Blog o prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce, blog o zasadach ogólnych, blog o przedsiębiorczości, ekonomii, finansach, własnej firmie, inwestowaniu, oszczędzaniu, zarabianiu oraz zarządzaniu budżetem
Kreatywna księgowość to cecha lichwiarzy i bankierów. Nic wiec dziwnego, że najbardziej doświadczony w tej materii jest PiS-owski premier. Tak dużo naobiecywał polskim rodzinom, a tak mało są warte jego słowa. Najlepiej to widać w Polskim (nie)Ładzie. Teraz od 1 stycznia bańka mydlana pękła. Pojawiły się pierwsze wypłaty u górników, nauczycieli i lekarzy i kurtyna kłamstw opadła. Okazało się, że pensje wypłacane w styczniu za grudzień ubiegłego roku są znacznie niższe niż w 2021 roku. Dodatkowo liczy im się lichwiarskie podatki w Polskim Ładzie, a płaci według pensji minimalnej z roku 2021. Oczywiście PiS-owscy oszuści rządzący Polską zaraz znaleźli winnych. Są nimi księgowi, którzy robią "dywersję" Polskiego Ładu, bo "nie zależy im na dobrobycie Polaków". W ten sposób reżimowa propaganda TVP zrobiła z księgowych antypolską, piątą kolumnę.
Polski Ład program propagandystów i etatowych hejterów
Źródłem obecnych problemów jest niedostosowanie Polskiego Ładu do obowiązujących od lat przepisów podatkowych. Widać wyraźnie, że propagandyści i politycy, którzy są twórcami programu nie wiele wiedzą o prawie podatkowym i ordynacji podatkowej obowiązującej w Polsce. Kierowali się jedynie propagandą i zaklinaniem rzeczywistości. Miliony złotych wydano na wycieczki Morawieckiego po Polsce, który tłumaczył PiS-owskiemu elektoratowi jakie to szczęście ich spotka wraz z Polskim Ładem. Ile zarobią na wspaniałomyślności rządu na który głosowali. To miał być miód lejący się strumieniami w ich serca. Coś co pozwoli im zapomnieć, że brak jakiejkolwiek pomocy państwa w zwalczaniu pandemii powoduje w Polsce najwyższą śmiertelność na świecie. W tym zakresie wyprzedziliśmy nawet najbiedniejsze kraje afrykańskie. Jednocześnie płatni hejterzy PiS-u otworzyli nową kampanię informacyjną, że nareszcie w Polsce zwolennicy Tuska dostaną po kieszeni. W imię zasady nie szkodzi, że Polacy będą chorować, umierać i mieć mniej pieniędzy. Ważne, że ci co głosują na PO będą mieć mniej pieniędzy. Skoro Polski Ład obniżył im pensje to widać na to zasłużyli (tekst jednego z płatnych hejterów na blogu TVP). Tymi co zasłużyli na niższe pensje są oczywiście pracownicy służby zdrowia i nauczyciele.
źródło: www.wykop.pl
Polski Ład w wypłatach Polaków
Uniemożliwienie odliczania ubezpieczenia zdrowotnego od dochodu w połączeniu z przesunięciem do końca roku możliwości skorzystania z kwoty wolnej od dochodu spowodowało u znaczniej części społeczeństwa zarabiającego niewiele więcej ponad płacę minimalną, obniżkę wynagrodzeń o 200-700 zł miesięcznie. Z jednej strony znacznie wzrosły rachunki za gaz i prąd, z drugiej zabrano Polakom środki do ich opłacenia. Sytuacja jest tak poważna, że wkrótce większości Polaków braknie pieniędzy na życie. Przyczyną problemów jest ordynacja podatkowa, która nakazuje głównemu pracodawcy odebrania prawa do zastosowania kwoty wolnej od podatków pracownikom, którzy poza swoją główną pracą są dodatkowo zatrudnieni, bądź prowadzą działalność gospodarczą. Szczytem chamstwa w tym kontekście jest wypowiedź ministra Czarnka. Stwierdził on z rozbrajającą szczerością, że jego kuratorzy zarabiają więcej w Polskim Ładzie. PiS-owskie rodziny pewnie też, ale nie zwykli Polacy. Przecież to minister Czarnek spowodował, że nauczyciele muszą pracować w kilku szkołach jednocześnie. Teraz dochodzi do tego, że w każdej szkole płacą osobne zdrowotne, a kwotę wolną od opodatkowania przenosi się do odliczenia na przyszły rok, o ile państwo nie zbankrutuje, a wszystko na to wskazuje. Jeszcze gorzej jest wśród pracowników służby zdrowia. Tu liczba miejsc zatrudnienia jest dużo większa, a większość medyków jest zatrudniona na umowę-zlecenie, jako niezależne podmioty gospodarcze. Tak działa cała służba zdrowia. To jest przerażające, że państwo polskie nie sprawdziło się nawet jako pracodawca.
Pensja, a własna działalność gospodarcza
Od początku nowego roku najgłośniej jest o obniżkach pensji górników, pracowników służb mundurowych, nauczycieli i lekarzy. Jednak sprawa dotyczy wszystkich Polaków, którzy przy rozpoczęciu pracy, lub do końca ubiegłego roku, nie złożyli u swojego pracodawcy oświadczenia PIT-2. Takie zeznanie nie składali wszyscy uczciwi obywatele, którzy chcieli oficjalnie dorobić. Nie ma tam aferzystów chronionych przez układ rządzący. Emeryt, rencista, czy pracownik, który po pracy chce uzupełnić
swój domowy budżet kilkugodzinną pracą w miesiącu nie składali PIT-2 uprawniającego pracodawcę do uwzględnienia kwoty wolnej od podatku. Do tej pory nie miało to większego znaczenia, bo odliczało się ubezpieczenie zdrowotne, a kwota wolna od podatku w wysokości 8000 zł nie robiła dużej różnicy w zarobkach. Teraz jest inaczej. Co gorsza Morawiecki
traktuje tych ludzi jak milionerów, których trzeba puścić w skarpetkach.
Kwota wolna od podatku w wysokości 30 tys zł nie jest dla nich. Muszą
płacić co miesiąc podatki w w swoim podstawowym miejscu pracy w wysokości 500-600 zł, plus dodatkowe
ubezpieczenie zdrowotne. W efekcie ich miesięczny dochód w znacznej części zabierze im
państwo. To razem około 1200 zł. Czyli wysokość minimalnej renty, czy emerytury.
Oczywiście będzie mógł odzyskać zwrot w 2023 roku przy rozliczeniu rocznym,
pomniejszony o inflację i o ile przeżyje, a państwo nie zbankrutuje. Dlatego od 1 stycznia chcąc dorobić sobie do pensji,
emerytury czy renty najlepiej oszukiwać fiskusa. W innym przypadku Morawiecki zedrze ostatnią koszulę.
Czy można złożyć PIT-2 po 1 stycznia 2022 roku ?
Podobno ustawodawca na cito pracuje nad tym, żeby nie było przeciwwskazań do złożenia oświadczenia PIT-2 przez pracownika w jego podstawowym miejscu pracy po 1 stycznia 2022 roku. Powinni z tego skorzystać wieloetatowcy, wybierając najbardziej korzystne rozwiązanie i pamiętając, że kwotę wolną od podatku dochodowego można odliczyć jedynie w jednym miejscu pracy. Jednak eksperci podatkowi wskazują, że na chwilę obecną w Polskim Ładzie nie ma do tego podstaw prawnych. Z pewnością nie jest to możliwe w przypadku przychodów z dodatkowej działalności gospodarczej. Nawet gdy działalność ta jest niskodochodowa, czy zawieszona. Dopiero całkowite zlikwidowanie działalności gospodarczej uprawnia pracownika do złożenia oświadczenia PIT-2. To niezwykle zidiociały pomysł, aby zakładać, że pracownik po godzinach pracy, poświęcając kilkadziesiąt minut na własną działalność gospodarczą miał więcej zarabiać niż przez 8 godzin pracy pełnoetatowej.
