Obsługiwane przez usługę Blogger.

Ceny prądu w 2019 roku

Specustawa w sprawie prądu, jaką w ostatnich dniach 2018 roku zafundowali nam rządzący Polską, żywo przypomina czasy sprzed stu lat w Rosji Radzieckiej. Rozmawiano tam również o prądzie i gospodarce centralnie kierowanej przez KC KPZR, tak jak dziś kierującym Polską jest ścisłe grono towarzyszy z Nowogrodzkiej w Warszawie. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Przede wszystkim Lenin nie zarzucał carowi wszystkich win wynikających z tego, że to on musi zarządzać krajem. Mówiąc do deputowanych, którzy zajadali się prażoną pszenicą, przedstawiał plan rozwoju energetyki i elektryfikacji kraju. Podawał terminy realizacji dostaw energii elektrycznej do poszczególnych obwodów, które potem były rzetelnie realizowane. Dzięki temu prąd przestał być luksusem i stał się powszechnie dostępny.


Nasz obecny rząd o planowaniu mówi zawsze i dużo. Głównie o wizjach. Zaledwie trzy lata temu obecny premier apelował, aby ludzie masowo wprowadzali w swoich domach ogrzewanie elektryczne. Miało to wyprowadzić kraj ze smogu. Obiecał nam, że od 2019 roku będzie specjalna taryfa dla tych, którzy swoje mieszkania będą ogrzewać prądem. Przecieraliśmy wówczas ze zdumienia oczy, bo przecież takie taryfy były od dawna, a jedyny problem dotyczył tego aby elektrownie węglowe nas nie truły. 


Jednak metoda "spalonej ziemi" to główny sposób postępowania obecnego rządu. Najpierw zniszczyć co się da, potem mówić, że skutkom zmian nie zapobiegli poprzednicy. A przecież to obecna ekipa skutecznie zahamowała  rozwój energetyki odnawialnej (wprowadzony przez PO), przerwała wszelkie prace nad energetyką jądrową (zerwano strategiczne kontrakty z Francją z czego sprytnie skorzystali Węgrzy) i zmienili tak prawo aby gospodarstwa domowe nie mogły korzystać z własnych wiatraków (mini elektrowni do 6 kW). 


W tym roku pan minister od energetyki ogłosił, że zniszczą w najbliższych latach wszystkie elektrownie odnawialne i postawią na elektrownie węglowe. Taka polityka jest również zagrożeniem bezpieczeństwa kraju bo według oficjalnych danych GUS w przyszłym roku 75 % węgla będziemy importować z Rosji. Czyli sami uzależniamy się od dobrego nastroju Putina.



Dziś (28.12,2018) w Sejmie ten sam pan minister z rozbrajającą szczerością powiedział, że dopiero w tym roku w lipcu dowiedział się, że prąd ma zdrożeć z powodu umów jakie Polska podpisała z Unią Europejską w 2007 roku. Tylko, że w ówczesnym rządzie zasiadał właśnie wyżej wymieniony minister. Zapomniał już o planach zobowiązania Polski do korzystania ze źródeł odnawialnych w produkcji energii elektrycznej i ogrzewania. Na to Unia Europejska dawała nam przecież pieniądze. To właśnie wówczas na to ich rząd obiecał wysokie dotacje na geotermię w Toruniu, znaczącego biznesmena zajmującego się ciągle polityką. Wielkość dotacji stała się tajemnicą państwową, a jednocześnie zlikwidowano pomoc mikro ciepłowniom ekologicznym do 6 kW. To z tego funduszu pół roku temu płacono górnikom pieniądze za deputaty węglowe.


Zniszczono, poza tym, projekt dywersyfikacji źródeł pozyskiwania surowców energetycznych. O ile PO wybudowała gazoport w Świnoujściu, to teraz PiS na nowo uzależnia nas od Rosji przez masowy import węgla, a Lotos, który zaopatrywał się w ropę naftową drogą morską połączono z Petrochemią Płocką korzystającą z rosyjskiej ropy. W ten sposób doprowadzono do znacznej podwyżki cen paliwa. 


Tak wygląda polityka i biznes na szczeblu centralnym.
Jak widać nadzór rządzących ogranicza się jedynie do obsadzenia stanowisk w radach nadzorczych i na szczeblach kierowniczych w spółkach skarbu państwa. Nawet za działania KNF nie chcą przyjąć na siebie odpowiedzialność ciągle tuszując nadużycia. Teraz przed nami rok wyborczy. Ludzie z radością będą głosować na tych co zamrozili ceny prądu na rok. Nie analizują, że to właśnie oni wywołali podwyżki. Nawet nie trzeba im nic obiecać. Potem jak przegrają wybory będą mogli na nowo palić opony na ulicach, gdy ceny prądu zostaną uwolnione.



Uzależnienie polityki i biznesu na szczeblu centralnym wychodzi zazwyczaj na jaw dopiero dzięki niezależnym mediom. To dlatego im, ktoś więcej ma za uszami tym bardziej dezawuuje ich niezależność. W końcu, gdy sprawy zajdą za daleko ciężko je zamieść pod dywan. Po drodze mamy zastraszenia świadków, dziennikarzy, śledczych. Tak było chociażby w sprawie SKOK-ów. Znane są obecnie działania prokuratury polegające na zastraszaniu dziennikarzy śledczych. 


Skoro niemal w każdej ekipie mamy jakieś afery to dlaczego nie ma wyroków za korupcję?

Bo to się nikomu nie opłaca. Póki afera jest medialna można zarobić na niej politycznie. Jak się ma większość w parlamencie to można nawet powołać specjalną komisję do "rozpoznawania sprawy". Jak to śpiewali już w 1969 roku Skaldowie, nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go. Potem sprawa traci na znaczeniu. Nowi politycy zachowują się "dżentelmeńsko" względem poprzedników oszczędzając im razów. Mają tego świadomość, że w końcu i na nich może się poznać kiedyś ich elektorat.


Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie kim jest współczesny polityk skoro co chwila słyszymy o mniejszych, czy większych aferach. Wiadomo, że w decyzjach polityk kieruje się notowaniami sondaży, a każde posunięcie musi być odpowiednio wyreżyserowane przez PR-owca. Tak samo działają partie polityczne. Slogan, wrzutka, nośne hasło. Zero idei, czy jakichkolwiek wartości. Zauważyliście, że samorządy już dawno przestały być kuźnią polityków do szczebla centralnego. W samorządach trzeba się znać na pracy bo inaczej gmina zbankrutuje. Często jest to praca niewdzięczna granicząca z żebractwem o środki sponsorów. To zaś ociera się o korupcję. Poza tym samorządowiec ponosi odpowiedzialność za złą pracę. Polityk w Sejmie może nie znać się na niczym, byleby reprezentował poglądy swoich mocodawców. Prezesa partii, czy tych co dali mu pieniądze na kampanię wyborczą. Potem już tylko trzeba trwać przy żłobie. Najwyżej od czasu do czasu zmienić partię. Dlatego politycy w sejmie muszą być przede wszystkim lojalni.


Czy polityk może mieć czyste idee i nie wiązać się z biznesem?

W konstytucji ZSRR była wpisana dyktatura proletariatu. Pewnie również Che Guevara kierował się w swojej karierze wspieraniem proletariatu i walką klasową. Można się pokusić twierdzeniu, że prawdziwi komuniści byli ideowcami. Służyli społeczeństwu, które szło za nimi w atmosferze ciągłej walki z jakimś wrogiem. Całkiem jak dzisiejszy rząd, który nie potrafi normalnie sprawować władzy. Oni muszą ciągle kogoś atakować, z kimś walczyć, kogoś obrażać. A przynajmniej dzielić Polaków na swoich lepszych i tych gorszego sortu. Jednak wiemy to z historii, że ręcznie kierowana gospodarka planowa do niczego dobrego nie prowadzi. Komunistyczne struktury organizacji społeczeństwa nie przyjęły się nigdzie. Monopolizacja władzy prowadzi do dyktatury, a nieomylność do pychy i zachłanności.




Skoro tak, to trzeba nauczyć się żyć w demokratycznej gospodarce wolnorynkowej bo nie ma dla niej alternatywy. Wszelkie zawracanie Wisły kijem jest jedynie czasem straconym.


By ograniczyć korupcje i chęć mieszania się polityków do biznesu najstarsze kraje demokratyczne o wysokiej kulturze parlamentarnej uzbroiły się w odpowiednią konstytucję gwarantującą poszanowanie prawa, rozdział władzy prawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Danie gwarancji swobody działania wolnym mediom. Niestety od trzech lat w Polsce doszło do degradacji tych wartości. Podążamy drogą węgierską przypominającą scenariusze dyktatur z krajów Ameryki Łacińskiej, czy komunistycznej Azji.


Jakie wywołuje to skutki?

Przede wszystkim narastającą patologią. Korupcję zarówno polityczną jak i tę w biznesie. Nie da się opanować przestępstw gospodarczych, gdy o zaprzestaniu złodziejstwa u partyjnego polityka będzie decydować partyjny parlament, policjant i partyjny sędzia. Afery nie ujawnią również partyjne media. To z pewnością zapewni ich bezkarność i długotrwałe rządzenie w państwie bezprawia i ograniczonej wolności. Wzmacnianie dyktatury, która przerosła już wyobrażenia państwa komunistycznego z czasów PRL.

Jakie zagrożenie dla osób prowadzących działalność gospodarczą stanowią politycy?

Oczywiście nawet w PRL-u dało się jakoś prowadzić własną działalność. Jednak w dużej mierze byliśmy bez żadnej ochrony prawnej. Po upadku PRL-u osoby prowadzące własną działalność gospodarczą odzyskały w znacznym stopniu swoją podmiotowość. Przed wieloma sądami można było dochodzić swoich praw, a na końcu drogi stał jeszcze rzecznik praw obywatelskich, Trybunał Konstytucyjny i arbitraż europejski. Oczywiście różnie to wyglądało w poszczególnych okresach. Czasem przepisy dawały nadmierne przywileje bankom, czasem jednostkom kontrolnym, czy wręcz chroniły nieuczciwych przedsiębiorców. Różnie też było w poszczególnych sądach rejonowych. W wielu miejscach obowiązywało i obowiązuje nadal hasło "z państwem nie wygrasz".  Nawet teraz pojawiły się zarzuty do sędziów ,że nie dbają o interesy państwa. Tak jakby sędzia miał okradać ludzi i dbać o interesy urzędników. A przecież odpowiedzialność urzędników za złe decyzje, rujnujące dorobek życia uczciwych biznesmenów, najczęściej jest żadna. Politycy lokalni stali się przez to oligarchami na swoim terenie. To są koszty demokracji. Jednak prawo, które jest tworzone w Sejmie musi temu zapobiegać. Złe przepisy, luki w prawie są jednym ze źródeł patologii.



