Obsługiwane przez usługę Blogger.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MŚP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MŚP. Pokaż wszystkie posty

Tematem lipca 2021 roku powinien być projekt "Polskiego" Ładu, wyjście z Unii Europejskiej za sprawą TK i prokuratora stanu wojennego, aktywisty PZPR - Stanisława Piotrowicza oraz zamach na wolne media poprzez ustawę anty-TVN. Ponieważ sytuacja wciąż jest dynamiczna, a nie chcemy uprawiać propagandy. Zachowajmy więc dystans i zwrócimy uwagę na "sukces rządu PiS" jakim miał być jedyny w pełni zrealizowany projekt socjalny: 500+.

Pogłębiający się spadek dzietności

Okazuje się, że rządy PiS i ich sztandarowy projekt 500+ nie tylko nie przyczyniły się do wzrostu urodzeń w Polsce, ale go zahamowały. Do tego sabotaż w służbie zdrowia, z jakim mamy do czynienia od początku pandemii przyczynił się do największej śmiertelności wśród Polaków od czasu II Wojny Światowej. Sygnały są niepokojące. Liczba Polaków spada w tak szybkim tempie, że za 10 - 20 lat spowoduje to trwały kryzys gospodarczy. Zerwane zostaną solidarnościowe więzy międzypokoleniowe w społeczeństwie. System świadczeń społecznych załamie się z powodu znacznego przekroczenia ilości świadczeniobiorców w stosunku do ilości osób czynnych zawodowo. Obniżenie wieku emerytalnego i zwolnienie młodych ludzi z płacenia podatków jedynie przyspiesza ten moment.
 

Europejska zima demograficzna 

Nieuczciwością byłoby obarczanie rządów PiS za wywołanie efektu zimy demograficznej. Ze spadkiem dzietności mamy do czynienia od lat 60-tych XX wieku. To trwała tendencja, która trwa już dwa pokolenia. Na początku XXI wieku doszło do tak drastycznego spadku urodzeń, że doszło do przekroczenia progu zastępowalności pokoleń. W efekcie tempo spadku urodzeń wśród Europejczyków będzie się gwałtownie zwiększać, a imigranci z Azji i Afryki wyprą ludność etniczną, w sposób naturalny przejmując nad nimi władazę. 
 
 


Zima demograficzna

Pojęcie zima demograficzna zaczęło funkcjonować w przestrzeni analizy statystycznej w latach 70-tych. Niestety publikacje z tego okresu nie przebiły się do szerszego odbioru. Spadek dzietności upatruje się w podniesieniu świadomości kobiet. Wydłużył się znacznie okres w jakim kobieta się kształci. To otwiera przed nimi niedostępne do tej pory zawody. Zwiększa ich zarobki i uaktywnia pęd do kariery. Z jednej strony kobiety stały się równoprawnymi partnerami dla mężczyzn na rynku pracy, z drugiej wprowadzenie nowoczesnych i łatwych w użyciu środków antykoncepcyjnych ułatwiło świadome planowanie potomstwa. Ideologia Kościoła katolickiego tłumaczy to oddzieleniem u kobiet seksualności od prokreacji. Wyznawcy tej ideologii nie zauważyli nawet, że wraz z podniesieniem świadomości seksualnej naturalnie zmniejszyła się ilość przeprowadzanych aborcji. Zaczęli więc ich szukać w wadach prenatalnych, u kobiet gwałconych i chorych, u których ciąża jest bezpośrednim zagrożeniem życia matki i płodu. 
 

Choroby cywilizacyjne

Oprócz przyczyn natury cywilizacyjnej mamy do czynienia z chorobami społecznymi powodującymi obniżenie płodności. Przede wszystkim zdolność rozrodczą obniża zanieczyszczenie przemysłowe środowiska. Od połowy XX wieku smog na Śląsku przyczyniał się do znacznie wyższej liczby poronień. Teraz dochodzi do tego powszechny wszędzie mikro plastik. Badania butelek dla niemowląt używanych od lat jasno wykazały, że zawarty w nich bisfenol A (BPA) powoduje niepłodność u mężczyzn. W czasach, gdy woda i większość dostępnych w sklepach napoi i produktów spożywczych sprzedawana jest w opakowaniach plastikowych to może potęgować zagrożenie dla ludzi. Wprawdzie oficjalnie mówi się o wycofaniu z produkcji tworzyw z zawartością bisfenolu A, to zauważmy, że gdy go używano też twierdzono, że jest nieszkodliwy.    

Obniżenie ilości i wieku zawieranych małżeństw

Skoro dla ideologii Kościoła katolickiego nierozerwalność małżeństwa jest tak ważna, akt ślubu stał się czymś niepotrzebnym dla młodych ludzi. Poza tym chcą wejść w dorosłe życie z dobrą pracą i mieszkaniem. Małżeństwo stało się niepotrzebnym luksusem! Nie chcą narażać się Kościołowi katolickiemu ewentualnym rozwodem. W efekcie małżeństwa są zawierane coraz później lub wcale.

Strategia demograficzna w Polsce

Zmiany w ilości urodzeń najlepiej widać w Polsce. Kiedy na zachodzie ostrzegano przed starzeniem się społeczeństwa w komunistycznej Polsce mieliśmy najwyższą ilość urodzeń. Mimo że nie było 500+, nie było agresywnej ideologii Kościoła katolickiego rodziły się rekordowe ilości dzieci. Jedyne co dał młodym małżeństwom Jaruzelski był kredyt dla Młodych Małżeństw. Wynika z tego, że przeciętni ludzie w stanie wojennym czuli się mniej zagrożeni niż dziś. Może dlatego, że ZOMO nie biło kobiet metalowymi pałkami jak to widzieliśmy w tym roku na Żoliborzu. W Polsce prawa kobiet zamieniono na wyssane z palca zasady jakie dyktuje ideologia Kościoła katolickiego, która nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. Kobiety i ich dziećmi są zabawkami w rękach duchownych i nawiedzonych polityków. Eksperymentują z nimi jakby byli ich właścicielami. Odebrano im wszelkie prawa i ochronę chociażby przed biciem i gwałceniem (wypowiedzenie konwencji stambulskiej). Zabrano im program in vitro dzięki któremu co roku rodziło się blisko 30 tys. dzieci. 
Taka ideologia nie służy świadomemu macierzyństwu. 
 

Wysoka umieralność w okresie pandemii

Drugą przyczyną ujemnego przyrostu ludności jest katastrofalny stan służby zdrowia. Od początku pandemii brak spójnej polityki ochrony zdrowia przyczynił się w Polsce do najwyższej śmiertelności na świecie. W tym czasie rząd PiS zajmował się jedynie łamaniem prawa w zakresie ograniczenia swobód obywatelskich Polaków. Niszczono przedsiębiorców i osoby protestujące na ulicach. Poszczególni politycy robili majątki na przekrętach związanych z "ochroną zdrowia". Maseczki, respiratory, budowanie pustych szpitali zajmujących się jedynie szczepieniami, to tylko najważniejsze afery tego rządu w okresie pandemii. W tym czasie umierały tysiące Polaków. Zamknięcie przez ministra zdrowia dostępu do innych świadczeń medycznych, nie związanych z epidemią pociągnęło ze sobą kolejne nadliczbowe zgony z powodu nie leczonych chorób serca, krążenia i nowotworów. Kolejni Polacy będą umierać jesienią, bo rząd zamiast szczepić Polaków wysyła szczepionki do zaprzyjaźnionych krajów na wschód. Nie wprowadza obowiązkowych szczepień, a wręcz wspiera antyszczepionkowców. Przykładem takiej działalności jest atak przedstawicieli rządu na pracowników domu dziecka z którego inicjatywy zaszczepiono przebywające tam dzieci. Chciano niemal publicznie zlinczować w obecności TVP-is pracujący tam personel. Dopiero prośba o pomoc TVN uratowała sytuację. Przypominamy, że to TVP dostało miliony złotych od PiS na propagowanie programu szczepień, a TVN nie dostało ani złotówki. Chociaż to TVN propaguje szczepienia. TVP-is z wielomiliardowym budżetem nie wspiera nawet służące społeczeństwu działania WOŚP.
 
