Blog o prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce, blog o zasadach ogólnych, blog o przedsiębiorczości, ekonomii, finansach, własnej firmie, inwestowaniu, oszczędzaniu, zarabianiu oraz zarządzaniu budżetem
Od 1 stycznia 2021 roku polskie spółki kapitałowe mogą reinwestować swój kapitał w sposób nieopodatkowany do czasu realnego uzyskania dochodu. Ta forma rozliczenia z fiskusem nazywana jest estońskim CIT-em. Istotą tej formy opodatkowania jest uproszczenie systemu podatkowego i przesunięcie momentu naliczania podatku do momentu faktycznego zaistnienia wypłaty zysków przedsiębiorstwa dla jego akcjonariuszy, czy udziałowców. Estoński CIT jest dobrowolną formą opodatkowania. Aby się na niego zdecydować należy dobrze rozważyć wynikające z tej decyzji konsekwencje.
Cele wprowadzenia estońskiego CIT-u
Zanim zaczniemy analizę korzyści wynikających z przyjęcia estońskiego CIT-u, zauważmy, że nie obniża on wysokości płaconego podatku, a jedynie odkłada w czasie jego naliczanie. Ustawa o estońskim CIT, potocznie nazywana "ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych". Nie opiera się na zawiłej sprawozdawczości podatkowej. Według dotychczasowej ustawy CIT przedsiębiorstwa mają nałożone obowiązki dotyczące przepływu kapitałów, które de facto nie są jeszcze w dyspozycji spółki. Uwzględnianie ich po stronie przychodów zniechęca przedsiębiorstwa do inwestycji. W tym kontekście estoński CIT jest wyjściem na przeciw oczekiwaniom spółek kapitałowych. Celem wprowadzenia estońskiego CIT-u jest odłożenie konieczności płacenia zaliczek na CIT do momentu, gdy osiągany zysk będzie wypłacany udziałowcom, na przykład w formie dywidendy. W ten sposób reinwestowane zyski nie są opodatkowane, a rachunkowość finansowa podatników nie wymaga prowadzenia dodatkowych ewidencji i sporządzania sprawozdań finansowych.
Istota estońskiego CIT
Według dotychczasowych zasad przychodem podlegającym opodatkowaniu są różnego rodzaju aktywa zwiększające majątek spółki. Do takich aktywów należą również środki, które de facto nie wpłynęły nawet do spółki. CIT estoński pozwoli odłożyć w czasie opodatkowanie do czasu kiedy nie dojdzie do wypłaty z zysku. Dzięki temu nowe rozwiązanie ułatwia spółkom refinansowanie zysków. Polskie spółki nie będą płacić podatku od przychodu majątku, do czasu kiedy zysk pozostanie w obrocie inwestycyjnym w wysokości określonej w ustawie. Dodatkowo spółki te będą mogły skorzystać z uproszczonej księgowości finansowej.
Jak przejść na CIT estoński?
Przejście spółek kapitałowych ze starego CIT do ryczałtu od dochodu, wymaga od przedsiębiorstwa kilku czynności administracyjnych. Przede wszystkim wiąże się z koniecznością powiadomienia o swojej decyzji naczelnika właściwego urzędu skarbowego. Zgłoszenie dokonujemy na koniec miesiąca, od którego chcemy być rozliczani na zasadach estońskiego CIT. Nową formę opodatkowania w małych firmach przyjmuje się na 4 lata z możliwością przedłużenia. W przypadku dużych spółek to okres cztero-, ośmio-, a nawet dwunastoletni. W tym czasie obowiązki związane z wyliczaniem podatku będą zredukowane do minimum. Zobowiązania podatkowe powstaną dopiero w chwili przeniesienia części środków poza prowadzoną działalność gospodarczą.
Co straci przedsiębiorstwo wybierając estoński CIT?
Właściciele spółki powinni uważnie rozważyć przejście na CIT estoński. Wybór tej formy opodatkowania wiąże się z pozbawieniem ulg i możliwości korzystnych rozliczeń przewidzianych w starej ustawie CIT. Między innymi dotyczy to ulgi na działalność badawczo-rozwojową, czy możliwości odliczenia od przychodu przekazywanych darowizn.
Kto może przejść na CIT estoński?
Żeby przejść na CIT estoński spółka musi spełnić określone warunki. Przede wszystkim nowa forma opodatkowania skierowana jest do nowo powstałych spółek. Wyznaczone są odpowiednie limity przychodów, które nie wolno przekroczyć. Uwzględniono też w ustawie decyzje natury politycznej. Są ograniczenia wyłączające z estońskiego CIT-u firmy, "podejmujące działania nieaprobowane przez decydentów". Ustawowo wskazano na podmioty nie prowadzące rzeczywistej działalności, a jedynie obracające kapitałem. Ustalono kryteria, które muszą spełnić spółki kapitałowe, aby mogły skorzystać z estońskiego CIT:
Przychody osiągnięte w poprzednim roku podatkowym nie mogą przekroczyć 100 mln zł brutto, czyli z kwotą należnego VAT, uwzględniając przychody pasywne.
Przychody z podmiotami powiązanymi muszą nie przekraczać 50 %.
Spółki muszą utrzymywać stały poziom zatrudnienia, minimum 3 osoby pracujące na pełen etat w ramach umowy o pracę, poza udziałowcami i akcjonariuszami.
Alternatywą do poprzedniego punktu jest ponoszenie miesięcznych wydatków na płace w wysokości trzykrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, na rzecz osób zatrudnionych poza akcjonariuszami i udziałowcami. Dodatkowym warunkiem tego rozwiązania jest odprowadzanie przez przedsiębiorcę pełnych składek na ZUS i PIT.
Działalność gospodarcza musi być prowadzona w formie spółki z o.o. lub spółki akcyjnej, w której udziałowcami są jedynie osoby fizyczne, a spółka nie posiada aktywów w kapitale innej spółki. Nie może również być uczestnikiem w funduszach inwestycyjnych.
W pierwszym roku zwolnione z niektórych warunków są podmioty gospodarcze rozpoczynające swoją działalność.
W ustawie o estońskim CIT wykluczono z możliwości skorzystania z tego rozwiązania przedsiębiorstwa finansowe, instytucje pożyczkowe, spółki działające w SSE / PSI, spółki w stanie upadłości lub likwidacji oraz podmioty, które w ostatnim okresie podejmowały określone procesy restrukturyzacyjne.
Źródło: Ministerstwo Finansów
Szczegóły dotyczące nakładów inwestycyjnych
Wymogiem nałożonym przez ustawodawcę na podmioty korzystające z estońskiego CIT-u jest ponoszenie bezpośrednich nakładów inwestycyjnych. Ustalono również limity środków przeznaczonych na inwestycję, liczone procentowo w stosunku do wartości początkowej środków trwałych. Nakłady inwestycyjne muszą wynosić 15 % w dwu kolejnych latach korzystania z estońskiego CIT (minimum 20 tys. zł) lub 33 % w ciągu 4 lat (nie mniej niż 50 tys. zł). Nakłady mogą dotyczyć zarówno zakupu nowych środków trwałych jak i środków przeznaczonych na ich wytworzenie. W określonych warunkach dopuszcza się leasing jak i najem środków trwałych. Wyklucza się z nakładów inwestycyjnych środki transportu służące celom osobistym udziałowców lub członków ich rodzin. Wydatkiem inwestycyjnym może być wzrost kwoty przeznaczonej na wypłaty dla osób zatrudnionych, poza udziałowcami i akcjonariuszami.
Sprawozdawczość w estońskim CIT
Decydując się na estoński CIT spółka zostaje zwolniona z obowiązku sporządzania sprawozdań finansowych wynikających z Międzynarodowych Standardów Rachunkowości sporządzanych w ramach MSSF - Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej.