Obecny rząd szczyci się swoją walką z aferą VAT-ową. O nadużyciach w ściągalności VAT mówi się od dawna. Również od dawna każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą wie, że przepisy podatkowe zależą od interpretacji  w danej gminie. Takie możliwości dają niejasne i obwarowane różnymi niuansami regulacje. Pisaliśmy już na blogu o samowolce jaka była w GUS . O tym że Urzędy Skarbowe przez lata unikały wydawania jasnych opinii dotyczących konkretnych spraw. Jak to jest, że ta sama działalność miała dwie różne stawki podatkowe w różnych gminach. Również uznaniowość i dowolność interpretacji kar nadawanych przez poszczególne urzędy skarbowe. Przecież to wszystko prowadzi do korupcji. Z pewnością wiele ciekawych rozwiązań jakie wprowadził poprzedni rząd służy rozwiązaniu niektórych problemów (JPK, Split Payment). Dobre są również niektóre założenia obecnie rządzącej ekipy. Jednak nie może być tak, że same interpretacje przepisów dotyczących VAT liczą 1,5 miliona stron. Przecież prawo im jest prostsze tym jest bardziej przestrzegane. Do tego przepisy te nie są stałe. Zmiany w interpretacji podatkowej jak wyliczyli statystycy są co dwa dni! Często wygląda to jak pojedynek na różne interpretacje między urzędnikami różnych ministerstw. (patrz interpretacje ZUS) . To praktycznie zamyka usta jakiemukolwiek urzędnikowi niższego szczebla w rozstrzygnięciu prawidłowości rozliczenia podatnika. Daje możliwość nadużyciom urzędnikom i aktywnego udziału polityków w nieuczciwym biznesie.

Komu służy taki system rozliczania podatku VAT?
Skoro deklaracja VAT w Polsce liczy 60 pozycji, a w Wielkie Brytanii 8 pozycji to komu to służy? Gubią się w tym urzędnicy, gubią się podatnicy, a korzystają ci pod których pisane są ustawy. Przynajmniej takie jest podejrzenie. Ekonomiści zastanawiają się czy w ogóle jest możliwe zapoznanie się z tak szeroką materią przepisów podatkowych, nawet wśród pracowników ministerstwa finansów. Czy w takim razie minister finansów jest ekspertem w zakresie podatków, czy jedynie politykiem działającym na rzecz konkretnych lobbystów?

Nic nie wskazuje na to by rok 2019 coś zmienił w tym zakresie. Najlepiej to widać jak "dobra zmiana" wzięła się za ZUS wprowadzając różne wysokości składki w zależności od wielkości przychodów. Teraz osoba prowadząca drobną działalność będzie musiała mieć doradcę do spraw płatności na ubezpieczenia społeczne, a nieuczciwi będą mogli skorzystać z kolejnych interpretacji indywidualnych. Do tego zachodzą kolejne zmiany w e-płatniku i ogólny bałagan. Intencje były dobre. Chciano by osoby prowadzące działalność nie uciekały za granicę. Tyle, że za granicą składki na ubezpieczenia społeczne są powiązane z dochodami. W Polsce z przychodami, co już dyskwalifikuje przepisy, a puszczane jest oko do nieuczciwych firm korzystających z interpretacji.


Kto wymusza zmiany polityczne w przepisach podatkowych?
W zależności kto sprawuje władzę tak reaguje na wpływy różnych lobbystów. Niedawno obserwowaliśmy jak obietnica opozycji w sprawie bonifikaty na wykup mieszkań w Warszawie została potraktowana jako obietnica kontrkandydata i w efekcie wymuszono przepisy, by w najbogatszym mieście w Polsce były najtańsze przekształcenia mieszkań z użytkowania wieczystego na własność. Dlaczego tak nie ma być w innych miastach w całej Polsce? A może oddać teraz pieniądze tym co przepłacili w latach ubiegłych? Teraz dowiadujemy się że cała awantura jest wymierzona personalnie w osobę która wygrała wybory w Warszawie, bo bonifikaty nie dotyczą już mieszkań, które są we władaniu skarbu państwa. Ci ludzie będą nadal płacić więcej za przekształcenie mieszkań. Do tego dochodzą tanie mieszkania które obiecano polakom trzy lata temu. Ich przekształcenia mają nie dotyczyć.
Niby proste sprawy, a można ją skomplikować? Można!

Najbardziej jaskrawy przykład ingerencji politycznej w biznes dotyczy handlu w niedzielę, a nawet w poniedziałek, gdy była potrzeba manifestacji z pochodniami. Na rzecz wolnych niedziel lobbowały głównie związki zawodowe, które już dawno nie mają nic wspólnego z pracownikami. Założeniem było to, żeby w niedziele pracownicy mogli iść do kościoła i mieli dzień wolny. I tu jest kłamstwo zasadnicze. Przecież dwa dni w tygodniu zawsze były wolne. Zazwyczaj była to niedziela i jakiś dodatkowo dzień. Typowy pracownik w markecie zazwyczaj pracował nie więcej niż jedną niedzielę w miesiącu. Ale chodziło o to by sklepy wielkopowierzchniowe były zamknięte. Potrzebą polityczną było ukaranie marketów za sprzeciw w sprawie podatku obrotowego.
Oczywiście zaraz pojawiły się odpowiednie wyjątki. Zwolniono z zakazu handlu stacje benzynowe, sklepy prowadzone przez właścicieli (w tym franczyza), punkty pocztowe itp. Dzięki temu na stacjach paliw pojawiły się pralki i meble, w poczekalniach dworcowych supermarkety całodobowe, a placówki pocztowe pojawiły się w sklepach spożywczych.
Takie puszczenie oka trwało jakiś czas puki w jednym ze sklepów Żabka  nie pojawili się kasjerzy w koszulkach z napisem "konstytucja" Konstytucja to słowo najbardziej znienawidzone przez obecną władzę. Jest niczym czerwona róża w 2016 roku, czy słowo Wałęsa w 2017. To po prostu obraza uczuć religijnych. Za taką koszulkę można wylecieć z pracy w szkole, w sądzie, w policji. Co ciekawe nie wyleci się za strajkowe siedzenie na zwolnieniu lekarskim. Nawet lekcje o konstytucji są źle widziane w polskich szkołach. Dlatego Żabka została wpisana na listę firm do wzmożonej kontroli, niczym najgorsi wyimaginowani aferzyści VAT.

Ustawodawca postanowił ukarać skalpy Żabki za pracę w niedzielę i prowadzenie przy okazji usług pocztowych świadczonych na ich terenie przez inne instytucje niż Poczta Polska. Nakazał zapłacenie kary w wysokości 65 tyś. zł. i wprowadzenia natychmiastowego zakazu handlu. W swoich działaniach politycznych zapomnieli jednak, że Żabka to franczyza, czyli sklepy w których wolno handlować w niedzielę ajentowi i jego rodzinie. Żabka Polska sprawę skierowała do sądu w Poznaniu jako typową dyskryminację polityczną w biznesie. W argumentacji podkreślają, że ich sklepy nie prowadzą pracownicy, ale ajenci na zasadach franczyzy, tak jak to jest w innych sieciach typu ABC, Nasz Sklep, Livo, Leviatan i innych. W sumie mamy w Polsce 365 sieci franczyzy, więc na wyrok czeka wielu ajentów. To już kolejny krok w walce z franczyzą. Pisaliśmy już o pomyśle wprowadzenia podatku od zaniechania pobierania opłaty franczyzowej. Zaniechanie to miałoby stanowić nieopodatkowany dochód dla ajenta. To ciekawe, że ten sam ustawodawca raz osoby prowadzące sklepy franczyzowe traktuje jako pracowników, a raz jako ajentów, którzy muszą płacić dodatkowy podatek.


Najsmutniejsze jest to, że wszystkie te sprawy znamy bo jest o nich głośno. Ile osób prowadzących działalność gospodarczą ma problemy z politykami w swoich gminach. Nie każdy włącza dyktafon idąc na spotkanie z lokalnym Markiem Ch.
 Poza tym nagłośnieniem korupcji w gminach mało interesują media o zasięgu krajowym.

#polityka #biznes #lobbyści #afery #KNF #SKOK #żabka #franczyza #konstytucja #podział władzy #wolne media


Polityka i biznes



Płacisz ZUS? Co przysługuje ci z tego tytułu?

Pisaliśmy już o tym, że składki które płacimy do ZUS nie mają nic wspólnego z finansowaniem naszych świadczeń zdrowotnych, czy emerytalnych. Najlepszym przykładem jest wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Edwarda H., któremu po 16 latach okresu składkowego ZUS odmówił wypłaty emerytury. To co płacimy do ZUS jest podatkiem za który nic nam nie przysługuje. Państwo z tymi pieniędzmi robi co chce i musimy mieć tego świadomość wybierając polityków, którzy stanowią nam prawo.  


Składka na ZUS, a świadczenia zdrowotne

Jaskrawym przykładem bezprawia jakie serwuje nam państwo Polskie jest składka zdrowotna. Podatek ten nie jest naliczany od wielkości naszych dochodów. Jest liczony od tego, że nie siedzimy w domu i nie patrzymy w telewizor, tylko po pracy na etacie biegniemy wykonywać dodatkową pracę po godzinach. To cud, że nie płacimy kary za to, że pracujemy więcej niż 8 godzin dziennie. Oczywiście są zwolnienia z tego podatku "dla swoich". ZUS-u nie płaci policja, za dodatkową pracę nie byli obciążani podatkami leśnicy w czasach Szyszki, itp. Za dodatkową pracę płacą również rolnicy. Wyższy KRUS wynosi dodatkowo 273 zł na kwartał, jednak jak rolnik zachoruje dostanie jedynie 5,5 zł za dzień choroby. Bez względu na to czy płaci wyższy KRUS czy nie. Pamiętajmy, że choroba nie zwalnia ich z płacenia składki, a okres zwolnienia nie może być krótszy niż 30 dni.