 

Niewolnicza praca personelu medycznego

Największą zbrodnią polityków PiS jest oszustwo finansowe dokonane na pracownikach służby zdrowia. To jest tak jak z projektem wież Kaczyńskiego. Robotę zlecono, ale za to nie zapłacono. Za całodobową pracę personelu medycznego, z poświęceniem własnego życia lekarze dostali 17 zł podwyżki. Jednocześnie za bycie w pracy bez żadnych pacjentów w szpitalach "narodowych" wybrańcy PiS-u dostawali trzykrotnie wyższe wynagrodzenie. Jednocześnie ratownikom medycznym pensje obniżono. Dodatkowo przejęto dobrze funkcjonujące szpitale miejskie, aby je jak w PRL-u przekształcić w szpitale dla swoich. Skandalem jest przykład z Warszawy, gdzie wojewoda od miasta żąda pieniędzy na szpital, który wcześniej ukradł warszawiakom. To czarno rysuje widok na jesienną falę pandemii, tym bardziej, że chorować będą głównie młodzi ludzie w wieku produkcyjnym. 

Skutki gospodarcze zimy demograficznej

Agresywna polityka rządu PiS wobec kobiet nie wróży nic dobrego na najbliższe lata. Ministerstwo oświaty już zapowiedziało wdrożenie dla szkół programu cnót niewieścich. To ma oznaczać ogłupianie dzieci. Brak przepisów antysmogowych, wypowiedzenie ustawy antyprzemocowej, brak mieszkań, pauperyzacja społeczeństwa, upadek służby zdrowia, czy agresywna ideologia Kościoła katolickiego powodują, że niechęć młodych ludzi do zakładania trwałych związków będzie narastać. Rok 2020 był rekordowy pod względem zmniejszenia ludności w Polsce. Poprzez nieodpowiedzialną politykę PiS-u ubyło w Polsce 122 100 obywateli (urodziło się 355,3 tys, zmarło 477,4 tys.). To tak jakby z mapy Polski zniknął Wałbrzych, Elbląg, Płock czy Opole. Zmniejszona liczba ludności to kolejny krok do starzenia się społeczeństwa. Oznacza to, że osoby czynne zawodowo muszą płacić wyższe podatki i daniny społeczne, żeby utrzymać przekupstwo swoich działaczy i elektoratu przez PiS. To już teraz widać w "Polskim" Ładzie. Grupą uprzywilejowaną są w Polsce pracownicy spółek skarbu państwa. Ich zarobki są wielokrotnie wyższe od płacy minimalnej. Jednak państwo ciągle najwięcej zarabia na najuboższych. Zabiera się im prawo do odliczania od dochodu ubezpieczenia zdrowotnego ( w tym emerytom i rencistom) i bezrobotnym. W ten sposób zapowiadana już teraz 3 procentowa (?!) rewaloryzacja rent i emerytur jest co najmniej dziwnym posunięciem, tym bardziej, że w przyszłym roku odebrane będzie prawo do 13 i 14. Jak ci ludzie opłacą drożejący o 15 % prąd i gaz? Niewspółmiernie drożeje również paliwo. Ceny w sklepach z każdym dniem są coraz wyższe. 
 

Skutki zimy demograficznej dla osób prowadzących działalność gospodarczą

Kryzys gospodarczy wywołany zimą demograficzną odbije się przede wszystkim na osobach prowadzących własną działalność gospodarczą. Rok 2022 będzie rokiem rekordowego wzrostu składek na ZUS. Przyczyną jest rekordowy wzrost wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa zarządzanych przez rodziny działaczy PiS. Do tego będą to składki płacone bez możliwości odliczenia co w większości małych firm przekroczy płacony do tej pory podatek dochodowy, a straty nie będą refinansowane. Obniżka podatków, czy zwiększenie kwoty wolnej od opodatkowania, de facto nie będzie miała jakiegokolwiek znaczenia w ich portfelach. W efekcie wiele drobnych firm upadnie, co dodatkowo przyczyni się do kolejnych podwyżek podatków. Kolejne lockdown'y pogrzebią całkowicie chęć do prowadzenia własnych firm.
Ostatni gasi światło.

#demografia #kryzys gospodarczy #zima demograficzna #Polski Ład #polityka PiS #nepotyzm #Strajk Kobiet #inflacja #przyrost ludności #śmiertelność Polaków

Demografia wyznacza trwały kryzys gospodarczy

Od 1 stycznia 2021 roku polskie spółki kapitałowe mogą reinwestować swój kapitał w sposób nieopodatkowany do czasu realnego uzyskania dochodu. Ta forma rozliczenia z fiskusem nazywana jest estońskim CIT-em. Istotą tej formy opodatkowania jest uproszczenie systemu podatkowego i przesunięcie momentu naliczania podatku do momentu faktycznego zaistnienia wypłaty zysków przedsiębiorstwa dla jego akcjonariuszy, czy udziałowców. Estoński CIT jest dobrowolną formą opodatkowania. Aby się na niego zdecydować należy dobrze rozważyć wynikające z tej decyzji konsekwencje.

Cele wprowadzenia estońskiego CIT-u

Zanim zaczniemy analizę korzyści wynikających z przyjęcia estońskiego CIT-u, zauważmy, że nie obniża on wysokości płaconego podatku, a jedynie odkłada w czasie jego naliczanie. Ustawa o estońskim CIT, potocznie nazywana "ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych". Nie opiera się na zawiłej sprawozdawczości podatkowej. Według dotychczasowej ustawy CIT przedsiębiorstwa mają nałożone obowiązki dotyczące przepływu kapitałów, które de facto nie są jeszcze w dyspozycji spółki. Uwzględnianie ich po stronie przychodów zniechęca przedsiębiorstwa do inwestycji. W tym kontekście estoński CIT jest wyjściem na przeciw oczekiwaniom spółek kapitałowych. Celem wprowadzenia estońskiego CIT-u jest odłożenie konieczności płacenia zaliczek na CIT do momentu, gdy osiągany zysk będzie wypłacany udziałowcom, na przykład w formie dywidendy. W ten sposób reinwestowane zyski nie są opodatkowane, a rachunkowość finansowa podatników nie wymaga prowadzenia dodatkowych ewidencji i sporządzania sprawozdań finansowych.


Istota estońskiego CIT

Według dotychczasowych zasad przychodem podlegającym opodatkowaniu są różnego rodzaju aktywa zwiększające majątek spółki. Do takich aktywów należą również środki, które de facto nie wpłynęły nawet do spółki. CIT estoński pozwoli odłożyć w czasie opodatkowanie do czasu kiedy nie dojdzie do wypłaty z zysku. Dzięki temu nowe rozwiązanie ułatwia spółkom refinansowanie zysków. Polskie spółki nie będą płacić podatku od przychodu majątku, do czasu kiedy zysk pozostanie w obrocie inwestycyjnym w wysokości określonej w ustawie. Dodatkowo spółki te będą mogły skorzystać z uproszczonej księgowości finansowej.

 

Jak przejść na CIT estoński?

Przejście spółek kapitałowych ze starego CIT do ryczałtu od dochodu, wymaga od przedsiębiorstwa kilku czynności administracyjnych. Przede wszystkim wiąże się z koniecznością powiadomienia o swojej decyzji naczelnika właściwego urzędu skarbowego. Zgłoszenie dokonujemy na koniec miesiąca, od którego chcemy być rozliczani na zasadach estońskiego CIT. Nową formę opodatkowania w małych firmach przyjmuje się na 4 lata z możliwością przedłużenia. W przypadku dużych spółek to okres cztero-, ośmio-, a nawet dwunastoletni. W tym czasie obowiązki związane z wyliczaniem podatku będą zredukowane do minimum. Zobowiązania podatkowe powstaną dopiero w chwili przeniesienia części środków poza prowadzoną działalność gospodarczą.


Co straci przedsiębiorstwo wybierając estoński CIT?

Właściciele spółki powinni uważnie rozważyć przejście na CIT estoński. Wybór tej formy opodatkowania wiąże się z pozbawieniem ulg i możliwości korzystnych rozliczeń przewidzianych w starej ustawie CIT. Między innymi dotyczy to ulgi na działalność badawczo-rozwojową, czy możliwości odliczenia od przychodu przekazywanych darowizn.


Kto może przejść na CIT estoński?

