urodzeń. Mimo że nie było 500+, nie było agresywnej ideologii Kościoła katolickiego rodziły się rekordowe ilości dzieci. Jedyne co dał młodym małżeństwom Jaruzelski był kredyt dla Młodych Małżeństw. Wynika z tego, że przeciętni ludzie w stanie wojennym czuli się mniej zagrożeni niż dziś. Może dlatego, że ZOMO nie biło kobiet metalowymi pałkami jak to widzieliśmy w tym roku na Żoliborzu. W Polsce prawa kobiet zamieniono na wyssane z palca zasady jakie dyktuje ideologia Kościoła katolickiego, która nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. Kobiety i ich dziećmi są zabawkami w rękach duchownych i nawiedzonych polityków. Eksperymentują z nimi jakby byli ich właścicielami. Odebrano im wszelkie prawa i ochronę chociażby przed biciem i gwałceniem (wypowiedzenie konwencji stambulskiej). Zabrano im program in vitro dzięki któremu co roku rodziło się blisko 30 tys. dzieci. 
Taka ideologia nie służy świadomemu macierzyństwu. 
 

Wysoka umieralność w okresie pandemii

Drugą przyczyną ujemnego przyrostu ludności jest katastrofalny stan służby zdrowia. Od początku pandemii brak spójnej polityki ochrony zdrowia przyczynił się w Polsce do najwyższej śmiertelności na świecie. W tym czasie rząd PiS zajmował się jedynie łamaniem prawa w zakresie ograniczenia swobód obywatelskich Polaków. Niszczono przedsiębiorców i osoby protestujące na ulicach. Poszczególni politycy robili majątki na przekrętach związanych z "ochroną zdrowia". Maseczki, respiratory, budowanie pustych szpitali zajmujących się jedynie szczepieniami, to tylko najważniejsze afery tego rządu w okresie pandemii. W tym czasie umierały tysiące Polaków. Zamknięcie przez ministra zdrowia dostępu do innych świadczeń medycznych, nie związanych z epidemią pociągnęło ze sobą kolejne nadliczbowe zgony z powodu nie leczonych chorób serca, krążenia i nowotworów. Kolejni Polacy będą umierać jesienią, bo rząd zamiast szczepić Polaków wysyła szczepionki do zaprzyjaźnionych krajów na wschód. Nie wprowadza obowiązkowych szczepień, a wręcz wspiera antyszczepionkowców. Przykładem takiej działalności jest atak przedstawicieli rządu na pracowników domu dziecka z którego inicjatywy zaszczepiono przebywające tam dzieci. Chciano niemal publicznie zlinczować w obecności TVP-is pracujący tam personel. Dopiero prośba o pomoc TVN uratowała sytuację. Przypominamy, że to TVP dostało miliony złotych od PiS na propagowanie programu szczepień, a TVN nie dostało ani złotówki. Chociaż to TVN propaguje szczepienia. TVP-is z wielomiliardowym budżetem nie wspiera nawet służące społeczeństwu działania WOŚP.
 
 

Niewolnicza praca personelu medycznego

Największą zbrodnią polityków PiS jest oszustwo finansowe dokonane na pracownikach służby zdrowia. To jest tak jak z projektem wież Kaczyńskiego. Robotę zlecono, ale za to nie zapłacono. Za całodobową pracę personelu medycznego, z poświęceniem własnego życia lekarze dostali 17 zł podwyżki. Jednocześnie za bycie w pracy bez żadnych pacjentów w szpitalach "narodowych" wybrańcy PiS-u dostawali trzykrotnie wyższe wynagrodzenie. Jednocześnie ratownikom medycznym pensje obniżono. Dodatkowo przejęto dobrze funkcjonujące szpitale miejskie, aby je jak w PRL-u przekształcić w szpitale dla swoich. Skandalem jest przykład z Warszawy, gdzie wojewoda od miasta żąda pieniędzy na szpital, który wcześniej ukradł warszawiakom. To czarno rysuje widok na jesienną falę pandemii, tym bardziej, że chorować będą głównie młodzi ludzie w wieku produkcyjnym. 

Skutki gospodarcze zimy demograficznej

Agresywna polityka rządu PiS wobec kobiet nie wróży nic dobrego na najbliższe lata. Ministerstwo oświaty już zapowiedziało wdrożenie dla szkół programu cnót niewieścich. To ma oznaczać ogłupianie dzieci. Brak przepisów antysmogowych, wypowiedzenie ustawy antyprzemocowej, brak mieszkań, pauperyzacja społeczeństwa, upadek służby zdrowia, czy agresywna ideologia Kościoła katolickiego powodują, że niechęć młodych ludzi do zakładania trwałych związków będzie narastać. Rok 2020 był rekordowy pod względem zmniejszenia ludności w Polsce. Poprzez nieodpowiedzialną politykę PiS-u ubyło w Polsce 122 100 obywateli (urodziło się 355,3 tys, zmarło 477,4 tys.). To tak jakby z mapy Polski zniknął Wałbrzych, Elbląg, Płock czy Opole. Zmniejszona liczba ludności to kolejny krok do starzenia się społeczeństwa. Oznacza to, że osoby czynne zawodowo muszą płacić wyższe podatki i daniny społeczne, żeby utrzymać przekupstwo swoich działaczy i elektoratu przez PiS. To już teraz widać w "Polskim" Ładzie. Grupą uprzywilejowaną są w Polsce pracownicy spółek skarbu państwa. Ich zarobki są wielokrotnie wyższe od płacy minimalnej. Jednak państwo ciągle najwięcej zarabia na najuboższych. Zabiera się im prawo do odliczania od dochodu ubezpieczenia zdrowotnego ( w tym emerytom i rencistom) i bezrobotnym. W ten sposób zapowiadana już teraz 3 procentowa (?!) rewaloryzacja rent i emerytur jest co najmniej dziwnym posunięciem, tym bardziej, że w przyszłym roku odebrane będzie prawo do 13 i 14. Jak ci ludzie opłacą drożejący o 15 % prąd i gaz? Niewspółmiernie drożeje również paliwo. Ceny w sklepach z każdym dniem są coraz wyższe. 
 