Przykład
Pracownik zarabia minimalne wynagrodzenie w wysokości 3050zł brutto. Gdy prowadzi dodatkowo działalność gospodarczą jego pracodawca nie odliczy nie tylko ubezpieczenia zdrowotnego, ale i kwoty wolnej od podatku w efekcie zapłaci od pensji podatki i składki
ubezpieczeniowe w wysokości 1060 zł. Bez względu na to ile dorobi sobie
na prowadzonej po pracy działalności gospodarczej będzie płacił nie odliczalne ubezpieczenie zdrowotne w kwocie 270,90 zł. To
daje nam kwotę danin w wysokości 1331 zł. Jeżeli wyrejestruje
działalność gospodarczą, a dodatkowo będzie pracować na czarno zostanie mu w
kieszeni 676 zł. Na tyle pan Morawiecki wycenił uczciwość biednych ludzi, uczciwie
płacących podatki. Teraz to od nich ten lichwiarz pożycza na rok nadpłacony
podatek dochodowy w wysokości 5100 zł od każdej osoby prowadzącej
dodatkowo działalność gospodarczą na niewielką skalę. To się jemu opłaca bo ma darmowy kredyt nie uwzględniający inflacji.
Ot taki Polski Ład i kreatywna
księgowość lichwiarza.
Tarcza przeciwinflacyjna
Retoryka członków PiS, śmiejących się z biedy Polaków i obarczanie księgowych za wszystkie błędy Polskiego Ładu, byłoby niesmacznym żartem, gdyby nie fakt, że mamy do czynienia z galopującą inflacją. Najwyższą od ponad 20 lat i czasu reform Balcerowicza. Ceny gazu, prądu i paliw rosną wielokrotnie, pociągając za sobą ogólną drożyznę. Nawet pan Glapiński, zauważył, że w "najlepszej gospodarcze od czasów zaborów" mamy do czynienia z 9 % inflacją, której kulminacja będzie w czerwcu br. Do tego antyinflacyjna tarcza osłonowa jest tak symboliczna, że nie będzie mieć żadnego znaczenia dla zachowania wypłacalności Polaków. Przypominamy, że rewaloryzacja rent i emerytur to 3 %. Dzięki temu ich pobory nie wystarczą do opłacenia rachunków. Podobnie dzieje się z budżetami samorządów i różnego rodzaju fundacji. Jak nie zmieni się rząd lub jego polityka to wiele domów opieki społecznej zbankrutuje, a ich podopieczni będą umierać z zimna i głodu na ulicach.
Ot takie wypychanie najuboższych na ulicę, jak imigrantów za druty kolczaste.
Oczywiście ta bieda nie dotyczy prezydenta Polski, rządu, członków PiS i ich rodzin.
Tylko skąd oni będą brać pieniądze na kolejne oszustwa wyborcze jak przestaniemy płacić podatki?
Z ostatniej chwili:
Bałagan jaki w Polskim Ładzie wywołało niedostosowanie go do obowiązującej ordynacji podatkowej, zwłaszcza braku oświadczeń PIT- 2 spowodował, że rząd na szybko zaczął szukać rozwiązań naprawczych. Główny ekonomista Ministerstwa Finansów Łukasz Czernicki stwierdził, że być może oświadczenie PIT-2 w ogóle nie będzie potrzebne. Regulacja zaniechania poboru zaliczek do kwoty wolnej 30 000 zł ma "przebiegać automatycznie". Wypowiedź Czernickiego była emitowana 7 stycznia 2022 roku w TVP Info, więc trudno przesądzać, czy miała jakiekolwiek znaczenie merytoryczne, czy jedynie propagandowe.
Od 1 stycznia 2022 roku Polski Ład stanie się faktem. Bez vacatio legis, ale za to z licznymi błędami. Zgodnie z ustawą od 1 stycznia 2022 podatnicy płacący podatek według skali podatkowej płacą składkę zdrowotną za styczeń w wysokości 9% od dochodu, a liniowcy 4,9% od uzyskanego dochodu. Składka ta powinna być opłacona do 20 lutego 2022 roku. Jednak wiceminister finansów stwierdził, że może to sprawić trudność księgowym dlatego podniósł składkę zdrowotną za styczeń do 9% dla wszystkich z zaznaczeniem, że będzie ona naliczona od 75% przeciętnego wynagrodzenia. Zgodnie z tym pomysłem styczniową składkę zdrowotną płaconą od dochodu w wysokości 9% (zasady ogólne) i 4,9% (liniowcy) podatnicy zapłacą w marcu. Oznacza to że w lutym zapłacą składkę taką jak płacili w 2021 roku, ale nie odliczą już jej od dochodu. Ot taki dodatkowy grosz dla budżetu.
Jak odliczyć zdrowotne za cały 2022 rok?
Przykładem błędu w Polskim Ładzie jest pomysł, żeby o odliczeniu składki zdrowotnej od dochodu decydowała data opłacenia składki, do końca 2021 roku. Dzięki temu państwo zarobi na podatnikach kilkaset milionów złotych. Otwiera to również możliwość odliczenia od dochodu składki zdrowotnej za 2022 rok. Skoro liczy się termin wpłaty, a nie okres za który są płacone składki na ZUS, to można dokonać przedpłaty na ubezpieczenie zdrowotne z wyprzedzeniem. Należałoby jedynie przewidzieć ile zdrowotnego zapłacimy w przyszłym roku. Musimy jednak pamiętać, że tego typu przedpłata będzie przez ZUS rozdzielona na wszystkie składki ubezpieczenia jakim podlega płatnik składek. Dlatego z tego pomysłu mogą efektywnie skorzystać jedynie płatnicy opłacający wyłącznie ubezpieczenie zdrowotne, którzy jednocześnie złożą stosowną deklarację ZUS.
Zasady ogólne w Polskim Ładzie
Totalny bałagan w przepisach podatkowych, ich niespójność i wiele błędów powoduje, że hitem 2022 roku będą uproszczone formy rozliczeń z fiskusem. Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, karta podatkowa, czy podatek liniowy to najczęściej wybierane formy opodatkowania. Dla wielu podatników zasady ogólne przestają być atrakcyjną formą opodatkowania, z uwagi na 9% haracz w postaci nieodliczalnej składki zdrowotnej. Mimo tego są osoby, które chcą pozostać przy zasadach ogólnych, nazywanych coraz częściej "skalą podatkową".
Dlaczego "skala podatkowa"?
Zasady
ogólne to forma opodatkowania rozliczająca podatników według "skali podatkowej". Oprócz wad ma ona kilka
zalet. Przede wszystkim jest to korzystna forma opodatkowania dla osób,
które mają niskie dochody, prowadzą inwestycje lub mają wysokie koszty
działalności, znaczne odpisy amortyzacyjne i niskie marże handlowe. Dotyczy to szczególnie hurtowni,
czy wysokonakładowych produkcji. Tylko skala podatkowa umożliwia
rozliczenie inwestycji długookresowych, amortyzacji środków trwałych
itp. Zasady ogólne wybierają również małżonkowie, którzy chcą wspólnie rozliczać się z podatku
dochodowego. Jest to korzystne przy dużej różnicy
w wysokości zarobków między małżonkami. Kwota wolna od podatku w
wysokości 30 tys. zł to znacznie mniej od rocznego świadczenia emerytalnego,
czy rentowego wielu Polaków. Wspólne rozliczenie z małżonkiem umożliwia pełną możliwość skorzystania z podwójnego odliczenia kwoty wolnej. Tylko zasady
ogólne umożliwiają łączne skorzystanie z tej formy rocznego
rozliczenia podatków.