Dodatkowo podatek nazywany składką zdrowotną nie podlega w całości odliczeniu w podatku dochodowym. Wysokość podatku zwanego składką zdrowotną wynosi 9 % podstawy wymiaru, jednak od podatku możemy odliczyć jedynie 7,75 % podstawy wymiaru o ile płacimy podatek dochodowy. Państwa Polskiego nie interesuje czy dorabiając sobie po godzinach masz z tego jakiekolwiek dochody. Jeżeli chcesz iść na fuchę płacisz 319,94 zł co miesiąc. I to zanim zarobisz jakąkolwiek złotówkę. Nawet jak nic nie zarobisz ZUS kładzie na tym swoją rękę i ewentualnie będziesz mógł odliczyć od rocznego dochodu 275,51 zł na miesiąc. 44,43 zł jest oficjalnym podatkiem na państwo Polskie, które tracisz bez żadnego podziękowania.


Ktoś powie, że teraz uruchomienie działalności, jej wznowienie, czy zawieszenie to sprawa kilku minut. Oczywiście. Pisaliśmy o tym w artykule Jak zawiesić działalność. Jednak wystarczy mieć firmę odwieszoną na kilka sekund by i tak mieć obowiązek zapłacenia podatku "składki zdrowotnej" i to w pełnym wymiarze miesięcznym.



Odprowadzanie składek na ZUS


Po co państwo ma ścigać aferzystów jak może opodatkować "składką zdrowotną" wszystkich Kowalskich, którzy chcą dorobić po pracy? Oczywiście w kampanii wyborczej populistyczny rząd obiecał suwerenowi zmniejszenie podatku zwanego "składki na ZUS". Nawet uzależnił je od obrotu. Dlaczego od obrotu, a nie od dochodu? Odpowiedź jest prosta. By ludzi na śmieciówkach nadal dało się zatrudniać bez odprowadzania od nich składek. Niestety nawet pracownicy zza wschodniej granicy nie dają się na to nabrać i żądają od pracodawców zatrudnienia z pełną składką ZUS by mieć dostęp do świadczeń lekarskich. Oni są zorganizowani i mają swoje związki zawodowe. Niestety nasze związki zawodowe zajmują się jedynie polityką. Nikogo z nich nie obchodzi Kowalski pracujący dodatkowo po nocach?


Jak odzyskać nadpłacone składki zdrowotne?

Odliczenie składki zdrowotnej od podatku dotyczy podatników rozliczających się na zasadach ogólnych, kartą podatkowej, podatkiem liniowym czy ryczałtem ewidencjonowanym. Prawem do odliczenia są dokumenty potwierdzające opłacenie składek zdrowotnych w danym roku rozliczeniowym.

Osoby rozliczające się na zasadach ogólnych składki zdrowotne odliczają w ciągu roku na bieżąco co miesiąc (kwartał) uwzględniając opłacone składki w deklaracjach PIT-5. W ten sposób mogą na bieżąco obniżyć wysokość zaliczki na podatek dochodowy wpłacanej do urzędu skarbowego. W przypadku, gdy podatek należny do zapłacenia jest niższy od skumulowanej od początku roku składki zdrowotnej, "strata" przechodzi na następny miesiąc(kwartał). Jeżeli na koniec roku wartość należnego podatku dochodowego z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej jest niższa niż wartość opłaconych składek zdrowotnych należy zsumować wszystkie źródła przychodu jakie podatnik uzyskał w danym roku rozliczeniowym. Dopiero od łącznie wyliczonego podatku dochodowego dokonać odliczenia opłaconej samodzielnie składki zdrowotnej.

W ten sposób najczęściej straty w powstałe w dodatkowo prowadzonej działalności gospodarczej wynikające z nadpłaconych do ZUS składek zdrowotnych  stanowią odliczenie od podatku dochodowego jaki zapłacił nasz pracodawca z tytułu wykonywanej przez nas pracy.   

Jeżeli wysokość rocznego należnego podatku ze wszystkich źródeł przychodu nie pokryje rocznych składek zdrowotnych na ZUS wynikających z dodatkowej pracy, strata nie przechodzi na kolejny okres rozliczeniowy.



Podatki vs. zarobki


Minimalne wynagrodzenie z tytułu pracy wynosiło w 2018 roku 2100 zł miesięcznie. Z uwagi na to, że rozliczamy się samodzielnie z urzędem skarbowym na zasadach ogólnych nasz pracodawca nie uwzględnia kwoty wolnej od podatku i powinien przekazać w naszym imieniu do urzędu skarbowego zaliczki na podatek dochodowy w wysokości około 2016 zł. Opłacana przez nas składka zdrowotna z tytułu zarejestrowanej dodatkowej działalności gospodarczej wyniesie rocznie do odliczenia  3306 zł.
Wynika z tego, żeby nie ponieść strat z tytułu dodatkowej działalności musimy mieć roczny dochód minimum 7167 zł + kwota wolna od podatku 3 089 zł, co daje razem 10 256 zł.


Czyli dodatkowa działalność gospodarcza, przy płacy minimalnej 2100 zł dająca nam dodatkowo dochód miesięczny w wysokości 855 zł nie opłaca się. Lepiej nadal oglądać telewizję. Dopiero powyżej tej kwoty zarabiamy jakiekolwiek pieniądze. Jeszcze do kwoty 855 zł trzeba jeszcze dodać 44,43 zł. Części składki zdrowotnej, której nie można odliczyć. Taki napiwek dla państwa za to że pozwala nam pracować więcej niż 8 godzin dziennie. Wynika z tego, że dopiero dorabianie powyżej 900 zł miesięcznie może nam przynieść jakikolwiek opłacalny dochód. Mówimy tu o wartości średnio miesięcznej. Wiadomo, że nie zawsze uda nam się cokolwiek dodatkowo zarobić.


Wnioski końcowe

Rejestrując dodatkową działalność pamiętajmy, że składkę zdrowotną zapłacimy niezależnie od tego czy cokolwiek zarobimy. ZUS nie odda nam pieniędzy z tytułu poniesionych strat. Jedynym rozwiązaniem może być ciągłe, okresowe zawieszanie działalności. Wznawianie jej dopiero gdy mamy jakąś dodatkową pracę na oku. Pamiętajmy też, że takie zawieszenie, aby było skuteczne,  nie może być krótsze niż miesiąc i być zgodne z miesiącem kalendarzowym. Jeżeli prowadzona jest działalność chociażby przez jeden dzień (nawet w niedzielę, czy święto) w danym miesiącu będziemy zobowiązani do uiszczenia składki za ten miesiąc.

Podstawą wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne jest 75 % przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających kilkuset pracowników. Jak to się ma do przeciętnego wynagrodzenia realnego, zwłaszcza firm jednoosobowych jakim są prywatne działalności wykonywanego po godzinach? 

Sposób w jaki państwo Polskie w osobach polityków sprawujących władzę traktuje te osoby urąga godności ich ciężkiej pracy.

#składka zdrowotna #zwrot składki z ZUS #działalność gospodarcza przy zatrudnieniu na pełen etat

Składka zdrowotna. Zwrot nadpłaty z ZUS


Trylogia "Matrix" braci Wachowskich nie jest dla wszystkich zrozumiała. Dwa równoległe, przemieszane ze sobą światy. Jeden rzeczywisty, drugi wirtualny. Oglądając ten film, a zwłaszcza jego kolejne części widzowie są już tak zakręceni, że tracą orientację co jest w wymiarze rzeczywistym, a co jest urojeniem. Niepokój pomieszania jaźni jest tak silny, że każdy nowy "Matrix" staje się wyzwaniem dla oglądających. Nic więc dziwnego, że określenie to przyjęło się jako nazwa określająca zmiany w ordynacji podatkowej dotyczących VAT. Jako "nowa matryca stawek VAT" (New MATRIX VAT).


Stawka podatku VAT


Wprowadzenie stawek VAT w wysokości 23 % było "zabiegiem chwilowym" do którego posunęła się poprzednia władza, jako antidotum na chwilowy kryzys ekonomiczny. Krytyka tego posunięcia była jednym z głównych nośników zmiany jakie trzy lata temu zaproponowała ówczesna opozycja. Między innymi, to dzięki obietnicy przywrócenia 22 % stawki VAT dostali się do władzy. Teraz mijają trzy lata ich rządów, a temat stawek VAT jest jak Matrix w filmach braci Wachowskich. Tym bardziej, że premier, którego specjalizacją jest gospodarka był twarzą wyborów samorządowych i wszystko wskazuje na to, że nią pozostanie w kolejnych wyborach.


Podatek VAT od lat był daniną na temat, której uczciwi ludzie nie dyskutują tylko płacą. Narzucam marżę i od niej, wartości dodanej, płacę podatek. Zastąpił on dawny podatek obrotowy i był uważany jako właściwe opodatkowanie przychodu. Jego powszechność i świadomość, że płacą go wszyscy ma   znaczenie edukacyjne. Danina sprawiedliwa i powszechna.


Podatek VAT - obietnice vs. rzeczywistość


Startując do wyborów obecna władza obiecała obniżenie podatków, w tym składek VAT. Zmiana punktu widzenia z opozycyjnej partii populistycznej, na partię rządzącą skorygowała ich dawne hasła przedwyborcze. Trudno jest hojnie rozdawać prezenty elektoratowi, a jednocześnie korygować nadmierny fiskalizm. Trzy lata trwało, jak rząd pochylił się nad zmianami w wysokości obowiązujących stawek VAT.

W sierpniu bieżącego roku rozpoczęły się prace nad nowelizacją ustawy o VAT. Od początku prowadzonych prac legislacyjnych rząd podkreślał, że nie chodzi jedynie o mechaniczną zamianę wysokości stawek VAT z 23 na 22 % i z 8 na 7%. Rząd poczuł misję stworzenia "nowej matrycy" stawek VAT (new Matrix). Takie podejście możemy prosto przetłumaczyć na zrozumiały język. Po prostu rząd nie przywróci dawnych stawek VAT które obiecywał w kampanii wyborczej. Tak jak w większości spraw spornych i strajków, wprowadzenie zmian obiecuje dopiero po skończeniu ich kadencji. Gdy już być może nie będzie rządził. Czyli przygotowuje zmiany na przyszłość, dla tych co wygrają następne wybory, by mogli dalej lekceważąc elektorat obiecywać kolejne gruszki na wierzbie.  A przynajmniej powrócić do populistycznych haseł.