Skutki zimy demograficznej dla osób prowadzących działalność gospodarczą

Kryzys gospodarczy wywołany zimą demograficzną odbije się przede wszystkim na osobach prowadzących własną działalność gospodarczą. Rok 2022 będzie rokiem rekordowego wzrostu składek na ZUS. Przyczyną jest rekordowy wzrost wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa zarządzanych przez rodziny działaczy PiS. Do tego będą to składki płacone bez możliwości odliczenia co w większości małych firm przekroczy płacony do tej pory podatek dochodowy, a straty nie będą refinansowane. Obniżka podatków, czy zwiększenie kwoty wolnej od opodatkowania, de facto nie będzie miała jakiegokolwiek znaczenia w ich portfelach. W efekcie wiele drobnych firm upadnie, co dodatkowo przyczyni się do kolejnych podwyżek podatków. Kolejne lockdown'y pogrzebią całkowicie chęć do prowadzenia własnych firm.
Ostatni gasi światło.

#demografia #kryzys gospodarczy #zima demograficzna #Polski Ład #polityka PiS #nepotyzm #Strajk Kobiet #inflacja #przyrost ludności #śmiertelność Polaków

Demografia wyznacza trwały kryzys gospodarczy


Ubezpieczenie zdrowotne to zupełnie coś innego niż ubezpieczenie chorobowe. Warto o tym wiedzieć podejmując się pracy nakładczej, na własny rachunek. Ubezpieczenie zdrowotne finansuje poprzez NFZ naszą służbę zdrowia, natomiast ubezpieczenie chorobowe ma na celu wspierać ubezpieczonych zasiłkami chorobowymi, czy macierzyńskimi.

Teoria, a praktyka

Koronawirus obnażył kondycję naszej służby zdrowia. Niedofinansowana, źle zarządzana. Najgorsze, że PiS niszcząc poprzednie reformy zdrowia chciał wprowadzić zasady PRL-u i ręcznie zarządzać wszystkim. W efekcie wprowadził korupcję i niekompetencje kolejnych ministrów. Przykładem może być rewolucja w zarządzaniu Warszawskim, czy Płockim oddziałem pogotowia ratunkowego na przełomie 2020 i 2021 roku. Nowe kierownictwo całkowicie się pogubiło. Na ratunek zamiast dystrybutorów przyjęto terytorialsów, a ludzie umierali przed szpitalami lub z braku karetek. Poprzez złą organizację służby zdrowia, sanepidu, który zawiesił dochodzenia covidowe doprowadzono do śmierci 80 tys. Polaków, zmarłych na COVID-19 i co najmniej 40 tys. osób zmarłych z powodu blokady możliwości leczenia na inne choroby. W tym czasie setki milionyów złotych poszły na "maseczki", których nikt nie widział, respiratory, które najprawdopodobniej były urządzeniami do podsłuchów, i szpitale narodowe, które nie przyjmowały chorych, a jedynie co robiły to podkradały szczepionki przychodniom i wyspecjalizowanym punktom szczepień organizowanych przez samorządy lokalne. Na to rząd Morawieckiego wydał co najmniej 850 milionów złotych. Teraz PiS wykonał PR-owski krok wyprzedzający by odrzucić uwagę od korupcji i niegospodarności swoich ministerstw. Nazwał go Polskim Ładem. Brak tylko stalinowskich piosenek.
 

Ukryte oszustwo

Niedawno zaczepił mnie podniecony sąsiad-rencista, słowami, że nam, osobom pracującym na własny rachunek, Morawiecki daje coraz więcej pieniędzy. Według niego co chwila płyną nam do kieszeni kolejne pieniądze. Najpierw z tarcz kryzysowych, a teraz zwalnia się nas z płacenia podatków. Dyskusja z sąsiadem nie ma sensu. Nie zrozumie on, że jego 13. i 14. renta nie pokryje galopującej inflacji, a jego kwota wolna od podatku to jedynie zamiana podatku dochodowego na podatek zdrowotny. Nieświadomy swojej sytuacji sąsiad-rencista nie jest zauważył, że organ rentowy z jego renty brutto zapłacił w ubiegłym roku ponad 1257 zł na jego ubezpieczenie zdrowotne. W tym czasie pobrano od niego tylko 975 zł zaliczek na podatek dochodowego. Z tego co mówił Morawiecki w przyszłym roku ubezpieczenie zdrowotne zdrożeje o 20 % i będzie wynosić 9%.  Czyli na ZUS sąsiad zapłaci 1508 zł i nie będzie mógł ich odliczyć od podatku dochodowego. W ten sposób sąsiad rocznie "zarobi" więcej 723 zł. Niestety sąsiad to złota rączka i ma zarejestrowaną działalność gospodarczą. Zarabia na usługach, grosze, które ledwo co pokrywają składkę zdrowotną. Co roku po rozliczeniu rocznego PIT dostaje zwrot nadpłaconej składki zdrowotnej. W przyszłym roku nie wiadomo ile będą płacić na ubezpieczenie zdrowotne osoby, które dorabiają sobie poza pracą, lub świadczeniem emerytalnym czy rentowym. Wiadomo jednak, że coś zapłacą. Z tego co mówił Gowin będzie to ryczałt taki jak przypadku podatku liniowego i płatników rozliczających się kartą podatkową. Pewnie będzie 9 % ale nie mniej niż tak jak dziś 381,81 zł. Co gorsza kwota ta nie będzie podlegać odliczeniu w zeznaniu rocznym. W ten sposób sąsiad zamiast zyskać 723 złote, straci rocznie blisko 3 860 zł.
 