Polski Ład, obowiązki podatników na zasadach ogólnych
Polski Ład wprowadza obowiązek comiesięcznego składania do ZUS deklaracji rozliczeniowej DRA i DRA 2 (w przypadku płatników korzystających z ZUS - Plus). Do tej pory, z uwagi na stałą wysokość składek zusowskich deklaracje te były sporządzane przez system automatycznie. Teraz będziemy musieli samodzielnie wygenerować taki dokument i przesłać go lub dostarczyć osobiście do placówki ZUS.
Jak składać deklaracje ZUS?
W ostatnim okresie pojawiło się w internecie wiele wpisów sugerujących, że do komunikacji z ZUS potrzebny jest kwalifikowany podpis elektroniczny, lub zakup programu do księgowości jakiejś firmy. To oczywiste bzdury! Według informacji uzyskanych na infolinii ZUS +225 601 600 nic nie zmieniło się odnośnie podpisywania dokumentów Profilem Zaufanym. Możemy to dokonać poprzez platformę ePUAP ZUS lub za pośrednictwem płatnika. Deklaracje ZUS DRA składamy do 20 dnia miesiąca. Jednak składkę na ubezpieczenie zdrowotne płacimy według deklaracji za dwa miesiące wcześniej. Czyli pierwszy raz "po nowemu" zapłacimy zdrowotne od dochodu w marcu, za styczeń.
Tematem lipca 2021 roku powinien być projekt "Polskiego" Ładu, wyjście z Unii Europejskiej za sprawą TK i prokuratora stanu wojennego, aktywisty PZPR - Stanisława Piotrowicza oraz zamach na wolne media poprzez ustawę anty-TVN. Ponieważ sytuacja wciąż jest dynamiczna, a nie chcemy uprawiać propagandy. Zachowajmy więc dystans i zwrócimy uwagę na "sukces rządu PiS" jakim miał być jedyny w pełni zrealizowany projekt socjalny: 500+.
Pogłębiający się spadek dzietności
Okazuje się, że rządy PiS i ich sztandarowy projekt 500+ nie tylko nie przyczyniły się do wzrostu urodzeń w Polsce, ale go zahamowały. Do tego sabotaż w służbie zdrowia, z jakim mamy do czynienia od początku pandemii przyczynił się do największej śmiertelności wśród Polaków od czasu II Wojny Światowej. Sygnały są niepokojące. Liczba Polaków spada w tak szybkim tempie, że za 10 - 20 lat spowoduje to trwały kryzys gospodarczy. Zerwane zostaną solidarnościowe więzy międzypokoleniowe w społeczeństwie. System świadczeń społecznych załamie się z powodu znacznego przekroczenia ilości świadczeniobiorców w stosunku do ilości osób czynnych zawodowo. Obniżenie wieku emerytalnego i zwolnienie młodych ludzi z płacenia podatków jedynie przyspiesza ten moment.
Europejska zima demograficzna
Nieuczciwością byłoby obarczanie rządów PiS za wywołanie efektu zimy demograficznej. Ze spadkiem dzietności mamy do czynienia od lat 60-tych XX wieku. To trwała tendencja, która trwa już dwa pokolenia. Na początku XXI wieku doszło do tak drastycznego spadku urodzeń, że doszło do przekroczenia progu zastępowalności pokoleń. W efekcie tempo spadku urodzeń wśród Europejczyków będzie się gwałtownie zwiększać, a imigranci z Azji i Afryki wyprą ludność etniczną, w sposób naturalny przejmując nad nimi władazę.
Zima demograficzna
Pojęcie zima demograficzna zaczęło funkcjonować w przestrzeni analizy statystycznej w latach 70-tych. Niestety publikacje z tego okresu nie przebiły się do szerszego odbioru. Spadek dzietności upatruje się w podniesieniu świadomości kobiet. Wydłużył się znacznie okres w jakim kobieta się kształci. To otwiera przed nimi niedostępne do tej pory zawody. Zwiększa ich zarobki i uaktywnia pęd do kariery. Z jednej strony kobiety stały się równoprawnymi partnerami dla mężczyzn na rynku pracy, z drugiej wprowadzenie nowoczesnych i łatwych w użyciu środków antykoncepcyjnych ułatwiło świadome planowanie potomstwa. Ideologia Kościoła katolickiego tłumaczy to oddzieleniem u kobiet seksualności od prokreacji. Wyznawcy tej ideologii nie zauważyli nawet, że wraz z podniesieniem świadomości seksualnej naturalnie zmniejszyła się ilość przeprowadzanych aborcji. Zaczęli więc ich szukać w wadach prenatalnych, u kobiet gwałconych i chorych, u których ciąża jest bezpośrednim zagrożeniem życia matki i płodu.
Choroby cywilizacyjne
Oprócz przyczyn natury cywilizacyjnej mamy do czynienia z chorobami społecznymi powodującymi obniżenie płodności. Przede wszystkim zdolność rozrodczą obniża zanieczyszczenie przemysłowe środowiska. Od połowy XX wieku smog na Śląsku przyczyniał się do znacznie wyższej liczby poronień. Teraz dochodzi do tego powszechny wszędzie mikro plastik. Badania butelek dla niemowląt używanych od lat jasno wykazały, że zawarty w nich bisfenol A (BPA) powoduje niepłodność u mężczyzn. W czasach, gdy woda i większość dostępnych w sklepach napoi i produktów spożywczych sprzedawana jest w opakowaniach plastikowych to może potęgować zagrożenie dla ludzi. Wprawdzie oficjalnie mówi się o wycofaniu z produkcji tworzyw z zawartością bisfenolu A, to zauważmy, że gdy go używano też twierdzono, że jest nieszkodliwy.
Obniżenie ilości i wieku zawieranych małżeństw
Skoro dla ideologii Kościoła katolickiego nierozerwalność małżeństwa jest tak ważna, akt ślubu stał się czymś niepotrzebnym dla młodych ludzi. Poza tym chcą wejść w dorosłe życie z dobrą pracą i mieszkaniem. Małżeństwo stało się niepotrzebnym luksusem! Nie chcą narażać się Kościołowi katolickiemu ewentualnym rozwodem. W efekcie małżeństwa są zawierane coraz później lub wcale.
Strategia demograficzna w Polsce
Zmiany w ilości urodzeń najlepiej widać w Polsce. Kiedy na zachodzie ostrzegano przed starzeniem się społeczeństwa w komunistycznej Polsce mieliśmy najwyższą ilość urodzeń. Mimo że nie było 500+, nie było agresywnej ideologii Kościoła katolickiego rodziły się rekordowe ilości dzieci. Jedyne co dał młodym małżeństwom Jaruzelski był kredyt dla Młodych Małżeństw. Wynika z tego, że przeciętni ludzie w stanie wojennym czuli się mniej zagrożeni niż dziś. Może dlatego, że ZOMO nie biło kobiet metalowymi pałkami jak to widzieliśmy w tym roku na Żoliborzu. W Polsce prawa kobiet zamieniono na wyssane z palca zasady jakie dyktuje ideologia Kościoła katolickiego, która nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. Kobiety i ich dziećmi są zabawkami w rękach duchownych i nawiedzonych polityków. Eksperymentują z nimi jakby byli ich właścicielami. Odebrano im wszelkie prawa i ochronę chociażby przed biciem i gwałceniem (wypowiedzenie konwencji stambulskiej). Zabrano im program in vitro dzięki któremu co roku rodziło się blisko 30 tys. dzieci.