Kto dziś pamięta o obiecanych w 2005 roku 3 mln mieszkań?


Niestety my podatnicy musimy do tych wszystkich projektów podchodzić poważnie, bo od większości z nich zależy przyszły byt naszych firm i pracujących w nich ludzi. O tym oczywiście obecna władza w ogóle nie myśli.

Listopadowy projekt zmian w stawkach podatku VAT jest jak scenariusz z filmów braci Wachowskich. Jak inaczej nazwać wyznacznik stawki VAT od pieczywa. Obecnie stawka VAT tego produktu jest ściśle uzależniona od ilości dni ile ma pieczywo od upieczenia. 5, 8 czy 23 % jest stawką do interpretacji w zależności od daty ważności do spożycia. No chyba, że zostanie podarowane bezdomnym to fiskus zażąda nawet 23 %.


Podstawa naliczania stawek VAT 

Do tej pory podstawą naliczania stawek VAT była klasyfikacja PKWiU której gospodarzem był GUS. O nieporozumieniach i słabej jakości pracy urzędników GUS pisaliśmy już na tym blogu. Byli jak państwo w państwie, które dbało o swoją interpretację jak o dojną krowę, która daje im pokaźne źródło dochodów. Teraz ma powstać nowa klasyfikacja towarów do stawek VAT. Klasyfikacja CN ( Combined Nomenclature) nowa wersja Nomenklatury scalonej. Tą klasyfikacją od lat posługujemy się w obrocie towarów na rynku europejskim. Od 2005 roku stanowi wykładnię w klasyfikacji stawek VAT w obrocie międzynarodowym. Klasyfikacja scalona była powiązana z klasyfikacją PKWiU, ale teraz ma ją zastąpić.

Ministerstwo Finansów z niepokojem zauważyło, że dowolna interpretacja klasyfikacji PKWiU przez GUS wprowadza jedynie chaos i postanowił z tym skończyć. Pisaliśmy o tym w artykule Jak prawidłowo ustalić PKD, oficjalne zapytanie do GUS . Teraz po zmianach PKWiU ma ograniczać się jedynie do usług. Ustalanie stawki VAT ma być po zmianach uproszczone. Przywołany przykład stawki VAT na pieczywo ma skończyć z uzależnieniem jej od terminu przydatności do spożycia. VAT na pieczywo ma zawsze wynosić 5 % niezależnie od terminu wypieku, czy przydatności do spożycia. Podobnie ma być z owocami.

   

Dla kogo niższy VAT?

Ministerstwo Finansów chce wszystkie kontrowersyjne stawki VAT obniżyć w dół. Dotyczy to większości produktów dla niemowląt dla których proponuje 5 % stawkę VAT. Podobnie jest ze środkami higienicznymi dla kobiet. Na niski VAT nie mogą zaś liczyć amatorzy przegrzebek. Kawior i ośmiorniczki mają mieć 23 % VAT. Cóż ich sława z taśm w studium nagraniowym "Sowa i przyjaciele" musi mieć swój wyraz w populistycznej relacji. Co temu są winne przegrzebki - nie wiadomo. Elektorat nie je ośmiornic więc to wystarczy by karać amatorów zdrowej żywności 23 % stawką VAT, klasyfikując je do kategorii premium.

Z projektu ustawy jasno wynika, że rządu nie stać na przywrócenie oprocentowania VAT z 23 na 22 %. Tak miało się stać z końcem 2018 roku z mocy tymczasowej nowelizacji ustawy o VAT z 2011 roku. Z projektu ustawy wynika, że w 2019 roku nie będą przywrócone poprzednie stawki VAT.


Rezygnacji z PKWiU jako podstawy określania wysokości stawki VAT

Z pewnością krokiem w dobrym kierunku jest projekt rezygnacji z PKWiU jako podstawy określania wysokości stawki VAT. Klasyfikacja ta była tworzona dla potrzeb zbierania krajowych danych statystycznych. Odbiegała od realiów rzeczywistych rodzajów działalności gospodarczych. Zakwalifikowanie faktycznie prowadzonej działalności w PKWiU tworzyło nieporozumienia i konflikty. Często sądowe. GUS z interpretacji klasyfikacji PKWiU względem konkretnych przypadków działalności zrobił sobie źródło dochodów. Do tego ich interpretacje niczego nie wnosiły. Dzięki temu możliwe były nadużycia i nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych.

Osobiście kiedyś zadałem pytanie do GUS odnośnie jednej czynności usługowej. Dostałem interpretację o zakwalifikowaniu tej usługi do 7 różnych działów w PKWiU. Oczywiście z różnymi stawkami VAT. 
Dlaczego? 
Bo GUS kasuje za odpowiedź od każdego wskazanego numeru PKWiU. Im więcej nawet sprzecznych odpowiedzi tym więcej kasy płacimy za bezwartościową odpowiedź. 
 
Zgodnie w propozycją rządu ujednoliconą 5% stawką VAT będzie objęte pieczywo w tym wyroby cukiernicze, zupy, buliony, żywność homogenizowana i dietetyczna, a także owoce tropikalne, cytrusowe i niektóre orzechy. Z artykułów spożywczych 5 % stawką VAT będą objęte przyprawy,  musztarda, papryka. Poza tym książki, gazety, czasopisma.

Wyższe 23 % stawki VAT będą dotyczyć soków owocowych i warzywnych innych niż 100 %, lodów, owoców morza.

 

Czym ma być WIS?

Od 1 kwietnia 2019 roku każda osoba prowadząca działalność gospodarczą będzie mogła wystąpić o wydanie wiążącej informacji stawkowej (WIS). Informacja będzie obejmować wysokości stawki VAT, akcyzy i taryfy przy imporcie i eksporcie towaru. Informacja WIS będzie charakteryzowała się walorem ochronnym względem podatnika jak również innych podatników, jeżeli sprzedawany towar będzie odpowiadał opisowi zawartemu w WIS. Dzięki temu osoby prowadzące działalność będą mieć pewność i potwierdzenie prawidłowości ustalonej stawki VAT. Organem odwoławczym do instytucji WSI ma być Szef Krajowej Administracji Skarbowej.


Projekt ustawy nadal nie wyprowadza nas z VAT-owskiego Matrixu. Dlaczego woda z herbatą jest objęta 5 % stawką VAT, a woda z kranu 8 %.  Tym bardziej, że w Europie nawet woda w butelkach jest opodatkowana najniższą stawką VAT. Dlaczego musi zawierać cukier by była tańsza?


Zmiany mają wejść z życie od 1 stycznia 2020 roku. Część od 1 kwietnia 2019 roku.
Ministerstwo nie planuje w tej chwili obniżyć stawki VAT 23% i 8%.



#nowa matryca #VAT #ordynacja podatkowa #istotne zmiany #WIS #wiążąca informacja stawkowa #klasyfikacja CH #nomenklatura scalona

Podatek VAT. Istotne zmiany w ordynacji podatkowej



Własna firma - wyzwania i zagrożenia


Prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej jest często dziełem całej rodziny. Jej inwestycją w przyszłość. To przede wszystkim wyrzeczenia, wielogodzinny dzień pracy wszystkich członków rodziny, bez sobót i niedziel. Gdy firma się rozwija staje się źródłem utrzymania pracowników i ich rodzin. Firma (zarządzający) prowadzi inwestycje, korzysta z ulg podatkowych, spłaca kredyty, podpisuje długookresowe umowy handlowe. Od strony formalno-prawnej nadal jest to jednoosobowa działalność gospodarcza prowadzona przez jedną osobę fizyczną. Odpowiada ona całym swoim majątkiem, za wszelkie roszczenia związane z działalnością. Również małżonek ponosi odpowiedzialność materialną, o ile nie ma rozdzielności majątkowej, a w przypadku jego śmierci spadkobiercy. To rodzi pytania.


Co dzieję się z firmą w przypadku śmierci właściciela?


Co stanie się z firmą w przypadku śmierci właściciela? Skoro cała rodzina pracowała na sukces rodzinnej firmy to dlaczego nie mają jej po prostu przejąć po śmierci właściciela, który ją założył? Dlaczego mają płacić podatek od spadku? Poza tym jak pogrążona w żałobie rodzina ma bez zakłóceń kontynuować działalność firmy? Utrzymać zatrudnienie, realizować zamówienia, spłacać zobowiązania?

Gdy właściciel firmy przez dłuższy czas choruje to jest możliwość by zastanowić się nad działaniami, które umożliwią kontynuację działalności. Można pomyśleć o przekazaniu majątku w formie darowizny, czy przygotowaniu testamentu, bądź też zastanowić się nad jej sprzedażą czy wykupem menadżerskim.


Dlaczego darowizna firmy jest korzystna ?

Przede wszystkim dlatego, że nie jest objęta podatkiem dochodowym, a jedynie podatkiem od darowizny. Jeżeli darowizna jest na rzecz osób z pierwszej grupy podatkowej (małżonek, dzieci) to podlega ona wyłączeniu z opodatkowania, o ile zostanie zgłoszona do właściwego Urzędu Skarbowego w ciągu 6 miesięcy. 

 

Umowa darowizny

Umowę darowizny firmy sporządzamy u notariusza. Dodatkowo musimy sporządzić protokół przekazania firmy. W protokóle należy wyszczególnić, jakie składniki majątkowe są przekazywane z podziałem na:

- środki trwałe wraz z wartością początkową i odpisami amortyzacyjnymi,
- wyposażenie i jego wartość początkowa,
- towary handlowe i materiały z dokładnym wyszczególnieniem ilości i wartości.  


Darowizna firmy

Darowizna firmy jest czynnością jednorazową i nie podlega podatkowi dochodowemu zarówno u darczyńcy jak i osoby obdarowanej (art. 2 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT). Również towary handlowe, surowiec, czy inne materiały i półprodukty nie stanowią kosztu uzyskania przychodu dla osoby obdarowanej. Darczyńca wyksięgowuje przekazywane towary i materiały z kolumny 10 księgi przychodów i rozchodów. Wartość jest ustalana według ceny zakupu.