 

Likwidacja składek na ZUS

Należy przypomnieć, że jak PiS doszedł do władzy zapowiedział dobrowolne składki na ZUS dla wszystkich. Pisaliśmy o tym wcześniej, podobnie jak o niesprawiedliwym wyliczeniu wysokości składek na ZUS dla przedsiębiorców według średniej pensji Obajtków, zatrudnionych w spółkach skarbu państwa. Już samo postawienie na jednym przeliczniku pensji oligarchów PiS z dochodami fryzjerki, która niemal cały rok miała zamknięty salon jest przestępstwem do jakiego dopuścił się rząd Morawieckiego. Oczywiście nie jesteśmy za niepłaceniem składek na ubezpieczenie zdrowotne, czy chorobowe, ale w czasach koronawirusa i postpandemicznych należy skupić się na radowaniu skarbu narodowego jakim są Polacy płacący podatki. Oczywiście rozumiemy intencję prawodawców by skończyć z umowami śmieciowymi, ale nie można przy okazji niszczyć drobnych przedsiębiorców.

Czemu służy ubezpieczenie zdrowotne?

Sami pracownicy ZUS mówią, że ubezpieczenie zdrowotne nie jest składką ZUS-owską. Również ludzie często mylą składkę na ubezpieczenie zdrowotne ze składką chorobową. Nieświadomość tej różnicy może okazać się bolesna, zwłaszcza dla pracowników pracujących na śmieciówkach, którzy zapominają że ich obowiązkiem jest skorzystać z dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego. Ubezpieczenie chorobowe to nie jest ubezpieczenie zdrowotne! W uproszczeniu ubezpieczenie zdrowotne daje możliwość bezpłatnego leczenia się w refundowanej służbie zdrowia. Ubezpieczony może korzystać za darmo z przychodni NFZ, opieki ambulatoryjnej i szpitalnej. Wprawdzie składki na ubezpieczenie zdrowotne pobiera ZUS, ale przekazuje je w całości do NFZ.
 

Ubezpieczenie chorobowe

Ubezpieczenie chorobowe, które pobiera ZUS jest gromadzone na indywidualnym koncie ubezpieczonego. Zabezpiecza ono środki na utrzymanie ubezpieczonego podczas jego choroby, czyli w czasie wypłacania mu zasiłku w okresie zwolnienia lekarskiego, jak również zasiłku macierzyńskiego. Każdy, kto opłaca składki na ubezpieczenie chorobowe, zapewnia sobie prawo do płatnego zwolnienia lekarskiego. Zasiłek chorobowy przysługuje również rodzicom chorego dziecka, jak również współmałżonkowi w przypadku, gdy taka opieka jest niezbędna. W przypadku dłuższej choroby z ubezpieczania chorobowego jest wypłacany dodatkowo świadczenie rehabilitacyjne. Zasiłek macierzyński jest wypłacany na każde urodzone dziecko, lub dziecko przyjęte na wychowanie.
 

 

Ubezpieczenie chorobowe obowiązkowe i dobrowolne

O ile składka na ubezpieczenie zdrowotne jest zawsze obowiązkowa, to z ubezpieczenia chorobowego już teraz mogą niektórzy zrezygnować. W przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę ubezpieczenie chorobowe jest zawsze obowiązkowe. Prawo wyboru mają osoby zatrudnione na umowę-zlecenie lub prowadzące własną działalność. Takie osoby muszą same zadbać o przyłączenie się do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego lub pogodzić się z ponoszeniem ryzyka braku takiego ubezpieczenia. Wówczas nie będzie im przysługiwał zasiłek chorobowy, czy macierzyński. Nie jest to dobry pomysł, bo składka na ubezpieczenie chorobowe w 2021 roku wynosi zaledwie 77,31 zł. 
 

Co zrobić, aby nie korzystać z ubezpieczenia zdrowotnego?

Ubezpieczenie zdrowotne płacą niemal wszyscy w Polsce. Płacą samemu lub jest za nich opłacane przez pracodawców lub innych płatników. Emeryci, renciści, osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę i umopwę-zlecenie, rolnicy, więźniowie, bezrobotni, studenci wszyscy są ubezpieczeni zdrowotnie. Trzeba się postarać by nie być ubezpieczonym. Nawet osoby, które nie chcą się zarejestrować w Rejonowym Urzędzie Pracy mogą bezskładkowo dopisać się do ubezpieczenia zdrowotnego małżonka. Dodatkowo ZUS umożliwia dobrowolne przystąpienie do ubezpieczenia zdrowotnego. O ubezpieczenie zdrowotne trzeba zadbać! Tylko tak będzie można skorzystać ze służby zdrowia w ramach NFZ, mimo że polega ona na rozmowie z Call Center, czy innej formie zdalnego "leczenia".
 