Opodatkowanie estońskim CIT-em
Do przychodów opodatkowanych estońskim CIT należą dywidendy, zaliczki na dywidendy, ukryte zyski w formie świadczeń na rzecz udziałowców, akcjonariuszy lub podmiotów powiązanych, zysk przeznaczony na pokrycie strat, wydatki nie związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (darowizny), itp. Wysokość zryczałtowanego podatku wynosi 15 % w przypadku małych podatników i 25 % dla pozostałych podmiotów. W przypadku prowadzenia większych inwestycji stopa ryczałtu może być obniżona o 5%.
Podsumowując estoński CIT to przywilej w zakresie momentu wykazania dochodu do opodatkowania oraz uproszczenia ewidencji, ale nie obniża on wysokości płaconego podatku.
Ułatwienia, czy propaganda?
Projekt ustawy o wprowadzeniu estońskiego CIT był zapowiadany wraz z kolejnymi tarczami anty kryzysowymi. W ten sposób premier Morawiecki realizował PR swoich poczynań "w trosce o gospodarkę". Estoński CIT ma chronić wypracowany w Polsce kapitał przed jego transferem za granicę. Gwarantować stabilność zatrudnienia. Zwiększać kapitał spółek i zapewniać ich stabilność finansową. Wpływać na rozwój gospodarczy Polski. Co ciekawe troszcząc się o spółki kapitałowe, nie zdjęto obciążeń księgowo-fiskalnych z drobnych działalności gospodarczych prowadzonych przez osoby fizyczne, których dochody są poniżej kwoty wolnej od podatku jaka jest w krajach Europy Zachodniej. Nie zwolniono z obowiązku płacenia składek na ubezpieczenia zdrowotnego osób, które wykonują działalność dodatkowo, poza świadczeniem normalnej pracy na etacie. Przychody tych osób są często poniżej wysokości składki zdrowotnej. Nie dostali oni od państwa żadnej pomocy w związku z pandemią, mimo że płacą podatki. W efekcie po raz kolejny wprowadzono ułatwienia jedynie dla spółek kapitałowych, w których od lat siedzą politycy, partii rządzącej.
Dlaczego CIT estoński nie jest popularny?
W ordynacji podatkowej liczy się prostota i przejrzystość zasad. Tak miało być z estońskim CIT, ale wyszedł z tego "podatek narodowy". Pomimo powszechnego promowania nowego podatku przez Ministerstwo Finansów mało jest zainteresowanych nową formą rozliczenia CIT. Przede wszystkim, zasady jego wprowadzenia są zagmatwane, a elementy politycznej uznaniowości zniechęcają do skorzystania z niego. Doświadczenia z polskim prawodawstwem od czasu, gdy PiS wprowadził władzę autorytarną dowodzą, że każdego dnia interpretacja przepisów może być różna. Do tego dochodzą wymuszenia płacenia haraczu na rzecz prominentnych polityków i organizowanych przez nich "akcji".
Ograniczenia podmiotowe
Przede wszystkim ograniczona jest liczba spółek, które mogą skorzystać z estońskiego CIT. Wykluczone są spółki komandytowe i spółki jawne. Ograniczono przychód do 100 mln zł i wykluczono spółki, w których udziałowcami są osoby prawne. Nawet w przypadku spełnienia niezrozumiałych kryteriów pojawia się zagrożenie wynikające z konieczności utrzymania personelu pracowniczego i wysokości ich płacy. To w czasach pandemii jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. To jawne przerzucanie na pracodawców odpowiedzialności za niekonstytucyjny lockdown i bezrobocie.
Przypominają się działania ministra zdrowia, który zaleca lekarzom powstrzymanie realizacji świadczenia terminowych usług medycznych z powodu pandemii, a następnie finansowe karanie szpitali i lekarzy za brak ich wykonywania. Polacy na tym się poznali. Tak wyglądają rządy PiS.
Propaganda, kłamstwa i restrykcje finansowe. Najpierw propozycje, sugestie i zalecenia, potem drakońskie kary nakładane przez sanepid, nie oparte o żadne przepisy.
Przygotowania poprzedzające przejście na estoński CIT
W informacjach o estońskim CIT dużo mówi się o tym, że będą ułatwienia w prowadzeniu księgowości, gdy się z niego skorzysta. Pomija się przy tym ogrom pracy jaką należy włożyć, żeby dokładnie rozliczyć okres poprzedzający przyjęcie nowego opodatkowania. Ustawodawca w ten sposób zabezpiecza możliwość naliczeniem odpowiedniego podatku. Cofnięcie ryczałtu będzie się wiązać z pełną konsekwencją podatkową dla podatnika, tak jakby zalegał z niezapłaconym podatkiem.
Utrata przywilejów wynikających z dotychczasowym opodatkowaniem
Niezwykle dotkliwa może być dla podatników utrata przywilejów wynikających z dotychczasowego opodatkowania CIT. W czasach kryzysu wywołanego koronawirusem jednym z ważniejszych przywilejów jest ulga na złe długi. To niezwykle niepokojące zubożenie przywileju. Kryzys spowodował przerwanie więzi kooperacyjnych i doprowadził do zatorów pieniężnych. CIT estoński przyjmujemy na 4 lata, a nie wiadomo co będzie z naszą działalnością za tydzień. Przecież przeprowadzenie restrukturyzacji jest nie możliwe.
Niekorzystna stawka zryczałtowanego CIT
Analiza profilu działalności i wysokość należnej stawki ryczałtu na rzecz estońskiego CIT zniechęca do tej formy opodatkowania. Dotychczasowy podatek jest po prostu niższy i nie ma konieczności spełniania niekorzystnych dla firmy zobowiązań. Do tego musimy się liczyć z ogólnym kryzysem. Ciężka sytuacja udziałowców może zmusić ich do zaciągnięcia pożyczki w spółce, w której są współwłaścicielami. W przypadku estońskiego CIT-u trzeba będzie od tego zapłacić podatek.
Skomplikowana księgowość
Fikcją jest również uproszczenie rozliczeń finansowych. W przypadku ryczałtu CIT-u estońskiego mamy wyróżnione 7 rodzajów źródeł naliczania podatku. W starej ustawie na zasadach ogólnych jest ich jedynie 4. Nie bez znaczenia jest również pionierskie przecieranie szlaku w nowej ordynacji podatkowej. Wiemy dobrze ile błędnych interpretacji podatkowych występuje w przypadku ustaw pisanych na kolanie, które są głosowane nocami przez PiS. Każda nowy system podatkowy jest obciążony sporymi błędami, chaotycznie interpretowanych przez urzędników, z którymi na końcu musi się zmagać podatnik. Pamiętajmy, że prace nad tą ustawą były prowadzone w formie zdalnej. Rozpoczęły się w czasach drugiego ataku pandemii, zaledwie dwa miesiące przed ich wprowadzeniem w życie.
Czy estoński CIT ma sens?
Rozważając wszelkie za i przeciw można przyjąć, że estoński CIT ma sens. Powściągliwość podatników w jego przyjęciu wynika głównie z kryzysu wywołanego pandemią, jak i małą wiarygodnością obecnego rządu i systemu prawnego z jakim spotykamy się na co dzień od czasu przejęcia rządu przez PiS. Pewnie, za kilka lat, gdy do Polski powróci demokracja i praworządność, uda się przeprowadzić konsultacje społeczne, a w zmienionej formie estoński CIT będzie korzystnym motorem napędowym do wzrostu gospodarczego Polski.
Czy inflacja może być skutkiem ubocznym pandemii Covid-19? Ekonomiści na świecie są zaniepokojeni brakiem odpowiedzialności w emisji pieniądza w niektórych krajach europejskich uważanych dotąd jako wiarygodne gospodarczo. Najbardziej nieodpowiedzialna ekonomicznie jest ekipa rządząca w Polsce, gdzie inflacja w styczniu tego roku osiągnęła 3,6 % w skali rok do roku. Drugie miejsce zajmują Węgrzy z inflacją 2,9 %, Czechy 2,2 % oraz Rumunia 2 %. Piąte miejsce zajmuje Szwecja, w której inflacja jest o połowę niższa niż w Polsce. Co ciekawe Grecja, w której rządy populistów kilka lat tema doprowadziły do silnego kryzysu finansowego ma deflację na poziomie 2,4 %. Jak to się ma do pandemii i nieodpowiedzialnych rządów narodowo-socj alistycznych, które w imię "patriotyzmu" rujnują gospodarkę w swoich krajach?