Żeby przejść na CIT estoński spółka musi spełnić określone warunki. Przede wszystkim nowa forma opodatkowania skierowana jest do nowo powstałych spółek. Wyznaczone są odpowiednie limity przychodów, które nie wolno przekroczyć. Uwzględniono też w ustawie decyzje natury politycznej. Są ograniczenia wyłączające z estońskiego CIT-u firmy, "podejmujące działania  nieaprobowane przez decydentów". Ustawowo wskazano na podmioty nie prowadzące rzeczywistej działalności, a jedynie obracające kapitałem. Ustalono kryteria, które muszą spełnić spółki kapitałowe, aby mogły skorzystać z estońskiego CIT:
  1. Przychody osiągnięte w poprzednim  roku podatkowym nie mogą przekroczyć 100 mln zł brutto, czyli z kwotą należnego VAT, uwzględniając przychody pasywne.
  2. Przychody z podmiotami powiązanymi muszą nie przekraczać 50 %.
  3. Spółki muszą utrzymywać stały poziom zatrudnienia, minimum 3 osoby pracujące na pełen etat w ramach umowy o pracę, poza udziałowcami i akcjonariuszami.
  4. Alternatywą do poprzedniego punktu jest ponoszenie miesięcznych wydatków na płace w wysokości trzykrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, na rzecz osób zatrudnionych poza akcjonariuszami i udziałowcami. Dodatkowym warunkiem tego rozwiązania jest odprowadzanie przez przedsiębiorcę pełnych składek na ZUS i PIT.
  5. Działalność gospodarcza musi być prowadzona w formie spółki z o.o. lub spółki akcyjnej, w której udziałowcami są jedynie osoby fizyczne, a spółka nie posiada aktywów w kapitale innej spółki. Nie może również być uczestnikiem w funduszach inwestycyjnych.
  6. W pierwszym roku zwolnione z niektórych warunków są podmioty gospodarcze rozpoczynające swoją działalność.
  7. W ustawie o estońskim CIT wykluczono z możliwości skorzystania z tego rozwiązania przedsiębiorstwa finansowe, instytucje pożyczkowe, spółki działające w SSE / PSI, spółki w stanie upadłości lub likwidacji oraz podmioty, które w ostatnim okresie podejmowały określone procesy restrukturyzacyjne.
 
Źródło: Ministerstwo Finansów

Szczegóły dotyczące nakładów inwestycyjnych

Wymogiem nałożonym przez ustawodawcę na podmioty korzystające z estońskiego CIT-u jest ponoszenie bezpośrednich nakładów inwestycyjnych. Ustalono również limity środków przeznaczonych na inwestycję, liczone procentowo w stosunku do wartości początkowej środków trwałych. Nakłady inwestycyjne muszą wynosić 15 % w dwu kolejnych latach korzystania z estońskiego CIT (minimum 20 tys. zł) lub 33 % w ciągu 4 lat (nie mniej niż 50 tys. zł). Nakłady mogą dotyczyć zarówno zakupu nowych środków trwałych jak i środków przeznaczonych na ich wytworzenie. W określonych warunkach dopuszcza się leasing jak i najem środków trwałych. Wyklucza się z nakładów inwestycyjnych środki transportu służące celom osobistym udziałowców lub członków ich rodzin. Wydatkiem inwestycyjnym może być wzrost kwoty przeznaczonej na wypłaty dla osób zatrudnionych, poza udziałowcami i akcjonariuszami.

Sprawozdawczość w estońskim CIT

Decydując się na estoński CIT spółka zostaje zwolniona z obowiązku sporządzania sprawozdań finansowych wynikających z Międzynarodowych Standardów Rachunkowości sporządzanych w ramach MSSF - Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej. 

Opodatkowanie estońskim CIT-em

Do przychodów opodatkowanych estońskim CIT należą dywidendy, zaliczki na dywidendy, ukryte zyski w formie świadczeń na rzecz udziałowców,  akcjonariuszy lub podmiotów powiązanych, zysk przeznaczony na pokrycie strat, wydatki nie związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (darowizny), itp. Wysokość zryczałtowanego podatku wynosi 15 % w przypadku małych podatników i 25 % dla pozostałych podmiotów.  W przypadku prowadzenia większych inwestycji stopa ryczałtu może być obniżona o 5%.

Podsumowując estoński CIT to przywilej w zakresie momentu wykazania dochodu do opodatkowania oraz uproszczenia ewidencji, ale nie obniża on wysokości płaconego podatku.
 
 

Ułatwienia, czy propaganda?

Projekt ustawy o wprowadzeniu estońskiego CIT był zapowiadany wraz z kolejnymi tarczami anty kryzysowymi. W ten sposób premier Morawiecki realizował PR swoich poczynań "w trosce o gospodarkę". Estoński CIT ma chronić wypracowany w Polsce kapitał przed jego transferem za granicę. Gwarantować stabilność zatrudnienia. Zwiększać kapitał spółek i zapewniać ich stabilność finansową. Wpływać na rozwój gospodarczy Polski. Co ciekawe troszcząc się o spółki kapitałowe, nie zdjęto obciążeń księgowo-fiskalnych z drobnych działalności gospodarczych prowadzonych przez osoby fizyczne, których dochody są poniżej kwoty wolnej od podatku jaka jest w krajach Europy Zachodniej. Nie zwolniono z obowiązku płacenia składek na ubezpieczenia zdrowotnego osób, które wykonują działalność dodatkowo, poza świadczeniem normalnej pracy na etacie. Przychody tych osób są często poniżej wysokości składki zdrowotnej. Nie dostali oni od państwa żadnej pomocy w związku z pandemią, mimo że płacą podatki. W efekcie po raz kolejny wprowadzono ułatwienia jedynie dla spółek kapitałowych, w których od lat siedzą politycy, partii rządzącej.  


Dlaczego CIT estoński nie jest popularny?

W ordynacji podatkowej liczy się prostota i przejrzystość zasad. Tak miało być z estońskim CIT, ale wyszedł z tego "podatek narodowy". Pomimo powszechnego promowania nowego podatku przez Ministerstwo Finansów mało jest zainteresowanych nową formą rozliczenia CIT. Przede wszystkim, zasady jego wprowadzenia są zagmatwane, a elementy politycznej uznaniowości zniechęcają do skorzystania z niego. Doświadczenia z polskim prawodawstwem od czasu, gdy PiS wprowadził władzę autorytarną dowodzą, że każdego dnia interpretacja przepisów może być różna. Do tego dochodzą wymuszenia płacenia haraczu na rzecz prominentnych polityków i organizowanych przez nich "akcji". 

Ograniczenia podmiotowe

Przede wszystkim ograniczona jest liczba spółek, które mogą skorzystać z estońskiego CIT. Wykluczone są spółki komandytowe i spółki jawne. Ograniczono przychód do 100 mln zł i wykluczono spółki, w których udziałowcami są osoby prawne. Nawet w przypadku spełnienia niezrozumiałych kryteriów pojawia się zagrożenie wynikające z konieczności utrzymania personelu pracowniczego i wysokości ich płacy. To w czasach pandemii jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. To jawne przerzucanie na pracodawców odpowiedzialności za niekonstytucyjny lockdown i bezrobocie. 

 

Przypominają się działania ministra zdrowia, który zaleca lekarzom powstrzymanie realizacji świadczenia terminowych usług medycznych z powodu pandemii, a następnie finansowe karanie szpitali i lekarzy za brak ich wykonywania. Polacy na tym się poznali. Tak wyglądają rządy PiS. 
Propaganda, kłamstwa i restrykcje finansowe. Najpierw propozycje, sugestie i zalecenia, potem drakońskie kary nakładane przez sanepid, nie oparte o żadne przepisy.

 

Przygotowania poprzedzające przejście na estoński CIT

W informacjach o estońskim CIT dużo mówi się o tym, że będą ułatwienia w prowadzeniu księgowości, gdy się z niego skorzysta. Pomija się przy tym ogrom pracy jaką należy włożyć, żeby dokładnie rozliczyć okres poprzedzający przyjęcie nowego opodatkowania. Ustawodawca w ten sposób zabezpiecza możliwość naliczeniem odpowiedniego podatku. Cofnięcie ryczałtu będzie się wiązać z pełną konsekwencją podatkową dla podatnika, tak jakby zalegał z niezapłaconym podatkiem. 
 

Utrata przywilejów wynikających z dotychczasowym opodatkowaniem

Niezwykle dotkliwa może być dla podatników utrata przywilejów wynikających z dotychczasowego opodatkowania CIT. W czasach kryzysu wywołanego koronawirusem jednym z ważniejszych przywilejów jest ulga na złe długi. To niezwykle niepokojące zubożenie przywileju. Kryzys spowodował przerwanie więzi kooperacyjnych i doprowadził do zatorów pieniężnych. CIT estoński przyjmujemy na 4 lata, a nie wiadomo co będzie z naszą działalnością za tydzień. Przecież przeprowadzenie restrukturyzacji jest nie możliwe.



Niekorzystna stawka zryczałtowanego CIT

Analiza profilu działalności i wysokość należnej stawki ryczałtu na rzecz estońskiego CIT zniechęca do tej formy opodatkowania. Dotychczasowy podatek jest po prostu niższy i nie ma konieczności spełniania niekorzystnych dla firmy zobowiązań. Do tego musimy się liczyć z ogólnym kryzysem. Ciężka sytuacja udziałowców może zmusić ich do zaciągnięcia pożyczki w spółce, w której są współwłaścicielami. W przypadku estońskiego CIT-u trzeba będzie od tego zapłacić podatek.