#ubezpieczenie zdrowotne #ubezpieczenie chorobowe #zwolnienie lekarskie

Ubezpieczenie zdrowotne, a zwolnienie lekarskie

Od 1 stycznia 2021 roku polskie spółki kapitałowe mogą reinwestować swój kapitał w sposób nieopodatkowany do czasu realnego uzyskania dochodu. Ta forma rozliczenia z fiskusem nazywana jest estońskim CIT-em. Istotą tej formy opodatkowania jest uproszczenie systemu podatkowego i przesunięcie momentu naliczania podatku do momentu faktycznego zaistnienia wypłaty zysków przedsiębiorstwa dla jego akcjonariuszy, czy udziałowców. Estoński CIT jest dobrowolną formą opodatkowania. Aby się na niego zdecydować należy dobrze rozważyć wynikające z tej decyzji konsekwencje.

Cele wprowadzenia estońskiego CIT-u

Zanim zaczniemy analizę korzyści wynikających z przyjęcia estońskiego CIT-u, zauważmy, że nie obniża on wysokości płaconego podatku, a jedynie odkłada w czasie jego naliczanie. Ustawa o estońskim CIT, potocznie nazywana "ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych". Nie opiera się na zawiłej sprawozdawczości podatkowej. Według dotychczasowej ustawy CIT przedsiębiorstwa mają nałożone obowiązki dotyczące przepływu kapitałów, które de facto nie są jeszcze w dyspozycji spółki. Uwzględnianie ich po stronie przychodów zniechęca przedsiębiorstwa do inwestycji. W tym kontekście estoński CIT jest wyjściem na przeciw oczekiwaniom spółek kapitałowych. Celem wprowadzenia estońskiego CIT-u jest odłożenie konieczności płacenia zaliczek na CIT do momentu, gdy osiągany zysk będzie wypłacany udziałowcom, na przykład w formie dywidendy. W ten sposób reinwestowane zyski nie są opodatkowane, a rachunkowość finansowa podatników nie wymaga prowadzenia dodatkowych ewidencji i sporządzania sprawozdań finansowych.


Istota estońskiego CIT

Według dotychczasowych zasad przychodem podlegającym opodatkowaniu są różnego rodzaju aktywa zwiększające majątek spółki. Do takich aktywów należą również środki, które de facto nie wpłynęły nawet do spółki. CIT estoński pozwoli odłożyć w czasie opodatkowanie do czasu kiedy nie dojdzie do wypłaty z zysku. Dzięki temu nowe rozwiązanie ułatwia spółkom refinansowanie zysków. Polskie spółki nie będą płacić podatku od przychodu majątku, do czasu kiedy zysk pozostanie w obrocie inwestycyjnym w wysokości określonej w ustawie. Dodatkowo spółki te będą mogły skorzystać z uproszczonej księgowości finansowej.

 

Jak przejść na CIT estoński?

Przejście spółek kapitałowych ze starego CIT do ryczałtu od dochodu, wymaga od przedsiębiorstwa kilku czynności administracyjnych. Przede wszystkim wiąże się z koniecznością powiadomienia o swojej decyzji naczelnika właściwego urzędu skarbowego. Zgłoszenie dokonujemy na koniec miesiąca, od którego chcemy być rozliczani na zasadach estońskiego CIT. Nową formę opodatkowania w małych firmach przyjmuje się na 4 lata z możliwością przedłużenia. W przypadku dużych spółek to okres cztero-, ośmio-, a nawet dwunastoletni. W tym czasie obowiązki związane z wyliczaniem podatku będą zredukowane do minimum. Zobowiązania podatkowe powstaną dopiero w chwili przeniesienia części środków poza prowadzoną działalność gospodarczą.


Co straci przedsiębiorstwo wybierając estoński CIT?

Właściciele spółki powinni uważnie rozważyć przejście na CIT estoński. Wybór tej formy opodatkowania wiąże się z pozbawieniem ulg i możliwości korzystnych rozliczeń przewidzianych w starej ustawie CIT. Między innymi dotyczy to ulgi na działalność badawczo-rozwojową, czy możliwości odliczenia od przychodu przekazywanych darowizn.


Kto może przejść na CIT estoński?

Żeby przejść na CIT estoński spółka musi spełnić określone warunki. Przede wszystkim nowa forma opodatkowania skierowana jest do nowo powstałych spółek. Wyznaczone są odpowiednie limity przychodów, które nie wolno przekroczyć. Uwzględniono też w ustawie decyzje natury politycznej. Są ograniczenia wyłączające z estońskiego CIT-u firmy, "podejmujące działania  nieaprobowane przez decydentów". Ustawowo wskazano na podmioty nie prowadzące rzeczywistej działalności, a jedynie obracające kapitałem. Ustalono kryteria, które muszą spełnić spółki kapitałowe, aby mogły skorzystać z estońskiego CIT:
  1. Przychody osiągnięte w poprzednim  roku podatkowym nie mogą przekroczyć 100 mln zł brutto, czyli z kwotą należnego VAT, uwzględniając przychody pasywne.
  2. Przychody z podmiotami powiązanymi muszą nie przekraczać 50 %.
  3. Spółki muszą utrzymywać stały poziom zatrudnienia, minimum 3 osoby pracujące na pełen etat w ramach umowy o pracę, poza udziałowcami i akcjonariuszami.
  4. Alternatywą do poprzedniego punktu jest ponoszenie miesięcznych wydatków na płace w wysokości trzykrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, na rzecz osób zatrudnionych poza akcjonariuszami i udziałowcami. Dodatkowym warunkiem tego rozwiązania jest odprowadzanie przez przedsiębiorcę pełnych składek na ZUS i PIT.
  5. Działalność gospodarcza musi być prowadzona w formie spółki z o.o. lub spółki akcyjnej, w której udziałowcami są jedynie osoby fizyczne, a spółka nie posiada aktywów w kapitale innej spółki. Nie może również być uczestnikiem w funduszach inwestycyjnych.
  6. W pierwszym roku zwolnione z niektórych warunków są podmioty gospodarcze rozpoczynające swoją działalność.
  7. W ustawie o estońskim CIT wykluczono z możliwości skorzystania z tego rozwiązania przedsiębiorstwa finansowe, instytucje pożyczkowe, spółki działające w SSE / PSI, spółki w stanie upadłości lub likwidacji oraz podmioty, które w ostatnim okresie podejmowały określone procesy restrukturyzacyjne.
 