 
Wyksięgowanie środków trwałych nie powoduje konieczności korygowania odpisów amortyzacyjnych o ile były one wykorzystywane przez darczyńcę do uzyskania przychodów. Nie może jednak zaliczyć w kosztach niezamortyzowanej części odpisów. Zakończenie amortyzacji następuje w momencie dokonania darowizny i nie jest dalej kontynuowane przez osobę obdarowaną.


Darowizna przedsiębiorstwa nie jest jednoznaczna z tym, że osoba otrzymująca firmę staje się jej właścicielem. Działalność gospodarcza przekazana w formie darowizny nie zmienia właściciela. Osoba obdarowana by kontynuować działalność przedsiębiorstwa musi otworzyć na swój rachunek własną działalność gospodarczą. Zarejestrować się, mieć własny NIP firmy itd. To wiąże się również z koniecznością dokonania zmian w umowach handlowych, zmianę nr kont bankowych, pieczątek itp.


Darowizna nie podlega podatkowi VAT. Mówi o tym art.6 ust.1 ustawy o podatku od towarów i usług.


Oprócz darowizny na rzecz osób, które będą kontynuować działalność przedsiębiorstwa możliwa jest również jego sprzedaż, lub wykup przez pracowników, czy wykup menadżerski. Wymaga to jednak przekształcenia formy prawnej przedsiębiorstwa. Takie działanie trzeba zaplanować dużo wcześniej, a powodzenie operacji finansowej zależy w znacznym stopniu od kondycji firmy.

 

Darowizna firmy - dla kogo?

Forma przekazania firmy następcom przy pomocy darowizny była do tej pory jedyną drogą zachowania jej w niemal nie zmienionej formie. Wymagała jednak dojrzałości podjęcia decyzji przez darczyńcę. Nie zawsze jest to możliwe, zwłaszcza, gdy życie właściciela firmy przerwie nagła choroba, tragiczny wypadek, czy zdarzenie losowe. Do tej pory tragiczna śmierć właściciela działalności gospodarczej była jednoznaczna z likwidacją firmy. Z dnia na dzień pracownicy tracili pracę, kontrahenci partnera biznesowego, a banki płatnika kredytów. Spadkobierców czekało postępowanie spadkowe i ewentualne odtworzenie firmy na nowo, pod nową działalnością gospodarczą. Podział masy spadkowej firmy nie zawsze umożliwiał prowadzenie spójnej działalności przez spadkobierców. To trwało miesiącami, a nawet latami i często takich firm nie udawało się już uratować. Nic dziwnego. Obowiązujące do tej pory prawo spadkowe było uchwalone w 1960 roku, kiedy to firm prywatnych było bardzo mało i nie zatrudniały tak dużej ilości pracowników.


W lipcu 2018 roku Sejm zajął się tym problemem. Uchwalono ustawę o zarządzie sukcesyjnym nad firmą. której właścicielem była osoba fizyczna, która zmarła. Ustawa ta weszła w życie 25 listopada 2018 roku. Tekst ustawy.


Co reguluje ustawa?


Ustawa ta reguluje bardzo trudną materię jaką jest przejęcie w spadku funkcjonujące przedsiębiorstwo przez pogrążoną w żałobie najbliższą rodzinę. Interesy spadkobierców, najczęściej bliskiej sobie rodziny nie zawsze są zbieżne. Spadkobiercom nie zawsze zależy na dalszym funkcjonowaniu przedsiębiorstwa, utrzymywaniu pracowników, realizacji umów, spłacie zobowiązań. Zarząd sukcesyjny ma podtrzymać funkcjonowanie przedsiębiorstwa do czasu wyjaśnienia spraw spadkowych i rozstrzygnięcia co do dalszego losu firmy. Dbać o interesy spadkobierców.

Takie podejście ustawodawcy zabezpiecza przede wszystkim interes społeczny związany z utrzymaniem zatrudnienia i zobowiązaniami firmy względem kontrahentów, która zgodnie z poprzednimi przepisami uległaby likwidacji. Wypadnięcie z siatki powiązań handlowych z kontrahentami również wywołuje u nich zakłócenia w ich działalności. To też może powodować zwolnienia pracowników w firmach kooperujących z likwidowaną firmą.

Nie bez znaczenia jest też interes skarbu państwa. Przecież ta zagrożona likwidacją firma jak i jej kontrahenci płacili podatki. Praktycznie likwidacja przedsiębiorstwa po śmierci właściciela dla nikogo nie jest korzystna.



Badania statyczne


Alarmujące są również dane statystyczne dotyczące firm prowadzonych przez osoby prywatne. Według badań przeprowadzonych w 2016 roku, aż 70 % właścicieli firm nie może liczyć na kontynuacje działalności przez ustawowych spadkobierców. Jednocześnie "działania zapobiegające likwidacji firmy na wypadek śmierci" przeprowadza jedynie 10 % prywatnych przedsiębiorców. Liczba osób, które ukończyły 65 lat i nadal samodzielnie prowadzą własne przedsiębiorstwa wynosi 200 tyś. Kolejne 100 tyś jest w spółkach cywilnych.


Powszechny brak chętnych do kontynuacji prowadzenia przedsiębiorstw prywatnych wymusił działania ustawodawcy do wprowadzenia działań regulujących. 


Zarząd sukcesyjny


Zgodnie z ustawą (ustawa z dnia 5 lipca 2018 r. o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizyczne) zarządca sukcesyjny ma zapewnić ciągłość w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa po śmierci właściciela. Może on być powołany jeszcze za życia właściciela firmy, lub współwłaściciela w przypadku spółek cywilnych.


Zarządca będzie kontynuował działalność firmy z jej dotychczasowym numerem NIP i nazwą, z oznaczeniem "w spadku". Na cały okres prowadzenia przedsiębiorstwa przez zarząd sukcesyjny NIP osoby zmarłej będzie dalej aktywny. Chyba, że skład zarządu nie zostanie ustalony przed ustawowym terminem.


Podstawową formą powołania zarządcy sukcesyjnego jest jego ustanowienie przez właściciela firmy za jego życia. Jeżeli zarządca sukcesyjny nie będzie powołany przez samego właściciela firmy, musi zostać ustanowiony w ciągu dwu miesięcy od jego śmierci. W przeciwnym razie będą prowadzone jedynie działania zachowawcze konieczne do zabezpieczenia majątku, do zakończenia postępowania spadkowego.  


W przypadku braku dyspozycji osoby zmarłej zarządcę sukcesyjnego powołują osoby uprawnione do tego w rozumieniu ustawy. Są nimi: małżonek przedsiębiorcy, któremu przysługuje udział w przedsiębiorstwie (o ile nie ma rozdzielności małżeńskiej lub nie jest osobą wyłączoną w testamencie), spadkobierca ustawowy przedsiębiorcy (np.dzieci) oraz spadkobierca testamentowy albo zapisobierca windykacyjny (komornik). Spadkobiercy muszą oczywiście wyrazić zgodę na przyjęcie spadku. Zgodnie z ustawą zarząd sukcesyjny wygasa automatycznie z upływem dwóch lat od dnia śmierci przedsiębiorcy.

Do obowiązków zarządcy sukcesyjnego należeć będzie prowadzenie zarządu zwykłego związanego ze statusową działalnością przedsiębiorstwa, a zwłaszcza regulowanie wszelkich zobowiązań firmy, w tym zobowiązań względem pracowników. Czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu powinny być wykonywane za zgodą wszystkich właścicieli "przedsiębiorstwa w spadku", a w przypadku rozbieżności zgodę musi wyrazić sąd.



Zarządca sukcesyjny


W uchwalonej ustawie określono także zasady dysponowania przez zarządcę sukcesyjnego środkami pieniężnymi, obowiązki i zakres odpowiedzialności zarządcy sukcesyjnego, problematykę odpowiedzialności za zobowiązania związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa w spadku oraz  uregulowano zasady wykonywania umów cywilnych, które nie wygasają z chwilą śmierci przedsiębiorcy.

Wynagrodzenie zarządcy sukcesyjnego jest regulowane przez przepisy Kodeksu cywilnego. Jego wysokość jest ustalana z osobami na rzecz których działa, czyli osób, które są spadkobiercami przedsiębiorstwa.
Jeżeli brak jest takiej umowy, a zarządca nie zgodził się na wykonywanie pracy bez wynagrodzenia powinno ono być adekwatne do wykonywanej pracy.

Zarządca sukcesyjny może wykonywać swoje zadania poprzez wyznaczenie do tego pełnomocnika.

Prawa pracowników "przedsiębiorstwa w spadku" są uzależnione od momentu kiedy powołano zarządcę sukcesyjnego. Jeżeli został on ustanowiony jeszcze przed śmiercią właściciela i podjął on swoje czynności z dniem jego śmierci pracownikom służy ciągłość świadczeń pracowniczych. Jeżeli nie zostanie on w tym terminie powołany jego umowa o pracę wygasa 30 dni po śmierci właściciela firmy, chyba, że w tym okresie zostanie powołany zarządca sukcesyjny, który zawrze z nim nową umowę o pracę.  

#zarząd sukcesyjny #darowizna przedsiębiorstwa #darowizna firmy #spadkobiercy ustawowi #przedsiębiorstwa w spadku #ustawa o zarządzie sukcesyjnym tekst #śmierć właściciela firmy

Jak zabezpieczyć firmę osoby zmarłej przed likwidacją? Darowizna, dziedziczenie ustawowe, spadek, zarząd sukcesyjny


Afera korupcyjna szefa KNF świadczy o tym, że osoby sprawujące władzę czują się na tyle silni i bezkarni, że mogą robić wszystko i to każdemu bez wyjątku. Tak przynajmniej wynika z opinii niektórych mediów. Mają usłużną policję wycinającą nawet konfetti na ich widok. Własne instytucje ochrony rządu, gdzie kierowcą limuzyny rządowej może być każdy kto ma prawo jazdy. Posługują się całkowicie im podległą prokuraturą wchodzącą do Frasyniuka o 6 rano, a po szefa KNF po kilku dniach i wielokrotnych ostrzeżeniach. Powołali swoje alternatywne formacje wojskowe w postaci jednostek wojsk terytorialnych. Opanowali nadzór kontroli zgodności działań legislacyjnych z konstytucją, dzięki czemu prowizorki ustawowe coraz częściej stają się aktami prawnymi. Obsadzili swoimi stanowiska w sądach. Natomiast przeciwników politycznych i opozycję postraszyli prywatną armią posłusznych kiboli, którzy w zamian za bezkarność są gotowi zrobić wszystko co tylko zażąda od nich prezes. Jedynym wolnym organem są jeszcze media, ale już nie wszystkie bo siła perswazji i szantażu robi swoje. Przecież nikt nie jest kamikadze widząc kibola z maczetą i znaczkiem młodzieżówki partii rządzącej.