Skomplikowana księgowość

Fikcją jest również uproszczenie rozliczeń finansowych. W przypadku ryczałtu CIT-u estońskiego mamy wyróżnione 7 rodzajów źródeł naliczania podatku. W starej ustawie na zasadach ogólnych jest ich jedynie 4. Nie bez znaczenia jest również pionierskie przecieranie szlaku w nowej ordynacji podatkowej. Wiemy dobrze ile błędnych interpretacji podatkowych występuje w przypadku ustaw pisanych na kolanie, które są głosowane nocami przez PiS. Każda nowy system podatkowy jest obciążony sporymi błędami, chaotycznie interpretowanych przez urzędników, z którymi na końcu musi się zmagać podatnik. Pamiętajmy, że prace nad tą ustawą były prowadzone w formie zdalnej. Rozpoczęły się w czasach drugiego ataku pandemii, zaledwie dwa miesiące przed ich wprowadzeniem w życie.

Czy estoński CIT ma sens?

Rozważając wszelkie za i przeciw można przyjąć, że estoński CIT ma sens. Powściągliwość podatników w jego przyjęciu wynika głównie z kryzysu wywołanego pandemią, jak i małą wiarygodnością obecnego rządu i systemu prawnego z jakim spotykamy się na co dzień od czasu przejęcia rządu przez PiS. Pewnie, za kilka lat, gdy do Polski powróci demokracja i praworządność, uda się przeprowadzić konsultacje społeczne, a w zmienionej formie estoński CIT będzie korzystnym motorem napędowym do wzrostu gospodarczego Polski. 
 

#estoński CIT #CIT estoński #spółki kapitałowe # ryczałt od dochodów spółek kapitałowych #inwestycje #refinansowanie zysku

CIT estoński



Zazwyczaj na początku roku piszemy o zmianach w podatkach, które uchwalone kilka miesięcy wcześniej wchodzą w życie z nowym rokiem, kształtując nową ordynację podatkową. W ten sposób mogliśmy starać się nakreślić Państwu zasady gry jakimi mielibyśmy posługiwać się prowadząc działalność gospodarczą podczas roku podatkowego. Nasze prawo do stabilnych przepisów podatkowych zostało utracone wraz z nastaniem rządów PiS. Przepisy od kilku lat uchwalane są na kolanie, bez wymaganego okresu vacatio legis, a nawet wstecz. Zniszczenie demokracji przez likwidację trybunału konstytucyjnego, wprowadzenie anarchii do sądownictwa i paraliż KAS i NIK przez rozgrywki personalne i mianowanie na stanowiska kierownicze osób z zarzutami łamania prawa daje pełen obraz w jakich przyszło nam pracować w Polsce od początku 2020 roku.

 

COVID-19 wydarzeniem stulecia

Wkrótce okazało się, że populistyczne, nieodpowiedzialne rządy w Polsce, hojne rozdawnictwo pieniędzy wpłacanych przez nas do budżetu to nie jedyny problem 2020 roku. Od stycznia serwisy informacyjne zaczęły wypełniać relacje o pandemii wywołanej przez wirusa SARS-CoV-2 (od ang. Severe acute respiratory syndrome coronavirus 2). Początkowo epicentrum problemu było miasto Wuhan w prowincji Hubei w Chinach. To tu w listopadzie 2019 roku pojawiła się nowa choroba wywołana tym wirusem. Traktowano ją jako odmianę grypy zastanawiając się czy dotychczasowe szczepionki będą na nią skuteczne. Wkrótce okazało się, że COVID-19 (od ang. Coronavirus Disease 2019) to niebezpieczna choroba całego organizmu przypominająca przewlekłe zapalenie płuc, wywołująca w nich poważne i trwałe zmiany, uniemożliwiające samodzielne oddychanie. Śmiertelna choroba, na którą nie ma lekarstwa. Mimo to, wiele ośrodków decyzyjnych bagatelizowało zagrożenie. 


Opierano się o dane statystyczne, które dowodziły, że śmiertelność koronawirusa jest dużo niższa od zwykłej grypy. Jedynym niepokojącym sygnałem była jego dużo większa zdolność zarażania, oraz wysoka śmiertelność w przypadku osób starszych powyżej 75 roku życia, zwłaszcza osób z chorobami towarzyszącymi (onkologicznymi, pulmonologicznymi, cukrzycy insulinowej, wysokiego ciśnienia, z osłabionym układem immunologicznym i schorzeniami wynikającymi z zaburzeń pracy serca), oraz u kobiet w ciąży i noworodków do 2 miesiąca życia.

 

Szybka nauka chińskiego

Doświadczenia z Wuhan wkrótce stały się wykładnią postępowania z zarazą dla wszystkich państw na całym świecie. Podstawowym działaniem ograniczającym epidemię stała się masowa kwarantanna ludności, blokada przemieszczania się między miastami, zakaz organizowania zgromadzeń, zamykanie miejsc, gdzie ludzie mogą mieć kontakt ze sobą. Zwrócono uwagę na zachowanie dwu metrowej odległości między ludźmi, konieczność posiadania środków ochrony osobistej w postaci rękawic jednorazowych, maseczek do ochrony górnych dróg oddechowych, a w przypadkach silnych zagrożeń przyłbic ochronnych zakrywających oczy i całą twarz. Zakaz przebywania w dużych zbiorowościach spowodował odwołanie imprez kulturalnych, sportowych. Potem zamknięto szkoły, uczelnie, sklepy, punkty usługowe i zakłady pracy. Doszło do drastycznego zahamowania obrotów firm zajmujących się handlem, czy usługami. Zamknięcie ludzi w domach, przerwanie możliwości wykonywania pracy przez wiele firm bezpośrednio wpłynęło na powstanie  kryzysu ekonomicznego jaki objął całą światową gospodarkę. W efekcie ludzie masowo tracą pracę, a inflacja i pauperyzacja społeczeństwa jest bezpośrednim efektem koronawirusa. Tylko w marcu 2020 roku w USA pracę straciło 10 mln ludzi co nie ma żadnego odniesienia do całej historii Stanów Zjednoczonych.




Izolacja

W pierwszym okresie epidemii drastyczna izolacja całego społeczeństwa jest podstawową walką z koronawirusem. Zbyt późne wprowadzenie masowej kwarantanny, bagatelizowanie zagrożeń przez młodych ludzi przyniosło tragiczne skutki w Chinach, Włoszech, Hiszpanii, czy w Stanach Zjednoczonych. Wyjątkiem od drakońskich przepisów epidemicznych jest Szwecja, gdzie jedynie apeluje się do społeczeństwa o zachowanie ostrożności. Efekt tego może być tragiczny. Już teraz w liczącej blisko 4 razy mniej ludności Szwecji, liczba zgonów z powodu koronawirusa jest sześciokrotnie większa niż w Polsce.

Brak bezpośredniego kontaktu miedzy ludźmi nie tylko hamuje przenoszenie choroby, ale samoczynnie gasi źródła choroby. Osoba zarażona o ile nie wystąpią objawy chorobowe zazwyczaj ma wirusa jedynie przez 15 dni. Najbardziej rozsiewa go, gdy występują objawy choroby (u 20 % populacji) ale rozwój choroby jest zazwyczaj bezobjawowy. W okresie infekcji osoba może zarażać dlatego najprościej nakazać ludziom zostać w domu, a niezbadanym, gdy wychodzą z domów nakazać nakładać maseczki i rękawiczki ochronne.

 

Skutki ekonomiczne koronakryzysu

O ile przymusowa izolacja społeczeństwa ułatwia walkę z zarazą, to jednocześnie przynosi nieodwracalne zmiany w gospodarce. Drobni przedsiębiorcy z dnia na dzień są pozbawieni źródeł przychodów. Tracą zdolność spłacania zobowiązań. Nie płacą pensji pracownikom, czynszu, rachunków za prąd, podatków, ubezpieczeń społecznych. Muszą zwolnić pracowników i zaprzestać prowadzenia działalności. W efekcie stają się bankrutami bez środków do życia. Również duże przedsiębiorstwa wpadają w kryzys. Globalizacja procesów produkcyjnych wpływa na przerwanie dostaw. Zostają zerwane więzi kooperacyjne, a brak płynności finansowej pociąga za sobą dramatyczne działania. W efekcie mimo zapowiadanej od połowy marca "tarczy antykryzysowej" tylko w marcu swoją działalność zawiesiło 50 tysięcy przedsiębiorstw, a pierwszych dniach kwietnia złożono 30 tys. wniosków o odroczenie płatności składek na ZUS. Przewiduje się że liczba bezrobotnych w kwietniu wzrośnie o 3 mln ludzi, a w czerwcu łączna liczba bezrobotnych dojdzie do 10 mln. To z pewnością rozłożyłoby polską gospodarkę.