Źródło: Ministerstwo Finansów

Szczegóły dotyczące nakładów inwestycyjnych

Wymogiem nałożonym przez ustawodawcę na podmioty korzystające z estońskiego CIT-u jest ponoszenie bezpośrednich nakładów inwestycyjnych. Ustalono również limity środków przeznaczonych na inwestycję, liczone procentowo w stosunku do wartości początkowej środków trwałych. Nakłady inwestycyjne muszą wynosić 15 % w dwu kolejnych latach korzystania z estońskiego CIT (minimum 20 tys. zł) lub 33 % w ciągu 4 lat (nie mniej niż 50 tys. zł). Nakłady mogą dotyczyć zarówno zakupu nowych środków trwałych jak i środków przeznaczonych na ich wytworzenie. W określonych warunkach dopuszcza się leasing jak i najem środków trwałych. Wyklucza się z nakładów inwestycyjnych środki transportu służące celom osobistym udziałowców lub członków ich rodzin. Wydatkiem inwestycyjnym może być wzrost kwoty przeznaczonej na wypłaty dla osób zatrudnionych, poza udziałowcami i akcjonariuszami.

Sprawozdawczość w estońskim CIT

Decydując się na estoński CIT spółka zostaje zwolniona z obowiązku sporządzania sprawozdań finansowych wynikających z Międzynarodowych Standardów Rachunkowości sporządzanych w ramach MSSF - Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej. 

Opodatkowanie estońskim CIT-em

Do przychodów opodatkowanych estońskim CIT należą dywidendy, zaliczki na dywidendy, ukryte zyski w formie świadczeń na rzecz udziałowców,  akcjonariuszy lub podmiotów powiązanych, zysk przeznaczony na pokrycie strat, wydatki nie związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (darowizny), itp. Wysokość zryczałtowanego podatku wynosi 15 % w przypadku małych podatników i 25 % dla pozostałych podmiotów.  W przypadku prowadzenia większych inwestycji stopa ryczałtu może być obniżona o 5%.

Podsumowując estoński CIT to przywilej w zakresie momentu wykazania dochodu do opodatkowania oraz uproszczenia ewidencji, ale nie obniża on wysokości płaconego podatku.
 
 

Ułatwienia, czy propaganda?

Projekt ustawy o wprowadzeniu estońskiego CIT był zapowiadany wraz z kolejnymi tarczami anty kryzysowymi. W ten sposób premier Morawiecki realizował PR swoich poczynań "w trosce o gospodarkę". Estoński CIT ma chronić wypracowany w Polsce kapitał przed jego transferem za granicę. Gwarantować stabilność zatrudnienia. Zwiększać kapitał spółek i zapewniać ich stabilność finansową. Wpływać na rozwój gospodarczy Polski. Co ciekawe troszcząc się o spółki kapitałowe, nie zdjęto obciążeń księgowo-fiskalnych z drobnych działalności gospodarczych prowadzonych przez osoby fizyczne, których dochody są poniżej kwoty wolnej od podatku jaka jest w krajach Europy Zachodniej. Nie zwolniono z obowiązku płacenia składek na ubezpieczenia zdrowotnego osób, które wykonują działalność dodatkowo, poza świadczeniem normalnej pracy na etacie. Przychody tych osób są często poniżej wysokości składki zdrowotnej. Nie dostali oni od państwa żadnej pomocy w związku z pandemią, mimo że płacą podatki. W efekcie po raz kolejny wprowadzono ułatwienia jedynie dla spółek kapitałowych, w których od lat siedzą politycy, partii rządzącej.  


Dlaczego CIT estoński nie jest popularny?

W ordynacji podatkowej liczy się prostota i przejrzystość zasad. Tak miało być z estońskim CIT, ale wyszedł z tego "podatek narodowy". Pomimo powszechnego promowania nowego podatku przez Ministerstwo Finansów mało jest zainteresowanych nową formą rozliczenia CIT. Przede wszystkim, zasady jego wprowadzenia są zagmatwane, a elementy politycznej uznaniowości zniechęcają do skorzystania z niego. Doświadczenia z polskim prawodawstwem od czasu, gdy PiS wprowadził władzę autorytarną dowodzą, że każdego dnia interpretacja przepisów może być różna. Do tego dochodzą wymuszenia płacenia haraczu na rzecz prominentnych polityków i organizowanych przez nich "akcji". 

Ograniczenia podmiotowe

Przede wszystkim ograniczona jest liczba spółek, które mogą skorzystać z estońskiego CIT. Wykluczone są spółki komandytowe i spółki jawne. Ograniczono przychód do 100 mln zł i wykluczono spółki, w których udziałowcami są osoby prawne. Nawet w przypadku spełnienia niezrozumiałych kryteriów pojawia się zagrożenie wynikające z konieczności utrzymania personelu pracowniczego i wysokości ich płacy. To w czasach pandemii jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. To jawne przerzucanie na pracodawców odpowiedzialności za niekonstytucyjny lockdown i bezrobocie. 