Rządy na Węgrzech
Rząd Węgier oprócz haseł populistycznych bazuje na bliskiej przyjaźni między Orbanem i Putinem. Związki gospodarcze między tymi krajami są najsilniejsze od krwawej rewolucji w 1956 roku. Orban jak hybrydowy wojownik bez skrupułów niszczy Unię Europejską od środka. Nie boi się konsekwencji bo ma zapewnione wpływy finansowe z Rosji. Premie za swoją działalność zbiera na każdym kroku. To wymierna pomoc Rosji. Widać ją od kredytów na budowę rosyjskich elektrowni atomowych, po szczepionki Sputnik, która mają uchronić węgierskie społeczeństwo przed pandemią. Jednak polityka przekupstwa elektoratu kosztuje, a do tego dochodzi izolacja od inwestycji europejskich. Dlatego nie dziwi druga co do wielkości inflacja w Europie.
Inflacja największym sukcesem Polski
W Polsce PiS nie ukrywa, że podąża drogą Węgier. Bez skrupułów kupujemy od Rosji węgiel kradziony na Ukrainie. Dla ogłupienia elektoratu prowadzono w Polsce politykę miłości do Trampa, ale szybko okazało się że Kaczyński ma jedynego prawdziwego przyjaciela na Kremlu. Propaganda PiS ukrywa największą w Europie inflację nazywając ją sukcesem w walce z mafią VAT-owską. Ogłosił to w dniu 24 lutego 2021 roku premier Morawiecki, bankier, milioner, twarz dobrej zmiany PiS. Struktura kłamstwa jest prosta.
To nie JPK i inflacja, a "Walka z mafią VAT-owską" daje coraz większe wpływy z podatku VAT. Gdy okazuje się, że jedynymi skazanymi przestępcami karuzeli VAT są członkowie rządu Morawieckiego i prominenci partyjni, premier kontratakuje kłamstwem. Nie może inaczej bo jedynym "odzyskiem" z przestępstw VAT-owskich są "zabezpieczenie" środków należących do nielicznych zatrzymanych. Środki te są na poziomie kilkudziesięciu milionów i nie mają żadnego udziału w zasileniu budżetu państwa, nie mówiąc o jakichkolwiek źródłach dofinansowania wydatków celowych, o których Morawiecki kłamał w kampanii wyborczej. Może się okazać, że ubiegłoroczna afera respiratorowa, bezprawny drukiem kart wyborczych, zakup maseczek, czy organizacja szpitali narodowych z których nikt nie może skorzystać dają większe straty niż wirtualne osiągnięcia z walki z mafią VAT-owską. Do tego wychodzą na jaw kolejne afery dotyczące chociażby prezesa Orlenu.
Większe wpływy z podatku VAT
Kłamstwo Morawieckiego dotyczące wysokiej ściągalności VAT jest szczytem hipokryzji. Premier zamiast odpowiedzieć na jasno postawione pytanie odnośnie ilości pieniędzy "zabranych" mafiom VAT-owskim mówi o tym, że do budżety wpływa więcej pieniędzy z podatków. W ten sposób ukrywa oczywiste czynniki wzrostu przychodów z podatku VAT, którymi jest wprowadzenie JPK i coraz większa inflacja. To zwykła kreatywna księgowość PiS-owskiego premiera, typowa dla nieuczciwych bankierów. Przede wszystkim wyższe wpływy z VAT są dzięki uszczelnieniu systemu poprzez wprowadzenie JPK. Ciężko jest o tym mówić bo uszczelnienie VAT wprowadzono we wrześniu 2015 roku za rządów koalicji PO i ZSL. PiS, którego członkowie trudnią się karuzelami wyłudzeń VAT był wówczas przeciw wprowadzeniu Jednolitego Systemu Kontrolnego. Dla Kaczyńskiego JPK był osobistym zagrożeniem jego wpływów finansowych. Teraz Morawiecki sobie przypisuje zasługi poprzedników, co jest typową obłudą tego człowieka.
Wzrost cen to wyższe wpływy do budżetu
Wzrost inflacji to coraz wyższe ceny różnych dóbr. Tylko w ubiegłym roku energia elektryczna zdrożała w Polsce o 10,5 - 13 % dla firm i 20 % dla odbiorców indywidualnych. Ceny energii jako pierwsze przekładają się na wzrost ceny produktów. Skoro wzrost cen prądu jest o 13 % to idąc tokiem myślenia Morawieckiego wpływy z VAT do budżetu powinny wzrosnąć więcej niż 8 %. Do tego dochodzi upolitycznienie głównego producenta paliw i prądu, który aktywnie zaczął wspierać PiS realizując polecenia zakupowe prezesa Kaczyńskiego. W ten sposób płacąc za energię elektryczną robimy prezent PiS w postaci zawłaszczenia wolnych mediów, na razie lokalnych. To model żywcem przeniesiony z Rosji.
Metody pobierania podatków przed sprzedażą towarów
Ludzie, którzy przeżyli wojnę często opowiadają dowcip o dobrym tacie. Tata gdy, zdobył chleb kładł go na stole i zaczął swoim dzieciom opowiadać o kiełbasie, baleronie, szynce... Gdy ich oczy zaczęły wypełniać smakowe marzenia podsuwał im suchy chleb, żeby nie jedli wirtualnej wędliny bez pieczywa.
Od zdobycia władzy przez PiS, Morawiecki wprowadził szereg przepisów opóźniających zwrot nadpłaconego podatku VAT. Dodatkowo wprowadzono odwrócone obciążenie i subkonto VAT-owskie. Dzięki temu w sposób naturalny państwo polskie żyje na kredyt podatników, a premier może po raz kolejny ogłupiać swój elektorat wyższymi wpływami ze ściągalności podatków. Niezrozumiane jest również pobieranie od branży gastronomicznej opłaty za koncesje na alkohol. Lokale są od dawna zamknięte, ale Morawiecki jak herszt mafii ciągle pobiera od nich haracz za wirtualne prawo do sprzedaży alkoholu.
Inflacja, a płace
Z kłamstwem rządu "o mafii VAT-owskiej", inflacji i niespotykanym wzroście wpływów z podatków wiąże się jeszcze jedno kłamstwo. To kłamstwo o opiekuńczym państwie, wzroście płac, zasiłków dla bezrobotnych i świadczeń emerytalnych i rentowych. Coraz więcej z tych środków zabiera inflacja. W przypadku najniższych świadczeń podwyżka nie pokryje nawet wzrostu cen odbioru nieczystości. Opłacenie podwyżki wody, ścieków, prądu, będzie wiązało się z rezygnacją z zakupu lekarstw, czy żywności. Jak mówią najubożsi coraz więcej artykułów, zwłaszcza warzywa i owoce stają się luksusem. To jest wynik inflacji.
Inflacja w historii gospodarczej
Od początku, gdy wymyślono pieniądz jako środek płatniczy pojawiło się ryzyko inflacji. Pieniądz był wyższą formą wymiany towarowej. Ludzie pierwotni dzieląc się obowiązkami w systemie współistnienia wymieniali się dobrami. Rolnicy, rybacy, myśliwi specjalizowali się w pozyskiwaniu różnych dóbr, które potem wystawiali do wymiany z innymi. Wartość towarów była kształtowana przez popyt i podaż. Pieniądz był podniesieniem kultury wymiany. Nie zmuszał do wymiany bezpośredniej. Umożliwiał kumulację środków. W celu uniknięcia niekontrolowanej podaży środków płatniczych pieniądze wytwarzano z metali szlachetnych, głównie srebra i złota. Gdy emisję pieniądza ograniczono do banków centralnych, powiązano wytwarzanie środków płatniczych z parytetem złota. W ten sposób banki centralne gwarantowały zdolność płatniczą swoich pieniędzy.