 

Spektakl antykryzysowy

Pierwsze informacje o tarczy, która miałaby ochronić miejsca pracy Polaków pojawiły się podczas kampanii wyborczej prezydenta Dudy. Przypominało to sprawdzone elementy propagandy stanu wojennego z czasów PRL-u. Były niczym wizyty gospodarskie generała Jaruzelskiego w zakładach pracy i denerwujące normalnych ludzi wypowiedzi rzecznika ówczesnego rządu Jerzego Urbana. Spektakl trwał od 10 marca. Przedstawiano w nich coraz to nowsze obietnice, hojnego i dobrotliwego gospodarza zarządzającego krajem. Gdy tarczę antykryzysową podpisał prezydent 31 marca br. wyszło na jaw, że nie ma tam większości rozwiązań postulowanych przez przedsiębiorców i opozycję, które mogłyby realnie zapobiec katastrofie na rynku pracy. Można wręcz uznać, że cała tarcza antykryzysowa to był jedynie element propagandowy przed wyborami, które nie wiadomo czemu mają się odbyć w maju mimo braku normalnej kampanii wyborczej i zmianami w ordynacji wyborczej wprowadzanymi z pogwałceniem prawa i konstytucji. 

 

Unikanie odpowiedzialności przez rząd

To, że rząd powinien pomagać przedsiębiorcom nie wynika z dobrej woli rządzących, ale z konsekwencji wprowadzonych przez nich przymusowej kwarantanny i ograniczeń działalności gospodarcze, a w efekcie zamrożenia niemal całego rynku pracy. Niewprowadzenie stanu wyjątkowego tak jak to zrobiono w większości państw na świecie nie zwalnia polskiego rządu z odpowiedzialności materialnej za skutki swoich decyzji. O ile w przypadku klęski żywiołowej można odpowiedzialnością obarczyć przeciwności losu jako te, od których można się ubezpieczyć, to od decyzji rządu ubezpieczyć się nie można. Oczywiście rząd by uniknąć dochodzenia odszkodowań ze strony przedsiębiorców wprowadzone restrykcje nazywa "zjawiskami przyrodniczymi"! Jednak za ograniczenie swobód obywatelskich i zamkniecie wielu przedsiębiorstw rząd i tak poniesie odpowiedzialność materialną w postaci wypłacanych zasiłków dla bezrobotnych, których liczba będzie szła w miliony.  



Pomoc, czy propaganda?

Główną wadą tarczy antykryzysowej jest jej zawiłość. Ciężko jest znaleźć w niej jasne przepisy uprawniające przedsiębiorcę do uzyskania jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa. Bełkot propagandowy jaki stosowano w kampanii wyborczej przez prezydenta Dudę ma się nijak do uchwalonych przepisów. W efekcie bez wynajęcia prawnika ciężko będzie skorzystać z jakiejkolwiek pomocy. Wydaje się, że z tarczy zadowolone będą jedynie banki, firmy leasingowe i doradcy podatkowi. Wzrosła też rola związków zawodowych bez których zgody przedsiębiorstwa nie będą mogły skorzystać z "przestojów ekonomicznych". To z pewnością wpłynie bezpośrednio na bankructwa większych firm.

Działania tymczasowe

Wykorzystanie tarczy do gaszenie pożaru związanego z koronakryzysem u osób prowadzących działalność gospodarczą powoduje jedynie panikę. Widać wyraźnie, że działania są chaotyczne i tymczasowe. Obliczone jedynie na czas do wyborów prezydenckich, a potem wszystko może się walić. Wiadomo, że niezadowolenie społeczne zs rządów PiS pojawi sie dopiero na rzełomie maja i czerwcza gdy ludzie będą skazani jedynie na zasiłki dla bezrobotnych. Dlatego organizacja wyborów jest dla nich ważniejsza niż walka z kryzysem wywołanym przez koronawirus. Sami twórcy tarczy zdając sobie sprawę, że stworzyli bubel prawny, który nikomu nie pomoże, zaraz po uchwaleniu ustawy zapowiedzieli jej aktualizację. Oznacza to, że praktycznie tarcza antykryzysowa jest nieskończona i będzie podlegała jak serial wyborczy ciągłym modernizacjom. Planowane są już kolejne aktualizacje pod nazwą tarcza 1.0, tarcza 2.0 tarcza 3.0 itd. To wywołuje jedynie panikę wśród osób, które nie wiedzą co będzie dalej, a przecież nie mają żadnych przychodów. Oni potrzebują konkretnych rozwiązań. Rząd nie może w swoich działaniach ograniczać się jedynie do majowej ustawki wyborczej. Również społeczeństwuskończy się kiedyś cierpliwość, zwłaszcza, że zaczyna brakować personelu medycznego do obsługi chorych, i to nie tylko zarażonych koronawirusem.



Tarcza, nie starcza

Obecny obraz tarczy zakłada odsunięcie płatności ZUS na trzy miesiące, świadczenie w wysokości 2000 zł dla samozatrudnionych, dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników w wysokości do 40% przeciętnego wynagrodzenia. Pakiet ratunkowy składa się z: ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (specustawa); ustawy o zmianie ustawy o systemie instytucji rozwoju (PFR); jak również ustawy o udzielaniu pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców (polityka nowej szansy). Ta ostatnia nie została jeszcze uchwalona! Brak jest również aktów wykonawczych, rozporządzeń szczegółowych, uściślających stosowanie niektórych przepisów.

Już pobieżna lektura ustawy antykryzysowej wskazuje, że cała pomoc rządu przedsiębiorcom jest taka sama jak pomoc szpitalom. Symboliczna i niepełna. Tak jak medycy są głównie ofiarami koronawirusa, tak ofiarami będą przedsiębiorstwa, a przede wszystkim zatrudnieni.


Zwolnienie z płatności w ZUS

Odnośnie składek na ZUS to są trzy warianty, z których mogą skorzystać przedsiębiorcy. Przede wszystkim samozatrudnieni i mikrofirmy zatrudniające do 9 pracowników mogą na 3 miesiące (marzec-maj) uzyskać zwolnienie z płacenia składek w ZUS za siebie i za pracowników. Co ważne nie utracą oni w tym okresie przywilejów wynikających z płacenia składek, o ile opłacali oni wcześniej składki w pełnym wymiarze (z chorobowym). Trzeba jednak spełnić kilka warunków. Nie można być zadłużonym w ZUS. W 2019 roku składki powinny być płacone regularnie. Wyjątkiem są zadłużenia do których doszło przed 2019 rokiem i na spłatę ratalną została spisana ugoda z ZUS-em.
By skorzystać z tej opcji firma musi być zarejestrowana przed 1 lutym 2020 roku. Samozatrudnieni nie mogą mieć przychodów powyżej 15 681 zł miesięcznie.


Zniesienie opłaty prolongacyjnej

Mniej ograniczeń dotyczy firm, które na skutek koronakryzysu utracą zdolność opłacania składek ZUS. Jeżeli opłaty te zostaną odroczone, lub rozłożone na raty, nie będzie pobierana opłata prolongacyjna za wydłużenie terminu spłaty zadłużenia. Ulga ta nie zależy od wielkości przedsiębiorstwa, a prolongata za opóźnione płatności dotyczy składek na ZUS od 1 stycznia 2020 roku.


Świadczenia postojowe

Tarcza antykryzysowa przewiduje możliwość wypłacenia świadczenia postojowego dla osób samozatrudnionych oraz pracujących w oparciu o umowy cywilnoprawne (umowy zlecenia, umowy o dzieło). Warunkiem jest spadek przychodów w wysokości 15 %. Świadczeniem objęte osoby, których przychody nie były większe niż 15 681 zł miesięcznie. Warunkiem jest prowadzenie działalności przed 1 lutego 2020 roku. Co ważne zawieszenie działalności nie ogranicza możliwości korzystania ze świadczenia postojowego! Świadczenie będzie wypłacane w kwocie do 2000 zł.



Dofinansowanie do wynagrodzenia pracowników

By pomóc pracodawcom utrzymać pracowników, tarcza antykryzysowa przewiduje uelastycznienie czasu pracy i dofinansowanie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) w wysokości do 40 % miesięcznego wynagrodzenia. To najbardziej zagmatwany element pomocy dla firm. Znajduje się w nim konieczność spełnienia i udokumentowania szeregu warunków, które wymagają pomocy prawników, księgowych i doradców finansowych. Analizy finansowe muszą być przedstawione na przestrzeni dwu lat. Pracodawca musi utrzymać zatrudnienie i wynagrodzenie przez określony okres. Wysokość naliczanego wynagrodzenia też jest określona. Po złożeniu dokumentów w wojewódzkim urzędzie pracy pracodawca może liczyć na dofinansowanie w wysokości do 1 533,09 zł na jednego pracownika (na pełen etat) przez okres 3 miesięcy. Przypominam, że zasiłek dla bezrobotnych kosztuje budżet państwa średnio 861,40 zł plus ubezpieczania społeczne.   