 

Przypominają się działania ministra zdrowia, który zaleca lekarzom powstrzymanie realizacji świadczenia terminowych usług medycznych z powodu pandemii, a następnie finansowe karanie szpitali i lekarzy za brak ich wykonywania. Polacy na tym się poznali. Tak wyglądają rządy PiS. 
Propaganda, kłamstwa i restrykcje finansowe. Najpierw propozycje, sugestie i zalecenia, potem drakońskie kary nakładane przez sanepid, nie oparte o żadne przepisy.

 

Przygotowania poprzedzające przejście na estoński CIT

W informacjach o estońskim CIT dużo mówi się o tym, że będą ułatwienia w prowadzeniu księgowości, gdy się z niego skorzysta. Pomija się przy tym ogrom pracy jaką należy włożyć, żeby dokładnie rozliczyć okres poprzedzający przyjęcie nowego opodatkowania. Ustawodawca w ten sposób zabezpiecza możliwość naliczeniem odpowiedniego podatku. Cofnięcie ryczałtu będzie się wiązać z pełną konsekwencją podatkową dla podatnika, tak jakby zalegał z niezapłaconym podatkiem. 
 

Utrata przywilejów wynikających z dotychczasowym opodatkowaniem

Niezwykle dotkliwa może być dla podatników utrata przywilejów wynikających z dotychczasowego opodatkowania CIT. W czasach kryzysu wywołanego koronawirusem jednym z ważniejszych przywilejów jest ulga na złe długi. To niezwykle niepokojące zubożenie przywileju. Kryzys spowodował przerwanie więzi kooperacyjnych i doprowadził do zatorów pieniężnych. CIT estoński przyjmujemy na 4 lata, a nie wiadomo co będzie z naszą działalnością za tydzień. Przecież przeprowadzenie restrukturyzacji jest nie możliwe.



Niekorzystna stawka zryczałtowanego CIT

Analiza profilu działalności i wysokość należnej stawki ryczałtu na rzecz estońskiego CIT zniechęca do tej formy opodatkowania. Dotychczasowy podatek jest po prostu niższy i nie ma konieczności spełniania niekorzystnych dla firmy zobowiązań. Do tego musimy się liczyć z ogólnym kryzysem. Ciężka sytuacja udziałowców może zmusić ich do zaciągnięcia pożyczki w spółce, w której są współwłaścicielami. W przypadku estońskiego CIT-u trzeba będzie od tego zapłacić podatek.

Skomplikowana księgowość

Fikcją jest również uproszczenie rozliczeń finansowych. W przypadku ryczałtu CIT-u estońskiego mamy wyróżnione 7 rodzajów źródeł naliczania podatku. W starej ustawie na zasadach ogólnych jest ich jedynie 4. Nie bez znaczenia jest również pionierskie przecieranie szlaku w nowej ordynacji podatkowej. Wiemy dobrze ile błędnych interpretacji podatkowych występuje w przypadku ustaw pisanych na kolanie, które są głosowane nocami przez PiS. Każda nowy system podatkowy jest obciążony sporymi błędami, chaotycznie interpretowanych przez urzędników, z którymi na końcu musi się zmagać podatnik. Pamiętajmy, że prace nad tą ustawą były prowadzone w formie zdalnej. Rozpoczęły się w czasach drugiego ataku pandemii, zaledwie dwa miesiące przed ich wprowadzeniem w życie.

Czy estoński CIT ma sens?

Rozważając wszelkie za i przeciw można przyjąć, że estoński CIT ma sens. Powściągliwość podatników w jego przyjęciu wynika głównie z kryzysu wywołanego pandemią, jak i małą wiarygodnością obecnego rządu i systemu prawnego z jakim spotykamy się na co dzień od czasu przejęcia rządu przez PiS. Pewnie, za kilka lat, gdy do Polski powróci demokracja i praworządność, uda się przeprowadzić konsultacje społeczne, a w zmienionej formie estoński CIT będzie korzystnym motorem napędowym do wzrostu gospodarczego Polski. 
 

#estoński CIT #CIT estoński #spółki kapitałowe # ryczałt od dochodów spółek kapitałowych #inwestycje #refinansowanie zysku

CIT estoński


Franczyza jest czymś w rodzaju licencji na prowadzenie własnego biznesu. Korzystamy z czyjegoś pomysłu i marki, aby móc prowadzić własną działalność gospodarczą w warunkach ściśle określonych przez franczyzodawcę. Jest rzeczą oczywistą, że duże podmioty gospodarcze łatwiej radzą sobie na rynku niż małe firmy o nieznanej marce. Poza tym, nikt nie rodzi się biznesmenem. Tego trzeba się po prostu nauczyć. Franczyza jest dziś szansą na zaistnienie w biznesie zarówno dla małych sklepów rodzinnych, jak i dużych marketów oraz firm usługowych.

Ruch spółdzielczy na ziemiach polskich

W Polsce pierwsze łączenia podmiotów gospodarczych miały miejsce na terenie zaboru pruskiego w XIX wieku. Kumulacja kapitału polskich przedsiębiorców była jedyną drogą skutecznej walki z niemiecką konkurencją. Sytuacja z jaką mieliśmy do czynienia w XIX wieku w Wielkopolsce przypomina dzisiejsze czasy. Wówczas firmy niemieckie były wspierane polityką nisko oprocentowanych kredytów i dotacji udzielanych im przez ich banki. Dziś podobną, uprzywilejowaną pozycję mają globalne marki. Dodatkowo korzystają z wieloletnich zwolnień podatkowych udzielanych im przez nasze rządy. Dysponują niemal nieograniczonym kapitałem umożliwiającym im nie tylko duże inwestycje, ale i  prowadzenie działalności z wieloletnimi stratami. Żeby utrzymać się na rynku małe rodzinne firmy coraz częściej wolą wybierać franczyzę niż próbować samemu przebić się z własną, autorską działalnością, pod swoją marką. Dotyczy to również sklepów wielkopowierzchniowych, typu E.Leclerc.