Taka ideologia nie służy świadomemu macierzyństwu.
Wysoka umieralność w okresie pandemii
Drugą przyczyną ujemnego przyrostu ludności jest katastrofalny stan służby zdrowia. Od początku pandemii brak spójnej polityki ochrony zdrowia przyczynił się w Polsce do najwyższej śmiertelności na świecie. W tym czasie rząd PiS zajmował się jedynie łamaniem prawa w zakresie ograniczenia swobód obywatelskich Polaków. Niszczono przedsiębiorców i osoby protestujące na ulicach. Poszczególni politycy robili majątki na przekrętach związanych z "ochroną zdrowia". Maseczki, respiratory, budowanie pustych szpitali zajmujących się jedynie szczepieniami, to tylko najważniejsze afery tego rządu w okresie pandemii. W tym czasie umierały tysiące Polaków. Zamknięcie przez ministra zdrowia dostępu do innych świadczeń medycznych, nie związanych z epidemią pociągnęło ze sobą kolejne nadliczbowe zgony z powodu nie leczonych chorób serca, krążenia i nowotworów. Kolejni Polacy będą umierać jesienią, bo rząd zamiast szczepić Polaków wysyła szczepionki do zaprzyjaźnionych krajów na wschód. Nie wprowadza obowiązkowych szczepień, a wręcz wspiera antyszczepionkowców. Przykładem takiej działalności jest atak przedstawicieli rządu na pracowników domu dziecka z którego inicjatywy zaszczepiono przebywające tam dzieci. Chciano niemal publicznie zlinczować w obecności TVP-is pracujący tam personel. Dopiero prośba o pomoc TVN uratowała sytuację. Przypominamy, że to TVP dostało miliony złotych od PiS na propagowanie programu szczepień, a TVN nie dostało ani złotówki. Chociaż to TVN propaguje szczepienia. TVP-is z wielomiliardowym budżetem nie wspiera nawet służące społeczeństwu działania WOŚP.
Niewolnicza praca personelu medycznego
Największą zbrodnią polityków PiS jest oszustwo finansowe dokonane na pracownikach służby zdrowia. To jest tak jak z projektem wież Kaczyńskiego. Robotę zlecono, ale za to nie zapłacono. Za całodobową pracę personelu medycznego, z poświęceniem własnego życia lekarze dostali 17 zł podwyżki. Jednocześnie za bycie w pracy bez żadnych pacjentów w szpitalach "narodowych" wybrańcy PiS-u dostawali trzykrotnie wyższe wynagrodzenie. Jednocześnie ratownikom medycznym pensje obniżono. Dodatkowo przejęto dobrze funkcjonujące szpitale miejskie, aby je jak w PRL-u przekształcić w szpitale dla swoich. Skandalem jest przykład z Warszawy, gdzie wojewoda od miasta żąda pieniędzy na szpital, który wcześniej ukradł warszawiakom. To czarno rysuje widok na jesienną falę pandemii, tym bardziej, że chorować będą głównie młodzi ludzie w wieku produkcyjnym.
Skutki gospodarcze zimy demograficznej
Agresywna polityka rządu PiS wobec kobiet nie wróży nic dobrego na najbliższe lata. Ministerstwo oświaty już zapowiedziało wdrożenie dla szkół programu cnót niewieścich. To ma oznaczać ogłupianie dzieci. Brak przepisów antysmogowych, wypowiedzenie ustawy antyprzemocowej, brak mieszkań, pauperyzacja społeczeństwa, upadek służby zdrowia, czy agresywna ideologia Kościoła katolickiego powodują, że niechęć młodych ludzi do zakładania trwałych związków będzie narastać. Rok 2020 był rekordowy pod względem zmniejszenia ludności w Polsce. Poprzez nieodpowiedzialną politykę PiS-u ubyło w Polsce 122 100 obywateli (urodziło się 355,3 tys, zmarło 477,4 tys.). To tak jakby z mapy Polski zniknął Wałbrzych, Elbląg, Płock czy Opole. Zmniejszona liczba ludności to kolejny krok do starzenia się społeczeństwa. Oznacza to, że osoby czynne zawodowo muszą płacić wyższe podatki i daniny społeczne, żeby utrzymać przekupstwo swoich działaczy i elektoratu przez PiS. To już teraz widać w "Polskim" Ładzie. Grupą uprzywilejowaną są w Polsce pracownicy spółek skarbu państwa. Ich zarobki są wielokrotnie wyższe od płacy minimalnej. Jednak państwo ciągle najwięcej zarabia na najuboższych. Zabiera się im prawo do odliczania od dochodu ubezpieczenia zdrowotnego ( w tym emerytom i rencistom) i bezrobotnym. W ten sposób zapowiadana już teraz 3 procentowa (?!) rewaloryzacja rent i emerytur jest co najmniej dziwnym posunięciem, tym bardziej, że w przyszłym roku odebrane będzie prawo do 13 i 14. Jak ci ludzie opłacą drożejący o 15 % prąd i gaz? Niewspółmiernie drożeje również paliwo. Ceny w sklepach z każdym dniem są coraz wyższe.
Skutki zimy demograficznej dla osób prowadzących działalność gospodarczą
Kryzys gospodarczy wywołany zimą demograficzną odbije się przede wszystkim na osobach prowadzących własną działalność gospodarczą. Rok 2022 będzie rokiem rekordowego wzrostu składek na ZUS. Przyczyną jest rekordowy wzrost wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa zarządzanych przez rodziny działaczy PiS. Do tego będą to składki płacone bez możliwości odliczenia co w większości małych firm przekroczy płacony do tej pory podatek dochodowy, a straty nie będą refinansowane. Obniżka podatków, czy zwiększenie kwoty wolnej od opodatkowania, de facto nie będzie miała jakiegokolwiek znaczenia w ich portfelach. W efekcie wiele drobnych firm upadnie, co dodatkowo przyczyni się do kolejnych podwyżek podatków. Kolejne lockdown'y pogrzebią całkowicie chęć do prowadzenia własnych firm.
Ostatni gasi światło.
#demografia #kryzys gospodarczy #zima demograficzna #Polski Ład #polityka PiS #nepotyzm #Strajk Kobiet #inflacja #przyrost ludności #śmiertelność Polaków
Od 1 stycznia 2021 roku polskie spółki kapitałowe mogą reinwestować swój kapitał w sposób nieopodatkowany do czasu realnego uzyskania dochodu. Ta forma rozliczenia z fiskusem nazywana jest estońskim CIT-em. Istotą tej formy opodatkowania jest uproszczenie systemu podatkowego i przesunięcie momentu naliczania podatku do momentu faktycznego zaistnienia wypłaty zysków przedsiębiorstwa dla jego akcjonariuszy, czy udziałowców. Estoński CIT jest dobrowolną formą opodatkowania. Aby się na niego zdecydować należy dobrze rozważyć wynikające z tej decyzji konsekwencje.