Hiperinflacja
W XX wieku emisja pieniądza stała się sposobem walki o utrzymanie władzy, czy ratowanie pozycji gospodarczej kraju. Jedna z najbardziej znanych inflacji jaka wydarzyła się w historii miała miejsce w Niemczech po I Wojnie Światowej w latach 1918-1923. Niemcy były zmuszone do wypłaty odszkodowań i reparacji wojennych. Najprostszym wyjściem by ograniczyć wysokość spłaty była hiperinflacja, która prowadziła do chaosu walutowego. W efekcie doszło do rozkładu gospodarki niemieckiej. Również przedsiębiorcy niemieccy nie byli zainteresowani wzmocnieniem marki. Większość z nich korzystała z kredytów o stałym oprocentowaniu zaciągniętych w bankach państwowych. Inflacja ułatwiała im spłatę zadłużenia. W 1922 roku reparacje wojenne jakie mieli zapłacić Niemcy przeliczono na złoto. W ten sposób skończyła się hiperinflacja w Niemczech.
Inflacja w historii Polski
Również Polska doświadczyła galopującej inflacji w latach 1980-1990. Przed wojną reforma walutowa Grabskiego wprowadzona w 1924 roku uratowała nasz kraj przed transferem hiperinflacji z Niemiec. Za to okres PRL-u poza krótkim epizodem z Oskarem Lange w czasach rządów Gomułki był całkowicie podporządkowany polityce PZPR. Pieniądze drukowano w zależności od ilości protestów społecznych. Nie obowiązywały żadne zasady ekonomiczne.
Inflacja negatywna i pozytywna
Przez dziesiątki lat inflacja była postrzegana jako zjawisko negatywne
prowadzące do kryzysu ekonomicznego. Funkcjonowało pojęcie "gorącego
pieniądza", czyli takiego, który gwałtownie tracił na wartości. W efekcie tego tracą niemal wszyscy, ale najbardziej najubożsi i gospodarka. Przykładem pozytywnej inflacji są Włochy. W latach 1960-1980 prowadzono tam kontrolowaną inflację w celu pobudzenia konsumpcji i inwestycji. Ciągły wzrost cen powodował, że gromadzony kapitał musiał być szybko inwestowany by nie tracił na wartości. W efekcie państwo było biedne, ale społeczeństwo pomnażało swój majątek. Oczywiście by taki układ funkcjonował potrzeba stworzyć podaży odpowiedni popyt. Nieco inne były powody zwiększonej emisji środków płatniczych w Szwajcarii i USA. W tych przypadkach dodruk pieniędzy służył zrównoważeniu bilansu handlowego na rynku zewnętrznym. Fran szwajcarski, czy dolar stał się pożądanym produktem inwestycyjnym. To doprowadziło do wzrostu kursu tych walut, a w efekcie do spadku opłacalności eksportu i zahamowania produkcji na rynku wewnętrznym. W przypadku Szwajcarii dodatkowo obniżyło ściągalność kredytów, a banki utraciły wiarygodność dla kredytobiorców.
Inflacja, a pandemia
Lockout z pewnością przyczynił się do problemów z utrzymaniem dotychczasowej działalności wielu firm. Ucierpiały niemal wszystkie sektory działalności gospodarczej. Firmy zajmujące się produkcją, handlem, usługami mają realne widmo bankructwa. Dochodzi do całkowitej likwidacji działalności. Najgorsza jest niepewność, czy to już jest koniec? Czy kiedykolwiek będzie tak jak dawniej? W tej perspektywie rządy wielu pastw walczą o utrzymanie gospodarki. Robią tak poprzez dotacje i obniżki podatków. Rządy dbając o swoich podatników mają świadomość, że dodruk pieniądza może wywołać impuls inflacyjny. Decydują się na te działania by ratować fundamenty państwa. Niestety rząd w Polsce nie dba o Polaków i ich dalszy byt. Jedynymi inwestycjami PiS jest propaganda i przekupstwo wyborcze swojego elektoratu. To powoduje utratę siły nabywczej pieniądza i brak poszanowania pracy jako źródła dochodu.
Galopujący wzrost cen energii w związku zakupem lokalnych mediów i brakiem spójnej polityki energetycznej opartej o źródła odnawialne wywołał inflację na skalę nie spotykaną od lat. Nie jest to inflacja związana z pandemią, czy ratowaniem przedsiębiorców. To typowa inflacja wywołana działaniami zmierzającymi jedynie do pozostania PiS przy władzy. Kolejne marnotrawienie naszych pieniędzy na szkodę Polski. Takie głosy już płyną do Polski i Węgier ze strony senatorów USA i to nie tylko demokratycznych. Taka polityka z pewnością cofnie rozwój gospodarczy naszego kraju o 30-40 lat. Do tego zniszczenie gospodarki ograniczy ilość środków finansowych niezbędnych służbie zdrowia.
Ciężko jest prowadzić własną działalność gospodarczą w czasach, gdy ulice naszych miast opanowały zorganizowane grupy polskiego OMON-u, złożone z zaangażowanych politycznie sadystów i damskich bokserów. Smutne, że ich jedynym celem jest wypełnianie poleceń politycznych partii, która zaprowadziła w Polsce dyktaturę Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. Ciężko jest o tym nie pisać bo Strajkujące Kobiety są obecnie najbardziej widoczną grupą, która chce zmian w Polsce. Śmiało artykułującą swoje żądania. Pozwalają zachować nam twarz, w trakcie, gdy my jako społeczność nic nie robimy, godząc się na anarchię, która towarzyszy nam na co dzień. Najgorsza w naszej działalności jest niepewność.
Powołując się na pandemię rząd "wprowadza" podczas konferencji prasowych różne pomysły dotyczące restrykcji, czy dotacji dla korzystnych mu w danej chwili branż. Przypomina to trochę zarządzanie Ameryką przez Twitty Donalda Trumpa. Jednak nasz rząd zapomina potem uchwalać do swoich pomysłów prawo w ustawach, czy rozporządzeniach. Nawet ustawy uchwalone przez sejm i senat, podpisane przez prezydenta nie są kierowane do legislacji, na zasadach "nie, bo nie". Przez to nie stanowią prawa, i należy je traktować jako zalecenie, a nie prawo. W tym kontekście należałoby każdą wypowiedź premiera traktować jak hejt lub PR. Jednak nam Polakom nie stosowanie się do tych propagandowych zaleceń, jest traktowane przez Policję, GIS, ZUS czy urzędy Kontroli Administracji Skarbowej jako łamanie prawa sankcjonowane wysokimi karami byle z jakiego powodu. Tak wygląda "polska praworządność", przez którą niedługo pewnie wyrzucą nasz kraj z Unii Europejskiej. Dlatego mamy dużo uznania dla odważnych polskich kobiet i wspieramy ich walkę o przywrócenie demokracji w Polsce.
Uproszczona faktura do 2020 roku
W roku 2016 do przepisów dotyczących VAT (ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług) wprowadzono kilka uściśleń w zakresie fakturowania. Artykuł 106 określa co powinna zawierać faktura VAT, a jakie elementy można pominąć w fakturze uproszczonej - art 106e ust. 5 pkt 3 i ust. 6. Określono kiedy można wystawić fakturę uproszczoną. Bazową kwotę określono na do 450 zł (100 euro) zgodnie z art. 399 i 400 dyrektywy 2006/112/WE. Do 2020 roku faktura uproszczona była prawem, ale nie obowiązkiem podatnika. O tym jaki rodzaj faktury będzie zastosowany do kwoty 450 zł decydował sprzedawca.