To jak według relacji medialnych szef KNF żądał łapówki od jednej z najbogatszych osób w Polsce dowodzi po co była ta cała szopka z naprawianiem państwa i po co są ustawy umożliwiające Państwu zamykanie dowolnej firmy, gdy tylko stwierdzą, że na przykład wykorzystują ona przepisy prawa w celu osiąganiu zysków. Oczywiście, gdyby osiągały zyski niezgodnie z prawem to prawdopodobnie też byłyby przejęte przez organy państwowe, ale są wyjątki.


Do tego dochodzi ustawa "na telefon" o przejmowaniu banków i w zasadzie mamy już kompletny obraz dlaczego warto z Polski wyjechać jak najszybciej. Tym bardziej, że skarbówki są już szkolone w nowej, dodajmy "nowatorskiej" formie kontroli.
W skrócie można ją nazwać:

"Ile pan zarabia i dlaczego tak mało?"


Rzeczpospolita dotarła do materiałów i osób zgodnie z którymi Urzędy Skarbowe zaczynają zapraszać biznesmenów, którym zadaje się pytanie:

- "dlaczego zarabia pan tak mało". 

- Jak mam odpowiedzieć na to pytanie, które zadaje urzędnik państwowy?


Pomyślmy. 

Politycy obrażają nas na każdym kroku. Pokazują, że prawdziwymi polakami są kibole z bejsbolem, a nie pracodawcy. Podatników w Polsce traktuje się jak złodziei. Podatki są podnoszone na każdym kroku. Warunki odliczania VAT są niejasne i szkodliwe dla firm. Państwo każe płacić podwykonawcom, ale samo na bieżąco nie płaci firmom za wykonaną robotę. 


Sejm wprowadza coraz więcej dni wolnych kościelnych i tych "na kaca", do tego opinia o Polsce jest coraz gorsza. Panuje przekonanie w Europie, że jesteśmy państwem bezprawia i wysokiego ryzyka inwestycyjnego, co gorsza jest na to coraz więcej powszechnie znanych przykładów. Do tego "analizy ekonomiczne" zamawiane przez rząd coraz bardziej przypominają kreatywną księgowość. Pojawiły się nawet opracowania "naukowe" dlaczego ekonomiści błędnie interpretują informacje wycinkowe, które nie przekładają się na ogólną kondycję gospodarki.  



No tak, ale jak to wszystko powiem urzędnikowi państwowemu, to zaraz skorzystają z przepisów, które sobie uchwalili i zamkną mi firmę.

- To panie urzędniku ile powinienem zarabiać?
- Przynajmniej tyle samo co za rządów PO, plus inflacja i dodatek na 500+ !


Ok. Tylko gdzie udawać, że zarabiam więcej. No i jak nakręcę zyski to za kilka tygodni przyjdzie i da mi domiar za to, że wcześniej oszukiwałem.

To żart?
Niekoniecznie.

Takie oczekiwania fiskusa pojawiły się już w czerwcu 2018 roku. Były to pierwsze symptomy nowej strategii kontrolnej. Zamiast zbierać haki na firmę, szukać nieprawidłowości, czy pomyłek (co jest kosztowne i pracochłonne) lepiej jest przeczołgać przedsiębiorców wezwaniami do urzędu, i dać im jakąś "wspólnie wynegocjowywaną" propozycję niezbędną dla uzyskania azylu spokoju. Urząd Skarbowy niczym mafia będzie zezwalać na prowadzenie działalności na terytorium za który odpowiada, pod warunkiem uiszczenia odpowiedniego haraczu. Oczywiście w Polsce prowincjonalnej takie zasady obowiązują już od jakiegoś czasu. Cena spokoju nosi tam nazwę sponsorowanie działalności lokalnej gminy.


Eksperci podatkowi cytowani przez Rzeczpospolitą zastanawiają się dlaczego urzędy skarbowe prowadzą taką dziwną wojnę podjazdową, zamiast korzystać z kopalni wiedzy jaką jest powszechność składania JPK uchwalona jeszcze za poprzedniej ekipy rządzącej Polską? Czyżby nie było pieniędzy, czy fachowców do zbudowania odpowiednich algorytmów kontrolnych?


Doradcy podatkowi podkreślają że "nikt nie ma prawa żądać od przedsiębiorców składania wyjaśnień dlaczego osiągają oni w biznesie sukces, czy porażkę". No tak, ale musi być jeszcze funkcjonujące prawo. Jeżeli szef KNF, instytucji kontrolnej, powołanej do przestrzegania prawa, dbania o nasze pieniądze okazuje się szantażystą, a sejm pod jego działania uchwala przepisy prawne ułatwiające stawianie kolejnych propozycji korupcyjnych od innych banków, to w jakim państwie żyjemy?


Przecież obecne prawo jest ściśle powiązane z potrzebami politycznymi rządzących. Skoro, gdy ktoś protestuje przeciw kibolom, którzy niosą hasła faszystowskie, jest za to ścigany z całą surowością prawa, to gdzie jest prawo? Sam prokurator generalny za ujawnienie filmu ze świętowania urodzin Hitlera, insynuuje sfingowanie całego zajścia przez osobę filmującą to zdarzenie. To jakby stacje telewizyjne płaciły kibolom za wykrzykiwane hasła szerzące nienawiść i odpalanie rac na marszu "niepodległości". 


Jak odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości? Szumu medialnego i fake newsów? Przecież my, osoby prowadzące w Polsce własną działalność gospodarczą, nie uprawiamy polityki, nie interesuje nas nawet  kto rządzi Polską, chcemy jedynie zarobić na chleb. Nie mamy ochrony medialnej, czy armii prawników na etatach.



Nie odpowiem w skarbówce, że łamią prawo. Nie wyrzucę "zaproszenia, bo godnie z aktualnymi przepisami za brak reakcji na pytania urzędu skarbowego grożą mi surowe sankcje finansowe. Co z tego, że będę mieć rację, jak puszczą mnie w skarpetkach, zabiorą firmę, dom, a ja nie będę mieć już pieniędzy na adwokata by udowodnić, że zrobili to bezprawnie. PO jak rządziło Polską nie rozliczało poprzednich rządów PiS. Kto zadba o interesy jakiegoś byłego przedsiębiorcy, który nie ma już pieniędzy na chleb.


Urzędnicy skarbowi, jak sugerują przesłuchiwani biznesmeni, jak typowi żołnierze mafii sprawdzają co im wolno. Kto się im bezgranicznie podporządkuje, a kto ma odpowiednią ochronę prawną. Na pierwszy rzut oka dla przedsiębiorców również lepsze jest wyjaśnienie dlaczego mają spadek obrotu niż twarda kontrola skarbówki, która w znacznym stopniu ogranicza zdolność do normalnego prowadzenia działalności. Poza tym ignorowanie zaproszenia na rozmowę do urzędu skarbowego zawsze kończy się kilkuset złotową karą.


Z pewnością urząd skarbowy nie przyjmie oczywistych, obiektywnych przyczyn spadku zysku. Na przykład związanych z tym, że paliwo w ostatnim okresie zdrożało o blisko 20 % mimo, że na świecie generalnie paliwo ciągle tanieje.


Ministerstwo Finansów na zapytanie gazety Rzeczpospolita odpowiedziało, że nie wydawało urzędom skarbowym żadnych wytycznych w zakresie przepytywania osób u których występuje spadek dochodów. Tłumaczy, że jest to z pewnością inicjatywa lokalna wynikająca z chęci poprawy ściągalności podatków.


Jak jest naprawdę ?

Pokaże nam to 2019 rok kiedy to zacznie brakować pieniędzy na kolejne obietnice wyborcze, za które płacimy my, podatnicy.

#afera KNF #szef KNF #ile zarabiasz #kontrola skarbowa #sankcje finansowe #sankcje skarbowe

Ile zarabiasz, dlaczego tak mało?

Jeden z naszych czytelników otrzymał od dostawcy fakturę zadekretowaną jako odwrotne obciążenie. Ponieważ pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją poprosił nas o wyjaśnienie jak należy księgować takie zdarzenie.


Faktura z odwrotnym obciążeniem


Przede wszystkim musimy mieć pewność czy przedmiot sprzedaży podlega wystawieniu faktury z odwrotnym obciążeniem i jakiej stawce VAT podlega. W przypadku naszego czytelnika jest to drut ze stali ciągnionej obciążony stawką VAT w wysokości 23 % , Po drugie ustalamy czy wystawca faktury jest czynnym płatnikiem VAT w chwili wystawienia faktury. Potwierdzenie drukujemy i załączamy do dokumentu zakupu. Samo księgowanie faktury jest dość proste. Wprowadzamy w naszym programie do księgowania towar obciążony 23 % stawką VAT. Jednak przy wprowadzaniu danych klienta zaznaczamy, że domyślnym typem transakcji przypisanym dla tego kontrahenta jest odwrotne obciążenie, a płatnikiem podatku jest nabywca na podstawie art.17 ust. 1 pkt. 7 ( 8 lub 5) ustawy o podatku od towarów i usług. Następnie księgujemy zakup w kwocie netto w księdze przychodów i rozchodów, oraz w rejestrze 5 VAT. W ten sposób transakcja zakupu z odwrotnym obciążeniem jest prawidłowo zaksięgowana.


Sprawa nieco komplikuje się przy sprzedaży tego towaru. Gdy nabywcą towaru nie pędzie czynny płatnik VAT wystawiamy normalną fakturę VAT w tym przypadku na towar ze stawką VAT w wysokości 23 %. Jeżeli nabywcą jest czynny płatnik VAT. Musimy przede wszystkim udokumentować ten fakt wydrukiem z sytuacji aktualnej dla momentu wystawienia faktury. 