Cele wprowadzenia estońskiego CIT-u
Zanim zaczniemy analizę korzyści wynikających z przyjęcia estońskiego CIT-u, zauważmy, że nie obniża on wysokości płaconego podatku, a jedynie odkłada w czasie jego naliczanie. Ustawa o estońskim CIT, potocznie nazywana "ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych". Nie opiera się na zawiłej sprawozdawczości podatkowej. Według dotychczasowej ustawy CIT przedsiębiorstwa mają nałożone obowiązki dotyczące przepływu kapitałów, które de facto nie są jeszcze w dyspozycji spółki. Uwzględnianie ich po stronie przychodów zniechęca przedsiębiorstwa do inwestycji. W tym kontekście estoński CIT jest wyjściem na przeciw oczekiwaniom spółek kapitałowych. Celem wprowadzenia estońskiego CIT-u jest odłożenie konieczności płacenia zaliczek na CIT do momentu, gdy osiągany zysk będzie wypłacany udziałowcom, na przykład w formie dywidendy. W ten sposób reinwestowane zyski nie są opodatkowane, a rachunkowość finansowa podatników nie wymaga prowadzenia dodatkowych ewidencji i sporządzania sprawozdań finansowych.
Istota estońskiego CIT
Według dotychczasowych zasad przychodem podlegającym opodatkowaniu są różnego rodzaju aktywa zwiększające majątek spółki. Do takich aktywów należą również środki, które de facto nie wpłynęły nawet do spółki. CIT estoński pozwoli odłożyć w czasie opodatkowanie do czasu kiedy nie dojdzie do wypłaty z zysku. Dzięki temu nowe rozwiązanie ułatwia spółkom refinansowanie zysków. Polskie spółki nie będą płacić podatku od przychodu majątku, do czasu kiedy zysk pozostanie w obrocie inwestycyjnym w wysokości określonej w ustawie. Dodatkowo spółki te będą mogły skorzystać z uproszczonej księgowości finansowej.
Jak przejść na CIT estoński?
Przejście spółek kapitałowych ze starego CIT do ryczałtu od dochodu, wymaga od przedsiębiorstwa kilku czynności administracyjnych. Przede wszystkim wiąże się z koniecznością powiadomienia o swojej decyzji naczelnika właściwego urzędu skarbowego. Zgłoszenie dokonujemy na koniec miesiąca, od którego chcemy być rozliczani na zasadach estońskiego CIT. Nową formę opodatkowania w małych firmach przyjmuje się na 4 lata z możliwością przedłużenia. W przypadku dużych spółek to okres cztero-, ośmio-, a nawet dwunastoletni. W tym czasie obowiązki związane z wyliczaniem podatku będą zredukowane do minimum. Zobowiązania podatkowe powstaną dopiero w chwili przeniesienia części środków poza prowadzoną działalność gospodarczą.
Co straci przedsiębiorstwo wybierając estoński CIT?
Właściciele spółki powinni uważnie rozważyć przejście na CIT estoński. Wybór tej formy opodatkowania wiąże się z pozbawieniem ulg i możliwości korzystnych rozliczeń przewidzianych w starej ustawie CIT. Między innymi dotyczy to ulgi na działalność badawczo-rozwojową, czy możliwości odliczenia od przychodu przekazywanych darowizn.
Kto może przejść na CIT estoński?
Żeby przejść na CIT estoński spółka musi spełnić określone warunki. Przede wszystkim nowa forma opodatkowania skierowana jest do nowo powstałych spółek. Wyznaczone są odpowiednie limity przychodów, które nie wolno przekroczyć. Uwzględniono też w ustawie decyzje natury politycznej. Są ograniczenia wyłączające z estońskiego CIT-u firmy, "podejmujące działania nieaprobowane przez decydentów". Ustawowo wskazano na podmioty nie prowadzące rzeczywistej działalności, a jedynie obracające kapitałem. Ustalono kryteria, które muszą spełnić spółki kapitałowe, aby mogły skorzystać z estońskiego CIT:
Przychody osiągnięte w poprzednim roku podatkowym nie mogą przekroczyć 100 mln zł brutto, czyli z kwotą należnego VAT, uwzględniając przychody pasywne.
Przychody z podmiotami powiązanymi muszą nie przekraczać 50 %.
Spółki muszą utrzymywać stały poziom zatrudnienia, minimum 3 osoby pracujące na pełen etat w ramach umowy o pracę, poza udziałowcami i akcjonariuszami.
Alternatywą do poprzedniego punktu jest ponoszenie miesięcznych wydatków na płace w wysokości trzykrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, na rzecz osób zatrudnionych poza akcjonariuszami i udziałowcami. Dodatkowym warunkiem tego rozwiązania jest odprowadzanie przez przedsiębiorcę pełnych składek na ZUS i PIT.
Działalność gospodarcza musi być prowadzona w formie spółki z o.o. lub spółki akcyjnej, w której udziałowcami są jedynie osoby fizyczne, a spółka nie posiada aktywów w kapitale innej spółki. Nie może również być uczestnikiem w funduszach inwestycyjnych.
W pierwszym roku zwolnione z niektórych warunków są podmioty gospodarcze rozpoczynające swoją działalność.
W ustawie o estońskim CIT wykluczono z możliwości skorzystania z tego rozwiązania przedsiębiorstwa finansowe, instytucje pożyczkowe, spółki działające w SSE / PSI, spółki w stanie upadłości lub likwidacji oraz podmioty, które w ostatnim okresie podejmowały określone procesy restrukturyzacyjne.
Źródło: Ministerstwo Finansów
Szczegóły dotyczące nakładów inwestycyjnych
Wymogiem nałożonym przez ustawodawcę na podmioty korzystające z estońskiego CIT-u jest ponoszenie bezpośrednich nakładów inwestycyjnych. Ustalono również limity środków przeznaczonych na inwestycję, liczone procentowo w stosunku do wartości początkowej środków trwałych. Nakłady inwestycyjne muszą wynosić 15 % w dwu kolejnych latach korzystania z estońskiego CIT (minimum 20 tys. zł) lub 33 % w ciągu 4 lat (nie mniej niż 50 tys. zł). Nakłady mogą dotyczyć zarówno zakupu nowych środków trwałych jak i środków przeznaczonych na ich wytworzenie. W określonych warunkach dopuszcza się leasing jak i najem środków trwałych. Wyklucza się z nakładów inwestycyjnych środki transportu służące celom osobistym udziałowców lub członków ich rodzin. Wydatkiem inwestycyjnym może być wzrost kwoty przeznaczonej na wypłaty dla osób zatrudnionych, poza udziałowcami i akcjonariuszami.
Sprawozdawczość w estońskim CIT
Decydując się na estoński CIT spółka zostaje zwolniona z obowiązku sporządzania sprawozdań finansowych wynikających z Międzynarodowych Standardów Rachunkowości sporządzanych w ramach MSSF - Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej.
Opodatkowanie estońskim CIT-em
Do przychodów opodatkowanych estońskim CIT należą dywidendy, zaliczki na dywidendy, ukryte zyski w formie świadczeń na rzecz udziałowców, akcjonariuszy lub podmiotów powiązanych, zysk przeznaczony na pokrycie strat, wydatki nie związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (darowizny), itp. Wysokość zryczałtowanego podatku wynosi 15 % w przypadku małych podatników i 25 % dla pozostałych podmiotów. W przypadku prowadzenia większych inwestycji stopa ryczałtu może być obniżona o 5%.
Podsumowując estoński CIT to przywilej w zakresie momentu wykazania dochodu do opodatkowania oraz uproszczenia ewidencji, ale nie obniża on wysokości płaconego podatku.
Ułatwienia, czy propaganda?