Dane na fakturze uproszczonej
Jak sama nazwa wskazuje, faktura uproszczona nie wymaga takiej samej ilości danych co faktura pełna. Tym samym ograniczono liczbę obowiązkowych elementów z 12 do 9. Faktura uproszczona nie musi już zawierać wszystkich danych nabywcy, a jedynie jego numer nip. Sprzedawca nie musi podawać miary i ilości dostarczanego towaru, ceny netto towaru, wartości netto dostarczanych towarów, podsumowania stawek podatku VAT z podziałem na grupy procentowe, w tym pozycji zwolnionej z podatku. W efekcie tak ograniczony zakres danych umożliwił łatwiejsze dokonywanie wydruku przy pomocy paragonów, które umożliwiły wykorzystanie ich jako faktury uproszczone. Jedynym warunkiem było umieszczenie numeru NIP odbiorcy na paragonie.
Numer NIP na paragonie
Przyczyną konieczności umieszczania numeru NIP na paragonach było nieuczciwe skupowanie paragonów, od przypadkowych osób, głównie przed sklepami budowlanymi. W ten sposób osoby prowadzące działalność gospodarczą na podstawie zdobytych paragonów domagały się wystawiania faktur od sprzedawców. W efekcie fiskus wprowadził zasadę, że do paragonu można wystawić fakturę jedynie w momencie dokonywania transakcji, lub terminie późniejszym, o ile na paragonie będzie numer NIP nabywcy. Pisaliśmy o tym w kwietniu 2018 roku. System wystawiania faktur do paragonów fiskalnych z numerem NIP obowiązywał do 15 października 2020 roku. Jednak taka forma późniejszego wystawiania faktur przyczyniła się do podwójnego księgowania przez nabywców dokumentów zakupu. Księgowali oni jednocześnie paragon z numerem NIP, jak i fakturę wystawioną do tego paragonu. Dlatego jesienią 2020 roku fiskus postanowił ujednolicić system w celu uzyskania przejrzystości i ogłosił "Objaśnienie" w tej sprawie...
Uproszczona faktura, a JPK VAT
Przez wprowadzenie 1 października 2020 roku JPK VAT rejestrowanie dokumentów księgowych w ewidencjach VAT zakupu i sprzedaży nasunęło osobom zajmującym się księgowością wiele wątpliwości i niepokojów. Nawet drobne pomyłki w datach, numerze faktury, numeru NIP kontrahentów będzie wychwycone przez urząd skarbowy i traktowane bez stosownej korekty, jako błąd uniemożliwiający odliczenie podatku VAT. Do tego podwójne księgowanie paragonów z numerem NIP i faktur uproszczonych wprowadzało dodatkowy bałagan. Wprawdzie Ministerstwo Finansów ogłosiło, że od 2021 roku paragony z numerem NIP będą księgowane osobno w JPK VAT, ale mimo to z dniem 16 października 2020 roku Ministerstwo ogłosiło "Objaśnienie podatkowe" dotyczące uznania paragonów fiskalnych za faktury uproszczone. PDF do Objaśnienia MF .
Objaśnienie MF z dnia 16 października 2020 roku.
Problemy w księgowości wielu podatników zostały rozwiane dzięki Oświadczeniu MF w sprawie paragonów fiskalnych i faktur uproszczonych. Podkreślono w nim, że stosowanie paragonów fiskalnych z numerem NIP, równoważnych fakturze uproszczonej jest jedynie możliwością stosowaną przez sprzedawcę, na którą nabywca nie musi wyrazić zgodę!
W przypadku dokumentowania sprzedaży na kwotę nieprzekraczającą 450 zł (lub 100 euro) paragonem fiskalnym zawierającym numer NIP nabywcy, który stanowi w istocie fakturę uproszczoną, sprzedawca nie może wystawić się z tego tytułu kolejnej pełnej faktury.
Jeżeli nabywca chce otrzymać fakturę standardową dokumentującą sprzedaż na kwotę nieprzekraczającą 450 zł albo 100 euro, powinien wówczas wyrazić swoje żądanie zanim sprzedawca zfiskalizuje sprzedaż za pomocą kasy rejestrującej. W takim przypadku sprzedawca nie powinien ujmować sprzedaży na kasie rejestrującej, tylko powinien wystawić nabywcy fakturę standardową, według przepisów dotyczących wystawiania faktur.
UWAGA !
Taka interpretacja przepisów podatkowych, przy pomocy "Objaśnienia" Ministerstwa Finansów" to jest całkowite wywrócenie ordynacji podatkowej! Zmiana ta
dowodzi, że w MF panuje kompletny bałagan w znajomości i zarządzaniu przepisami podatkowymi, które tworzą w Polsce. Przypominamy, że jeszcze w czerwcu br. MF nakazywało sprzedawcom wystawianie faktur do paragonów fiskalnych z numerem NIP. Teraz, w trakcie roku podatkowego, bez żadnego Vacatio legis, Ministerstwo Finansów zmienia
interpretację przepisów o 180 °.
Czy "Objaśnieniem" można zmieniać sens ustawy podatkowej?
Co z automatami do druku faktur na podstawie paragonów zakupionymi przez sklepy?
Jak to wszystko będzie rozliczane w skali roku podatkowego?
Od 1 października 2020 roku zaczną obowiązywać nowe deklaracje JPK VAT7. Oznacza to, że do 25 listopada po raz pierwszy będziemy składać jeden plik kontrolny JPK VAT, zamiast deklaracji VAT7 i pliku JPK. Zapomnieliśmy już o tym, ale zaledwie cztery lata temu Ministerstwo Finansów wprowadziło instrument służący automatycznej kontroli podatników z ograniczonym do minimum udziałem urzędników. Zaletą tej deklaracji JPK było to, że od początku istniała ona jedynie w postaci elektronicznej. Wprowadzenie przez fiskusa pozostałych e-deklaracji rozliczeniowych spowodowało, że nie musimy już pielgrzymować co miesiąc do budynku urzędu skarbowego, aby podbijać kopię składanych dokumentów. Dzięki temu możemy rozliczać się z prowadzonej działalności zdalnie za pośrednictwem internetu, nawet, gdy jesteśmy na wczasach. W czasach pandemii elektroniczne formy kontaktu są podstawą zachowania bezpiecznej separacji. Trudno dziś sobie wyobrazić funkcjonowanie bez tej formy kontaktu.
JPK VAT z deklaracją VAT7
Po wprowadzeniu JPK składanie deklaracji VAT7 było działaniem nielogicznym. Skoro cały obraz naszej działalności był zawarty w JPK, to osobne składanie deklaracji VAT7 wydawało się działaniem niecelowym, no chyba, że fiskus bał się, że system przetwarzania danych może się posypać. Dlatego począwszy od deklaracji za miesiąc październik 2020 roku Ministerstwo Finansów wprowadziło nowe deklaracje JPK VAT i odciążyło podatników z obowiązku sporządzania deklaracji VAT7, czy VAT7K, likwidując tę formę rozliczeń.
Kto ma składać JPK?
W dalszym ciągu obowiązek składania JPK będzie dotyczył wszystkich czynnych podatników VAT bez względy na skalę prowadzonej działalności. Przy czym JPK VAT nie zastępuje deklaracji VAT w formie skróconej. Osoby rozliczające się przy pomocy VAT-12 (np taksówki osobowe) nadal będą rozliczać się po staremu. Podobnie jest z pozostałymi deklaracjami podatkowymi np. VAT-8, VAT-9M, VAT-10, czy VAT-14. One również będą nadal obowiązywać.
Część ewidencyjna i deklaracyjna
Od 1 października JPK będzie zawierać zarówno część ewidencyjną wynikającą z prowadzonych rejestrów VAT dotyczących sprzedaży i zakupów, jak również część deklaracyjną dotyczącą wyliczenia podatku VAT. W części ewidencyjnej nie będą już zawarte dane adresowe kontrahentów, a jedynie NIP, kraj jego nadania oraz nazwę dostawców i nabywców. W deklaracji znajdą się również dodatkowe dane umożliwiające weryfikację poprawności rozliczenia.