Dodatkowe ustalenia w tarczy antykryzysowej

Tarcza antykryzysowa obejmuje również inne postanowienia. Wzorem dekretów jakie wprowadzono w okresie stanu wojennego w czasach PRL, wprowadza się przepisy ograniczające nadmierny wzrost cen. Umożliwia się odliczanie od dochodu darowizn przekazanych na przeciwdziałanie COVID-19. Straty ponoszone przez przedsiębiorstwa mają być szybciej uwzględniane w rozliczeniach z urzędami skarbowymi. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) ma pomóc w refinansowaniu umów leasingowych. W niedziele objęte zakazem handlu właściciele sklepów będą mogli zatrudniać pracowników do rozładunku towarów i rozmieszczania go na półkach sklepowych.

 Wprowadzono szereg ułatwień dla branży turystycznej. Między innymi zwolniono firmy turystyczne z obowiązku zwrotu zaliczek za niewykorzystane usługi. Okres spłaty zaliczek wydłużono do 6 miesięcy. Spłata może być w postaci voucherów do wykorzystania przez rok po zniesieniu ograniczeń związanych z koronawirusem. Praktycznie oznacza to przepadek pieniędzy klientów wpłaconych firmom turystycznym. Przedłużono również możliwość legalnego pobytu i zezwoleń na pracę obcokrajowców. Zwolniono przedsiębiorstwa z naliczania kar umownych za nieterminowe realizacje wywołane epidemią. Pozwolono radom gminnym na odstąpienie od pobierania od bankrutujących firm podatku od nieruchomości. Przesunięto termin rozliczeń składania JPK, deklaracji podatkowych, jak również płatności zaliczek do czerwca, a niektórych zobowiązaniach do lipca. Sygnalizowaną wcześniej zmianę stawek VAT przesunięto z 1 kwietnia na 1 lipca 2020 roku. Termin składania rocznych rozliczeń podatkowych przesunięto na 31 maja. Dotyczy to zarówno PIT jak i CIT.Organizacje pozarządowe mają czas na złożenie rozliczeń do 31 lipca. Przystępowanie przedsiębiorstw do PPK przesunięto do 1 października 2020 roku.

Pełne informacje na temat tarczy są dostępne na stronie https://www.gov.pl/web/tarczaantykryzysowa.

Lista firm prawniczych oferującą darmowa pomoc dla biznesu jest dostępna na stronie #ratuj biznes.


#koronawirus #koronakryzys #COVID-19 #SARS-CoV-2 #tarcza antykrysysowa #wybory prezydenckie 2020 #epidemia

Ordynacja podatkowa w perspektywie pandemii koronawirusa


Różne grupy społeczne mają swojego rzecznika, który stoi na straży ich praw. Powinien on brać czynny udział przy powstawaniu nowych ustaw i rozporządzeń. Tak by były one w zgodzie z obowiązującymi przepisami, a przede wszystkim by zapewniały konstytucyjne prawa grupy społecznej, której służą. 

Poza tym rzecznik praw nadzoruje jak organy państwowe stosują uchwalone przez siebie prawo. Czy przestrzegają przepisów i czy nie wykorzystują ich nadmiernie przeciw społeczeństwu. To do niego możemy poskarżyć się, gdy czujemy, że naruszono nasze prawa. Mamy więc rzecznika: praw obywatelskich, praw dziecka, praw konsumenta, praw pacjenta, praw ucznia, Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw czy praw ubezpieczonych. Teraz uchwalone w maju 2019 roku zmiany w Ordynacji podatkowej przewidują powołanie Rzecznika Praw Podatnika.

Potrzeba polityczna

Pisaliśmy o niezwykle kontrowersyjnych przepisach podatkowych i przepisach dotyczących działalności gospodarczej, jakie były uchwalane w ostatnich latach. Często były one przygotowywane naprędce, na zamówienie polityczne. Walka z luką w VAT, z kontrabandą podatkową to jeden z głównych celów obecnej władzy. To puszczanie oka do wyborców że tylko ci co teraz rządzą potrafią ścigać złodziei. Celem jest również ściągnięcie z podatników jak największej ilości pieniędzy. Przypomina to trochę okres rządów Jaruzelskiego w stanie wojennym, kiedy to walka z nieuczciwym przedsiębiorcą, spekulantem i oszustem miała niezwykły wydźwięk PR-owy. Społeczeństwo w stanie wojennym swoją złość i bezsilność związaną z dostępem do podstawowych dóbr wyładowywało na nieuczciwych badylarzach, cinkciarzach, spekulantach. Referaty wyjaśniające, powołane wówczas przy urzędach i izbach skarbowych były pełne donosów. Teraz jest podobnie, a aktyw partyjny szuka haków i wrogów ludu gdzie tylko się da. Przykładem może być niedawny atak na samozatrudnionych, czy klauzula wykorzystywania prawa.


Żeby złagodzić ogólne złe wrażenie o rządzących jakie panuje wśród osób prowadzących działalność gospodarczą, którzy są podstawowymi podatnikami w tym kraju, rząd postanowił powołać Rzecznika Praw Podatnika by zadbał o ich interesy. To jedna z tych ustaw, którą popiera również opozycja, podobnie jak ulga podatkowa dla młodych.


Przyczyny powołania Rzecznika Praw Podatnika

Prawo pisane byle jak, na kolanie jest największą zmorą tych, których przepisy te dotyczą. Jedną z najważniejszych zasad, które przestrzegały poprzednie rządy była stabilizacja przepisów. Nawet złe przepisy poprawiano z odpowiednim vacatio legis (łac. próżnowanie ustawy) tak by zmiany nie zaskakiwały tych, których je dotyczą. Anarchia podatkowa jaką serwuje nam obecny rząd jest  tak daleko posunięta, że nawet pracownicy urzędów skarbowych są najczęściej korzystającą grupą petentów na infolinii informacji podatkowej Ministerstwa Finansów. Przykładem może być zamieszanie dotyczące wykorzystywania samochodu prywatnego w firmie, brak wspólnego stanowiska ZUS i urzędów skarbowych wokół samozatrudnionych, czy niedostosowanie naszego prawa do wymogów unijnych. Taki stan panuje cały czas. Od 1 sierpnia wchodzą w życie przepisy dotyczące podatników do 26. roku życia a cięgle jest nowelizowana.


Szukanie pieniędzy

Trzeba podkreślić, że urzędnicy skarbowi, którzy nas rozliczają, również podlegają presji. Podobnie jak policjanci, czy strażnicy miejscy, są rozliczani z ilości wystawionych mandatów i kar.
W takim kontekście powołanie Rzecznika Praw Podatnika może być jak najbardziej potrzebne. Musi być ktoś, do kogo można się poskarżyć. By on z urzędu dopominał się o nasze prawa. Ktoś kto będzie reprezentował podatników w sporze zbiorowym z urzędem podatkowym, czy z rządem. Konieczne jest zachowanie równowagi w obronie naszych praw. Podatnik nie może być traktowany jak obywatel gorszej kategorii bez właściwej ochrony instytucjonalnej. Ordynacja podatkowa, konstytucja dla osób prowadzących działalność gospodarczą nie może być naruszana. Ktoś z urzędu musi nad tym czuwać. Stać na straży przepisów prawa dotyczących podatników. Z założenia funkcja Rzecznika Praw Podatnika ma przywrócić podmiotowość osób płacących podatki w Polsce.



Rzecznik Praw Podatnika

Niestety akt powołania Rzecznika Praw Podatnika rozwiewa nadzieje co do jego funkcji. Podobnie jak Rzecznik Praw Konsumenta nie będzie on zgodnie z ustawą służyć osobom prowadzącym własną działalność gospodarczą. Będą oni nadal traktowani jako obywatele drugiej kategorii. Teoretycznie mają oni własnego Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. 

Najważniejsze dla Rzecznika Praw Podatnika będą osoby, które nie prowadzą własnej działalności gospodarczej, bo "nie są profesjonalnymi uczestnikami obrotu gospodarczego". Zaznacza się jednak w ustawie, że Rzecznik będzie "korzystnie oddziaływać na podmioty prowadzące działalność gospodarczą". Da "poczucie bezpieczeństwa prowadzonej działalności i w kontaktach z organami podatkowymi". 