Czym jest franczyza?  

Jak już wspomnieliśmy franczyza jest swego rodzaju licencją na biznes.  Gdy u nas powstawały spółdzielnie łączące kapitały poszczególnych spółdzielców, na zachodzie w XIX wieku powstawały cechy rzemieślnicze udzielające certyfikatów na wykonywanie konkretnej usługi. Certyfikat - licencja gwarantował, że przedstawiająca go osoba jest w stanie prowadzić swoją działalność na odpowiednim poziomie. Franczyzobiorcy różnili się od spółdzielców zachowaniem niezależności finansowej. Prowadzili własną działalność w ramach warunków spisanych w umowie franczyzowej. Natomiast spółdzielcy wnosili swój majątek do spółdzielni uzyskując jedynie prawo głosu w zarządzie spółdzielni, który dysponował wspólnym majątkiem. 

Obowiązki franczyzobiorcy, podpisanie umowy  

Uprawnienia do prowadzenia franczyzy wydaje jeden podmiot drugiemu, niezależnemu od niego. Podobnie wygląda to dziś. Na podstawie umowy franczyzy (franchise agreement) jeden podmiot – franczyzodawca udostępnia drugiemu - franczyzobiorcy, licencję na swoją markę. Udzielając prawa do korzystania ze swojej marki, franczyzodawca zobowiązuje w umowie franczyzy franczyzobiorcę do przestrzegania konkretnych zasad i obowiązków. Franczyzobiorca musi dbać o zachowanie standardów udostępnionej mu marki.  Jakość oferowanych produktów i usług nie może odbiegać, od ustaleń zawartych w umowie. Ustalenia dotyczą wyglądu placówki zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Nawet towary na półkach muszą być poukładane zgodnie z umową. To podlega cyklicznym kontrolom prowadzanym przez franczyzodawcę.


Cwana Żabka

Jednym z najbardziej aktywnych franczyzodawców w Polsce są sklepy Żabka. Jeszcze pięć lat temu deklarowali ograniczenie ekspansji na rzecz maksymalizacji rentowności. Franczyzobiorcy mieli za małe zyski i właściciel polecił zarządowi, żeby coś z tym zrobić. Na szczęście, międzynarodowy właściciel sieci nieźle zna się na politycznym lobbingu. Ma w tym zakresie doświadczenia z innych krajów, gdzie prowadzi swoją działalność. 

Do poprawy rentowności sklepów bezpośrednio przyczyniły się ograniczenia handlu w niedzielę jakie wprowadził PiS dla wszystkich sklepów oprócz Żabki. Mimo "protestów" Solidarności korzystne układy zostały utrwalone w styczniu 2019 roku. Wówczas właściciel Żabki oficjalnie nawiązał stałą współpracę biznesową z redemptorystą z Torunia. Teraz ma znaczący wpływ na legislację w polskim sejmie. 

Zakaz handlu w niedzielę nakręca Żabce koniunkturę na otwieranie kolejnych sklepów, a związki zawodowe i PIP już nie reagują na to, że "niezależni właściciele" sklepów Żabka są zmuszani do pracy przez siedem dni w tygodniu za obiecany im "zysk" w wysokości 6500 zł miesięcznie plus 5% od obrotu. Pomysłem na nieograniczoną aktywność sklepów w niedzielę (łącznie z pracownikami) było otworzenie usług pocztowych na terenie sklepów. Po prostu w Żabce można nadać i odebrać paczkę kurierską. Dodatkowo Żabki stały się małymi punktami gastronomicznymi, gdzie można zjeść hot-doga, wypić kawę, czy herbatę. Teraz właściciel Żabki prowadzi prace nad powszechnym wdrożeniem kas bezobsługowych, aby w ten sposób odciążyć personel prowadzący sklepy.

Zainwestuj 5000 zł i otwórz własną Żabkę 

To wszystko powoduje, że chętnych na otwarcie własnej Żabki wciąż nie brakuje. Mimo, że Żabki mają złą prasę, a wokół nich jest sporo hejtu, trzeba przyznać, że wiele osób myśli o ty, aby założyć własną Żabkę. Franczyzodawca musi zainwestować jedynie 5 tys. zł. To są środki potrzebne na zakup kasy fiskalnej, koncesji, obsługę księgową i pokrycie kosztów pracowniczych. Za to Żabka zapewnia mu dobrze oznakowany sklep z opłaconym najmem, darmową reklamę, rozpoznawalną markę, wypełnione towarem regały i stałe dostawy, a przede wszystkim szkolenia i nowoczesny system system know-how. Właściciel-sprzedawca o nic nie musi się martwić.
Taka oferta kusi!

    

Nie wszystko złoto co się świeci

Liczba sklepów Żabka ciągle rośnie. Obecnie jest ich około 6000. Co miesiąc powstaje od 50 do 100 nowych sklepów. Pewna część sklepów upada, ale są kolejni chętni żeby je dalej prowadzić.

Jak to wygląda od podszewki?