Projekt ustawy o wprowadzeniu estońskiego CIT był zapowiadany wraz z kolejnymi tarczami anty kryzysowymi. W ten sposób premier Morawiecki realizował PR swoich poczynań "w trosce o gospodarkę". Estoński CIT ma chronić wypracowany w Polsce kapitał przed jego transferem za granicę. Gwarantować stabilność zatrudnienia. Zwiększać kapitał spółek i zapewniać ich stabilność finansową. Wpływać na rozwój gospodarczy Polski. Co ciekawe troszcząc się o spółki kapitałowe, nie zdjęto obciążeń księgowo-fiskalnych z drobnych działalności gospodarczych prowadzonych przez osoby fizyczne, których dochody są poniżej kwoty wolnej od podatku jaka jest w krajach Europy Zachodniej. Nie zwolniono z obowiązku płacenia składek na ubezpieczenia zdrowotnego osób, które wykonują działalność dodatkowo, poza świadczeniem normalnej pracy na etacie. Przychody tych osób są często poniżej wysokości składki zdrowotnej. Nie dostali oni od państwa żadnej pomocy w związku z pandemią, mimo że płacą podatki. W efekcie po raz kolejny wprowadzono ułatwienia jedynie dla spółek kapitałowych, w których od lat siedzą politycy, partii rządzącej.
Dlaczego CIT estoński nie jest popularny?
W ordynacji podatkowej liczy się prostota i przejrzystość zasad. Tak miało być z estońskim CIT, ale wyszedł z tego "podatek narodowy". Pomimo powszechnego promowania nowego podatku przez Ministerstwo Finansów mało jest zainteresowanych nową formą rozliczenia CIT. Przede wszystkim, zasady jego wprowadzenia są zagmatwane, a elementy politycznej uznaniowości zniechęcają do skorzystania z niego. Doświadczenia z polskim prawodawstwem od czasu, gdy PiS wprowadził władzę autorytarną dowodzą, że każdego dnia interpretacja przepisów może być różna. Do tego dochodzą wymuszenia płacenia haraczu na rzecz prominentnych polityków i organizowanych przez nich "akcji".
Ograniczenia podmiotowe
Przede wszystkim ograniczona jest liczba spółek, które mogą skorzystać z estońskiego CIT. Wykluczone są spółki komandytowe i spółki jawne. Ograniczono przychód do 100 mln zł i wykluczono spółki, w których udziałowcami są osoby prawne. Nawet w przypadku spełnienia niezrozumiałych kryteriów pojawia się zagrożenie wynikające z konieczności utrzymania personelu pracowniczego i wysokości ich płacy. To w czasach pandemii jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. To jawne przerzucanie na pracodawców odpowiedzialności za niekonstytucyjny lockdown i bezrobocie.
Przypominają się działania ministra zdrowia, który zaleca lekarzom powstrzymanie realizacji świadczenia terminowych usług medycznych z powodu pandemii, a następnie finansowe karanie szpitali i lekarzy za brak ich wykonywania. Polacy na tym się poznali. Tak wyglądają rządy PiS.
Propaganda, kłamstwa i restrykcje finansowe. Najpierw propozycje, sugestie i zalecenia, potem drakońskie kary nakładane przez sanepid, nie oparte o żadne przepisy.
Przygotowania poprzedzające przejście na estoński CIT
W informacjach o estońskim CIT dużo mówi się o tym, że będą ułatwienia w prowadzeniu księgowości, gdy się z niego skorzysta. Pomija się przy tym ogrom pracy jaką należy włożyć, żeby dokładnie rozliczyć okres poprzedzający przyjęcie nowego opodatkowania. Ustawodawca w ten sposób zabezpiecza możliwość naliczeniem odpowiedniego podatku. Cofnięcie ryczałtu będzie się wiązać z pełną konsekwencją podatkową dla podatnika, tak jakby zalegał z niezapłaconym podatkiem.
Utrata przywilejów wynikających z dotychczasowym opodatkowaniem
Niezwykle dotkliwa może być dla podatników utrata przywilejów wynikających z dotychczasowego opodatkowania CIT. W czasach kryzysu wywołanego koronawirusem jednym z ważniejszych przywilejów jest ulga na złe długi. To niezwykle niepokojące zubożenie przywileju. Kryzys spowodował przerwanie więzi kooperacyjnych i doprowadził do zatorów pieniężnych. CIT estoński przyjmujemy na 4 lata, a nie wiadomo co będzie z naszą działalnością za tydzień. Przecież przeprowadzenie restrukturyzacji jest nie możliwe.
Niekorzystna stawka zryczałtowanego CIT
Analiza profilu działalności i wysokość należnej stawki ryczałtu na rzecz estońskiego CIT zniechęca do tej formy opodatkowania. Dotychczasowy podatek jest po prostu niższy i nie ma konieczności spełniania niekorzystnych dla firmy zobowiązań. Do tego musimy się liczyć z ogólnym kryzysem. Ciężka sytuacja udziałowców może zmusić ich do zaciągnięcia pożyczki w spółce, w której są współwłaścicielami. W przypadku estońskiego CIT-u trzeba będzie od tego zapłacić podatek.
Skomplikowana księgowość
Fikcją jest również uproszczenie rozliczeń finansowych. W przypadku ryczałtu CIT-u estońskiego mamy wyróżnione 7 rodzajów źródeł naliczania podatku. W starej ustawie na zasadach ogólnych jest ich jedynie 4. Nie bez znaczenia jest również pionierskie przecieranie szlaku w nowej ordynacji podatkowej. Wiemy dobrze ile błędnych interpretacji podatkowych występuje w przypadku ustaw pisanych na kolanie, które są głosowane nocami przez PiS. Każda nowy system podatkowy jest obciążony sporymi błędami, chaotycznie interpretowanych przez urzędników, z którymi na końcu musi się zmagać podatnik. Pamiętajmy, że prace nad tą ustawą były prowadzone w formie zdalnej. Rozpoczęły się w czasach drugiego ataku pandemii, zaledwie dwa miesiące przed ich wprowadzeniem w życie.
Czy estoński CIT ma sens?
Rozważając wszelkie za i przeciw można przyjąć, że estoński CIT ma sens. Powściągliwość podatników w jego przyjęciu wynika głównie z kryzysu wywołanego pandemią, jak i małą wiarygodnością obecnego rządu i systemu prawnego z jakim spotykamy się na co dzień od czasu przejęcia rządu przez PiS. Pewnie, za kilka lat, gdy do Polski powróci demokracja i praworządność, uda się przeprowadzić konsultacje społeczne, a w zmienionej formie estoński CIT będzie korzystnym motorem napędowym do wzrostu gospodarczego Polski.
Ciężko jest prowadzić własną działalność gospodarczą w czasach, gdy ulice naszych miast opanowały zorganizowane grupy polskiego OMON-u, złożone z zaangażowanych politycznie sadystów i damskich bokserów. Smutne, że ich jedynym celem jest wypełnianie poleceń politycznych partii, która zaprowadziła w Polsce dyktaturę Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. Ciężko jest o tym nie pisać bo Strajkujące Kobiety są obecnie najbardziej widoczną grupą, która chce zmian w Polsce. Śmiało artykułującą swoje żądania. Pozwalają zachować nam twarz, w trakcie, gdy my jako społeczność nic nie robimy, godząc się na anarchię, która towarzyszy nam na co dzień. Najgorsza w naszej działalności jest niepewność.