Wypełnianie deklaracji JPK VAT
Podatnicy
korzystający z programów do księgowości będą w dalszym ciągu mieć
ułatwianie sporządzanie rozliczenia. Praktycznie program księgowy
automatycznie wypełni rozliczenie na podstawie części ewidencyjnej. Do uzupełnienia w JPK VAT pozostaną jedynie te pola, które nie
wynikają z części ewidencyjnej programu księgowego. To z pewnością
ograniczy ilość pomyłek przy wstawianiu danych. Przy sporządzaniu JPK
VAT potrzebne będzie wypełnienie i kontrolowanie pól, które będą
dotyczyć niektórych podatników.
Kogo dotyczą nowe informacje wpisywane do JPK?
Konieczność wypełnienia dodatkowych pól w deklaracji JPK VAT dotyczyć będzie informacji o tym, czy posiadamy urządzenie fiskalne. Będzie trzeba wyszczególnić raporty okresowe, inaczej księgować faktury wystawiane do paragonów. Podatnicy sprzedający towary z jednej z grup GTU (np alkohole) będą musieli wprowadzić listę odpowiednich oznaczeń. Tak samo inaczej będzie trzeba oznaczać faktury wystawiane metodą kasową, towary sprzedawane według procedury VAT marża i podzielonej płatności itd. Szczegółowe informacje dotyczące zmian w sporządzaniu JPK VAT są w każdym programie do księgowości.
Korygowanie plików JPK
Korektę pliku JPK będziemy tworzyć tak samo jak nowy raport, zaznaczając w polu "Cel złożenia" słowo korekta. W składanych korektach ograniczamy się jedynie do części podlegającej korekcie. Jeżeli korekta w części ewidencyjnej wpływa na rozliczenie w naliczeniu podatku VAT należy również skorygować część służącą deklaracji podatkowej.
Wysyłanie JPK
Rozliczenie JPK VAT będzie wysyłane wyłącznie w wersji elektronicznej. Terminem złożenia deklaracji jest 25 dzień miesiąca następującego po miesiącu, który dotyczy deklaracja. W przypadku, gdy 25. przypada w dzień wolny od pracy, w tym sobotę, termin wysyłki deklaracji przypada na pierwszy dzień roboczy po tym terminie.
Dwa warianty JPK VAT
Podobnie jak w przypadku deklaracji VAT7 zostają wprowadzone dwa warianty rozliczenia JPK. Wariant rozliczeń miesięcznych - JPK VAT/M, dla tych, którzy rozliczają się co miesiąc, oraz kwartalny JPK VAT/K dla podatników składających deklarację raz na kwartał.
Jak podpisać deklarację JPK
Nadal tożsamość podatnika składającego JPK VAT będzie można zweryfikować trzema sposobami. Deklarację JPK można podpisać podpisem kwalifikowanym (polskim lub innego kraju UE), podpisem zaufanym, lub danymi autoryzującymi. Utrzymanie możliwości podpisywania danymi autoryzującymi sprawozdań JPK VAT to duże ułatwienie, zwłaszcza dla osób prowadzących działalność gospodarczą, które same prowadzą swoją księgowość przy pomocy programów do księgowości. Poprawność wysyłki JPK będzie jak poprzednio potwierdzona Urzędowym Poświadczeniem
Odbioru (UPO), które można pobrać po pomyślnym zakończeniu wysyłki pliku.
Rozliczenie kwartalne JPK VAT/K
Podatnicy, którzy zdeklarowali kwartalną formę rozliczeń swoich podatków będą teraz za pierwsze dwa miesiące kwartału składać JPK jedynie w części ewidencyjnej. Dopiero ich deklaracja za trzeci kwartał będzie wypełniana zarówno w części dotyczącej informacji z rejestrów VAT jak i deklaracji rozliczeniowych.
Korzyści z wprowadzanych zmian w JPK
Wypełnienie rozliczenia JPK VAT jest dużo prostsze niż osobne
sporządzanie deklaracji JPK i VAT7. Zapewnia spójność danych
przekazywanych do urzędów skarbowy. Korzyścią dla osób prowadzących działalność będzie ograniczenie ilości deklaracji jakie w swoich obowiązkach podatnik będzie musiał sporządzać. Podłączenie deklaracji VAT7 do JPK umożliwi automatyczną weryfikację w zakresie prawidłowości wykazanych kwot podatku należnego i naliczonego, bez angażowania podatnika. To ma zautomatyzować funkcje kontrolne Urzędów Skarbowych. Do minimum zostanie ograniczona liczba kontroli podatkowych i postępowań. W efekcie nastąpi skrócenie czasu wykonywania czynności kontrolnych, co ma ułatwić funkcjonowanie przedsiębiorstw.
Pamiętaj:
Przed wysyłką JPK sprawdź bazę swoich kontrahentów czy są czynnymi płatnikami VAT. Zanim sporządzisz JPK sprawdź czy twoje rejestry VAT nie zawierają błędnych wpisów. Najczęstszym błędem w ostatnich miesiącach jest dublowanie wpisów. Nie księguj podwójnie faktur o których mowa w art. 109 ust. 3d ustawy. Chodzi o faktury wystawiane do paragonów fiskalnych.
Zazwyczaj na początku roku piszemy o zmianach w podatkach, które
uchwalone kilka miesięcy wcześniej wchodzą w życie z nowym rokiem,
kształtując nową ordynację podatkową. W ten sposób mogliśmy starać się nakreślić
Państwu zasady gry jakimi mielibyśmy posługiwać się prowadząc działalność
gospodarczą podczas roku podatkowego. Nasze prawo do stabilnych przepisów podatkowych zostało utracone wraz z nastaniem rządów PiS. Przepisy od kilku lat uchwalane
są na kolanie, bez wymaganego okresu vacatio legis, a nawet wstecz.
Zniszczenie demokracji przez likwidację trybunału konstytucyjnego,
wprowadzenie anarchii do sądownictwa i paraliż KAS i NIK przez rozgrywki
personalne i mianowanie na stanowiska kierownicze osób z zarzutami łamania prawa daje pełen obraz w jakich
przyszło nam pracować w Polsce od początku 2020 roku.
COVID-19 wydarzeniem stulecia
Wkrótce okazało się, że populistyczne, nieodpowiedzialne rządy w Polsce, hojne rozdawnictwo pieniędzy wpłacanych przez nas do budżetu to nie jedyny problem 2020 roku. Od stycznia serwisy informacyjne zaczęły wypełniać relacje o pandemii
wywołanej przez wirusa SARS-CoV-2 (od ang. Severe acute respiratory
syndrome coronavirus 2). Początkowo epicentrum problemu było miasto Wuhan w prowincji Hubei w Chinach. To tu w
listopadzie 2019 roku pojawiła się nowa choroba wywołana tym wirusem. Traktowano ją jako odmianę grypy zastanawiając się czy
dotychczasowe szczepionki będą na nią skuteczne. Wkrótce okazało się, że
COVID-19 (od ang. Coronavirus Disease 2019) to niebezpieczna choroba
całego organizmu przypominająca przewlekłe zapalenie płuc, wywołująca w
nich poważne i trwałe zmiany, uniemożliwiające samodzielne oddychanie. Śmiertelna choroba, na którą nie ma lekarstwa.
Mimo to, wiele ośrodków
decyzyjnych bagatelizowało zagrożenie.