Przede wszystkim w Żabce brak jest miejsca na kreatywność franczyzobiorcy. Bardziej przypomina on ajenta, czy po prostu kierownika sklepu. Podlega on ciągłym kontrolom pracowników z centrali Żabki. Żabka płaci ajentowi 6500 zł miesięcznie plus 5 % od obrotu. Cały utarg jest codziennie wysyłany do centrali. Jeżeli uda się dostać Żabkę w dobrej lokalizacji, to można liczyć na obrót rzędu 110 tys. brutto miesięcznie. To daje dodatkowo 5500 zł. Łącznie ajent dostaje kwotę 12 tys. za prowadzenie sklepu (5500 + 6500). To są całe jego przychody.

Koszty sklepu

Prowadząc sklep przez 7 dni w tygodniu musimy zatrudnić minimum 4 pracowników. To powinno zabezpieczyć bezpieczeństwo i godziwe warunki pracy dla właściciela i pracowników. Praca na dwie zmiany, wyładowanie i przyjęcie towaru, choroby, urlopy itp. Minimalna stawka godzinowa to 14,70 zł, a od 2020 roku 17 zł.  8 godzin dziennie x 4 osoby daje 32 roboczogodniny x 14,70 zł i mamy łączne wynagrodzenie 470,40 zł dziennie x 20 dni roboczych, czyli wynagrodzenia pracowników to miesięcznie 9408 zł. Do tego dochodzą koszty pracy (ZUS) czyli łącznie 11 282 zł. Przypominam, że dostaliśmy od centrali Żabki tylko 12 tys. Więc nie mamy żadnych zarobków i pieniędzy na nasz ZUS, podatki itd.


Kiedy pojawi się dochód?

Dochód może pojawić się dopiero wówczas, gdy będziemy oszczędzać na pracownikach. Zatrudniać ich trzeba nielegalnie. Zaniżać godziny pracy i stawki. Oszukiwać. Można też pracować samemu na okrągło przez 7 dni w tygodniu po 17 godzin dziennie, od rana do nocy. Wykorzystywać do tego całą rodzinę, jako osoby współpracujące. Pamiętajmy że taka organizacja pracy odbywa się kosztem zdrowia ajenta i jego rodziny, a on ryzykuje, że w sklepie jest niedostatecznie zabezpieczony przed kradzieżą. Tylko przy takiej organizacji może pojawić się zysk.

Czy jednak na pewno?

Ajent  płaci podatki za sprzedany towar, a jego kosztem są faktury za dostarczony przez Żabkę towar. Nie ma żadnego wpływu na to co mu przywiozą, a towar ten nie jest jego własnością. Jeżeli towar zniszczy się, lub zostanie skradziony (bo nie stać ajenta na pracowników ochrony) płacisz Żabce za towar od wartości brutto! To samo dotyczy towaru, którego nie uda ci się sprzedać. Chociaż nie masz wpływu na to, co znajduje się na półkach w "twoim" sklepie. Żabka dostarcza ci co chce, ale towar nie sprzedany jest twoim problemem. Twoją stratą, za którą ty zapłacisz.
Na koniec musisz znaleźć środki na wynagrodzenie dla księgowej, koszty utrzymania i przeglądów kasy fiskalnej.

W efekcie największym problemem nie jest to, że nie masz z tego żadnych pieniędzy, ale że nie jesteś w stanie płacić podatków. Mały ZUS to też nie ułatwia ci życia, bo jest liczony od obrotu, a ten masz wysoki.


Na Żabce świat się nie kończy

Na Żabce świat franczyzy się nie kończy. Dużo ciekawsze warunki oferuje chociażby Ruch. Doświadczenie z minionych lat spowodowało, że są oni teraz bardziej elastyczni przy podpisywaniu umowy franczyzy. Franczyza to nie tylko sklepy spożywcze. Są również sklepy przemysłowe, butiki, instytucje finansowe, usługi, pizzerie, bary, restauracje.

Co roku na organizowanych w różnych miastach targach franczyzodawców wystawiają się takie marki jak: Stava, Carrefour, Carrefour Express Convenience, McDonald’s, SO!COFFEE, New York Pizza Department, Żabka, PSB Mrówka, Intermarche i Bricomarche, Mail Boxes Etc., Makarun, Recman, Xtreme Fitness Gyms, Nest Bank, Getin Bank, Santander, CUK, RUCH, Fines, Twojprawnik24, PROFIT system, Giganci Programowania, Play, Top Secret, Grupa Vrg.(Vistula, Bytomia i Wólczanka) i wiele innych. Dużo sklepów i gastronomii franczyzowych powstaje przy stacjach paliw. Franczyzą może być objęte wszystko. Nawet zajęcia edukacyjne dla dzieci (Edukido), czy ręczna produkcja czekolady (Lviv Handmade Chocolate).

W rozwiązaniach franczyzy pionierami są współczesne Start-upy

Wymagania franczyzodawców

Wymagania franczyzodawców są różne, podobnie jak wymagany kapitał. Od posiadania 6 zestawów klocków lego, po umeblowany lokal z klimatyzacją i odpowiednim wystrojem. Podobnie jest z wyznaczonym wynagrodzeniem. Sięga ono od kilku do kilkudziesięciu tysięcy. Z pewnością zanim podejmie się decyzję o przystąpieniu do franczyzy należy dobrze zapoznać się z oferowaną umową i branżą, a przede wszystkim zastanowić się czy w danym miejscu  jest wystarczająco dobra lokalizacja.


#franczyza #umowa franczyzy #franczyzobiorca #franczyzodawca #Żabka #licencjobiorca #marka

Franczyza. Działalność gospodarcza z dopingiem