Dokumentacja jest konieczna, gdyż zawieszenie, czy wyrejestrowanie firmy to sprawa minut i by być pewnym, że nie wystawimy faktury na firmę, która nie spełnia warunku aktywności lepiej mieć wydruk potwierdzenia. W danych odbiorcy wprowadzamy domyślny typ transakcji odwrotne obciążenie. W stawce VAT towaru wpisujemy nie podlega i księgujemy w kwocie netto do księgi przychodów i rozchodów a na potrzeby VAT w rejestrze 1. Zwróćmy uwagę na to by faktura zawierała adnotację odwrotne obciążenie -  płatnikiem podatku jest nabywca na podstawie art.17 ust. 1 pkt. 7 ( 8 lub 5) ustawy o podatku od towarów i usług. Nie interesuje nas to czy odbiorca kupuje towaru do dalszej odsprzedaży, czy jedynie zakupił go na własne potrzeby i będzie go księgował w kosztach firmy.


Po zakończeniu miesiąca w którym dokonamy sprzedaży na podstawie faktury z odwrotnym obciążeniem oprócz deklaracji VAT-7, w terminie do 25 dnia kolejnego miesiąca sporządzamy deklaracje VAT-27 w której wskazujemy podatników, którzy dokonali u nas zakupu na fakturę z odwrotnym obciążeniem.


#odwrotne obciążenie #faktura VAT z odwrotnym obciążeniem #Deklaracja VAT 27

Odwrotne obciążenie

Zewnętrzne źródła finansowania

Pisaliśmy już o projekcie zmian w ordynacji podatkowej, dotyczących inwestowania własnych pieniędzy w rozwój firmy. Teraz poświęcimy trochę miejsca inwestycjom przeprowadzanym z wykorzystaniem zewnętrznych źródeł finansowania. Wiele osób uważa, że finansowanie własnej firmy powinno być niezależne od zgromadzonych zasobów pieniężnych. Powinno się oddzielać własne środki finansowe, od tych, które mają dotyczyć konkretnego przedsięwzięcia biznesowego. Takie postępowanie wprowadza zasadę samofinansowania firmy. Zmniejsza ryzyko upadłości właściciela. Chodzi o to by finanse firmy nie były jednocześnie budżetem domowym. Niektórzy dbają o to "wypłacając sobie" jedynie pensję wynikającą z zysku, nawet gdy jest to firma jednoosobowa.

Różne formy finansowania firmy

Są różne formy finansowania firmy. Najczęściej rozróżniamy formy finansowania związane z bankami, czy niezależne od banków. Do form niezależnych od banków należą pożyczki od instytucji finansowych, tak zwane chwilówki. To komercyjne formy pożyczek, najczęściej krótkoterminowych, o wysokim stopniu ryzyka dla pożyczkodawcy, a przez to wysokim oprocentowaniu dla pożyczkobiorców. Są one przeznaczone dla osób z dużego ryzyka niewypłacalności. Nie są one najszczęśliwszym sposobem pozyskiwania środków. Oczywiście są przypadki, gdy wysoka stopa zysku z inwestycji wpływa na skorzystanie z takiej oferty. Zaletą chwilówek jest szybkie uzyskanie środków.
Inną pozabankową formą finansowania są instrumenty finansowe polegające na emisji papierów wartościowych, finansowanie pomostowe, wykupy akcji wynikające z przekształceń menadżerskich, jak również faktoring. Te formy finansowania wymagają bardziej złożonej analizy. Postaramy się w kolejnych artykułach przestawić informacje dotyczące alternatywnych źródeł pozyskiwania środków, podobnie jak dotacje, w tym dotacje Unijne.

Do ofert bankowych należą leasing i kredyt. O leasingu pisaliśmy w części dotyczącej samochodów firmowych. Zwłaszcza odnośnie leasingu zwrotnego. Teraz postaramy się przyjrzeć bliżej kredytom bankowym ich pozyskiwaniem i porównywaniu ofert kredytowych przy pomocy kalkulatora kredytowego i RRSO.


Kalkulator kredytowy

Określenie kalkulator kredytowy, występuje tu w różnych formach. Dotyczy ono kalkulatora do wyliczenia zdolności kredytowych konsumenta, kalkulatora związanego z porównywaniem ofert, czy kalkulatora kredytowego umożliwiającego wyliczenie miesięcznej raty kredytu z podziałem na różne formy oprocentowania. W zależności od wyboru formy oprocentowania, zobowiązanie może być spłacane ze stałymi ratami lub malejącymi.



Weryfikacja zdolności kredytowej

Przychodząc do banku po kredyt, jesteśmy w pierwszych krokach weryfikowani pod względem wiarygodności. Badana jest nasza historia kredytowa, jak wygląda nasza sytuacja w rejestrach BIG i BIK, nanosi się nasze oświadczenie do kalkulatora zdolności kredytowej. Pytani jesteśmy o liczbę osób na utrzymaniu. Długość posiadanej firmy. Wysokość płaconych podatków. Czy płacimy regularnie składki na ZUS. Wielkość zadłużenia. Ilość posiadanych kart kredytowych. 

Co ciekawe nawet wieloletnie posiadanie konta osobistego, czy firmowego w jakimś banku nie zwalnia nas z mało przyjemnych pytań. Czasem mamy wrażenie, że najlepiej jakbyśmy w banku zdeponowali oszczędności większe niż brany kredyt to być może pytań byłoby trochę mniej. Pytania te zdarzają się również posiadać przy wypłacaniu własnych pieniędzy z banku. Tak przykładowo traktuje swoich klientów Alior Bank przy wypłacie dewiz z kantoru walutowego. Tłumaczą, że takie wymogi stawia Polakom rząd USA. Chcesz wypłacić własne pieniądze z polskiego banku państwowego to piszesz zobowiązanie, że nie jesteś winien pieniędzy amerykańskiemu fiskusowi. Taką suwerenność gwarantuje nam państwo polskie i polski bank.

Główne informacje o nas znajdują się w rejestrach BIK i BIG

Biuro Informacji Kredytowej S.A. (BIK) to instytucja działająca przy Związku Banków Polskich i banków prywatnych od 1997 roku. Wcześniej, od 1991 roku prowadzono jedynie „Bankowy rejestr klientów czasowo niewywiązujących się z zobowiązań". W oparciu o ustawę z 1997 roku zadaniem BIK jest zbieranie i udostępnianie informacji dotyczących spłaconych i aktualnie spłacanych szeroko rozumianych zobowiązaniach finansowych obejmujących kredyty, pożyczki, karty kredytowe, limity, poręczenia kredytów. Dane gromadzone w BIK podlegają ochronie tajemnicy bankowej i służą jedynie instytucjom finansowym do zarządzania ryzykiem bankowym, ochronie przed wyłudzeniem kredytów, monitorowaniu zadłużenia potencjalnego kredytobiorcy. Rejestr BIK zawiera zarówno pozytywne, jak i negatywne informacje o kredytobiorcach.

Nieco inny charakter ma Biuro Informacji Gospodarczej (BIG). W Polsce nie ma centralnego rejestru BIG. Istnieje pięć instytucji zajmujących się rejestrem dłużników:
- ERIF Biuro Informacji Gospodarczej,  
- BIG InfoMonitor,  
- Krajowy Rejestr Długów BIG (KRD BIG)
- Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej (KBIG),  
- Krajowa Informacja Długów Telekomunikacyjnych (KIDT).

Instytucje BIG działają w oparciu o ustawę z 2010 roku. To instytucje gromadzące, przechowujące i udostępniające dane o nierzetelnych dłużnikach. Niektóre z nich gromadzą również pozytywne historie kredytowe pożyczkobiorców. Udzielają "tytułów rzetelności". Przykładem może być inicjatywa Rzetelna Firma, wspierana niegdyś przez ministerstwa gospodarki i finansów. Komercyjny charakter tego 30-dniowego certyfikatu przyczynił się do wycofania oficjalnego patronatu rządu. BIG ma duże znaczenie nie tylko przy branych kredytach. Zła opinia w BIG utrudnia nawet normalne korzystanie z usług telekomunikacyjnych. Uznaje się, że rejestr BIG jest najskuteczniejszym mechanizmem odzyskiwania długów, zwłaszcza KRD BIG.


Ogólnopolski System Bankowy Rejestr


Weryfikacji kredytobiorców służy również Ogólnopolski System Bankowy Rejestr (BR). Jest to rejestr stworzony na podstawie ustawy z 2003 roku, obejmujący kredytobiorców, których zobowiązania finansowe zakwalifikowano jako "wątpliwe do odzyskania" lub stracone. Udzielanie takim osobom kredytu zobowiązuje bank do tworzenia "rezerwy na ryzyko" niespłaconych zobowiązań. To bardzo ciekawy rejestr o dużym stopniu dowolności interpretacji. Banki często wysyłają zapytania do klientów by określili jak im się wiedzie finansowo. Nie jest przeszkodą, że spłacamy, lub spłaciliśmy kredyt. Praktycznie każdy może tam trafić, z powodu czyjegoś "widzimisię". Był okres, że trafienie do takiego rejestru wiązało się z koniecznością natychmiastowej spłaty całego zobowiązania. Od takich roszczeń zaczął się kryzys w USA, kiedy to spadek wartości mieszkań będących zabezpieczeniem kredytów hipotecznych z dnia na dzień odebrał milionom ludzi wiarygodność spłaty kredytu.
W 2003 roku ustawowo sprecyzowano, że do BR mogą trafić konsumenci za nie spłacone zobowiązanie w wysokości 200 zł, gdy okres opóźnienia płatności wynosi 60 dni.

Dopiero po pozytywnej weryfikacjach z powyższych rejestrach i zaaprobowaniu przez bank kalkulatora zdolności kredytowej na podstawie naszych danych możemy liczyć na pozytywne rozważenie wniosku o kredyt.

Należy też dodać, że te zabezpieczenia chronią jedynie banki i instytucje finansowe. Kredytobiorców nikt nie chroni przed nieuczciwym bankiem, które często niedostatecznie weryfikują wnioskodawcę. Kradzież tożsamości jest bardzo częstą formą oszustw dotyczących zobowiązań finansowych. Instytucje zajmujące się rejestracją dłużników zalecają odpłatną ochronę danych poufnych jakby to obywatele mieli ponosić wyłączną odpowiedzialność finansową za błędy lub nadużycia pracowników banków. Nawet za zgłoszenie zgubienia dowodu osobistego jest pobierana opłata w BIG!