Opierano się o dane
statystyczne, które dowodziły, że śmiertelność koronawirusa jest dużo
niższa od zwykłej grypy. Jedynym niepokojącym sygnałem była jego dużo
większa zdolność zarażania, oraz wysoka
śmiertelność w przypadku osób starszych powyżej 75 roku życia, zwłaszcza osób z
chorobami towarzyszącymi (onkologicznymi, pulmonologicznymi, cukrzycy
insulinowej, wysokiego ciśnienia, z osłabionym układem immunologicznym i
schorzeniami wynikającymi z zaburzeń pracy serca), oraz u kobiet w
ciąży i noworodków do 2 miesiąca życia.
Szybka nauka chińskiego
Doświadczenia z Wuhan wkrótce stały się wykładnią
postępowania z zarazą dla wszystkich państw na całym świecie. Podstawowym działaniem ograniczającym epidemię stała się masowa kwarantanna ludności, blokada przemieszczania się między
miastami, zakaz organizowania zgromadzeń, zamykanie miejsc, gdzie ludzie
mogą mieć kontakt ze sobą. Zwrócono uwagę na zachowanie dwu metrowej odległości między ludźmi, konieczność posiadania
środków ochrony osobistej w postaci rękawic jednorazowych, maseczek
do ochrony górnych dróg oddechowych, a w przypadkach silnych zagrożeń przyłbic ochronnych zakrywających oczy i całą twarz. Zakaz przebywania w dużych
zbiorowościach spowodował odwołanie imprez kulturalnych, sportowych. Potem zamknięto szkoły, uczelnie, sklepy, punkty usługowe i zakłady pracy. Doszło do drastycznego zahamowania obrotów firm zajmujących się handlem, czy usługami. Zamknięcie ludzi w
domach, przerwanie możliwości wykonywania pracy przez wiele firm bezpośrednio wpłynęło
na powstanie kryzysu ekonomicznego jaki objął całą światową gospodarkę. W efekcie ludzie
masowo tracą pracę, a inflacja i pauperyzacja społeczeństwa jest bezpośrednim efektem
koronawirusa. Tylko w marcu 2020 roku w USA pracę straciło 10 mln ludzi co nie ma żadnego odniesienia do całej historii Stanów Zjednoczonych.
Izolacja
W pierwszym okresie epidemii drastyczna izolacja całego społeczeństwa jest podstawową
walką z koronawirusem. Zbyt późne wprowadzenie masowej kwarantanny, bagatelizowanie zagrożeń przez młodych ludzi przyniosło tragiczne skutki w Chinach, Włoszech, Hiszpanii, czy w Stanach Zjednoczonych. Wyjątkiem od drakońskich przepisów epidemicznych jest Szwecja, gdzie jedynie apeluje się do społeczeństwa o zachowanie ostrożności. Efekt tego może być tragiczny. Już teraz w liczącej blisko 4 razy mniej ludności Szwecji, liczba zgonów z powodu koronawirusa jest sześciokrotnie większa niż w Polsce.
Brak bezpośredniego kontaktu miedzy ludźmi nie
tylko hamuje przenoszenie choroby, ale samoczynnie gasi źródła choroby.
Osoba zarażona o ile nie wystąpią objawy chorobowe zazwyczaj ma wirusa
jedynie przez 15 dni. Najbardziej rozsiewa go, gdy występują objawy choroby (u 20 % populacji) ale rozwój choroby jest zazwyczaj bezobjawowy. W okresie infekcji osoba może zarażać dlatego najprościej nakazać ludziom zostać w domu, a niezbadanym, gdy wychodzą z domów nakazać nakładać maseczki i rękawiczki ochronne.
Skutki ekonomiczne koronakryzysu
O ile przymusowa izolacja społeczeństwa ułatwia walkę z zarazą, to jednocześnie przynosi nieodwracalne zmiany w gospodarce. Drobni przedsiębiorcy z dnia na dzień są pozbawieni źródeł przychodów. Tracą zdolność spłacania zobowiązań. Nie płacą pensji pracownikom, czynszu, rachunków za prąd, podatków, ubezpieczeń społecznych. Muszą zwolnić pracowników i zaprzestać prowadzenia działalności. W efekcie stają się bankrutami bez środków do życia. Również duże przedsiębiorstwa wpadają w kryzys. Globalizacja procesów produkcyjnych wpływa na przerwanie dostaw. Zostają zerwane więzi kooperacyjne, a brak płynności finansowej pociąga za sobą dramatyczne działania. W efekcie mimo zapowiadanej od połowy marca "tarczy antykryzysowej" tylko w marcu swoją działalność zawiesiło 50 tysięcy przedsiębiorstw, a pierwszych dniach kwietnia złożono 30 tys. wniosków o odroczenie płatności składek na ZUS. Przewiduje się że liczba bezrobotnych w kwietniu wzrośnie o 3 mln ludzi, a w czerwcu łączna liczba bezrobotnych dojdzie do 10 mln. To z pewnością rozłożyłoby polską gospodarkę.
Spektakl antykryzysowy
Pierwsze informacje o tarczy, która miałaby ochronić miejsca pracy Polaków pojawiły się podczas kampanii wyborczej prezydenta Dudy. Przypominało to sprawdzone elementy propagandy stanu wojennego z czasów PRL-u. Były niczym wizyty gospodarskie generała Jaruzelskiego w zakładach pracy i denerwujące normalnych ludzi wypowiedzi rzecznika ówczesnego rządu Jerzego Urbana. Spektakl trwał od 10 marca. Przedstawiano w nich coraz to nowsze obietnice, hojnego i dobrotliwego gospodarza zarządzającego krajem. Gdy tarczę antykryzysową podpisał prezydent 31 marca br. wyszło na jaw, że nie ma tam większości rozwiązań postulowanych przez przedsiębiorców i opozycję, które mogłyby realnie zapobiec katastrofie na rynku pracy. Można wręcz uznać, że cała tarcza antykryzysowa to był jedynie element propagandowy przed wyborami, które nie wiadomo czemu mają się odbyć w maju mimo braku normalnej kampanii wyborczej i zmianami w ordynacji wyborczej wprowadzanymi z pogwałceniem prawa i konstytucji.
Unikanie odpowiedzialności przez rząd
To, że rząd powinien pomagać przedsiębiorcom nie wynika z dobrej woli rządzących, ale z konsekwencji wprowadzonych przez nich przymusowej kwarantanny i ograniczeń działalności gospodarcze, a w efekcie zamrożenia niemal całego rynku pracy. Niewprowadzenie stanu wyjątkowego tak jak to zrobiono
w większości państw na świecie nie zwalnia polskiego rządu z
odpowiedzialności materialnej za skutki swoich decyzji. O ile w
przypadku klęski żywiołowej można odpowiedzialnością obarczyć przeciwności losu jako te,
od których można się ubezpieczyć, to od decyzji rządu ubezpieczyć się
nie można. Oczywiście rząd by uniknąć dochodzenia odszkodowań ze strony przedsiębiorców wprowadzone restrykcje nazywa "zjawiskami przyrodniczymi"! Jednak za ograniczenie swobód obywatelskich i zamkniecie wielu przedsiębiorstw rząd i tak poniesie odpowiedzialność materialną w postaci wypłacanych zasiłków dla bezrobotnych, których liczba będzie szła w miliony.
Pomoc, czy propaganda?
Główną wadą tarczy antykryzysowej jest jej zawiłość. Ciężko jest znaleźć w niej jasne przepisy uprawniające przedsiębiorcę do uzyskania jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa. Bełkot propagandowy jaki stosowano w kampanii wyborczej przez prezydenta Dudę ma się nijak do uchwalonych przepisów. W efekcie bez wynajęcia prawnika ciężko będzie skorzystać z jakiejkolwiek pomocy. Wydaje się, że z tarczy zadowolone będą jedynie banki, firmy leasingowe i doradcy podatkowi. Wzrosła też rola związków zawodowych bez których zgody przedsiębiorstwa nie będą mogły skorzystać z "przestojów ekonomicznych". To z pewnością wpłynie bezpośrednio na bankructwa większych firm.