Wiemy jak to wygląda w przypadku Rzecznika Praw Konsumenta który w żaden sposób nie chroni nabywców towarów gdy tylko wystawiona jest faktura na firmę. Podobnie Rzecznik MŚP ma wyłącznie funkcję propagandową.


Powołanie Rzecznika Praw Podatnika 

Rzecznika Praw Podatnika powołuje Prezes Rady Ministrów na 6-letnią kadencję na wniosek ministra do spraw finansów publicznych. Czyli organ, który będzie kontrolowany powołuje rzecznika, który będzie go kontrolować. Funkcja ma być jednokadencyjna z szerokim wachlarzem możliwości odwołana. Rzecznik nie może być członkiem partii politycznej, związku zawodowego i nie może prowadzić własnej działalności gospodarczej. Takie przynajmniej są założenia.  
Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców został członek PiS.

Zadania Rzecznika Praw Podatnika

Projekt ustawy przewiduje, że do zadań Rzecznika będzie należało:
  • opiniowanie aktów normatywnych z zakresu prawa podatkowego;
  • prowadzenie mediacji między podatnikami, a organami podatkowymi;
  • współpraca ze stowarzyszeniami, związkami zawodowymi, ruchami obywatelskimi i fundacjami na rzecz ochrony praw podatników;
  • wytyczanie kierunków zmian w przepisach podatkowych;
  • prowadzenie edukacji w zakresie prawa podatkowego;
  • występowanie do Ministerstwa Finansów o interpretacje podatkowe;
  • analizowanie zgodności interpretacji organów podatkowych z Ordynacją podatkową;
  • składanie wniosków do właściwych organów zmierzających do zapewnienia ochrony praw podatników;
  • za pośrednictwem Rzecznika Praw Obywatelskich kierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków o zbadanie zgodności z konstytucją ustaw dotyczących prawa podatkowego;
  • składanie wniosków do Naczelnego Sądu Administracyjnego o podjęcie uchwały mającej na celu wyjaśnienie przepisów prawnych budzących wątpliwości, a które dotyczą przepisów podatkowych;
  • występowanie o wszczęcie postępowania podatkowego, wniesienia skargi do sądu administracyjnego, w tym skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego, wniesienia skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, a także uczestniczenia w postępowaniu przed organem administracji publicznej lub sądem – na prawach przysługujących prokuratorowi;
  • podejmowanie innych działań służących ochronie podatników.


Biuro Rzecznika Praw Podatnika

Rzecznik Praw Podatnika będzie realizował swoje zadania przy pomocy Biura Rzecznika Praw Podatnika i jego 16 zastępców działających w poszczególnych województwach. Dodatkowo będzie powołanych 32 przedstawicieli terenowych. W ten sposób w każdym województwie do realizacji zadań Rzecznika będzie trzyosobowy "zespół ekspercki". Oddziały terenowe będą zatrudniały dodatkowo 32 etatowych pracowników do obsługi administracyjno-biurowej. Pozostali pracownicy Biura to kolejne 55 etatów. W sumie będzie ich pracowało 136 osób.


Koszty powołania Rzecznika Praw Podatnika

Przewiduje się, że w pierwszym roku koszty powołania Rzecznika Praw Podatnika pochłoną 25 mln złotych. Dodatkowo na wynagrodzenia przewidziano 17,3 mln zł rocznie. Średnie wynagrodzenie
10 600 zł miesięcznie. To kolejne, duże obciążenie dla budżet. Jeżeli Rzecznik będzie zajmować się jedynie osobami zatrudnionymi i emerytami, to należy przypomnieć, że część z nich będzie zwolniona z płacenia PIT (osoby do 26. roku życia), a pozostałym podatki rozlicza sam fiskus.
Jeżeli zgodnie z założeniami Rzecznik Praw Podatnika nie będzie zajmować się problemami osób prowadzących własną działalność gospodarczą to raczej nie będzie mieć co robić. no chyba że powołuje się go głównie do "współpracy ze stowarzyszeniami, związkami zawodowymi, ruchami obywatelskimi oraz fundacjami na rzecz ochrony praw podatników. Skoro Ministerstwo Sprawiedliwości potrafi aktywnie wspiera finansowo Fundację Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia przekazując jej 24 mln 123 tys. złotych to możemy jedynie domyślać się na co pójdą pieniądze z budżetu kolejnego rzecznika. 


Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców

Na co możemy liczyć od Rzecznika Praw Podatnika najlepiej sprawdzić porównując tę funkcję do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców? Rzecznik MŚP został powołany w 2018 roku wraz z Konstytucją Biznesu. Jego głównym zadaniem wpisanym do ustawy nie jest dbanie o interesy osób prowadzących działalność gospodarczą, ale  "pogłębianie zaufania przedsiębiorców do władzy publicznej', oraz promocja prowadzenia działalności gospodarczej na zasadach "zrównoważonego rozwoju oraz zasady uczciwej konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów przedsiębiorców". 


Czyli delikatnie rzecz biorąc organ propagandowy, finansujący różne fundacje i firmy, które prowadzą swoją działalność na bliżej nieokreślonych zasadach. Wystarczy spełniać kryterium "poszanowania dobrych obyczajów". Na całą Polskę powołano zaledwie jeden oddział terenowy w Krakowie. Nawet Radio Maryja zauważyło, że na dwa lata działalności Rzecznik interweniował jedynie w trzech sprawach, które wynikały ze złego prawodawstwa uchwalonego przez obecny Sejm. Dotyczyły one nieprecyzyjnego opisu towarów na fakturach, systemu monitorowania drogowego i stawki podatku VAT od produktów gastronomicznych spożywanych w lokalu gastronomicznym lub sprzedawanych na wynos. Nie wszystkie te sprawy są zakończone. 


Z inicjatywy legislacyjnej od dwu lat Rzecznik MŚP zapowiada zniesienie obowiązkowego płacenia składki ZUS o czym pisaliśmy już wcześniej. Nie widać by Sejm miał zamiar zająć się tą sprawą. Na działalność Biura Rzecznika MŚP przeznaczono w tym roku 19 mln zł, Czyli mniej niż Ministerstwo Sprawiedliwości dało jakiejś Fundacji. Można przyjąć, że pieniądze są wydawane na działania propagandowe i wspieranie różnych fundacji. Jeżeli chodzi o udział przy tworzeniu prawa to podobno Rzecznik MŚP brał aktywny udział w sprawie zwolnienia z podatków pracowników do 26. roku życia, ale nawet Radio Maryja o tym nie wspomniało. 


Od potrzeby przestrzegania ordynacji podatkowej przez organy administracji państwowej ważniejsza jest potrzeba kontroli rządu na co przeznaczane są płacone przez nas podatki. Czy państwo wypełnia podstawowe obowiązki względem sprawiedliwego podziału budżetu? Jest to bardzo poważny i podstawowy problem ustroju państwa, którego Rzecznik Praw Podatnika z pewnością nie rozwiąże.

#Rzecznik Praw Podatnika #Biuro Rzecznika Praw Podatnika #Rzecznik Praw Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Biuro Rzecznika Praw Małych i Średnich Przedsiębiorstw, #Ordynacja podatkowa #Konstytucja biznesu

Zmiany w ordynacji podatkowej. Rzecznik Praw Podatnika


Traktowanie Polaków jako ciemną nierozumną masę jest czymś charakterystycznym co cechuje rządy PiS. Pisanie prawa na kolanie już nie dziwi nikogo. W ciągu jednej nocy można zniszczyć konstytucje, kodeks karny, zasady trójpodziału władzy. Szkolnictwo, sądownictwo, służba zdrowia pada ofiarą interesów jednej partii.


Najczęściej stosowana jest metoda polityki sondażowej. Robi się mniej lub bardziej głupią wrzutkę na jakiś temat, a potem czeka na informację, jakie środowiska będą protestować. Jak są związane z opozycją to idiotyczne przepisy się wprowadza. Jak protestuje własny elektorat, to rozważa się modyfikację przepisów lub zaniechanie zmian. W efekcie niszczy się dotychczasowe zasady prawa i ustrój państwa. Najlepiej to widać w reformie oświaty i traktowaniu nauczycieli, czy niepełnosprawnych. Tam problemy się bagatelizuje, bo na tym elektoracie władzom PiS nie zależy. Gdy buntują się samorządowcy z PiS, to wówczas poprawia się pomysły, albo z nich rezygnuje. Zasada kija i marchewki, niezgodne z konstytucją zmiany ustrojowe, lub prezent od prezesa w postaci premii za poparcie w postaci "krowa plus".