Powołując się na pandemię rząd "wprowadza" podczas konferencji prasowych różne pomysły dotyczące restrykcji, czy dotacji dla korzystnych mu w danej chwili branż. Przypomina to trochę zarządzanie Ameryką przez Twitty Donalda Trumpa. Jednak nasz rząd zapomina potem uchwalać do swoich pomysłów prawo w ustawach, czy rozporządzeniach. Nawet ustawy uchwalone przez sejm i senat, podpisane przez prezydenta nie są kierowane do legislacji, na zasadach "nie, bo nie". Przez to nie stanowią prawa, i należy je traktować jako zalecenie, a nie prawo. W tym kontekście należałoby każdą wypowiedź premiera traktować jak hejt lub PR. Jednak nam Polakom nie stosowanie się do tych propagandowych zaleceń, jest traktowane przez Policję, GIS, ZUS czy urzędy Kontroli Administracji Skarbowej jako łamanie prawa sankcjonowane wysokimi karami byle z jakiego powodu. Tak wygląda "polska praworządność", przez którą niedługo pewnie wyrzucą nasz kraj z Unii Europejskiej. Dlatego mamy dużo uznania dla odważnych polskich kobiet i wspieramy ich walkę o przywrócenie demokracji w Polsce.
Uproszczona faktura do 2020 roku
W roku 2016 do przepisów dotyczących VAT (ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług) wprowadzono kilka uściśleń w zakresie fakturowania. Artykuł 106 określa co powinna zawierać faktura VAT, a jakie elementy można pominąć w fakturze uproszczonej - art 106e ust. 5 pkt 3 i ust. 6. Określono kiedy można wystawić fakturę uproszczoną. Bazową kwotę określono na do 450 zł (100 euro) zgodnie z art. 399 i 400 dyrektywy 2006/112/WE. Do 2020 roku faktura uproszczona była prawem, ale nie obowiązkiem podatnika. O tym jaki rodzaj faktury będzie zastosowany do kwoty 450 zł decydował sprzedawca.
Dane na fakturze uproszczonej
Jak sama nazwa wskazuje, faktura uproszczona nie wymaga takiej samej ilości danych co faktura pełna. Tym samym ograniczono liczbę obowiązkowych elementów z 12 do 9. Faktura uproszczona nie musi już zawierać wszystkich danych nabywcy, a jedynie jego numer nip. Sprzedawca nie musi podawać miary i ilości dostarczanego towaru, ceny netto towaru, wartości netto dostarczanych towarów, podsumowania stawek podatku VAT z podziałem na grupy procentowe, w tym pozycji zwolnionej z podatku. W efekcie tak ograniczony zakres danych umożliwił łatwiejsze dokonywanie wydruku przy pomocy paragonów, które umożliwiły wykorzystanie ich jako faktury uproszczone. Jedynym warunkiem było umieszczenie numeru NIP odbiorcy na paragonie.
Numer NIP na paragonie
Przyczyną konieczności umieszczania numeru NIP na paragonach było nieuczciwe skupowanie paragonów, od przypadkowych osób, głównie przed sklepami budowlanymi. W ten sposób osoby prowadzące działalność gospodarczą na podstawie zdobytych paragonów domagały się wystawiania faktur od sprzedawców. W efekcie fiskus wprowadził zasadę, że do paragonu można wystawić fakturę jedynie w momencie dokonywania transakcji, lub terminie późniejszym, o ile na paragonie będzie numer NIP nabywcy. Pisaliśmy o tym w kwietniu 2018 roku. System wystawiania faktur do paragonów fiskalnych z numerem NIP obowiązywał do 15 października 2020 roku. Jednak taka forma późniejszego wystawiania faktur przyczyniła się do podwójnego księgowania przez nabywców dokumentów zakupu. Księgowali oni jednocześnie paragon z numerem NIP, jak i fakturę wystawioną do tego paragonu. Dlatego jesienią 2020 roku fiskus postanowił ujednolicić system w celu uzyskania przejrzystości i ogłosił "Objaśnienie" w tej sprawie...
Uproszczona faktura, a JPK VAT
Przez wprowadzenie 1 października 2020 roku JPK VAT rejestrowanie dokumentów księgowych w ewidencjach VAT zakupu i sprzedaży nasunęło osobom zajmującym się księgowością wiele wątpliwości i niepokojów. Nawet drobne pomyłki w datach, numerze faktury, numeru NIP kontrahentów będzie wychwycone przez urząd skarbowy i traktowane bez stosownej korekty, jako błąd uniemożliwiający odliczenie podatku VAT. Do tego podwójne księgowanie paragonów z numerem NIP i faktur uproszczonych wprowadzało dodatkowy bałagan. Wprawdzie Ministerstwo Finansów ogłosiło, że od 2021 roku paragony z numerem NIP będą księgowane osobno w JPK VAT, ale mimo to z dniem 16 października 2020 roku Ministerstwo ogłosiło "Objaśnienie podatkowe" dotyczące uznania paragonów fiskalnych za faktury uproszczone. PDF do Objaśnienia MF .
Objaśnienie MF z dnia 16 października 2020 roku.
Problemy w księgowości wielu podatników zostały rozwiane dzięki Oświadczeniu MF w sprawie paragonów fiskalnych i faktur uproszczonych. Podkreślono w nim, że stosowanie paragonów fiskalnych z numerem NIP, równoważnych fakturze uproszczonej jest jedynie możliwością stosowaną przez sprzedawcę, na którą nabywca nie musi wyrazić zgodę!
W przypadku dokumentowania sprzedaży na kwotę nieprzekraczającą 450 zł (lub 100 euro) paragonem fiskalnym zawierającym numer NIP nabywcy, który stanowi w istocie fakturę uproszczoną, sprzedawca nie może wystawić się z tego tytułu kolejnej pełnej faktury.
Jeżeli nabywca chce otrzymać fakturę standardową dokumentującą sprzedaż na kwotę nieprzekraczającą 450 zł albo 100 euro, powinien wówczas wyrazić swoje żądanie zanim sprzedawca zfiskalizuje sprzedaż za pomocą kasy rejestrującej. W takim przypadku sprzedawca nie powinien ujmować sprzedaży na kasie rejestrującej, tylko powinien wystawić nabywcy fakturę standardową, według przepisów dotyczących wystawiania faktur.
UWAGA !
Taka interpretacja przepisów podatkowych, przy pomocy "Objaśnienia" Ministerstwa Finansów" to jest całkowite wywrócenie ordynacji podatkowej! Zmiana ta
dowodzi, że w MF panuje kompletny bałagan w znajomości i zarządzaniu przepisami podatkowymi, które tworzą w Polsce. Przypominamy, że jeszcze w czerwcu br. MF nakazywało sprzedawcom wystawianie faktur do paragonów fiskalnych z numerem NIP. Teraz, w trakcie roku podatkowego, bez żadnego Vacatio legis, Ministerstwo Finansów zmienia
interpretację przepisów o 180 °.
Czy "Objaśnieniem" można zmieniać sens ustawy podatkowej?
Co z automatami do druku faktur na podstawie paragonów zakupionymi przez sklepy?
Jak to wszystko będzie rozliczane w skali roku podatkowego?