Działania tymczasowe
Wykorzystanie tarczy do gaszenie pożaru związanego z koronakryzysem u osób prowadzących działalność gospodarczą powoduje jedynie panikę. Widać wyraźnie, że działania są chaotyczne i tymczasowe. Obliczone jedynie na czas do wyborów prezydenckich, a potem wszystko może się walić. Wiadomo, że niezadowolenie społeczne zs rządów PiS pojawi sie dopiero na rzełomie maja i czerwcza gdy ludzie będą skazani jedynie na zasiłki dla bezrobotnych. Dlatego organizacja wyborów jest dla nich ważniejsza niż walka z kryzysem wywołanym przez koronawirus. Sami twórcy tarczy zdając sobie sprawę, że stworzyli bubel prawny, który nikomu nie pomoże, zaraz po uchwaleniu ustawy zapowiedzieli jej aktualizację. Oznacza to, że praktycznie tarcza antykryzysowa jest nieskończona i będzie podlegała jak serial wyborczy ciągłym modernizacjom. Planowane są już kolejne aktualizacje pod nazwą tarcza 1.0, tarcza 2.0 tarcza 3.0 itd. To wywołuje jedynie panikę wśród osób, które nie wiedzą co będzie dalej, a przecież nie mają żadnych przychodów. Oni potrzebują konkretnych rozwiązań. Rząd nie może w swoich działaniach ograniczać się jedynie do majowej ustawki wyborczej. Również społeczeństwuskończy się kiedyś cierpliwość, zwłaszcza, że zaczyna brakować personelu medycznego do obsługi chorych, i to nie tylko zarażonych koronawirusem.
Tarcza, nie starcza
Obecny obraz tarczy zakłada odsunięcie płatności ZUS na trzy miesiące, świadczenie w wysokości 2000 zł dla samozatrudnionych, dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników w wysokości do 40% przeciętnego wynagrodzenia. Pakiet ratunkowy składa się z: ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (specustawa); ustawy o zmianie ustawy o systemie instytucji rozwoju (PFR); jak również ustawy o udzielaniu pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców (polityka nowej szansy). Ta ostatnia nie została jeszcze uchwalona! Brak jest również aktów wykonawczych, rozporządzeń szczegółowych, uściślających stosowanie niektórych przepisów.
Już pobieżna lektura ustawy antykryzysowej wskazuje, że cała pomoc rządu przedsiębiorcom jest taka sama jak pomoc szpitalom. Symboliczna i niepełna. Tak jak medycy są głównie ofiarami koronawirusa, tak ofiarami będą przedsiębiorstwa, a przede wszystkim zatrudnieni.
Zwolnienie z płatności w ZUS
Odnośnie składek na ZUS to są trzy warianty, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy. Przede wszystkim samozatrudnieni i mikrofirmy zatrudniające do 9 pracowników mogą na 3 miesiące (marzec-maj) uzyskać zwolnienie z płacenia składek w ZUS za siebie i za pracowników. Co ważne nie utracą oni w tym okresie przywilejów wynikających z płacenia składek, o ile opłacali oni wcześniej składki w pełnym wymiarze (z chorobowym). Trzeba jednak spełnić kilka warunków. Nie można być zadłużonym w ZUS. W 2019 roku składki powinny być płacone regularnie. Wyjątkiem są zadłużenia do których doszło przed 2019 rokiem i na spłatę ratalną została spisana ugoda z ZUS-em.
By skorzystać z tej opcji firma musi być zarejestrowana przed 1 lutym 2020 roku. Samozatrudnieni nie mogą mieć przychodów powyżej 15 681 zł miesięcznie.
Zniesienie opłaty prolongacyjnej
Mniej ograniczeń dotyczy firm, które na skutek koronakryzysu utracą zdolność opłacania składek ZUS. Jeżeli opłaty te zostaną odroczone, lub rozłożone na raty, nie będzie pobierana opłata prolongacyjna za wydłużenie terminu spłaty zadłużenia. Ulga ta nie zależy od wielkości przedsiębiorstwa, a prolongata za opóźnione płatności dotyczy składek na ZUS od 1 stycznia 2020 roku.
Świadczenia postojowe
Tarcza antykryzysowa przewiduje możliwość wypłacenia świadczenia postojowego dla osób samozatrudnionych oraz pracujących w oparciu o umowy cywilnoprawne (umowy zlecenia, umowy o dzieło). Warunkiem jest spadek przychodów w wysokości 15 %. Świadczeniem objęte osoby, których przychody nie były większe niż 15 681 zł miesięcznie. Warunkiem jest prowadzenie działalności przed 1 lutego 2020 roku. Co ważne zawieszenie działalności nie ogranicza możliwości korzystania ze świadczenia postojowego! Świadczenie będzie wypłacane w kwocie do 2000 zł.
Dofinansowanie do wynagrodzenia pracowników
By pomóc pracodawcom utrzymać pracowników, tarcza antykryzysowa przewiduje uelastycznienie czasu pracy i dofinansowanie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) w wysokości do 40 % miesięcznego wynagrodzenia. To najbardziej zagmatwany element pomocy dla firm. Znajduje się w nim konieczność spełnienia i udokumentowania szeregu warunków, które wymagają pomocy prawników, księgowych i doradców finansowych. Analizy finansowe muszą być przedstawione na przestrzeni dwu lat. Pracodawca musi utrzymać zatrudnienie i wynagrodzenie przez określony okres. Wysokość naliczanego wynagrodzenia też jest określona. Po złożeniu dokumentów w wojewódzkim urzędzie pracy pracodawca może liczyć na dofinansowanie w wysokości do 1 533,09 zł na jednego pracownika (na pełen etat) przez okres 3 miesięcy. Przypominam, że zasiłek dla bezrobotnych kosztuje budżet państwa średnio 861,40 zł plus ubezpieczania społeczne.
Dodatkowe ustalenia w tarczy antykryzysowej
Tarcza antykryzysowa obejmuje również inne postanowienia. Wzorem dekretów jakie wprowadzono w okresie stanu wojennego w czasach PRL, wprowadza się przepisy ograniczające nadmierny wzrost cen. Umożliwia się odliczanie od dochodu darowizn przekazanych na przeciwdziałanie COVID-19. Straty ponoszone przez przedsiębiorstwa mają być szybciej uwzględniane w rozliczeniach z urzędami skarbowymi. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) ma pomóc w refinansowaniu umów leasingowych. W niedziele objęte zakazem handlu właściciele sklepów będą mogli zatrudniać pracowników do rozładunku towarów i rozmieszczania go na półkach sklepowych.
Wprowadzono szereg ułatwień dla branży turystycznej. Między innymi zwolniono firmy turystyczne z obowiązku zwrotu zaliczek za niewykorzystane usługi. Okres spłaty zaliczek wydłużono do 6 miesięcy. Spłata może być w postaci voucherów do wykorzystania przez rok po zniesieniu ograniczeń związanych z koronawirusem. Praktycznie oznacza to przepadek pieniędzy klientów wpłaconych firmom turystycznym. Przedłużono również możliwość legalnego pobytu i zezwoleń na pracę obcokrajowców. Zwolniono przedsiębiorstwa z naliczania kar umownych za nieterminowe realizacje wywołane epidemią. Pozwolono radom gminnym na odstąpienie od pobierania od bankrutujących firm podatku od nieruchomości. Przesunięto termin rozliczeń składania JPK, deklaracji podatkowych, jak również płatności zaliczek do czerwca, a niektórych zobowiązaniach do lipca. Sygnalizowaną wcześniej zmianę stawek VAT przesunięto z 1 kwietnia na 1 lipca 2020 roku. Termin składania rocznych rozliczeń podatkowych przesunięto na 31 maja. Dotyczy to zarówno PIT jak i CIT.Organizacje pozarządowe mają czas na złożenie rozliczeń do 31 lipca. Przystępowanie przedsiębiorstw do PPK przesunięto do 1 października 2020 roku.