Test przedsiębiorcy, czyli polowanie na czarownice

Jedną z takich wrzutek pod publiczkę (sondaże) jest test przedsiębiorcy. Wykorzystując wprowadzone wcześniej niejasne przepisy o klauzuli wykorzystywania przepisów podatkowych w celu osiągnięcia korzyści , Ministerstwo Finansów postanowiło ukarać podatników korzystających z podatku liniowego, a będących na samozatrudnieniu. W ten sposób znaleziono kolejną kontrabandę, która postępując zgodnie z prawem osiągała korzyści w postaci płacenia niższych podatków. Przeprowadzono więc wspólnie ze związkiem zawodowym Solidarność kampanię propagandową o złych "pracownikach" na samozatrudnieniu. Jednocześnie zaczęto opracowywać algorytmy testu przedsiębiorcy, mające na celu wyłapywanie podatników, którzy postępując zgodnie z prawem osiągali korzyść w postaci płacenia niższych podatków, wybierając podatek liniowy zamiast progresywnego. Dodatkowo dzięki pracy na samozatrudnieniu, płacili niższe składki na ZUS.  


Algorytmy kontrolne Ministerstwa Finansów

Już kilkanaście lat temu, ministrowie finansów w wielu państwach zrozumieli, że w XXI wieku nie da się kontrolować wszystkich podmiotów gospodarczych bez nowoczesnych metod porównawczych. W tym celu należało jak najszybciej stworzyć odpowiednie algorytmy kontroli skarbowej. By mogły one pracować na wiarygodnej bazie danych należało przygotować cyfrową bazę danych dotyczącą działalności podmiotów gospodarczych (JPK), kontrolę przepływów pieniędzy w bankach (System STIR), wprowadzić kontrolę transakcji gotówkowych (kasy fiskalne online). Z pewnością są to lepsze metody kontroli, niż te które doświadczaliśmy poprzednio. Prowokacyjne zakupy ze sprawdzeniem czy będą ewidencjonowane, czy remanenty stanów magazynowych. Dość bolesne zwłaszcza, gdy dotyczyły sezonowej sprzedaży produktów.  Ciężko było płacić podatek od remanentu - zgromadzonego i nie zapłaconego towaru, zanim zaczął się sezon na jego sprzedaż..


Na świecie najbardziej zaawansowany jest system kontrolny Achelon wykorzystywany w USA. System kontroli w Polsce wydaje się dość przejrzysty i równy dla wszystkich. Musimy jednak pamiętać, że wszystko zależy jedynie od tego jakie są algorytmy kontrolne przygotowane przez KAS. Przykładowo algorytmy kontroli skarbowej w Chinach uwzględniają u osób kontrolowanych poglądy polityczne i udział w demonstracjach. To jest zawsze pokusa dla rządzących by algorytmy kontroli skarbowej wykorzystać do walki z opozycją, czy osobom niechętnym władzy. A przynajmniej nie rozliczanie podejrzanych transakcji dokonywanych przez polityków partii rządzącej.
Teraz w związku z testem przedsiębiorczości algorytmy te mają wychwycić osoby na samozatrudnieniu. Czyli prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, wykonujące swoje usługi dla jednego podmiotu gospodarczego. Dodatkowo płacą podatek dochodowy liniowy lub korzystają ze znacznych ulg podatkowych. To pod nich właśnie zmieniono możliwość rozliczania w kosztach wykorzystywania prywatnych samochodów do celów firmowych.

Aktualizacji Programu Konwergencji (APK)

Algorytmem, który miał przeprowadzić test przedsiębiorcy była Aktualizacja Programu Konwergencji. Dzięki temu algorytm miał wytypować kto jest, a kto nie jest prawdziwym przedsiębiorcą. Ci nie prawdziwi mieliby być ci, co jedynie "udają przedsiębiorców" by płacić niższe podatki, niż płaciliby jakby byli zatrudnieni na etacie.


Likwidacja "luki" w systemie podatkowym

O tym, że najwięcej podatków płacą najbiedniejsi nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Państwo wychodzi z założenie że mała firma łatwiej może oszukać fiskus niż duży podatnik. Dlatego podatek CIT jest dużo niższy od podatku dochodowego, jaki płacą osoby fizyczne. Dlatego też dla podatników osiągających dochody powyżej 100 tyś wprowadzono podatek liniowy. Nikomu to nie przeszkadzało dopóki związki zawodowe nie zauważyły, że od samozatrudnionych nie są odprowadzane składki z których mogliby skorzystać etatowi działacze związkowi. Do tego dołączył się ZUS, który również zaczął liczyć na dużo wyższe wpływy. W ten sposób powstał mit o kontrabandzie zarabiającej krocie na samozatrudnieniu.


Samozatrudnienie jako zjawisko powszechne

Samozatrudnienie jest zjawiskiem tak powszechnym, że przerosło to wyobrażenia rządzących. Korzystają z niego zarówno przedsiębiorstwa prywatne jak i państwowe. Straż pożarna, służba zdrowia, wyższe szkolnictwo, banki to w znacznym stopniu pracownicy na samozatrudnieniu. Skoro jest taka możliwość to w celu optymalizacji zysku instytucje te korzystają z tej elastycznej formy zatrudnienia. Również politycy i sztaby wyborcze zatrudniają na umowę zlecenie swoich doradców i PR-owców.
Czy jest to etyczne?
Nie!
Dlatego, że daje możliwość ponoszenia niższych kosztów pracy firmom, które nie dbają o swój personel. Firmy te nie zapewniają pracownikom należnych im świadczeń. Dla pracowników na samozatrudnieniu zaletą są doraźne korzyści w postaci niższych podatków, ale tak naprawdę to oni tracą najwięcej. Likwidacja samozatrudnienia wydaje się słuszna. Przecież koszt pracy powinien być podobny niezależnie od tego jaką formę opodatkowania wybierze przedsiębiorca. Państwo powinno zadbać o to by stworzyć takie przepisy by firmy nie wyzyskiwały pracowników.


Test przedsiębiorcy zniszczy branżę IT w Polsce

Największymi przeciwnikami testu przedsiębiorcy okazali się przedstawiciele branży IT. W Polsce działa wiele firm europejskich zatrudniających programistów na "prowizjach handlowca". Dzięki temu nie muszą nawet rejestrować swoich firm w Polsce, mimo, że budują coraz większe biurowce. Programiści udają sprzedawców sklepów internetowych zarejestrowanych za granicą. W ten sposób firmy z branży IT mają darmowych pracowników i wykorzystując polskie przepisy rozwijają się kosztem polskich firm. To jak najbardziej nieuczciwa konkurencja. Jednak ci co znają się na mechanizmach rynkowych twierdzą, że firmy zachodnie są już przygotowane na zaostrzenie przepisów dotyczących zatrudnienia w Polsce. Ich następnym etapem w szukaniu darmowej siły roboczej mają być Ukraińcy. To tam niedługo będą zatrudniać kolejnych sprzedawców na "prowizji handlowej".

Chwilowy koniec straszenia testem przedsiębiorczości

Gdy tylko w prasie ukazały się artykuły o podejrzanym zakupie gruntów od kościoła we Wrocławiu, premier Morawiecki ogłosił, że rezygnuje z testu przedsiębiorczości.

"Chcę jasno powiedzieć, bo widzę, że sprawa ciągle wywołuje emocje: nie będzie żadnego testu przedsiębiorcy" - podkreślił premier Morawiecki.

Do tego dochodzi fakt o rozdźwięku między wcześniejszymi wystąpieniami premiera podczas spotkań wyborczych, a interpretacjami urzędów skarbowych, którym trudno było podważyć prawidłowość dotychczasowych rozliczeń samozatrudnionych.

"Skarbówka w swoich interpretacjach podatkowych potwierdza, że dotychczasowe rozliczenia samozatrudnionych korzystających z liniowego rozliczania podatku dochodowego są w porządku" - Rzeczpospolita.

Zmiany w kwalifikacji "pozarolniczej działalności gospodarczej"

Po fali strachu, ciemnych chmur jakie zasiano nad głowami samozatrudnionych premier odwołał prace nad wyłanianiem samozatrudnionych przy pomocy testu przedsiębiorcy zwartego w Aktualizacji Programu Konwergencji. Nie oznacza to jednak wycofania się z pomysłu "ukróceniem luki w opodatkowaniu" samozatrudnionych.
Teraz w to miejsce resort finansów zamierza wprowadzić zmiany w kwalifikacji przychodów z tytułu prowadzenia "pozarolniczej działalności gospodarczej". Zmiany mają być szeroko konsultowane z  Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju i Radą Dialogu Społecznego.
Polowanie na czarownic trwa nadal...


#test przedsiębiorcy, #program konwergencji #apk #algorytmy kontroli skarbowej #samozatrudnienie #podatek liniowy #kontrabanda #podatek dochodowy #ZUS

Test przedsiębiorcy, algorytmy kontroli skarbowej