Od 1 października 2020 roku zaczną obowiązywać nowe deklaracje JPK VAT7. Oznacza to, że do 25 listopada po raz pierwszy będziemy składać jeden plik kontrolny JPK VAT, zamiast deklaracji VAT7 i pliku JPK. Zapomnieliśmy już o tym, ale zaledwie cztery lata temu Ministerstwo Finansów wprowadziło instrument służący automatycznej kontroli podatników z ograniczonym do minimum udziałem urzędników. Zaletą tej deklaracji JPK było to, że od początku istniała ona jedynie w postaci elektronicznej. Wprowadzenie przez fiskusa pozostałych e-deklaracji rozliczeniowych spowodowało, że nie musimy już pielgrzymować co miesiąc do budynku urzędu skarbowego, aby podbijać kopię składanych dokumentów. Dzięki temu możemy rozliczać się z prowadzonej działalności zdalnie za pośrednictwem internetu, nawet, gdy jesteśmy na wczasach. W czasach pandemii elektroniczne formy kontaktu są podstawą zachowania bezpiecznej separacji. Trudno dziś sobie wyobrazić funkcjonowanie bez tej formy kontaktu.
JPK VAT z deklaracją VAT7
Po wprowadzeniu JPK składanie deklaracji VAT7 było działaniem nielogicznym. Skoro cały obraz naszej działalności był zawarty w JPK, to osobne składanie deklaracji VAT7 wydawało się działaniem niecelowym, no chyba, że fiskus bał się, że system przetwarzania danych może się posypać. Dlatego począwszy od deklaracji za miesiąc październik 2020 roku Ministerstwo Finansów wprowadziło nowe deklaracje JPK VAT i odciążyło podatników z obowiązku sporządzania deklaracji VAT7, czy VAT7K, likwidując tę formę rozliczeń.
Kto ma składać JPK?
W dalszym ciągu obowiązek składania JPK będzie dotyczył wszystkich czynnych podatników VAT bez względy na skalę prowadzonej działalności. Przy czym JPK VAT nie zastępuje deklaracji VAT w formie skróconej. Osoby rozliczające się przy pomocy VAT-12 (np taksówki osobowe) nadal będą rozliczać się po staremu. Podobnie jest z pozostałymi deklaracjami podatkowymi np. VAT-8, VAT-9M, VAT-10, czy VAT-14. One również będą nadal obowiązywać.
Część ewidencyjna i deklaracyjna
Od 1 października JPK będzie zawierać zarówno część ewidencyjną wynikającą z prowadzonych rejestrów VAT dotyczących sprzedaży i zakupów, jak również część deklaracyjną dotyczącą wyliczenia podatku VAT. W części ewidencyjnej nie będą już zawarte dane adresowe kontrahentów, a jedynie NIP, kraj jego nadania oraz nazwę dostawców i nabywców. W deklaracji znajdą się również dodatkowe dane umożliwiające weryfikację poprawności rozliczenia.
Wypełnianie deklaracji JPK VAT
Podatnicy
korzystający z programów do księgowości będą w dalszym ciągu mieć
ułatwianie sporządzanie rozliczenia. Praktycznie program księgowy
automatycznie wypełni rozliczenie na podstawie części ewidencyjnej. Do uzupełnienia w JPK VAT pozostaną jedynie te pola, które nie
wynikają z części ewidencyjnej programu księgowego. To z pewnością
ograniczy ilość pomyłek przy wstawianiu danych. Przy sporządzaniu JPK
VAT potrzebne będzie wypełnienie i kontrolowanie pól, które będą
dotyczyć niektórych podatników.
Kogo dotyczą nowe informacje wpisywane do JPK?
Konieczność wypełnienia dodatkowych pól w deklaracji JPK VAT dotyczyć będzie informacji o tym, czy posiadamy urządzenie fiskalne. Będzie trzeba wyszczególnić raporty okresowe, inaczej księgować faktury wystawiane do paragonów. Podatnicy sprzedający towary z jednej z grup GTU (np alkohole) będą musieli wprowadzić listę odpowiednich oznaczeń. Tak samo inaczej będzie trzeba oznaczać faktury wystawiane metodą kasową, towary sprzedawane według procedury VAT marża i podzielonej płatności itd. Szczegółowe informacje dotyczące zmian w sporządzaniu JPK VAT są w każdym programie do księgowości.
Korygowanie plików JPK
Korektę pliku JPK będziemy tworzyć tak samo jak nowy raport, zaznaczając w polu "Cel złożenia" słowo korekta. W składanych korektach ograniczamy się jedynie do części podlegającej korekcie. Jeżeli korekta w części ewidencyjnej wpływa na rozliczenie w naliczeniu podatku VAT należy również skorygować część służącą deklaracji podatkowej.
Wysyłanie JPK
Rozliczenie JPK VAT będzie wysyłane wyłącznie w wersji elektronicznej. Terminem złożenia deklaracji jest 25 dzień miesiąca następującego po miesiącu, który dotyczy deklaracja. W przypadku, gdy 25. przypada w dzień wolny od pracy, w tym sobotę, termin wysyłki deklaracji przypada na pierwszy dzień roboczy po tym terminie.
Dwa warianty JPK VAT
Podobnie jak w przypadku deklaracji VAT7 zostają wprowadzone dwa warianty rozliczenia JPK. Wariant rozliczeń miesięcznych - JPK VAT/M, dla tych, którzy rozliczają się co miesiąc, oraz kwartalny JPK VAT/K dla podatników składających deklarację raz na kwartał.
Jak podpisać deklarację JPK
Nadal tożsamość podatnika składającego JPK VAT będzie można zweryfikować trzema sposobami. Deklarację JPK można podpisać podpisem kwalifikowanym (polskim lub innego kraju UE), podpisem zaufanym, lub danymi autoryzującymi. Utrzymanie możliwości podpisywania danymi autoryzującymi sprawozdań JPK VAT to duże ułatwienie, zwłaszcza dla osób prowadzących działalność gospodarczą, które same prowadzą swoją księgowość przy pomocy programów do księgowości. Poprawność wysyłki JPK będzie jak poprzednio potwierdzona Urzędowym Poświadczeniem
Odbioru (UPO), które można pobrać po pomyślnym zakończeniu wysyłki pliku.
Rozliczenie kwartalne JPK VAT/K
Podatnicy, którzy zdeklarowali kwartalną formę rozliczeń swoich podatków będą teraz za pierwsze dwa miesiące kwartału składać JPK jedynie w części ewidencyjnej. Dopiero ich deklaracja za trzeci kwartał będzie wypełniana zarówno w części dotyczącej informacji z rejestrów VAT jak i deklaracji rozliczeniowych.
Korzyści z wprowadzanych zmian w JPK
Wypełnienie rozliczenia JPK VAT jest dużo prostsze niż osobne
sporządzanie deklaracji JPK i VAT7. Zapewnia spójność danych
przekazywanych do urzędów skarbowy. Korzyścią dla osób prowadzących działalność będzie ograniczenie ilości deklaracji jakie w swoich obowiązkach podatnik będzie musiał sporządzać. Podłączenie deklaracji VAT7 do JPK umożliwi automatyczną weryfikację w zakresie prawidłowości wykazanych kwot podatku należnego i naliczonego, bez angażowania podatnika. To ma zautomatyzować funkcje kontrolne Urzędów Skarbowych. Do minimum zostanie ograniczona liczba kontroli podatkowych i postępowań. W efekcie nastąpi skrócenie czasu wykonywania czynności kontrolnych, co ma ułatwić funkcjonowanie przedsiębiorstw.
Pamiętaj:
Przed wysyłką JPK sprawdź bazę swoich kontrahentów czy są czynnymi płatnikami VAT. Zanim sporządzisz JPK sprawdź czy twoje rejestry VAT nie zawierają błędnych wpisów. Najczęstszym błędem w ostatnich miesiącach jest dublowanie wpisów. Nie księguj podwójnie faktur o których mowa w art. 109 ust. 3d ustawy. Chodzi o faktury wystawiane do paragonów fiskalnych.