Z drugiej strony znane są przykłady naciągania osób starszych, z ograniczoną zdolnością do podejmowania decyzji, na wysoko oprocentowane kredyty konsumenckie przy zakupie bardzo drogich przedmiotów, gdzie banki ściśle współpracują z oszustami organizującymi okazyjną sprzedaż.


Co chroni nas konsumentów przed korzystaniem z kredytów bankowych?

Przede wszystkim ostatnio zmieniono kilka przepisów dotyczących możliwości sprawdzenia całkowitych kosztów kredytów. Oszustwa typu "kredyt 3 x 0%" nie mogą już przechodzić bezkarnie mimo gwiazdek i dopisków małym druczkiem. Konsument może pozwać bank za takie świadome wprowadzanie klientów w błąd. Zakazano również udzielania kredytów w walutach innych niż źródła przychodów kredytobiorcy.
Każda oferta kredytowa musi być teraz dokładnie opisana. Powinna zawierać informację o wysokości kosztów rozpatrzenia wniosku kredytowego, pobieranej prowizji, zobowiązania do ubezpieczenia kredytu, stopy oprocentowania kredytu, opłat związanych z czynnościami administracyjnymi. W latach 2011-2012 ukazały się przepisy definiujące wiele z tych obowiązków. Banki nie mogą żądać ubezpieczenia pożyczkobiorcy przy każdym zaciąganym kredycie. Poza tym kredytobiorca może "przyjść do banku" z własnym ubezpieczeniem na wypadek śmierci czy utraty zdrowia, uniemożliwiającą spłatę kredytu. Bank nie może w nieskończoność odkładać decyzję o przyznaniu kredytu. Banki do tej pory niejako zmuszały klientów, którzy mieli terminowe plany związane z wykorzystaniem kredytu, do podpisywania ich w ostatniej chwili. Wówczas kredytobiorca był zmuszony do podpisania niekorzystnej umowy.
By łatwiej było porównywać oferty bankowe i firm pożyczkowych, każda oferta w tym również dotycząca kart kredytowych musi zawierać informację o wysokości RRSO.

Rzeczywistą roczną stopę oprocentowania (RRSO) wprowadzono dzięki dyrektywie Unii Europejskiej we wrześniu 2012 roku. Jest to wyrażony w procentach całkowity koszt kredytu jaki ponosimy w stosunku rocznym. Takie ujednolicenie ofert bankowych i instytucji finansowych umożliwia łatwiejsze i szysze ich porównywanie. Instytucje oferujące kredyt, pożyczkę, czy kartę kredytowej są zobowiązane uwzględniać przy wyliczaniu RRSO wszystkie utajone koszty oferty. W szczególności: prowizje, wszelkie opłaty, koszty usług dodatkowych niezbędnych do uzyskania kredytu (ubezpieczenia).
Przepisy o kredycie konsumenckim zobowiązują również sklepy do podawania RRSO przy sprzedaży ratalnej. Taki ujednolicony wskaźnik kosztów kredytu jest dużym ułatwieniem przy podejmowaniu, nieraz bardzo szybkich decyzji.

Wzór na wyliczenie RRSO:

                                                  {\displaystyle \sum \limits _{K=1}^{K=m}{\frac {A_{K}}{(1+i)^{t_{K}}}}=\sum \limits _{K'=1}^{K'=m'}{\frac {{A'}_{K'}}{(1+i)^{t_{K'}}}}.}
K – numer kolejnej wypłaty raty kredytu,
K' – numer kolejnej spłaty raty kredytu lub wnoszonych opłat,
{\displaystyle A_{K}} – kwota wypłaty raty kredytu K,
{\displaystyle {A'}_{K'}} – kwota spłaty raty kredytu lub kosztów K’,
{\displaystyle \sum } – suma,
m – numer ostatniej wypłaty raty kredytu,
m' – numer ostatniej spłaty raty kredytu lub wnoszonych opłat,
{\displaystyle t_{K}} – okres, wyrażony w latach lub ułamkach lat, między dniem pierwszej wypłaty a dniem wypłaty o numerze K, zatem t1=0,
{\displaystyle t_{K'}} – okres, wyrażony w latach lub ułamkach lat, między dniem pierwszej wypłaty a dniem spłaty lub wniesienia opłat o numerze K’,
irzeczywista roczna stopa oprocentowania.

W temacie ochrony konsumentów przy zawieraniu umów kredytowych na uwagę zasługują przepisy dotyczące programu 500 plus. Dodatek ten jest liczony w przypadku obliczania zdolności kredytowych, ale nie podlega egzekucji komorniczej w przypadku utracenia zdolności płatniczych.

Kalkulator kredytowy

Sygnalizowaliśmy występowanie trzech rodzajów kalkulatorów kredytowych. Kalkulator zdolności kredytowych, kalkulator służący porównywaniu ofert bankowych (wyliczaniu RRSO), oraz kalkulator kredytowy służący wyliczeniu wysokości raty miesięcznej spłacanego kredytu (czy raty leasingu).

Kalkulator zdolności kredytowej jest wewnętrznym narzędziem jakim posługują się banki na wstępnym etapie weryfikacji osoby ubiegającej się o kredyt. W zależności od banku i rodzaju kredytu o jaki się ubiegamy może zawierać kilka lub kilkanaście parametrów. Najbardziej rozbudowane są kalkulatory zdolności kredytowej przy kredytach hipotecznych. Uwzględniają one:
- wiek kredytobiorcy, lub najstarszego w przypadku wniosków rodzinnych,
- cel kredytu,
- kwotę kredytu,
- proponowany typ rat (równe, malejące),
- wartość nieruchomości (kredyt+wkład własny),
- okres spłaty kredytu,
- waluta kredytu,
- powierzchnia nieruchomości,
- główne źródło dochodu,
- czas zatrudnienia (wykonywania działalności),
- rodzaj umowy o pracę,
- dochód netto, wnioskodawcy lub wnioskodawców,
- kraj uzyskiwania przychodów,
- ilość osób dorosłych zamieszkujących we wspólnym gospodarstwie,
- ilość dzieci i osoby na utrzymaniu,
- miesięczne wydatki: czynsz, opłaty za światło, gaz, telefony, telewizję itp,
- wielkość zobowiązań miesięcznych (kredyty, spłata kart kredytowych, raty leasingowe, alimenty itp),
- limity na kartach kredytowych i rachunkach osobistych (ROR), w tym kredytów odnawialnych,
- wielkość obciążenia w parabankach.



Wyliczenia wynikające z kalkulatora zdolności kredytowych są podstawą dla banku zarówno do udzielenia kredytu, jak i wyboru odpowiedniej oferty. Wiadomo, że w ten sposób jest określane ryzyko niespłaconego zobowiązania i konieczność zabezpieczenia przez bank odpowiedniej rezerwy. To wynika ze wcześniej wspomnianej ustawy bankowej.

Wypełnienie kalkulatora zdolności kredytowej niezgodnie ze stanem faktycznym wiąże się odpowiedzialnością karną. Przykładem może być słynna sprawa Pani Prezydent Łodzi, gdzie oponenci polityczni wyciągnęli sprawę sprzed kilkunastu lat, mimo, że zaciągnięty przez nią kredyt był już dawno spłacony i to przed terminem. 

Niektóre firmy przed udzieleniem prawa do korzystania z odwleczonego w czasie terminu płatności za faktury zlecają współpracującym z nimi firmom windykacyjnym "sprawdzanie" rzetelności odbiorcy. Wówczas też mamy do czynienia z kalkulatorem naszej wiarygodności uprawniającym nas do opóźnionej formy zapłaty za faktury.

Do porównywania ofert kredytów w różnych bankach służy RRSO. W przypadku kredytów konsumenckich, kart kredytowych, jak również pożyczek banki i instytucje finansowe w swoich ofertach starają się przestrzegać obowiązku podawania stopy RRSO. Niestety złożoność kredytów hipotecznych utrudnia jej wyliczenie. Chodzi głównie o koszty towarzyszące kredytom hipotecznym i złożoność ich fakultatywnego występowania. Marża, prowizja, ubezpieczenie pomostowe, ubezpieczenie niskiego wkładu, ubezpieczenie na życie, nieruchomości, wcześniejsza spłata, produkty dodatkowe, a przede wszystkim opłaty za różne czynności ciężko uwzględnić w ogólnej ofercie. Przecież samo ubezpieczenie pomostowe może trwać kilka lub kilkanaście miesięcy. W niektórych bankach opłata od wcześniejszej spłaty kredytu występuje jedynie w pierwszych latach od zaciągnięcia kredytu, itd.
W przypadku kredytów hipotecznych trzeba przy pomocy kalkulatora RRSO samemu sobie wyliczyć jego wartość. Obliczenia dokonujemy według powyższego wzoru, uwzględniając kwotę zaciągniętego kredytu, okres spłaty, oprocentowanie, prowizję, inne koszty, oraz typ spłacania rat.

Dla konsumentów biorących kredyt, czy leasing niezwykle ważne jest wyliczenie wysokości rat miesięcznych, zwłaszcza, gdy są to raty malejące. Do tego służy jeszcze inny - kalkulator kredytowy, czy kalkulator rat leasingowych. Kalkulator rat leasingowych przedstawia nam plan spłaty zobowiązania z podziałam na spłatę wartości kredytu, odsetek i wartości VAT. Przy księgowaniu trzeba było do tej pory pamiętać o limicie 6 tyś. złotych jakie można odliczać maksymalnie od podatku należnego VAT, w przypadku samochodów osobowych kupionych na firmę. Potem całość raty brutto przechodziła jako koszt w podatku dochodowym. Kalkulator kredytowy ułatwia nam podjęcie decyzji czy stać nas na takie zobowiązanie i na jak długo należy go rozłożyć, by wysokość rat nie przewyższała nasze dochody.

Kalkulator kredytowy

Kalkulator kredytowy

Sprawdź przybliżony harmonogram spłat kredytu przy równych ratach:
Oprocentowanie:
Liczba miesięcy:
Kwota:
Oblicz


#kalkulator kredytowy #kalkulator zdolności kredytowej #kalkulator RRSO #porównywanie oferty kredytowej #porównywarka kredytowa banków #porównywarka banków #kredyt hipoteczny #chwilówki #RRSO

Kalkulator kredytowy